José Piendibene – Maestro z Montevideo

Czas czytania: 11 m.

Pierwsze mistrzostwo

Swój debiutancki sezon w Peñarolu Piendibene z kolegami zakończyli dopiero na siódmym miejscu w tabeli. Rok później było już dużo bliżej końcowego triumfu, ale musieli uznać wyższość Montevideo Wanderers, które wyprzedziło ich o jeden punkt. W 1910 r. lepsi o dwa oczka okazali się piłkarze River Plate F.C., ale w kolejnym sezonie nie było żadnych wątpliwości, który zespół jest najlepszy.

Peñarol wygrał dwanaście z czternastu meczów i o dziewięć punktów wyprzedził drugich w tabeli Montevideo Wanderers. Piendibene był czołowym zawodnikiem zespołu, a Peñarol wielokrotnie udowadniał, że zawsze gra do końca. Gracze imponowali zaangażowaniem, sercem do walki i niejednokrotnie potrafili odwracać losy meczów. Nie odpuszczali do tego stopnia, że ukuło się powiedzenie, że mecz z Peñarolem nie może zostać uznany za zwycięski, dopóki sędzia nie zagwiżdże po raz ostatni.

Piendibene wielokrotnie wprawiał w zachwyt kibiców swoimi pięknymi golami. Jednego z najładniejszych zdobył 29 września 1912 r. Peñarol grał wówczas w Copa Competencia ze swoim największym rywalem Nacionalem. Na dziesięć minut przed końcem meczu utrzymywał się rezultat 2:2, ale sędzia wyrzucił wówczas z boiska dwóch graczy Los Carboneros. Grając jedenastu na dziewięciu Nacional od początku dogrywki ruszył do śmiałych ataków. Peñarol zdołał jednak wyprowadzić kontrę, w której wywalczył rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Carlos Scarone i nagle zrobiło się 3:2. Podrażnieni stratą bramki piłkarze Nacionalu znowu rzucili wszystkie siły do ataku. W pewnym momencie piłkę przejął Piendibene. Podniósł głowę do góry i rozejrzał się komu podać, ale żaden z partnerów nie pokazywał się do gry. Ruszył więc sam do przodu, po drodze mijając kolejnych rywali. Żaden nie był w stanie odebrać mu piłki. Wreszcie wpadł w pole karne, wymanewrował bramkarza i skierował piłkę do siatki, zdobywając jednego z najpiękniejszych goli, jakie widziano w Montevideo.

Bartosz Dwernicki
Bartosz Dwernicki
Pierwsze piłkarskie wspomnienia to dla niego triumf Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów i mecze francuskiego mundialu w 1998 r. Później przyszła fascynacja Raúlem i madryckim Realem. Z biegiem lat coraz bardziej jednak kibicuje konkretnym graczom niż klubom. Wielbiciel futbolu latynoskiego i afrykańskiego, gdzie szuka pozostałości futbolowego romantyzmu. Ciekawych historii poszukuje też w futbolu za żelazną kurtyną. Lubi podróże i górskie wędrówki.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Brudne mistrzostwa. Argentyna 1978

Mistrzostw świata w 1978 roku przeszły do historii nie tylko z powodu zwycięstwa gospodarzy. Przeczytajcie!

Wizyta na turnieju gminy Wiśniowa – historia lokalnej piłki

W tym artykule przedstawiamy historię lokalnej piłki w gminie Wiśniowa.

Artjoms Rudnevs – goleador, który uciszył Turyn

Wielu obcokrajowców przewija się przez polską ekstraklasę, lecz tylko nieliczni potrafią podnieść poziom sportowy rozgrywek. Chlubnym wyjątkiem na tle kolejnego zaciągu z Bałkanów czy...