Jugosławia vs ZSRR czy Tito kontra Stalin? Moralne zwycięstwo jugosłowiańskiej drogi do socjalizmu

Mecz. A w zasadzie dwa

Reprezentacja Związku Radzieckiego jechała na turniej z dużą pewnością siebie. Co więcej, Moskwa wymagała wręcz od swoich piłkarzy zwycięstwa w całym turnieju. Było to pierwsze tak duże międzynarodowe wydarzenie sportowe, w którym brali udział radzieccy sportowcy. Oczywiście piłka nożna wiodła prym już wtedy i była jedną z głównych dyscyplin na Igrzyskach. Propaganda w ZSRR pracowała już na pełnych obrotach i szykowała odpowiednią historię wokół zwycięskich radzieckich sportowców, którzy udowodnili, że kapitaliści nie mają większych szans z komunizmem.

Sukces sportowy – a w szczególności piłkarski – miał być idealnym narzędziem budowy odpowiedniej narracji w kraju. Reprezentacja ZSRR składała się głównie z zawodników CSKA Moskwa – wówczas dominującego klubu w Związku Radzieckim. Dobrano kilku najlepszych zawodników z pozostałych drużyn i w ten oto sposób zbudowano „amatorską” drużynę na Igrzyska. Wszak trzeba pamiętać, że sportowcy radzieccy w klubach sportowych nie byli piłkarzami, koszykarzami czy siatkarzami. Byli milicjantami, górnikami, kolejarzami bądź mieli funkcje wojskowe. Byli amatorami i kropka.

Dodatkowo władze wyjątkowo skróciły rozgrywki ligowe tak, aby reprezentacja mogła spokojnie przygotować się do turnieju (rozgrywki rozpoczęto dopiero po zakończeniu turnieju olimpijskiego). I tak przez okrągłe 12 miesięcy piłkarze ZSRR rzeźbili formę poprzez mecze kontrolne z wybranymi przeciwnikami, którzy byli odpowiednio „motywowani” – aby tylko nie przeszkodzić drużynie narodowej ZSRR w osiąganiu kolejnych zwycięstw i budowania formy psycho-fizycznej. Biorąc pod uwagę fakt, że najlepsi Zachodni zawodnicy nie mogli brać udziału w turnieju olimpijskich przez zasadę „amatorstwa”, nie trudno zrozumieć nastawienie Moskwy co do jedynego i słusznego wyniku – tylko złoty medal.

Z drugiej strony reprezentacja Jugosławii. Kraju, którego rozgrywki były pochłonięte zarazą korupcji, ustawiania wyników, braku finansowej regulacji oraz stadionowych incydentów pomiędzy klubami z różnym zapleczem narodowościowym – chorwackim, serbskim, bośniackim czy czarnogórskim. Nie pomagał także fakt, że najbardziej utalentowani zawodnicy byli przymusowo „transferowani” do belgradzkiego Partizana w zdecydowany sposób osłabiając pozostałe kluby, w szczególności chorwackie.

Dodatkowo wybór zawodników do reprezentacji także nie odbył się bez kontrowersji i negatywnego odbioru. Pierwsza 11 składała się z 7 Chorwatów i 4 Serbów. Główny zarzut formułowany w stronę reprezentacji był taki, że nie kierowano się talentem, tylko odgórnie wskazanym drogowskazem. O sile narodu jugosłowiańskiego mieli stanowić Chorwaci i Serbowie, co negatywnie wpłynęło na odbiór reprezentacji w innych społecznościach narodowych. Mimo wszystko, przed samym spotkaniem, reprezentanci otrzymali ponad 400 telegramów od różnych organizacji sportowych czy związków zawodowych. Dominowało jedno przesłanie – jesteśmy z wami.

20 lipca 1952 roku doszło do spotkania. Mecz odbył się w Tampere i stał się jednym z najbardziej legendarnych spotkań w historii Igrzysk Olimpijskich – nie tylko ze względu na polityczne napięcie. Do 75 minuty Jugosławia prowadziła 5-1, żeby ostatecznie mecz zremisować. Po 90 minutach regulaminowego czasu gry było 5-5. Dodatkowy czas nie przyniósł rozstrzygnięcia, a że wówczas nie było konkursu rzutów karnych, to mecz musiał zostać powtórzony. To pierwsze spotkanie jest na pewno jednym z najbardziej niesamowitych powrotów w historii futbolu.

Według korespondentów było to możliwe tylko dzięki znakomitemu przygotowaniu fizycznemu zawodników radzieckich. Jeden z zawodników jugosłowiańskich – Rajko Mitić wyznał, że miał ogromne poczucie winy po niewykorzystaniu klarownej sytuacji przy stanie 5-1. A jeden z lekarzy przy reprezentacji Jugosławii wspomniał po latach, że po końcowym gwizdku był bliski łez. Polityczne napięcie i oczekiwania narodu doprowadziły zawodników i sztab do krawędzi wytrzymałości nerwowej. Presja była ogromna i zdawała się być nie do zniesienia. Bagaż wypuszczonego takiego zwycięstwa nakładał dodatkową presję przed zaplanowanym rewanżem.

Rajko Mitić

Właśnie – rewanż. Zaplanowany na 22 lipca mecz – ze względu na sportową dramaturgię pierwszego spotkania – wzbudził ogromne zainteresowanie zagranicznych dziennikarzy oraz lokalnej społeczności, która już w przypadku pierwszego spotkania dosyć wyraźnie zaznaczyła swoją obecność.

Głównie fińska publiczność zgromadzona na stadionie dosyć wyraźnie wsparła politycznie izolowaną Jugosławię, a biorąc pod uwagę wojenne wspomnienia Finlandii związane ze Związkiem Radzieckim, nie dziwi, że taka forma wyrażenia niechęci Finów wobec ZSRR miała miejsce. Zatem przed drugim spotkaniem ZSRR zaniepokojony poziomem wsparcia miejscowych, „zmobilizował” państwa Kominformu obecne w Finlandii do przybycia na mecz. Podobno sama reprezentacja Węgier przybyła do Tampere.

Nie zmieniło to jednak obrazu trybun. 20 000 osób dosyć zaciekle reagowało na wydarzenia boiskowe, wydatnie wpływając na samych zawodników. Napastnik Jugosławii Bernard Vukas wspominał, że „głośno nas dopingowali i wspierali do ostatniego człowieka na boisku. To przywróciło w nas niezbędny spokój”.

Bernard Vukas

We wspomnieniach piłkarze jugosłowiańscy opisywali, że z nerwów nie mogli jeść i spać przez dwa dni. Jednak kolejne solidne wsparcie w postaci telegramów, jakie otrzymali z kraju, według ich relacji, dodało im naprawdę dużej motywacji. Poczuli, że naród faktycznie im kibicuje. Tuż przed samym rozpoczęciem meczu, jeszcze w szatni, został odczytany telegram od kierownictwa partii i samego Tito. Wybiegając na boisko, Vujadin Boškov powiedział dziennikarzom, że „cała Jugosławia jest z nimi”.

I tak faktycznie było. Tysiące obywateli Jugosławii gromadziło się na placach publicznych w największych miastach i wsiach. Samorządy wystawiały głośniki i umożliwiały słuchanie transmisji radiowej. Działo się tak tylko w przypadku ważnych wydarzeń państwowych. W Bośni, Chorwacji, Serbii, Słowenii, Czarnogórze czy w Kosowie. Wszędzie, gdzie było to możliwe, obywatele słuchali legendarnego ponoć komentarza Hrvoje Macanovicia i Radivoje Markovicia. Jugosławia wygrała 3-1, a po meczu Marković powiedział:

Nasza drużyna olimpijska zadała ciężki cios Stalinowi i Kominformowi.

Cóż, nie da się chyba bardziej dobitnie podsumować, jakie znaczenie miał ten mecz. Fińscy kibice znieśli piłkarzy z boiska na rękach niczym triumfatorów całego turnieju. Autobus z zawodnikami jechał wśród akompaniamentu wiwatującego tłumu, a jego wnętrze wypełniały patriotyczne piosenki z II Wojny Światowej.

Rajko Mitić w jednym z wywiadów przyznał, że „reprezentanci Jugosławii Tito okazali się zwycięscy”. Po meczu drużyna wysłała telegram do przywódcy kraju z informacją, iż „walczyli i wygrali, gdyż czuli wsparcie jego i narodu”. Znamienne. Zwycięstwo od razu stało się istotne dla Jugosławii, ale też i Finlandii (wszak Związek Radziecki znów poległ na ich terenie).

Tłumy wiwatowały, skandowały imiona bohaterów z boiska oraz Tito. W całym kraju odbywały się uroczystości uliczne. Prasa określała je jako „spontaniczne i improwizowane” – co jasno nam sugeruje również udział państwa w organizacji tych wieców. Nie zmienia to faktu, że Jugosłowianie naprawdę poczuli się moralnie lepsi od ZSRR. Czy to Zagrzeb, Sarajewo, Prisztina czy Skopje – wszędzie świętowano wynik tego jednego meczu. W Belgradzie było najbardziej propagandowo, bo tam przed budynkiem partii komunistycznej tłumy skandowały polityczne hasła i maszerowały z flagami.

To zwycięstwo urosło do rangi wielkiego nie tylko ze względu na zwycięstwo po sportowej walce, ale także w pewien metaforyczny sposób wieńczyło proces, w którym Tito postawił się Stalinowi i wyznaczył jugosłowiańską drogę do socjalizmu. Ten mecz stał się symbolicznym zwycięstwem jugosłowiańskiego nad radzieckim modelem komunizmu. Wydaje się wręcz, że nigdy później żaden mecz piłkarski Jugosławii nie unifikował tak skutecznie – nawet na moment – wszystkich narodów, które pod twardym butem Tito wspólnie egzystowały w ramach jednego organizmu.

Przez kilka następnych dni prasa jugosłowiańska rozpisywała się na temat spotkania na wszystkie możliwe sposoby. Wypowiedzi zawodników, analizy taktyczne, podsumowania statystyczne czy relacje ludzi kompletnie nieznających się na futbolu – od czego właśnie zacząłem. Reprezentacja Jugosławii w całym turnieju dotarła do finału, gdzie przegrała z rodzącą się potęgą Węgier, jednak chyba ten srebrny medal miał mniejsze znaczenie, niż ten jeden mecz. Korespondenci zachodni oraz jugosłowiańscy zgodnie utrzymywali, że brutalna i ostra gra drużyny radzieckiej przez cały mecz na nic się zdała. Co ciekawe, sami zawodnicy jugosłowiańscy po latach przyznali, że zawodnicy ZSRR grali fair przez większość meczu. Ostrzejszą grę odczuli dopiero podczas ostatnich minut meczu.

Tymczasem prasa radziecka samo spotkanie… przemilczała. Od 1945 roku w ZSRR budowano wizerunek sportu jako tego nadrzędnego względem pozostałych państw, nawet Zachodu. Balonik był pompowany również dzięki dobrym wynikom przeciwko najlepszym drużynom z Europy Wschodniej. Trudno było zatem jakkolwiek skomentować porażkę z „faszystowską” Jugosławią, która była zupełnie nie do przyjęcia w „ojczyźnie socjalizmu”.

“Kto mu powie?”

Ciekawie, choć niewątpliwie negatywnie, potoczyły się losy… całej drużyny CSKA Moskwa. Mniej niż miesiąc po porażce na Igrzyskach, drużyna, która wcześniej seryjnie wygrywała mistrzostwo kraju, zniknęła z ligowej tabeli. Po prostu została wykreślona. Historia tego klubu w owym czasie jest naznaczona wieloma niejasnościami. Według jednej wersji Stalin osobiście nakazał w ten sposób ukarać drużynę, druga historia mówi, że swój największy udział w tym miał Ławrientij Beria, czyli patron największego rywala CSKA – Dynamo. Jak było w istocie, na dzisiaj dokładnie nie wiadomo. Możliwe, że jednak było w tym źdźbło prawdy, gdyż CSKA powróciło do rozgrywek po śmierci Stalina i egzekucji Berii.

Zawodnicy ZSRR zmienili dyscyplinę na podnoszenie ciężarów”

Fakty są jednak takie, że w sezonach 1952 i 1953 CSKA Moskwa nie brała udziału w rozgrywkach. Zawodnicy zostali przeniesieni do innych drużyn, a trener Boris Arkadiew również musiał szukać pracy gdzie indziej. Po latach dopiero podjęto analizę, dlaczego w ogóle doszło do porażki. Przyczyn dopatrywano się w olbrzymiej presji na zawodnikach, zbyt ciężkich treningach w trakcie dwudniowej przerwy między spotkaniami czy za dużej ingerencji w wybór składu ze strony władz. A może po prostu zawodnicy radzieccy byli po prostu słabsi od jugosłowiańskich? Tam również istniała ogromna presja ze strony władz i także niewątpliwie ingerowano w skład… Dzisiaj trudno rozstrzygnąć. Karty historii jednak na zawsze zostały zapisane. A dwumecz przeszedł do historii futbolu i światowego olimpizmu.

DZIĘKUJEMY NASZYM PATRONOM, KTÓRZY NAS WSPIERAJĄ. SĄ TO:

  • Hubert Walko
  • Aleksandra Kurzacz

MIESZKO RAJKIEWICZ