Puchar Nehru 1984, czyli jak kadra Piechniczka podbiła Indie

puchar Nehru

Po zdobyciu medali na mistrzowskich turniejach w RFN i Hiszpanii nasza reprezentacja zyskała w futbolowym świecie sporo szacunku. Dla wielu ekip staliśmy się atrakcyjnym partnerem do rozegrania meczów towarzyskich. Zarówno dla tych silnych zespołów, jak i dla tych drużyn, które dopiero uczyły się wielkiego futbolu. Dzięki temu polska reprezentacja mogła wówczas rozsławiać imię rodzimego futbolu w wielu zakątkach świata. Kanada, Peru, Boliwia, Maroko, Irak czy Indie to tylko niektóre z krajów odwiedzonych przez naszych piłkarzy. To właśnie Indie były organizatorem turnieju o Puchar Nehru, na który zostaliśmy zaproszeni.

Do związku często wpływały rozmaite oferty rozegrania sparingów. Byliśmy zespołem ze światowego topu, ale jednocześnie nasze finansowe wymagania były zauważalnie mniejsze niż czołowych krajów Europy Zachodniej. Nasi działacze jednak nie zawsze szczegółowo analizowali otrzymane zaproszenia. Czasem zdarzało się, że harmonogram meczów naszej kadry nie zawsze pokrywał się z oczekiwaniami selekcjonera. Bywało, że w PZPN ktoś coś podpisał i po czasie okazywało się, że trzeba było wysłać zespół na drugi koniec świata. Stawiano wówczas pytania o sens takich wypraw i płynące z nich korzyści szkoleniowe, czy raczej ich brak.

Jesienią 1983 r. ponieśliśmy kolejną porażkę w eliminacjach do mistrzostw Europy. W grupie musieliśmy uznać wyższość zespołów z Portugalii i z ZSRR. Nastroje wokół kadry nie były najlepsze, bo przecież od trzeciego zespołu ostatniego mundialu wymagało się bardzo dużo, a o zwycięstwa było wówczas niełatwo. Kibice i sztab mieli jednak nadzieję, że zła karta wkrótce się odwróci i w rozpoczynających się wiosną eliminacjach do mistrzostw świata w Meksyku pokażemy swoje walory.

Sylwestrowy obóz w Wiśle

Początek zimowego zgrupowania, na którym selekcjoner miał rozpocząć przygotowania do wiosennego sezonu, został wyznaczony wyjątkowo wcześnie. Antoni Piechniczek zarządził zbiórkę na obozie w Wiśle tuż po świętach, bo 27 grudnia. Pierwszym punktem przygotowań do meksykańskiego mundialu miał być styczniowy wyjazd na towarzyski turniej do Indii i to do tych zawodów szykowano się na przełomie roku w Wiśle.

Bardzo chcieliśmy tam pojechać. Przygotowywaliśmy się do tego startu bardzo solidnie – mówił trener.

Zimowe zgrupowania reprezentacji nie zawsze podobały się trenerom klubowym. Narzekali, że zakłóca to cykl przygotowań do zmagań ligowych i potem forma ich podopiecznych daleka jest od oczekiwań. Tym razem głosy były podzielone. Część środowiska krytykowało ten pomysł, uznając go za szkoleniowe awanturnictwo i brak szacunku dla teorii treningu. W tej grupie głośno swoje obiekcje wyrażał Leszek Jezierski. Po drugiej stronie byli ci, którzy z zainteresowaniem przyglądali się pracy kadrowiczów. Jeśli przyniosłaby ona oczekiwane rezultaty, to warto byłoby rozważyć wprowadzenie podobnych rozwiązań na stałe. Trzecią grupę stanowili zwykli miłośnicy futbolowej rywalizacji, którzy cieszyli się, że piłka wraca tak szybko.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Powołania zostały rozesłane tylko do piłkarzy występujących w polskiej lidze. Wobec tego na zgrupowaniu zabrakło występujących we Włoszech Władysława Żmudy i Zbigniewa Bońka. Piłkarz Juventusu miał już wówczas bardzo mocną pozycję w polskiej piłce. Nierzadko z niej korzystał, żeby na łamach prasy wyrazić swoje zdanie o kondycji naszego rodzimego futbolu. Teraz też nie przepuścił okazji, żeby wtrącić swoje trzy grosze.

Po co zaplanowano taką wycieczkę? Organizmy naszych piłkarzy przyzwyczajone są w styczniu do mrozów, nie do upałów. Trening zimą w Polsce to akurat jedna z dobrych cech naszego szkolenia. Trenuje się u nas solidnie. Gra o tej porze roku z dobrymi rywalami, a nawet pokonanie ich też do końca nie jest dobre. Sztuczne przyspieszenie okresu startowego nie gwarantuje procentów wiosną. A co będzie jesienią? – krytykował pomysł azjatyckiej wyprawy nasz czołowy piłkarz.

W kraju toczyło się wówczas sporo dyskusji na temat szkolenia, spraw organizacyjnych i finansowych. Mimo że w Hiszpanii odnieśliśmy sukces, zdobywając medal, to wciąż wiele aspektów piłkarskiego życia w Polsce wymagało troski. Działacze często, zamiast skupić się na pracy, woleli marnować czas i energie na bezsensowne przepychanki i nic niewnoszące polemiki. Kolejne lata miały pokazać, że organizacyjnie wciąż wiele brakowało nam do najlepszych.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…