Kameruńskich bramkarzy trudne przypadki

Rasistowski incydent

Bell w 1988 roku bynajmniej nie był postacią anonimową. Trzy lata wcześniej trafił do Olympique Marsylia. Z l’OM dwa razy dotarł do finału Pucharu Francji. Po udanym dla siebie Pucharze Narodów Afryki opuścił Marsylię i przeniósł się na jeden sezon Toulonu. Potem podpisał kontrakt z Bordeaux.

15 kwietnia 1990 roku Bordeaux grało mecz wyjazdowy na Stade Vélodrome z Marsylią. Na bramce „Żyrondystów” stał Bell. Kibice gospodarzy jednak nie ucieszyli się na widok swojego byłego zawodnika. W kierunku Kameruńczyka z trybun poleciały banany i inne przedmioty. Spotkanie kilkukrotnie przerywano. Ten rasistowski incydent to jedna z najbardziej wstydliwych chwil w historii francuskiego futbolu.

Szczery wywiad

Kilka miesięcy po tym smutnym wydarzeniu Bell miał wyjść w podstawowej jedenastce Kamerunu przeciwko Argentynie w pierwszym meczu tych drużyn na mundialu.

W przeddzień turnieju JoJo udzielił France Football szczerego wywiadu, w którym wypowiedział się negatywnie o przygotowaniach kameruńskiej reprezentacji. Dodał, że jego zespół „nie poradzi sobie z Argentyną ani z żadną inną drużyną”. Wybuchł skandal. Selekcjoner Walerij Niepomniaszczij wyrzucił Bella ze zgrupowania. 5 godzin przed meczem z Albicelestes Thomas N’Kono, który miał oglądać Maradonę z boku, dowiedział się, że jednak zagra.

Natomiast JoJo stwierdził, że nie odważy się wrócić do Kamerunu, bo boi się o swoje życie. Jednocześnie przekonywał, że decyzja trenera ma podłoże polityczne. Pojawiły się wtedy nawet plotki, że władze kraju zechcą odebrać Bellowi obywatelstwo.

Pieniądze z góry

Rewelacje Bella na temat przygotowań Kameruńczyków opisali John Sudgen i Alan Tomlinson w książce „Football, corruption and lies”. Jeśli wierzyć słowom bramkarza, podczas przedmundialowego obozu, na który udali się do Jugosławii, mieli do dyspozycji jedynie 8 wysłużonych piłek. Natomiast lekarze nie posiadali sprzętu medycznego, a piłkarze sami musieli kupować sobie bandaże i inne niezbędne artykuły. Wściekłość Bella była tym większa, że wiedział, iż FIFA dała federacji pieniądze na zorganizowanie porządnych przygotowań.

Poza sprawami organizacyjnymi, według Sudgena i Tomlinsona, kameruńskich piłkarzy trapiła także kwestia wypłat od federacji. Bell miał za zgodą drużyny upomnieć się o to, by działacze dali zawodnikom pieniądze z góry. „Z doświadczenia wiedział, że jeśli nie otrzymają pieniędzy z góry, znikną one w kieszeniach oficjeli i polityków” – czytamy w książce.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…