Kameruńskich bramkarzy trudne przypadki

Z Kamerunu do Brunei

2000 rok to znakomity czas dla Niespokromionych Lwów. Kameruńczycy, jak wspomnieliśmy, w lutym zdobyli Puchar Narodów Afryki, a w sierpniu z Igrzysk Olimpijskich w Sydney przywieźli złote medale.

Selekcjoner reprezentacji olimpijskiej Kamerunu Jean-Paul Akono zdecydował, że bramki jego drużyny w Australii będzie strzec Daniel Bekono. Na pozycji zmiennika obsadził zaś Carlosa Kameniego. Z perspektywy dalszej kariery obu tych piłkarzy taki wybór może dziwić. Wtedy jednak Bekono był faworytem. Grał bowiem w czołowym kameruńskim klubie Canonie Jaunde. Poza tym kilka miesięcy wcześniej pojechał na Puchar Narodów Afryki jako rezerwowy. Z kolei Kameni miał wtedy ledwie 16 lat, a fachu bramkarskiego uczył się akademii Kadji Sports.

Bekono na Igrzyskach spisał się nie najlepiej. W meczu ze Stanami Zjednoczonymi sprokurował rzut karny (na gola zamienił go Peter Vagenas). Natomiast w spotkaniu przeciwko Czechom źle interweniował przy rzucie wolnym, co pozwoliło zdobyć gola Lukasowi Doškowi.

Mimo tych błędów Kamerun wyszedł z grupy. Ale w ćwierćfinale Akono postawił na Kameniego. 16-latek grał znakomicie i już do końca turnieju nie oddał miejsca w podstawowej jedenastce. Świetnymi występami w Australii zapracował na transfer do Europy, gdzie wyrobił sobie dobrą markę.

A Bekono? W 2002 roku trafił do ligi Brunei. Potem przez 7 lat występował w Bułgarii. Karierę skończył 10 lat temu.

Niekonsekwentny Finke

Kameniego z akademii Kadji Sports po Igrzyskach wyciągnął Le Havre AC. Kameruńczyk w ciągu czterech lat nie zdołał podbić Francji. Zaufano mu dopiero w Espanyolu. W Barcelonie spędził udanych 7 lat. W 2011 roku przeszedł do Malagi. Początki na La Rosaleda miał trudne. Przez trzy sezony przegrywał rywalizację o miejsce w „11” z Willym Caballero. Dopiero gdy Argentyńczyk odszedł do Manchesteru City, wskoczył do podstawowego składu.

Kameni przez wiele lat był uważany za najlepszego afrykańskiego golkipera. Aż dziw bierze więc, że podczas mundialu w RPA ówczesny selekcjoner Paul Le Guen posadził go na ławce, a do gry desygnował wspomnianego Souleymanou Hamidou. – Mamy za sobą trzy tygodnie treningów. Poznałem dobrze drużynę i mogłem z pełną odpowiedzialnością dokonać kilku roszad. Na bramce numerem jeden będzie Souleymanou – tłumaczył Le Guen tę decyzję.

Carlos Kameni

Od tamtej pory Kameni w reprezentacji grywał sporadycznie. Jeden z następców Le Guena, Volker Finke, nie zabrał go na mundial do Brazylii. Nie dostał też powołań na Puchar Narodów Afryki w 2015 i 2017 roku. Pojechał natomiast na mistrzostwa kontynentu, które rozegrano przed rokiem w Egipcie. Był tam jednym ze zmienników Andre Onany.

Kameni długo nie wypowiadał się na temat Paula Le Guena i Volkera Finke. Dopiero po kilku latach publicznie zabrał go w sprawie obu szkoleniowców. O Francuzie powiedział: – Le Guen dołączył do nas w sierpniu 2009 roku. Byliśmy wtedy na zgrupowaniu w Austrii i tam zaczął się problem. Opaskę kapitańską przekazał Samuelowi Eto’o. Wcześniej przez 10 lat kapitanem był Rigobert Song. Skąd taka decyzja? Nawet najmłodsi gracze nie mogli jej zaakceptować.

Skrytykował też Volkera Finke, który – zdaniem Kameniego – był niekonsekwentny.

– Jeśli obowiązuje zasada, że ci którzy nie grają w klubie, nie grają też w reprezentacji, to nie ma problemu […] Ale jeśli ja nie dostaję powołania, a dostają je inni gracze, którzy nie występują w klubie, pojawia się problem – komentował golkiper.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…