Strona główna Sportowa historia Kameruńskich bramkarzy trudne przypadki

Kameruńskich bramkarzy trudne przypadki

sportowe historie
sportowe historie

Afrykańscy bramkarze są zazwyczaj traktowani w Europie z lekkim przymrużeniem oka. W najlepszych ligach Starego Kontynentu jest ich zaledwie kilku. Wśród nich bezapelacyjnym numerem 1 jest Kameruńczyk André Onana z Ajaksu. Ale akurat obecność golkipera z tego kraju w dobrym klubie nie powinna dziwić. Historia pokazuje bowiem, że w Kamerunie urodziło się sporo wysokiej klasy fachowców od łapania piłek.

Pierwszym większym sukcesem reprezentacji Kamerunu był brązowy medal w Pucharze Narodów Afryki 1972. Skąpe źródła dotyczące tego turnieju mówią, iż bramki Nieposkromionych Lwów strzegł wtedy niejaki Bernard M’Bengalack.

Niestety, nawet wyszukiwarka Google niewiele może powiedzieć o tym bramkarzu, toteż jest on, poza swoją ojczyzną, postacią w zasadzie nieznaną. Międzynarodową sławę zyskali dopiero jego następcy. A pomogły im w tym udziały w Mistrzostwach Świata, rosnąca popularność afrykańskich reprezentacji, telewizyjne transmisje mistrzostw Czarnego Lądu, a także występy w silnych europejskich klubach.

Pierwsza oferta

Poczet kameruńskich bramkarzy wypada zacząć od Thomasa N’Kono. Zanim wziął udział w mistrzostwach świata 1982 roku, dzięki którym stał się znany na cały świat, ze swoim klubem, Canon Jaunde, wygrał m. in. dwa razy Afrykańską Ligę Mistrzów i Afrykański Puchar Zdobywców Pucharów.

Polub nasz profil na Facebooku

Podczas hiszpańskiego mundialu Nieposkromione Lwy zaprezentowały się bardzo dobrze. Co prawda, nie wygrały żadnego meczu, ale też żadnego nie przegrały. W tych trzech zremisowanych pojedynkach z bardzo silnymi rywalami: Polską, Peru i Włochami, N’Kono tylko raz dał się pokonać. Nie wystarczyło to jednak do awansu do następnej rundy. Kameruńczycy jedynie dzięki mniejszej liczbie strzelonych goli przegrali rywalizację o drugie miejsce w grupie z Italią, która także zanotowała trzy remisy.

PRZECZYTAJ TEŻ:

Bramkarz, który na mundialu puścił tylko jednego gola, szybko stał się obiektem zainteresowań znacznie silniejszych klubów niż jego rodzimy Canon. Jako pierwsi skontaktowali się z nim działacze Racingu Santander. Do porozumienia jednak nie doszło. Potem pojawiły się propozycje Espanyolu oraz dwóch brazylijskich gigantów: Fluminense i Flamengo.

– Powiedziałem mojej żonie: „Weźmiemy pierwszą ofertę.” Dzięki Bogu pierwsza była oferta Espanyolu – relacjonował golkiper w rozmowie z Fifa.com.

Decyzji nie pożałował. Barw Papużek bronił przez 8 lat.

Idol Buffona

W 1990 roku N’Kono znów pojechał na mundial. Kameruńczycy na mistrzostwach spisali się jeszcze lepiej niż 8 lat wcześniej. Zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie, w 1/8 finału wyeliminowali Kolumbię, dopiero w ćwierćfinale po dramatycznym spotkaniu ulegli Anglikom. Wyspiarze mieli w tym meczu dwa rzuty karne. Oba wykorzystał Gary Lineker.

– Za pierwszym razem wiedziałem, gdzie Lineker strzeli – otworzy swoje ciało i kopnie w moją lewą stronę. Ale w ostatniej chwili pomyślałem, że on wie, że ja to wiem. Dlatego zmieniłem zamiar i poszedłem w niewłaściwy róg. Za drugim razem rzuciłem się w lewo, a on posłał piłkę w środek – tłumaczył N’Kono.

Skrót meczu Kamerun – Anglia w ćwierćfinale mundialu 1990:

Popisy Kameruńczyka na mundialu podziwiał m. in. 12-letni Gianluigi Buffon. Wiele lat później włoski gwiazdor w wywiadach przyznał, że N’Kono był jego piłkarskim idolem. Zresztą jednemu ze swoich synów dał na drugie imię Thomas – na cześć kameruńskiego bramkarza.

Pierwszy puchar

N’Kono prawdopodobnie nie zostałby idolem Buffona, gdyby nie wywiad, jakiego udzielił jego rywal do gry w bramce reprezentacji, Joseph-Antoine „JoJo” Bell. Ale o tym za chwilę.

Kameruńskich bramkarzy trudne przypadki 6

Bell, starszy o dwa lata od golkipera Espanyolu, pozostawał w jego cieniu aż do Pucharu Narodów Afryki, który odbył się w marcu 1988 roku w Maroku. Kameruńczycy jechali na turniej z nadziejami na zwycięstwo. Wiedzieli jednak, że w dwóch pierwszych meczach, z Nigerią i Egiptem, będą musieli radzić sobie bez N’Kono. Powodem absencji były obowiązki klubowe – bramkarz miał zagrać w ligowym meczu Espanyolu z Saragossą, a dopiero potem dołączyć do kolegów walczących o mistrzostwo kontynentu.

Nieobecność swojego wielkiego konkurenta Bell wykorzystał w 100%. Z Nigerią i Egiptem bronił tak dobrze, że selekcjoner Claude Le Roy nie posadził go na ławce, nawet po tym jak do Maroka przyjechał N’Kono. Do samego końca turnieju JoJo zachował wyśmienitą formę. Kameruńczycy wtedy po raz pierwszy zdobyli Puchar Narodów Afryki.

Rasistowski incydent

Bell w 1988 roku bynajmniej nie był postacią anonimową. Trzy lata wcześniej trafił do Olympique Marsylia. Z l’OM dwa razy dotarł do finału Pucharu Francji. Po udanym dla siebie Pucharze Narodów Afryki opuścił Marsylię i przeniósł się na jeden sezon Toulonu. Potem podpisał kontrakt z Bordeaux.

15 kwietnia 1990 roku Bordeaux grało mecz wyjazdowy na Stade Vélodrome z Marsylią. Na bramce „Żyrondystów” stał Bell. Kibice gospodarzy jednak nie ucieszyli się na widok swojego byłego zawodnika. W kierunku Kameruńczyka z trybun poleciały banany i inne przedmioty. Spotkanie kilkukrotnie przerywano. Ten rasistowski incydent to jedna z najbardziej wstydliwych chwil w historii francuskiego futbolu.

Szczery wywiad

Kilka miesięcy po tym smutnym wydarzeniu Bell miał wyjść w podstawowej jedenastce Kamerunu przeciwko Argentynie w pierwszym meczu tych drużyn na mundialu.

W przeddzień turnieju JoJo udzielił France Football szczerego wywiadu, w którym wypowiedział się negatywnie o przygotowaniach kameruńskiej reprezentacji. Dodał, że jego zespół „nie poradzi sobie z Argentyną ani z żadną inną drużyną”. Wybuchł skandal. Selekcjoner Walerij Niepomniaszczij wyrzucił Bella ze zgrupowania. 5 godzin przed meczem z Albicelestes Thomas N’Kono, który miał oglądać Maradonę z boku, dowiedział się, że jednak zagra.

Natomiast JoJo stwierdził, że nie odważy się wrócić do Kamerunu, bo boi się o swoje życie. Jednocześnie przekonywał, że decyzja trenera ma podłoże polityczne. Pojawiły się wtedy nawet plotki, że władze kraju zechcą odebrać Bellowi obywatelstwo.

Pieniądze z góry

Rewelacje Bella na temat przygotowań Kameruńczyków opisali John Sudgen i Alan Tomlinson w książce „Football, corruption and lies”. Jeśli wierzyć słowom bramkarza, podczas przedmundialowego obozu, na który udali się do Jugosławii, mieli do dyspozycji jedynie 8 wysłużonych piłek. Natomiast lekarze nie posiadali sprzętu medycznego, a piłkarze sami musieli kupować sobie bandaże i inne niezbędne artykuły. Wściekłość Bella była tym większa, że wiedział, iż FIFA dała federacji pieniądze na zorganizowanie porządnych przygotowań.

Poza sprawami organizacyjnymi, według Sudgena i Tomlinsona, kameruńskich piłkarzy trapiła także kwestia wypłat od federacji. Bell miał za zgodą drużyny upomnieć się o to, by działacze dali zawodnikom pieniądze z góry. „Z doświadczenia wiedział, że jeśli nie otrzymają pieniędzy z góry, znikną one w kieszeniach oficjeli i polityków” – czytamy w książce.

Dom w ogniu

Po mundialu we Włoszech stosunki Bella z kameruńską federacją i rządem nieco się ociepliły. Wrócił więc do kadry. W 1994 roku, mając już niemal 40 lat, wreszcie zagrał na mistrzostwach świata (a jednym z jego zmienników był N’Kono). W pierwszym meczu na mundialu rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych Nieposkromione Lwy zremisowały ze Szwecją. 5 dni później gładko uległy Brazylii. Po tym spotkaniu Bell niespodziewanie zrezygnował z gry w kadrze. Ponownie skrytykował organizację przygotowań do turnieju. Wysunął nawet oskarżenia o korupcję w kameruńskim futbolu.

Ostatni mecz Bella w kadrze. Spotkanie Kamerun – Brazylia:

W bardzo nerwowej atmosferze Afrykanie przystąpili do trzeciego meczu grupowego z Rosją. Miejsce Bella na bramce zajął Jacques Songo’o. Kameruńczycy grali jednak bardzo źle i przegrali ze Sborną aż 1:6 (5 goli Olega Salenki).

Winę za fatalny występ na mistrzostwach kameruńscy kibice zrzucili na Bella. Fani byli tak wściekli, że podłożyli ogień pod dom bramkarza.

Z Trofeum Zamory

Przez wiele lat rywalizacji N’Kono i Bella przyglądał się Jacques Songo’o. Choć bramkarzem był bez wątpienia dobrym, nigdy nie zdobył tak silnej pozycji jak jego wielcy poprzednicy. Tak naprawdę tylko na dwóch turniejach, Pucharze Narodów Afryki 1998 i Mistrzostwach Świata 1998, był pierwszym wyborem selekcjonera. Potem bluzę bramkarską z numerem 1 stracił na rzecz Aliouma Boukara.

Najlepsze lata swojej kariery Songo’o spędził w Deportivo La Coruña. Udany był dla niego zwłaszcza sezon 1996/97. W Primera División puścił wówczas tylko 30 bramek (w 37 spotkaniach). Był to najlepszy wynik spośród wszystkich bramkarzy grających wówczas na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii. Za ten wyczyn otrzymał Trofeo Ricardo Zamora, czyli nagrodę dla golkipera, który w danych rozgrywkach ma najniższą średnią straconych goli.

Songo’o był drugim w historii golkiperem spoza Hiszpanii, który zdobył Trofeo Ricardo Zamora (pierwszym był Francuz Marcel Domingo).

W 2001 roku Songo’o wraz z Deportivo wygrał Primera División. Kameruńczyk wystąpił w 9 meczach mistrzowskiej kampanii. W pozostałych bronił José Francisco Molina.

Trzy mecze w cztery dni

W lipcu 1992 roku doszło do pewnej niecodziennej sytuacji. Otóż w przeciągu czterech dni reprezentacje RPA i Kamerunu rozegrały ze sobą trzy oficjalne mecze towarzyskie. W pierwszym, rozgrywanym w Durbanie, wygrali Bafana Bafana. Potem w Kapsztadzie górą były Nieposkromione Lwy. Pojedynek numer 3 odbył się w Johannesburgu. Padł w nim remis 2:2. We wszystkich trzech spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty kameruńskiej bramki strzegł Bassey William Andem.

Wychowanek Unionu Douala – w odróżnieniu od innych czołowych bramkarzy z Kamerunu – z rodzimej ligi nie wyjechał bezpośrednio do Europy. Szczęścia postanowił poszukać w Brazylii, najpierw w Cruzeiro, potem w Bahii. Dopiero w 1998 roku, mając już trzydziestkę na karku, zameldował się na Starym Kontynencie. Przez 9 kolejnych sezonów występował w Boaviście. W słynnym sezonie 2000/01, podczas którego ekipa z Estádio do Bessa przełamała wieloletnią hegemonię Benfiki, Porto i Sportingu i zdobyła mistrzostwo kraju, na boisku pojawił się 7 razy.

Specjalista od karnych

Przełom XX i XXI wieku to czas dominacji w kameruńskiej bramce Aliouma Boukara. Nigdy nie zdobył takiego rozgłosu jak N’Kono, Bell, Songo’o czy Kameni. Może dlatego, że unikał kontrowersyjnych zachowań ani nie grał w popularnym klubie (najlepsze lata spędził w tureckim Samsunsporze). Ale to właśnie on, mimo iż nigdy nie wybił się ponad przeciętne zespoły tureckie, może pochwalić się dwoma triumfami w Pucharze Narodów Afryki (PNA).

Boukar był bohaterem obu zwycięskich dla Kamerunu finałów PNA. W 2000 roku Nieposkromione Lwy w meczu o złoto pokonały Nigerię po rzutach karnych. Bramkarz Samsunsporu zatrzymał wówczas „jedenastkę” egzekwowaną przez Nwankwo Kanu.

Dwa lata później finałowym rywalem Kameruńczyków był Senegal. Znów o tym, kto wzniesie Puchar, zdecydował konkurs karnych. Boukar obronił uderzenia Amdy’ego Faye oraz Aliou Cissé. Z kolei El-Hadji Diouf kopnął obok bramki. Kameruńscy zawodnicy byli nieco skuteczniejsi i to oni mogli cieszyć się z końcowego triumfu.

Tak Boukar zapewnił Kameruńczykom mistrzostwo Afryki w 2002 roku:

Podstawowy w RPA

Zmiennikiem Boukara podczas mistrzostw Czarnego Lądu w 2000 roku był Souleymanou Hamidou. On także jest nieźle znany kibicom tureckim. W kraju nad Bosforem spędził bowiem 8 lat. Grał dla Caykuru Rizespor, Denizlisporu i Kayserisporu. W reprezentacyjnej bluzie wystąpił 25 razy. Pojechał na 5 dużych turniejów. Podstawowym golkiperem był tylko na mistrzostwach świata rozgrywanych w 2010 roku w RPA.

Kameruńczycy na południowoafrykańskich boiskach zawiedli. Przegrali wszystkie trzy mecze w fazie grupowej. Hamidou puścił 5 bramek, ale nie był głównym winowajcą żadnej z nich.

Z Kamerunu do Brunei

2000 rok to znakomity czas dla Niespokromionych Lwów. Kameruńczycy, jak wspomnieliśmy, w lutym zdobyli Puchar Narodów Afryki, a w sierpniu z Igrzysk Olimpijskich w Sydney przywieźli złote medale.

Selekcjoner reprezentacji olimpijskiej Kamerunu Jean-Paul Akono zdecydował, że bramki jego drużyny w Australii będzie strzec Daniel Bekono. Na pozycji zmiennika obsadził zaś Carlosa Kameniego. Z perspektywy dalszej kariery obu tych piłkarzy taki wybór może dziwić. Wtedy jednak Bekono był faworytem. Grał bowiem w czołowym kameruńskim klubie Canonie Jaunde. Poza tym kilka miesięcy wcześniej pojechał na Puchar Narodów Afryki jako rezerwowy. Z kolei Kameni miał wtedy ledwie 16 lat, a fachu bramkarskiego uczył się akademii Kadji Sports.

Kameruńskich bramkarzy trudne przypadki 7

Bekono na Igrzyskach spisał się nie najlepiej. W meczu ze Stanami Zjednoczonymi sprokurował rzut karny (na gola zamienił go Peter Vagenas). Natomiast w spotkaniu przeciwko Czechom źle interweniował przy rzucie wolnym, co pozwoliło zdobyć gola Lukasowi Doškowi.

Mimo tych błędów Kamerun wyszedł z grupy. Ale w ćwierćfinale Akono postawił na Kameniego. 16-latek grał znakomicie i już do końca turnieju nie oddał miejsca w podstawowej jedenastce. Świetnymi występami w Australii zapracował na transfer do Europy, gdzie wyrobił sobie dobrą markę.

A Bekono? W 2002 roku trafił do ligi Brunei. Potem przez 7 lat występował w Bułgarii. Karierę skończył 10 lat temu.

Niekonsekwentny Finke

Kameniego z akademii Kadji Sports po Igrzyskach wyciągnął Le Havre AC. Kameruńczyk w ciągu czterech lat nie zdołał podbić Francji. Zaufano mu dopiero w Espanyolu. W Barcelonie spędził udanych 7 lat. W 2011 roku przeszedł do Malagi. Początki na La Rosaleda miał trudne. Przez trzy sezony przegrywał rywalizację o miejsce w „11” z Willym Caballero. Dopiero gdy Argentyńczyk odszedł do Manchesteru City, wskoczył do podstawowego składu.

Kameni przez wiele lat był uważany za najlepszego afrykańskiego golkipera. Aż dziw bierze więc, że podczas mundialu w RPA ówczesny selekcjoner Paul Le Guen posadził go na ławce, a do gry desygnował wspomnianego Souleymanou Hamidou. – Mamy za sobą trzy tygodnie treningów. Poznałem dobrze drużynę i mogłem z pełną odpowiedzialnością dokonać kilku roszad. Na bramce numerem jeden będzie Souleymanou – tłumaczył Le Guen tę decyzję.

Carlos Kameni

Od tamtej pory Kameni w reprezentacji grywał sporadycznie. Jeden z następców Le Guena, Volker Finke, nie zabrał go na mundial do Brazylii. Nie dostał też powołań na Puchar Narodów Afryki w 2015 i 2017 roku. Pojechał natomiast na mistrzostwa kontynentu, które rozegrano przed rokiem w Egipcie. Był tam jednym ze zmienników Andre Onany.

Kameni długo nie wypowiadał się na temat Paula Le Guena i Volkera Finke. Dopiero po kilku latach publicznie zabrał go w sprawie obu szkoleniowców. O Francuzie powiedział: – Le Guen dołączył do nas w sierpniu 2009 roku. Byliśmy wtedy na zgrupowaniu w Austrii i tam zaczął się problem. Opaskę kapitańską przekazał Samuelowi Eto’o. Wcześniej przez 10 lat kapitanem był Rigobert Song. Skąd taka decyzja? Nawet najmłodsi gracze nie mogli jej zaakceptować.

Skrytykował też Volkera Finke, który – zdaniem Kameniego – był niekonsekwentny.

– Jeśli obowiązuje zasada, że ci którzy nie grają w klubie, nie grają też w reprezentacji, to nie ma problemu […] Ale jeśli ja nie dostaję powołania, a dostają je inni gracze, którzy nie występują w klubie, pojawia się problem – komentował golkiper.

Awans z Nancy

Z niechęci kolejnych selekcjonerów do Kameniego korzystał m. in. Guy N’Dy Assembe, który bramkarskiego fachu uczył się we Francji (na Starym Kontynencie zamieszkał w wieku 2 lat). Całą swoją karierę występuje w tamtejszych klubach. Jego droga wiodła przez Nantes, Valenciennes, Nancy i Guingamp. Obecnie jest golkiperem Boulogne.

Kameruńskich bramkarzy trudne przypadki 8

W sezonie 2015/16 był podstawowym bramkarzem ekipy Nancy, która wywalczyła awans do Ligue 1.

Wraz z reprezentacją Kamerunu wziął udział w mistrzostwach świata 2010 oraz Pucharach Narodów Afryki w 2010 i 2015 roku. Na żadnym z tych turniejów nie zagrał ani minuty.

Niefortunne żarty

Kameni obserwował mundial 2014 w telewizji, a Assembe z ławki rezerwowych, ponieważ Volker Finke najbardziej zaufał wtedy Charlesowi Itandje. W tamtym czasie był on golkiperem PAOK-u, a wcześniej występował m. in. w RC Lens i Liverpoolu.

W klubie z miasta Beatlesów nie pograł zbyt wiele. Ale w Anglii zapamiętano go, ponieważ dowcipkował podczas uroczystości z okazji 20. rocznicy tragedii na Hillsborough. Wybryk piłkarza zarejestrowały kamery. Władze klubu ukarały bramkarza, a on sam wielokrotnie przepraszał za swoje zachowanie.

Itandje na mistrzostwach w Brazylii puścił 9 goli w 3 spotkaniach. Może w kilku sytuacjach mógł zachować się lepiej, ale zaliczył też sporo dobrych interwencji. Większą winę za tak duże straty bramkowe ponoszą obrońcy, którzy raz po raz pozwalali rywalom oddawać strzały w kierunku bramki strzeżonej przez Itandje.

Bez Onany, ale z pucharem

Trawieni wewnętrznymi problemami Kameruńczycy pojechali na Puchar Narodów Afryki 2017 z nadziejami na odrodzenie. Bez Andre Onany, Joela Matipa, Henriego Bedimo czy Erica-Maxima Choupo-Motinga Nieposkromione Lwy nie były uważane za faworytów rozgrywanego w Gabonie turnieju. Paradoksalnie brak czołowych piłkarzy pomógł podopiecznym Hugo Broosa. Kamerun wygrał tamten turniej, pozostawiając w pokonanym polu m. in. Senegal, Ghanę i Egipt.

Jednym z bohaterów mistrzostw Czarnego Lądu był Fabrice Ondoa, którego selekcjoner zabrał do Gabonu, bo tak naprawdę nie miał zbyt dużego wyboru. Wcześniej bowiem Andre Onana i Guy N’Dy Assembe, chcąc skupić się na grze w swoich klubach, odrzucili powołania. Broos skonfliktował się też z Kamenim, który zlekceważył wezwanie do kadry kilkanaście miesięcy wcześniej.

Ondoa zaczynał karierę w Akademii Samuela Eto’o. Gdy miał 14 lat, trafił do Barcelony. Nigdy jednak szerzej nie zaistniał w barwach Blaugrany. Kiedy zostawał mistrzem Afryki, był rezerwowym bramkarzem rezerw Sevilli. Dziś broni barw belgijskiej Ostendy, do której ściągnął go jego dobry znajomy, Hugo Broos.

Czarny czy biały – nie ma znaczenia

Znacznie lepiej w piłce klubowej radzi sobie inny wychowanek Akademii Samuela Eto’o i kuzyn Ondoy, Andre Onana. Od 4 lat Kameruńczyk jest podstawowym bramkarzem Ajaksu. Jeśli wierzyć ostatnim doniesieniom prasowym, bramkarz znalazł się w kręgu zainteresowań Barcelony. W pierwszej reprezentacji Kamerunu Onana zagrał jak dotąd 16 razy.

W wywiadzie, którego udzielił BBC Sport, Onana odniósł się do kwestii braku zaufania do czarnoskórych bramkarzy.

– Na szczycie nie ma wielu czarnych bramkarzy. Ludzie myślą, że nie jesteśmy pewni siebie lub że popełniamy zbyt wiele błędów. Musimy to zmienić, choć nie jest łatwo dotrzeć do tego poziomu, gdy jesteś czarny. Ale dla mnie to naprawdę nie ma znaczenia – czarny czy biały, w końcu jestem bramkarzem – powiedział.

DOMINIK GÓRECKI

Źródła
  • https://www.goal.com/en/news/the-remarkable-story-of-thomas-nkono-and-rcd-espanyol/10xbp8ajk4p6v1ub8lr08pnitb
  • https://books.google.pl/books?id=2CclDwAAQBAJ&pg=PA112&lpg=PA112&dq=joseph-antoine+bell+france+football+1990&source=bl&ots=WooohV3hts&sig=ACfU3U2fdQepvSFtGQpOkm7T7UC7ZHot6A&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwiFwNzxnsDpAhWKlosKHRFACPMQ6AEwEHoECAgQAQ#v=onepage&q=joseph-antoine%20bell%20france%20football%201990&f=false
  • https://www.fifa.com/worldcup/news/nkono-i-m-honoured-to-be-buffon-s-inspiration-2771446
  • https://thesefootballtimes.co/2018/10/15/thomas-nkono-joseph-antoine-bell-and-shattering-racism-about-black-goalkeepers/ https://www.fifa.com/worldcup/news/nkono-i-knew-which-way-lineker-would-shoot-2779768
  • https://www.kick442.com/how-the-catly-thomas-nkono-revolutionized-goalkeeping-in-soccer/
  • https://books.google.pl/books?id=R-C_AwAAQBAJ&pg=PT183&dq=o+chance+of+coping+with+Argentina+or+any+other+team&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiquLmOoMDpAhXEl4sKHVBPDFkQ6AEIKDAA#v=onepage&q=o%20chance%20of%20coping%20with%20Argentina%20or%20any%20other%20team&f=false https://www.afriquesports.net/foot-africain/foot-africain-2/kameni-allume-le-guen
  • http://www.rsssf.com/tablesz/zaf-intres1995.html https://www.dailynewscameroon.com/carlos-kameni-goalie-reacts-to-hugo-broos-decision-2/

Exit mobile version