“Klub” – recenzja

Premier League to być może najlepsza piłkarska liga świata. Nie ma natomiast wątpliwości, że jest to liga najbogatsza i najchętniej oglądana, a przede wszystkim – przynosząca największe zyski. A jeszcze na początku lat 90. angielscy kibice budzili postrach na całym świecie, stadiony były ruinami śmierdzącymi uryną, a reprezentację prowadził Graham Taylor, zwolennik prostej taktyki „kopnij i biegnij”. W jaki sposób doszło do tej niesamowitej przemiany? Odpowiedź dają nam Joshua Robinson i Jonathan Clegg w niezwykle ciekawej książce „Klub” (Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2019).

Gdy z głośników stadionowych rozlega się „Naprzód, naprzód, Tottenham Hotspur”, NBC pakuje sprzęt i robi miejsce na boisku dla wartych 2 miliardy dolarów utalentowanych zawodników. Dzisiaj ta kwota to po prostu koszt skompletowania czołowego zespołu Premier League. W roku 1992 była jednak niewyobrażalna. Łączna wartość dwudziestu dwóch piłkarzy, którzy tego wieczoru wybiegli na murawę, znacznie przekracza łączną wartość wszystkich dwudziestu dwóch zespołów w Premier League w momencie, gdy ta liga powstawała. W sezonie inauguracyjnym Tottenham pobił swój rekord transferowy, kupując z Nottingham Forest napastnika, Teddy’ego Sheringhama, za 2,1 miliona funtów. Dziś ta kwota ledwie starczyłaby na dwadzieścia tygodniowych wypłat Harry’ego Kane’a. (s. 401-402)

W ten obrazowy sposób autorzy opisują skalę przemiany, jaką przeszła ciągu ćwierćwiecza swego istnienia Premier League. Podtytuł książki brzmi: „O tym, jak angielska Premier League stała się najbardziej szaloną, najbogatszą i najbardziej destruktywną siłą w sporcie”. Joshua Robinson i Jonathan Clegg to dziennikarze sportowi „The Wall Street Journal”, więc ich opowieść to spojrzenie na angielski futbol z amerykańskiej perspektywy. „Klub” to kolejne syntetyczne ujęcie angielskiej piłki nożnej w ostatnich latach, świetne uzupełnienie takich publikacji, jak: “Premier League. Historia taktyki w najlepszej pilkarskiej lidze swiata”, “Umowa stoi” czy “Futbonomia”.

Książka składa się z pięciu rozdziałów, opisujących poszczególne etapy rozwoju ligi angielskiej. Pierwszy bierze pod lupę lata 80., kiedy to futbol w Anglii wpadał w coraz większą zapaść. Jednocześnie pojawiali się pierwsi wizjonerzy, pragnący stworzyć produkt, na którym można byłoby zarobić mnóstwo pieniędzy. Trzech głównych „motorniczych” zmian (David Dein z Arsenalu, Martin Edwards z Manchesteru United i Irving Scholar z Tottenhamu) obserwowali w Ameryce show związany z NFL i postanowili, że tak samo można by pokazywać angielski futbol. Doszli do dość oczywistego wniosku, że ludzie na trybunach chcą się po prostu rozerwać w komfortowych warunkach – np. korzystać z licznych i czystych toalet (o co od początku walczył David Dein). Cheerleaderki i odpowiednia oprawa telewizyjna również mogłyby zwiększyć popyt.

Efektem tych wszystkich spostrzeżeń było powołanie przed sezonem 1992/1993 Premier League – czegoś zupełnie nowego w skostniałym świecie angielskiego futbolu. Autorzy w świetnym reporterskim stylu opisują twarde negocjacje dotyczące sprzedaży praw telewizyjnych do Premier Legaue, które w ostatnim momencie nabyło Sky dzięki rekordowej ofercie magnata medialnego Ruperta Murdocha. Od tego momentu liga angielska weszła w fazę niepohamowanego rozwoju (mówi o tym rozdział drugi), aż zaczęli się nią interesować milionerzy z całego świata. Przełomem było przejęcie Chelsea FC przez Rosjanina Romana Abramowicza w 2003 roku, następnym wielkim graczem został szejk Mansour z Abu Zabi:

Kiedy w życiu ambitnego młodego człowieka nadchodzi czas, by kupić profesjonalną drużynę, zakup zazwyczaj nie jest skomplikowany, gdyż człowiek ten ma w kieszeni przynajmniej kilka miliardów dolarów. Jest nawet łatwiej, gdy potrafi on bez trudu udowodnić, że pieniądze te są jego własnością, gdyż – na przykład – należy do rodziny królewskiej w kraju, który kontroluje osiem procent rezerw ropy naftowej na świecie. Wtedy wystarczy już tylko wybrać wystawiony akurat na sprzedaż klub i dodawać do swojej oferty kolejne zera, aż usłyszy się „Tak”. Właśnie w ten sposób szejk Mansour wyobrażał sobie robienie interesów, kiedy w 2008 roku postanowił wejść do angielskiego futbolu. (s. 185)

Tym samym autorzy płynnie przechodzą do czasów współczesnych, kiedy to liga angielska stała się łakomym kąskiem dla największych finansowych tuzów tego świata. Z jednej strony autorzy podkreślają, że nad Tamizą udało się stworzyć swoiste biznesowe perpetuum mobile, zauważają jednak także pierwsze rysy w tym w spiżowym pomniku. Pojawił się np. konflikt między tzw. Wielką Szóstką (Manchester United, Manchester City, Liverpool, Chelsea, Tottenham, Arsenal) a resztą drużyn – chodzi oczywiście o podział wpływów ze sprzedaży praw telewizyjnych. Coraz większe zainteresowanie ligą angielską przez kibiców na całym świecie, rozwój turystyki futbolowej na mecze Premier League i wciąż rosnące ceny biletów sprawiają, że coraz gorzej z tym wszystkim czują się prawdziwi kibice wywodzący się z klasy robotniczej. Mogą oni odnieść słuszne wrażenie, że futbol angielski odcina się od swoich korzeni.

Książka „Klub” to naprawdę wysoka półka i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Bardzo dobrze się dzieje, że nie tylko SQN czy Arena wypuszczają dobre książki o sporcie, ale też i inne wydawnictwa starają się przyciągnąć kibiców. Joshua Robinson oraz Jonathan Clegg odbyli setki rozmów z najważniejszymi postaciami w futbolowym biznesie i dokładnie, niczym w reporterskim śledztwie, zrekonstruowali przebieg zakulisowych biznesowych wydarzeń, które doprowadziły Premier League do dzisiejszej pozycji absolutnego lidera. Nie ma tutaj banalnych rozdziałów, informacje zawarte w książce są niezwykle ciekawe i w wielu przypadkach unikalne. Narracja jest poprowadzona wartko i ciekawie (tłumaczył Piotr Kuś), właściwie trudno się przyczepić do czegokolwiek. Minusem może być ewentualnie to, że tak naprawdę mało jest tam o piłce nożnej – to przede wszystkim książka o biznesowej i marketingowej odsłonie futbolu. Chociaż np. rozdział o triumfie Leicester City w sezonie 2015/2016 pozwala jeszcze raz przeżyć tę romantyczną historię.

Jak już wyżej wspominałem, „Klub” świetnie uzupełnia się z innymi książkami o Premier League. W „Futbonomii” Simon Kuper i Stefan Szymański pisali np. o problemie z aklimatyzacją zawodników w nowych klubach. Punktowali zarządy, że wydają miliony na transfery, a nie potrafią wysupłać dodatkowych pieniędzy na pomoc w adaptacji. W nowej rzeczywistości nie ma już miejsca na takie błędy:

Podpisanie wielu kontraktów z piłkarzami zagranicznymi wymusiło najęcie tłumaczy, opiekunek do dzieci oraz ludzi pomagających w zakwaterowaniu. Dlatego Marwood zatrudnił na pełen etat cztery osoby, których wyłącznym zadaniem było wspomaganie piłkarzy i ich rodzin w rozwiązywaniu codziennych problemów. Dopóki w City nie pojawili się szejkowie, takie stanowiska w ogóle nie istniały. (s. 206)

Premier League jest fenomenem pod wieloma względami. Opisywać można ją na różne sposoby, Robinson i Clegg skupili się na analizie drogi do stworzenia maszynki zarabiającej miliony. Książka teoretycznie jest o piłce nożnej, ale może być także niezwykle interesująca dla studentów zarządzania czy osób marzących o zrobieniu wielkiego biznesu. Przede wszystkim jest to jednak wciągająca lektura, która może nas bardzo wiele nauczyć.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

Książkę “Klub” możesz kupić tutaj.

#wspieramretro
O Bartosz Bolesławski 46 artykułów
Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.