Marki, które poznałeś dzięki futbolowi

Parmalatu upadek z wysokiego konia

Interesującymi przykładami są też Parma i Roma. Zwłaszcza zespół z północy Włoch i legendarna już współpraca na linii klub – Parmalat, są wspominane z rozrzewnieniem do dzisiaj. Włoski gigant przemysłu spożywczego był marką szeroko znaną ze sponsoringu piłkarskiego. W latach 1993-1998 sponsorował turniej Parmalat Cup, w którym uczestniczyły wszystkie sponsorowane przez Parmalat kluby. W efekcie, oprócz Parmy, uczestniczyły w nim m.in. Benfica, Penarol czy też Boca Juniors. To jednak współpraca z Gialloblu przyniosła Parmalat już na zawsze miejsce w świadomości kibicowskiej, zwłaszcza wśród fanów włoskiej piłki z lat 90.

To właśnie w koszulce Parmalat zebrano niesamowity zespół z lat 1994-1999. Za pieniądze koncernu ściągnięto wówczas Thomasa Brolina, Fabio Cannavaro, Lilliana Thurama, Juana Sebastiana Verona czy też Hernana Crespo. Zwłaszcza trykot tego ostatniego z numerem 9. i logo Parmalat na klatce piersiowej, jest jednym z najbardziej zapamiętanych momentów wielkiej ery Gialloblu. Przebitki Parmy z tego okresu wskrzeszają wspomnienia nie tylko o wielkim zespole, ale także przypominają o firmie, która doświadczyła jednego z najbardziej spektakularnych upadków w historii.

Długoletnia współpraca = międzynarodowa rozpoznawalność

ABN Amro i Revigres to nazwy dwóch kolejnych przedsiębiorstw, które dzięki długoletniej współpracy i przede wszystkim – sukcesom, na stałe zagościły w świadomości kibiców na całym świecie. ABN to holenderski bank, który znany jest ze sponsoringu Ajaxu w latach 90. I choć nadal pozostaje on sponsorem zespołu z Amsterdamu, to jego rola zmalała na rzecz innych sponsorów (chociażby Ziggo). Bank powstał w 1991 roku z połączenia dwóch dużych instytucji bankowych i sponsoring Ajaxu miał na celu silną kreację nowej marki. Ówczesny Ajax stanowił znakomite okno wystawowe, a z logo ABN Amro na piersiach, zespół zdobył Ligę Mistrzów w 1995 roku i dotarł do finału rok później.

Jeszcze ciekawszy jest przypadek Revigres. Firma, której obroty roczne nie przekraczają 60 milionów EUR, była przez długie lata głównym sponsorem FC Porto. Okres ten zbiegł się z powrotem FC Porto na europejski szczyt i zdobyciem przez zespół Jose Mourinho Pucharu UEFA. Revigres nie partycypował ostatecznie w konsumpcji sukcesu, jakim było zdobycie Ligi Mistrzów, gdyż wówczas sponsorem na koszulkach został już Portugal Telecom. Mimo to znakomite występy Porto w Europie zapewniły lokalnemu producentowi niesamowitą ekspozycję w Europie. Ułatwiało to niewątpliwie budowanie wiarygodności, chociażby w przypadku planów rozwoju na rynkach zagranicznych. Chyba skutecznie, gdyż płytki Revigres można znaleźć również w naszym kraju.

Revigres nadal funkcjonuje jako sponsor FC Porto, będąc nim od 1983 roku (sic!). I choć nie pełni już pierwszoplanowej, nadal trudno wyobrazić sobie rozwód klubu ze swoim wieloletnim partnerem.  Nie wspominając już o wielu wspomnieniach, jakie z tą współpracą się wiążą. Zresztą, wpisują hasło Mario Jardel, praktycznie zawsze ujrzycie niesamowitego Brazylijczyka, właśnie w koszulce z logo Revigres.

Na naszym polskim ogródku przykładem tego rodzaju współpracy była niewątpliwie Tele-fonika. Sponsoring Wisły Kraków przez Bogusława Cupiała sprawił, że marka, która kojarzona mogłaby być tak naprawdę jedynie wśród specjalistów branżowych, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych w środowisku sportowym.

Co ciekawe, gdyby przyjrzeć się wymieniony wyżej markom, możne je podzielić na dwie kategorii w zależności od tego, co w ich przypadku kreowało wizerunek najbardziej. W przypadku Teka, Sharp, O2 czy też ABN Anro mówimy o wielkim sukcesie (np. Puchar Europy). W przypadku Pirelli, Parmalatu czy Revigresa, wielkie postacie występujące w tych koszulkach (Ronaldo, Crespo, Jardel).

Przykładów legendarnych kooperacji mógłbym pewnie przedstawić jeszcze kilkadziesiąt, a i tak pewnie nie wyczerpał bym całkowicie tematu. Wybrane zostały te, które w moim odczuciu są tymi na pierwszy rzut oka najbardziej jaskrawymi na przestrzeni lat. I te, na które możemy trafić, przeglądając stare zdjęcia ulubionych kiedyś piłkarzy.

PIOTR JUNIK