Koszykarze OPTeam Energia Polska Resovii zakończyli zmagania w sezonie 2025/2026 w Bank Pekao 1. Lidze na etapie fazy zasadniczej. Drużynie Marka Zapałowskiego, który po ubiegłej kampanii przejął stery po Wojciechu Bychawskim, nie udało się awansować do play-off. Rzeszowianie uplasowali się na dziewiątym miejscu w tabeli.
Mecze rzeszowskiego zespołu relacjonowaliśmy na Retro Futbol regularnie. Większość spotkań w tym sezonie Resoviacy rozegrali w hali na Podpromiu, największym obiekcie sportowym w stolicy Podkarpacia. Zdarzało się jednak, że ekipa Pasiaków podejmowała rywali w mniejszej hali przy ulicy Towarnickiego.
Trzy porażki na początek
Rozgrywki zaczęły się pod koniec września. Rzeszowscy koszykarze zaliczyli nieudany start, przegrali bowiem pierwsze trzy mecze. Najpierw wrócili na tarczy ze Starogardu Gdańskiego, później, w starciu na Podpromiu, okazali się gorsi o zaledwie punkt od GKS Tychy, a następnie ponieśli porażkę w wyjazdowej potyczce derbowej z Sokołem Łańcut.
Przełamanie przyszło u progu października, gdy Bieszczadzkie Wilki przed własną publicznością pokonały Polonię Leszno. Następnie poszły za ciosem, przywożąc z Warszawy zwycięstwo nad stołeczną Polonią. Serię trzech wygranych dopełnił triumf odniesiony w rywalizacji z Notecią Inowrocław w hali przy Towarnickiego.
Zwycięstwa przeplatane porażkami
Od tej pory drużynie znad Wisłoka wiodło się różnie. Po porażce we Wrocławiu z tamtejszym WKK przyszły wygrane – wyjazdowa nad PGE Spójnią Stargard i domowa nad Kotwicą Kołobrzeg. W kolejnych czterech meczach miała miejsce swoista przeplatanka wyników. W Łodzi, o zaledwie trzy punkty, lepszy okazał się ŁKS Coolpack, co podopieczni Marka Zapałowskiego odbili sobie wygraną u siebie w konfrontacji z AZS Politechniką Opolską.
Wyjazd do Bydgoszczy skończył się porażką z mocną Astorią, ale nadzieję rzeszowskim koszykarzom dało zwycięstwo na Podpromiu w spotkaniu z Żubrami Białystok. Przy okazji meczu z zespołem z Podlasia nie zabrakło dodatkowych smaczków.
Do stolicy Podkarpacia wrócił bowiem były szkoleniowiec Resovii Kamil Piechucki. Ciekawie było na pomeczowej konferencji prasowej, o czym więcej pisaliśmy tutaj. Rok 2025 zakończył się dla rzeszowskiej ekipy porażkami – w Poznaniu z Enea Basketem i w Pelplinie z Decką.
Koszykarski dreszczowiec na początek roku
Rok 2026 drużyna Pasiaków rozpoczęła od pełnego emocji domowego starcia z Miners Katowice. Gospodarze byli zdecydowanymi faworytami, lecz w dramatycznych okolicznościach przegrali po dogrywce. Tydzień później poprawili humory kibicom, pokonując w dobrym stylu rywali ze Starogardu Gdańskiego.
Później znów nadeszła seria trzech porażek, z których najboleśniejsza była ta poniesiona w derbach Podkarpacia. Spotkanie z Sokołem Łańcut, opisywane szerzej tutaj, poprzedziła przegrana w Tychach, a niepomyślną passę zakończył wyjazd do Leszna.
Przełamanie przy Towarnickiego
Złą kartę udało się odwrócić w potyczce z Polonią Warszawa. Rywalizacji z Czarnymi Koszulami poświęciliśmy dłuższy tekst. Mecz z zespołem ze stolicy był dla Resoviaków powrotem do hali przy Towarnickiego. Szybko dało się zauważyć, że tamtejszy obiekt służy zawodnikom Marka Zapałowskiego.
Zwłaszcza że później znów miała miejsce seria trzech przegranych spotkań. Nieudane mecze w Inowrocławiu i Kołobrzegu przedzieliła potyczka na Podpromiu z PGE Spójną Stargard, która wygrała Podkarpaciu pięcioma punktami. Resoviakom znów pomógł powrót do mniejszej hali. W połowie marca wygrali tam oni z WKK Wrocław.
Ostatni mecz na Podpromiu
Cztery dni później drużyna ze stolicy Podkarpacia rozegrała ostatni w sezonie mecz na Podpromiu. Lepszy okazał się ŁKS Coolpack Łódź, w którego barwach zagrał mający na koncie występy w reprezentacji Polski Marcel Ponitka. Z łódzką drużyną przyjechał też Maciej Lampe, legenda polskiej koszykówki.
W przeszłości rozgrywał mecze w NBA, występował w Realu Madryt i FC Barcelona i przez kilkanaście lat był ważną częścią kadry narodowej. Teraz, będąc już po czterdziestce, przeniósł się do klubu z miasta, w którym przyszedł na świat. Z powodu kontuzji nie zdążył jednak wybiec na pierwszoligowe parkiety w sezonie zasadniczym.

Ostatni mecz na Podpromiu był dobrym i emocjonującym widowiskiem. Na trybunach pojawiło się sporo kibiców, ale miejscowi ostatecznie przegrali 82:89. Na wyjazdach Resovia znów zagrała ze zmiennym szczęściem. Z Opola wróciła z nieznaczną porażką, w Katowicach wywalczyła zwycięstwo.
Niepokonani tam, gdzie trenują
Trzy z ostatnich czterech meczów Resovia rozegrała w hali przy Towarnickiego. W międzyczasie poniosła niespodziewaną porażkę w Białymstoku, co definitywnie przekreśliło jej szanse na udział w fazie play-off.
W domowych spotkaniach odnosiła za to zwycięstwa. Aby szerzej przedstawić kontekst, na którym zbudujemy puentę niniejszego podsumowania sezonu, cofnijmy się do rozgrywanych przed rozpoczęciem pierwszoligowych zmagań mistrzostw Podkarpacia.
Odbyły się one we wrześniu w hali przy Towarnickiego, a tuż po ich zakończeniu porozmawialiśmy z kapitanem rzeszowskiego zespołu Kacprem Młynarskim. Całą rozmowę można przeczytać tutaj.
Przypomnijmy, że już w zeszłym sezonie Resoviacy występowali na Podpromiu, lecz podejmowali tam rywali sporadycznie, najczęściej przy okazji najbardziej prestiżowych meczów. Z rozgrywania spotkań w największej rzeszowskiej hali nie do końca cieszył się ówczesny trener Bieszczadzkich Wilków, Wojciech Bychawski.
Nie mogło to dziwić, gdyż koszykarze Resovii na co dzień trenowali przy Towarnickiego, więc zmiana obiektu na najważniejsze potyczki mogła stanowić dla nich pewien problem. U progu kampanii 2025/2026 o zdanie na ten temat zapytaliśmy Kacpra Młynarskiego. Kapitan Pasiaków odpowiedział szczerze:
Powiem wprost. Wolimy grać przy Towarnickiego. Tutaj trenujemy, to jest nasza hala, tutaj czujemy się komfortowo, codziennie odbywamy tu jeden lub dwa treningi. Na Podpromiu, mimo że mamy świetne wsparcie kibiców, a atmosfera na meczach jest znakomita, gramy jak na wyjeździe. Nie widzę, żeby tutaj udało się znaleźć kompromis we współpracy miasto – kluby siatkarskie – klub koszykarski, więc jest to duży problem. Prawda jest taka, że jeżeli uda się rozegrać wszystkie mecze na Podpromiu, to będzie tak, jakbyśmy rozegrali trzydzieści dwa mecze na wyjeździe.
Obawy, które mieli zresztą nie tylko Bychawski i Młynarski, ale chyba też spora część kibiców, znalazły w pewnym stopniu potwierdzenie w rzeczywistości. Pod koniec sezonu zasadniczego Resovia pokonała przy Towarnickiego Astorię Bydgoszcz, Enea Basket Poznań i Deckę Pelplin.
Tym samym odniosła komplet sześciu zwycięstw w spotkaniach rozgrywanych w tym miejscu. Na Podpromiu rozegrała dziesięć meczów, z czego wygrała zaledwie połowę. OPTeam Energia Polska Resovia w rozgrywkach na zapleczu elity zajęła dziewiąte miejsce.
Po ostatnim meczu – wygranym 101:78 z Decką Pelplin trener Marek Zapałowski przede wszystkim złożył podziękowania na ręce zawodników, kibiców, działaczy i pracowników klubu. Podziękował także żonie:
Moja żona jako jedyna wie, ile przeszedłem w tym sezonie, ile zdrowia, ile pasji, ile nerwów zostawiłem dla Resovii. Myślę, że tylko ona wie, jak bardzo się w to wszystko angażowałem.
Pora na play-off
Tego, co nie udało się Resovii, dokonała druga z podkarpackich drużyn występujących na pierwszoligowych parkietach. Sokół Solvera Łańcut zajął w fazie zasadniczej piątą pozycję i zakwalifikował się do gry o awans do Orlen Basket Ligi.
Zasadniczą część sezonu wygrała Astoria Bydgoszcz. Teraz rozpocznie się walka o wejście do elity. Przepustkę do najwyższej klasy rozgrywkowej uzyska jedna drużyna. Poniżej prezentujemy pary ćwierćfinałowe:
SKS Fulimpex Starogard Gdański – Solvera Sokół Łańcut
PGE Spójnia Stargard – Decka Pelplin
ŁKS Coolpack Łódź – GKS Tychy
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – Kotwica Port Morski Kołobrzeg
