Robinho – król momentów i Pedalady

Zejście z piedestału

Powolny zjazd Robinho rozpoczął się od mundialu w Republice Południowej Afryki. Kreowany na lidera reprezentacji, nie zdołał udźwignąć na barkach ciężaru presji blisko 200-milionowej nacji. Robinho zaliczył ostatecznie przyzwoity mundial, jednak zabrakło w jego grze elementu ekstra, który dał reprezentacji trzy lata wcześniej podczas Copa America.

Po mistrzostwach Robinho wylądował w Mediolanie, gdzie wraz z Pato miał stać się motorem napędowym nowego Milanu i przywrócić mu panowanie w Europie. Brazylijczyk zanotował niezły – pierwszy sezon. Natomiast w kolejnych, zamiast prowadzić wespół z Pato zespół do triumfów, duet ten zaczynał przypominać parę największych niespełnionych talentów w XXI wieku.

W dodatku w 2013 roku ponownie dał o sobie znać imprezowy charakter Robinho. Historia zatoczyła koło i raz jeszcze został oskarżony o gwałt, którego tym razem miał dokonać na 22-letniej kobiecie z Albanii, w jednym z klubów w Mediolanie.

Rozstrzygnięcie sprawy nastąpiło dopiero po czterech latach uznaniem Robinho za winnego i skazaniem na 9 lat więzienia. Kary jednak ostatecznie nie odbył i kontynuuje swoją karierę. Co więcej, powrócił do Europy i po dwóch latach spędzonych w Atletico Mineiro, zdecydował się na zaskakujący transfer do tureckiego Sivassporu na początku 2018 roku.

Zastanawiacie się pewnie jak to możliwe, że człowiek skazany wyrokiem i czekający na odsiadkę w więzieniu, może swobodnie zmieniać klub za klubem? No cóż, Robinho ostatecznie nie pojawił się w sądzie w trakcie ogłoszenia wyroku, przebywając w tym czasie w Brazylii, która zwyczajowo nie zezwala na ekstradycję swoich obywateli.

Dodatkowo prawnicy Robinho złożyli apelację co powoduje, że wyrok jest chwilowo zawieszony. W efekcie ostateczne rozwiązanie sprawy zajmie pewnie kolejnych kilka lat, a w tym czasie piłkarz może swobodnie kontynuować karierę. Sprytne, prawda?

Chimeryczność nie była jedyną przyczyną, przez którą Robinho nigdy nie wszedł na absolutny piłkarski top. Trzeba przyznać, że jego biografia niesie za sobą kilka dramatycznych, aczkolwiek też absurdalnych wydarzeń, które mocno wpłynęły na jego boiskowe poczynania.

Od kilku z nich zdążyliście już przeczytać, niemniej jednak najważniejszym z nich było niewątpliwie porwanie jego matki, do którego doszło w trakcie grilla ze znajomymi w 2004 roku.

Marina de Souza była przetrzymywana przez porywaczy sześć tygodni, a sam Robinho w tym czasie nie był w stanie zagrać oficjalnego meczu. O ile historia ostatecznie skończyła się dobrze (co w Ameryce Południowej nie zawsze jest normą), o tyle samo wydarzenie odcisnęło na piłkarzu duże piętno.

W nawiązaniu do tytułu, określenie „piłkarz momentów” najlepiej charakteryzuje Brazylijczyka i przebieg jego kariery. Brak stabilizacji, permanentne kontuzje i imprezowy styl życia odcisnęły duże piętno i nie pozwoliły wejść mu na wyższy poziom w dłuższym okresie czasu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Narodziny “Selecao”. Brazylia-Exeter City 1914

Znamienne jest to, że zarówno w przypadku Milanu, jak i Manchesteru City, Robinho notował bardzo dobre wejście do klubu. Problemem okazywało się natomiast utrzymanie wysokiej formy, które z upływem czasu zastępowała frustracja i pozaboiskowe wybryki.

Obecnie można już tylko gdybać, jak daleko mógłby zajść Robinho przy zachowanie pełnego reżimu treningowego i samodyscypliny. O skali jego talentu i potencjału niech świadczy fakt, że w trakcie kariery udało mu się uzbierać 100 meczów w reprezentacji. Nieźle jak na piłkarza nie do końca spełnionego, prawda?

ZOBACZ TEŻ: Znani piłkarze, którzy… nigdy nie kopnęli piłki lub nie istnieli

Źródła
  • https://thesefootballtimes.co/2017/05/04/robinho-the-legend-we-waited-in-vain-for/
  • https://lifebogger.com/robinho-childhood-story-plus-biography-facts/
  • https://www.footchampion.com/robinho-the-failed-next-pele/
  • https://www.theversed.com/47063/robinhos-tragic-story-manchester-city/#.NTB81p4VNX

PIOTR JUNIK