Rywalizacja Liverpool – Manchester United

17 stycznia 2021 roku zostaną rozegrane 205 North West Derby, czyli elektryzująca całą Anglię rywalizacja Manchesteru United z Liverpoolem. Będzie to mecz wyjątkowy, bo po raz pierwszy od dawna przed meczem derbowym obie drużyny sąsiadują ze sobą na szczycie tabeli. Wygrana będzie decydująca dla pozycji na topie po spotkaniu. Przyjrzyjmy się historii Bitwy o Anglię

Każda liga piłkarska ma w swoim terminarzu mecze, które są szczególnie ważne dla kibiców. Są to spotkania przyciągające nie tylko bywalców stadionów, ale również tych, którzy areny sportowe odwiedzają raczej incydentalnie. Liga angielska słynie z medialnego rozdmuchiwania wielkich rywalizacji i meczów derbowych. Marketingowy potwór doskonale wykorzystuje swój potencjał do umacniania w oczach kibiców pozycji najciekawszej ligi na świecie. Mimo to nie wszystkie mecze derbowe to efekt sprawnego działania marketingowego. Są w Premier League rywalizacje, które głęboko ukorzeniły się w historii. Do takich bez wątpienia należy wojna pomiędzy Manchesterem United a Liverpoolem.

Geneza

Żeby zrozumieć źródło nienawiści pomiędzy kibicami klubów z północno-zachodniej części Anglii trzeba się cofnąć do czasów brytyjskiej rewolucji przemysłowej. Liverpool i Manchester były jednymi z największych ośrodków przemysłowo-ekonomicznych w całym regionie. Liverpool słynął ze swojego portu, natomiast Manchester z niezwykle wydajnych fabryk. Ostatecznie miasta zmuszone były do współpracy – port był jednym z głównych punktów zbytu dla Manchesteru. Korzystały na tym oba miasta.

Pod koniec XIX wieku wraz z kryzysem gospodarczym zwanym „długim kryzysem” i spadkiem cen, kontakt handlowy pomiędzy Manchesterem a Liverpoolem przestał być opłacalny. Import dóbr z portu Liverpoolu często okazywał się droższy niż import towarów z Hull znajdującego się po drugiej stronie kraju. W tych okolicznościach rozpoczęto budowę Kanału Manchesterskiego, który z czasem stał się źródłem spadku znaczenia portu w Liverpoolu, oraz jednocześnie przyniósł bezrobocie w mieście Beatlesów. Uważa się, że to było głównym źródłem antypatii pomiędzy mieszkańcami obu miast.

Przeczytaj także: “Manchester United w czasie II wojny światowej”

Oczywiście rywalizacja aglomeracji nie polegała wyłącznie na powiązaniach ekonomicznych. Kolejne lata przynosiły dalszy rozwój miast oraz wzrost ich znaczenia jako ośrodków kulturowych. Zarówno Liverpool, jak i Manchester dążyły i dążą do dominacji również na tym polu. Na gruncie społeczno-ekonomicznym wyrosły 2 największe kluby w Anglii – Liverpool i Manchester United.

Walka na tytuły

Ciężko doszukiwać się początku sportowej rywalizacji. Po raz pierwszy obie drużyny spotkały się w 1894 roku, kiedy to Liverpool podejmował na swoim stadionie protoplastę Manchesteru United – Newton Heath. To drużyna z Liverpoolu była przez lata drużyną dominującą w walce o trofea ligowe. Stan ten się utrzymywał do początku lat 90’ kiedy to Liverpool zdobył ostatni tytuł mistrzowski. Okres hegemonii The Reds to głównie lata 70’ i 80’ i to w tym czasie nienawiść ze strony kibiców United wydawała się nasilać. Kibice Czerwonych Diabłów nie mogli znieść bycia w cieniu ekipy z Liverpoolu, co przekładało się na nastroje na stadionach i wokół nich.

Sytuacja obróciła się o 180 stopni w momencie, gdy klub z Anfield zdobył 18 tytuł mistrzowski, a pewien Szkot rozpoczął drogę do celu, jakim było „strącenie Liverpoolu z pier*** grzędy”. Rywalizacja o to, która drużyna jest lepsza pod względem sukcesów, trwa do dzisiaj, czego dowodem jest tryumfalne wręcz obnoszenie się kibiców jednej i drugiej strony w przypadku mniejszych lub większych sukcesów.

Bramkarz Manchesteru Alex Stepney broniący strzał Kveina Keegana

Rywalizacja jest tym ciekawsza, że każda z drużyn próbuje udowodnić swojej wyższości przez wyliczanie różnych trofeów. Nomenklatura słowa „lepszy” jest więc dopasowywana w zależności od strony, która chce swoją wyższość udowodnić. Tak też kibice Manchesteru United udowadniają swoją wyższość przez pryzmat tytułów mistrza Anglii. Liverpool tymczasem na wielkość zlicza wszystkie znaczące sukcesy, których w ogólnym rozrachunku ma więcej niż United. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje tu również nawiązanie do tryumfów w rozgrywkach europejskich, których więcej ma Liverpool.

Przeczytaj także: “Pamiętny 1999 i trzy korony Manchesteru United”

Ciężko jednak wskazać, która z drużyn jest historycznie lepsza i zdecydowanie lepiej rozstrzygać tę kwestię w skali mikro, oświadczając wyższość drużyn w kontekście jednego sezonu. Trzymając się tego kryterium, zdecydowanie lepszą drużyną i zarazem faworytem jest ekipa z Anfield. United popadło w marazm po odejściu Fergusona i powoli powracają na szczyt z Solskjaerem u sterów

Kluczowe mecze

W latach 60. dwaj wielcy menadżerowie, Bill Shankly i Matt Busby, zgarnęli cztery mistrzostwa kraju przez cztery sezony. Przykładowo, w roku 1964 o tytule współdecydowało zwycięstwo gospodarzy 3:0 na Anfield kilka kolejek przed końcem, dzięki któremu Liverpool odskoczył Evertonowi i United. Rok później role się odwróciły, na Old Trafford w tym samym stosunku wygrali piłkarze Busby’ego, a cztery dni później cieszyli się z mistrzostwa.

Mecze o dużej wadze i ciekawej historii przewijają się przez całą historię rywalizacji obu drużyn. Można wśród nich wymienić, chociażby finał FA Cup z 1977 roku. The Reds pewnie zmierzali po historyczną potrójną koronę. Marzenia o The Treble zniweczył Manchester United, który wygrał 2:1. Innym ciekawym spotkaniem był mecz z 4 kwietnia 1988 roku, kiedy to dominujący w lidze Liverpool podejmował na własnym stadionie Czerwone Diabły. Manchester przegrywał 3:1, by ostatecznie zremisować 3:3. Była to pierwsza rysa na obrazie niepokonanego Liverpoolu. Kolejnym niezwykle ciekawym i emocjonującym widowiskiem było spotkanie z 4 stycznia 1994 roku. Już w 25 minucie spotkania na tablicy wyników widniał wynik 3:0 na korzyść Manchesteru United. Mimo to The Reds zdołali odrobić niekorzystny rezultat i uratowali remis na własnym boisku.

Meczów bogatych w niezwykłe comebacki było wiele. Rywalizacja w spotkaniach tych dwóch zespołów zawsze stała na najwyższym poziomie. Z pewnością kibice obu drużyn będą również pamiętać mecze w finałach pucharów, takich jak w 1996 roku, kiedy to Cantona dał United zwycięstwo po strzale z 85 minuty. Z kolei Liverpool miał okazję pokonać Manchester w 2003 roku w ramach Pucharu Ligi – o zwycięstwie decydowały trafienia Gerrarda i Owena.

W najnowszej historii „Bitwa o Anglię” jak się zwykło nazywać mecze pomiędzy The Reds i Czerwonymi Diabłami również nie zwalniała tempa. 16 marca 2014 roku Liverpool zmiażdżył Manchester na jego własnym terenie 3:0, a mecz zostanie zapamiętany głównie za sprawą 3 rzutów karnych. Innym ciekawym spotkaniem był ostatni występ Gerrarda w meczu przeciwko United, kiedy to kilka sekund po swoim wejściu na boisko otrzymał czerwoną kartkę. Oczywiście przykładów ostrej gry pomiędzy drużynami było o wiele więcej. Ciekawym przykładem spotkania istotnego z punktu widzenia rywalizacji obu drużyn był mecz z 11 lutego 2012 roku, kiedy to Luis Suarez został oskarżony o rasistowski atak na Evrę. W wyniku tego zawodnik Liverpoolu został zawieszony na 8 meczów. W kolejnej rywalizacji obu drużyn również nie zabrakło kontrowersji – Evra nie podał ręki Suarezowi podczas przywitania zawodników.

Najwyższe wygrane Liverpoolu w starciach z United

DATA WYNIK MIEJSCE ROZGRYWKI
12.10.1895 7:1 ANFIELD 2ND DIVISION
19.09.1925 5:0 ANFIELD 1ST DIVISION
22.04.1905 4:0 ANFIELD 2ND DIVISION
16.09.1990 4:0 ANFIELD 1ST DIVISION

Najwyższe wygrane United w starciach z Liverpoolem

DATA WYNIK MIEJSCE ROZGRYWKI
5.05.1928 6:1 OLD TRAFFORD 1ST DIVISION
11.09.1946 5:0 MAINE ROAD 1ST DIVISION

Zawodnicza rywalizacja

Napięta atmosfera pomiędzy klubami przekładała się również na samych piłkarzy. Obok wspomnianego wcześniej casusu Suareza i Evry, historia rywalizacji The Reds i Czerwonych Diabłów zna wiele ciekawych przypadków. Kluczowi piłkarze otwarcie wyrażali niechęć a niekiedy nawet nienawiść wobec rywala. Wayne Rooney od zawsze wskazywał swoją antypatię do Liverpoolu. Jest to związane z jego wychowaniem w Evertonie.

Również Gerrard nie ukrywał swoich emocji w stosunku do Manchesteru. W jednym z wywiadów, gdy był pokazywany zbiór koszulek, które Gerrard wymienił z przeciwnikami na boisku, nie było żadnej z logiem United. Kapitan Liverpoolu stanowczo przyznał, że taka koszulka nigdy nie znajdzie się w jego domu. Innymi zawodnikami, którzy okazywali podobne emocje, był chociażby John O’Shea, czy Gary Neville.

Przeczytaj także: “Manchester United gospodarzem na… Anfield Road

Ten ostatni dalej rywalizuje z Liverpoolem, jednak już nie na boisku a w social mediach, gdzie często nawiązuje do rywalizacji obu drużyn. Wątek ten jest też mocno wykorzystywany przez Sky Sports, które nie bez powodu eksponuje na swojej antenie Nevilla i Carraghera, czyli boiskowych antagonistów. Trzeba przyznać, że reżyserzy i producenci angielskiego przemysłu telewizyjnego, potrafią grać na emocjach.

Należy zauważyć, że nie zawsze piłkarze obu drużyn żyli w nienawiści. Zwłaszcza w latach 70’ i 80’ liga angielska słynęła z imprezowego stylu życia jej piłkarzy. Zawodnicy reprezentujący wydawałoby się wrogie barwy, często po meczach spotykali się na wspólnych, mocno zakrapianych, imprezach.

Najwięcej występów

LIVERPOOL MANCHESTER
STEVEN GERRARD - 35 RYAN GIGGS - 48
JAMIE CARRAGHER - 33 PAUL SCHOLES - 33
IAN RUSH - 32 GARY NEVILLE - 27
IAN CALLAGHAN - 30 ARTHUR ALBISTON – 26
BRUCE GROBBELAAR - 28 BOBBY CHARLTON – 24
ALAN HANSEN - 28 DENIS IRWIN – 24
PHIL NEAL - 28 GARY BALLEY, MICHAEL CARRICK - 22

Najwięcej goli

LIVERPOOL MANCHESTER
STEVEN GERRARD - 9 GEORGE WALL - 9
DICK FORSHAW - 7 STAN PEARSON - 8
GORDON HODGSON - 7 GEORGE BEST - 7
HARRY CHAMBERS - 7 JIMMY TURNBULL - 7

Transferowa zimna wojna

Może się to wydawać niepojęte, ale w całej historii ligi angielskiej pomiędzy Manchesterem United a Liverpoolem doszło do zaledwie 9 transferów bezpośrednich. Ostatnim był Phil Chisnall, a miało to miejsce w 1964 roku. Od tego czasu drużyny nie zawarły żadnej transakcji transferowej. Oczywiście zdarzali się zawodnicy, którzy grali w obu klubach, jednak nie w wyniku bezpośredniego transferu. Najsłynniejszym przykładem takiego piłkarza był Michael Owen, który był swojego rodzaju pstryczkiem w nos kibiców Liverpoolu. Dawna legenda The Reds założyła trykot wroga i strzeliła zwycięskiego gola w 6 minucie doliczonego czasu spotkania derbowego. Przykładem zawodnika, który przeszedł odwrotną drogę, był Paul Ince.

John Barnes mija Bryana Robsona

Dowodem chłodnych stosunków w kwestiach transferowych pomiędzy klubami, był chociażby przykład Gabriela Heinze, który otrzymał propozycję kontraktu ze strony Liverpoolu. Zawodnik United nie otrzymał zgody na transfer i ostatecznie trafił do Realu.

Postacią, która można określić mianem jednego z najważniejszych łączników pomiędzy Liverpoolem a United, jest Sir Matt Busby. Jako piłkarz grał najpierw dla Manchesteru City, a następnie dla Liverpoolu. Jego kariera została przerwana w następstwie II Wojny Światowej. Po zakończeniu kariery piłkarskiej Busby mógł objąć posadę trenera Liverpoolu, mimo to zdecydował się na pracę w Manchesterze United. Tym sposobem Czerwone Diabły zatrudniły osobę, która stała się jedną z największych legend i doprowadziła klub do sukcesów.

Transfery z Liverpoolu do United

PIŁKARZ DATA KWOTA (W FUNTACH)
TOM CHORLTON SIERPIEŃ 1912 KWOTA NIEZNANA
TOM MILLER 23.09.1920 2000
TOM REID 31.01.1929 KWOTA NIEZNANA
TED SAVAGE 30.12.1937 1500

Transfery z United do Liverpoolu

PIŁKARZ DATA KWOTA (W FUNTACH)
JACKIE SHELDON 26.11.1913 300
FRED HOPKIN MAJ 1921 2800
TOM McNUITY LUTY 1954 7000
PHIL CHISNALL 15.04.1964 25000

Piłkarze, którzy grali w Manchesterze United i Liverpoolu

IMIĘ I NAZWISKO LATA GRA DLA LFC LAT GRY DLA MU
PETER BEARDSLEY 1987-1991 1982-1983
PHILN CHISNALL 1964-1966 1958-1964
TOM CHORLTON 1904-1910 1912-1914
FRED HOPKIN 1921-1931 1919-1921
BILL HUNTER 1909 1913
PAUL INCE 1997-1999 1989-1995
GEORGE LIVINGSTONE 1902-1903 1909-1914
NEIL McBAIN 1928 1921-1923
TOM McNULTY 1954-1957 1945-1954
TOM MILLER 1912-1920 1920-1921
MICHAEL OWEN 1997-2004 2009-2012
TOMMY ROBERTSON 1898-1902 1903-1905
TED SAVAGE 1931-1937 1937-1938
JACKIE SHELDON 1913-1921 1909-1913

Chuliganizm

Zanim liga angielska ostatecznie wyplewiła chuliganów ze stadionów, rywalizacja pomiędzy United a Liverpoolem miała swoje epizody również wśród pseudokibiców. Zwykle wiązało się to z haniebnymi przyśpiewkami na temat Katastrofy w Monachium;

„Who’s that dying on the runway? Who’s that dying in the snow? It’s Matt Busby and his boys making such a fucking noise cos they can’t get their aeroplane to go”

Czy przyśpiewkami na temat Tragedii Hillsbrough:

„1 scouse 2 scouse 3 scouse 4 all got crushed on a sheffield floor 96 dead bastards was the final score but we’re still not happy? cos’ we all wanted more”

Innym przykładem skrajności, do jakich dopuszczali się kibice był zwrot „ManU” nawiązujący do przyśpiewki:

Duncan Edwards is manure, rotting in his grave. Man you are manure, rotting in your grave,”

Z czasem zwrot „ManU” stracił swój negatywny wydźwięk i niewielu pamięta o jego genezie.

Jak widać kibice jednej i drugiej drużyny byli sobie równi pod względem obrzydliwości przyśpiewek wykorzystujących tragedie. Oprócz przyśpiewek kibice dokonywali aktów wandalizmu, atakowali piłkarzy i dopuszczali się aktów przemocy między sobą.

Ostatecznie wraz z wyrzuceniem chuliganów ze stadionów kibice obu drużyn odrzucili haniebne przyśpiewki i często dają przykłady aktów solidarności w kontekście tych tragedii.

Statystyki:

Poniżej przedstawiamy najważniejsze statystyki dotyczące rywalizacji boiskowej obu ekip.

Statystyki rywalizacji United z Liverpoolem

ROZGRYWKI SUMA LIV REMIS UTD BRAMKI LIV BRAMKI UTD
1 Liga 171 55 50 66 210 229
2 Liga 4 2 2 14 9
FA Cup 17 4 4 9 17 25
Play-Off 1 1 2 0
Puchary krajowe 5 3 2 7 6
Tarcza Wspólnoty 5 1 3 1 5 6
UEFA 2 1 1 3 1
SUMA 205 67 58 80 258 276

Mecze rozgrywane na stadionie Liverpoolu

ROZGRYWKI SUMA LIV REMIS UTD BRAMKI LIV BRAMKI UTD
1 Liga 86 39 22 25 132 93
2 Liga 2 2 11 1
FA Cup 5 3 1 1 7 6
Puchary krajowe 1 1 2 1
UEFA 1 1 2 0
SUMA 95 46 23 26 154 101

Mecze rozgrywane na stadionie Manchesteru United

ROZGRYWKI SUMA LIV REMIS UTD BRAMKI LIV BRAMKI UTD
1 Liga 85 16 28 41 78 136
2 Liga 2 2 3 8
FA Cup 6 1 1 4 4 9
Puchary krajowe 2 2 1 4
Tarcza Wspólnoty 1 1 2 2
UEFA 1 1 1 1
Suma 97 17 31 49 89 160

Mecze rozgrywane na neutralnym terenie

ROZGRYWKI SUMA LIV REMIS UTD BRAMKI LIV BRAMKI UTD
SUMA 13 4 4 5 15 15
FA Cup 6 2 4 6 10
Play-Off 1 1 2 0
Puchary krajowe 2 2 4 1
Tarcza Wspólnoty 4 1 2 1 3 4

Okiem kibiców

Prawdę mówiąc, ciężko przewidzieć co może wydarzyć się w Bitwie o Anglię, nie zważając nawet na formy zespołów, bo historia pokazała, że często jeden z tych zespołów będących w dołku, potrafił zagrać świetne spotkanie w starciu z arcyrywalem.

Oczekiwania względem United są dość spore, patrząc na obecną sytuację United w tabeli, a także absencje graczy Liverpoolu w obronie. Kluczowy może być dość długi odpoczynek podopiecznych Kloppa przed pojedynkiem z United, bo jak wiemy Liverpool będący w świetnej dyspozycji fizycznej to drużyna, która potrafi pressingiem zjeść każdego – przekonała się o tym Barcelona w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów w 2019 roku.

Wówczas piłkarzy do triumfu pchnęli kibice zgromadzeni na Anfield, których w niedzielę jednak zabraknie i to akurat jest moim zdaniem przewagą dla graczy United – z całym szacunkiem i podziwem do wyjazdowej ekipy Czerwonych Diabłów. Z pewnością Ole Gunnar Solskjaer posiada ekipę, która jest w stanie pokonać Liverpool, pytanie tylko jak nastawi Norweg swoich piłkarzy na szlagierowe starcie? Na pewno nie chciałbym gry na remis od samego początku i liczenie na same kontry. Szaleńcze ataki też nie będą raczej rozsądną taktyką, patrząc na to, jakimi zawodnikami dysponuje Liverpool w ofensywie. Solskjær powinien wybrać zrównoważoną taktykę na ten mecz.

Jeśli chodzi o samych piłkarzy, oczekuję od nich przede wszystkim maksymalnego zaangażowania i gryzienia trawy od pierwszych do ostatnich minut. Pewnie większość kibiców, również i ja, nie będzie kręcić nosem po remisie, wywalczonym równą i zaciętą walką przez całe spotkanie, jednak kto może przetrwać wspaniałą passę Liverpoolu na Anfield w ligowych rozgrywkach jak nie my? W przerwanie tej passy wierzę głęboko. Po zwycięstwo!

Rado Chmiel

Derby północno-zachodniej Anglii to – bez względu na pozycję w tabeli – najważniejszy mecz w sezonie dla obu ekip. Mierzą się ze sobą dwa najbardziej utytułowane kluby w lidze, a historię rywalizacji tych dwóch drużyn zna niemal każdy pasjonat Premier League. Dodatkowego smaczku niedzielnemu spotkaniu dodaje fakt, że Manchester United po raz pierwszy od dawien dawna podchodzi do meczu z Liverpoolem z pozycji lidera.

Nie oznacza to jednak, że Czerwone Diabły nie będą skoncentrowani, wręcz przeciwnie: podopieczni Ole Gunnara Solskjaera wyjdą na ten mecz podwójnie zmotywowani, podobnie zresztą jak urzędujący mistrzowie Anglii z Anfield. Dla Liverpoolu ten mecz będzie równie ważny. Wynik tego spotkania może zawarzyć na sezonie. W tym momencie to Manchester United ma komfortową sytuację w postaci trzypunktowej przewagi i to na drużynie Jürgena Kloppa ciąży presja, by wygrać to spotkanie. W przypadku porażki różnica między drużynami zacznie się pogłębiać i choć to dopiero półmetek sezonu – biorąc pod uwagę natłok spotkań i wciąż torpedującą wszystko pandemię Covid-19 – to każdy punkt w takiej sytuacji jest na wagę złota.

Liczę, że będzie to jednak mecz walki z obu stron i obejrzymy naprawdę dobre spotkanie. Jedyne, czego się obawiam, to dyspozycja sędziów. Nie chcę zabrzmieć jak ktoś, kto już szuka wymówek, ale każdy widzi jak radzą sobie angielscy arbitrzy od momentu wprowadzenia VAR-u i nie mówię tu tylko o meczach Liverpoolu. Praktycznie w każdej kolejce jesteśmy świadkami jakieś kontrowersji sędziowskiej, przez co niekiedy odechciewa oglądać się najlepszej ligi świata. Mam jednak nadzieję, że w niedzielę zobaczymy spotkanie pełne walki, a piłkarze obu ekip pokażą klasę. Niech mecz wygra lepszy, ale serce podpowiada mi wygraną Liverpoolu 2:1 i tego się będę trzymał. Oby mój typ okazał się proroczy!

Tomek Sarzyński

Liverpool Jürgena Kloppa podejmuje dziś Manchester United. Niemiecki trener przybył na Anfield z renomą człowieka, który stworzył w Dortmundzie europejską siłę, i z zadaniem zaprowadzenia porządku. Dostał czas, wymienił kadrę, i dokonał tego, na co kibice czekali od lat: wygrał Champions League i mistrzostwo Anglii.

Przed podobnym zadaniem stanął w Manchesterze Ole Gunnar Solskjær. Trener ze zdecydowanie skromniejszym CV, ale pamiętany długiej kariery zawodnika United, której szczytowym momencie był gol w finale LM. Zdania na jego temat są, delikatnie mówiąc, podzielone. W każdym razie dotarł daleko w kilku rozgrywkach pucharowych – i jako pierwszy menadżer Diabłów od lat przystępuje do rozprawy z Liverpoolem z pozycji lidera ligi.

Obaj trenerzy mają ograniczony wybór i kilka trudnych decyzji do podjęcia. W jakiej formie będzie David de Gea? Co tym razem pokaże Eric Bailly? Czy Ole powinien postawić na Pogbę, który wraz z Maticiem dobrze pokazał się w meczu z Burnley i swoją bramką dał trzy punkty, czy jednak wrócić do McTominaya i Freda? Cokolwiek zrobi, ryzykuje falę krytyki w razie niepowodzenia – tymczasem trzeba przyznać, że wybór jest wyjątkowo ciężki.

Z drugiej strony od dłuższego czasu wykluczony jest Virgil van Dijk, nie zagra także Diogo Jota, który miał świetne wejście w drużynę, a i Joël Matip pauzuje od kilku tygodni.

The Reds nie przegrali z United od blisko trzech lat, a ze swego stadionu uczynili prawdziwą twierdzę. Wydają się być faworytami, lecz dla drużyny z Old Trafford to byłby wspaniały moment na zwycięstwo. Oczekuję przede wszystkim walki; bez względu na wynik nie chcę oglądać przesadnej wymiany życzliwości po ostatnim gwizdku. Liczę na co najmniej remis, jeśli nie zwycięstwo gości. Jeśli piłkarze poczują ducha derbów, możemy być świadkiem ostrej gry i rzutu karnego – sprawa jedenastek wywołała wiele kontrowersji w ostatnich tygodniach.

Pięknym scenariuszem byłby karny dla Liverpoolu obroniony przez de Geę. United nie pokonali rywala z Merseyside na jego boisku od równo pięciu lat. Ostatnie zwycięstwo zapewnił gol Wayne’a Rooneya, który właśnie przeszedł na emeryturę. Wydarzeniem na swój sposób symbolicznym byłoby, gdyby tym razem mecz rozstrzygnął zawodnik, który przejął po nim numer “10” na koszulce. Jeśli ktoś ma prawo nazywać się piłkarzem z DNA Czerwonych Diabłów, jest to właśnie Marcus Rashford. Jeśli Anglik zdobędzie bramkę, dogoni Erica Cantonę na klubowej liście strzelców wszech czasów. Czy może być lepsza okazja, niż teraz?

Krzysiek Perchał

Nadchodząca rywalizacja zdecydowanie różni się od poprzednich, nie tylko przez wzgląd na pandemiczną rzeczywistość, w jakiej obecnie się znajdujemy, ale przede wszystkim dlatego, że to Manchester United przystąpi do spotkania z pozycji lidera i głównym zadaniem podopiecznych Ole Gunnara Solskjaera, będzie utrzymanie pierwszego miejsca po ostatnim gwizdku spotkania na Anfield.

Rzecz jasna, mam nadzieję, że drużynie The Reds, uda się to zadanie rywalom maksymalnie utrudnić i przeciwników nie czeka spacer usłany płatkami róż, a raczej droga przez mękę po tym jak przez dziewięćdziesiąt minut postawimy twarde warunki i narzucimy odpowiednie dla nas tempo, do którego Czerwone Diabły nie zdołały w ostatnich latach przywyknąć, jednak może to być niesłychanie trudne z racji problemów, z jakimi boryka się drużyna prowadzona przez Jurgena Kloppa.

Ostatnie trzy spotkania ligowe, nie napawają optymizmem i pozostawiają wiele do życzenia a tego, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i większość sympatyków Liverpoolu nastawiała się na dość gładką obronę tytułu, dodawać nie muszę.

Na papierze, scenariusz na ten sezon wyglądał idealnie, wzmocniliśmy się wszechstronnym i niezwykle pazernym na gole Diogo Jotą, który wprowadził się w szeregi czerwonych lepiej, niż moglibyśmy przypuszczać. Pechowa kontuzja przy ostatnim akcencie fazy grupowej Ligi Mistrzów przeciwko Midtjylland, wyeliminowała go z gry na ponad dwa miesiące, co zdecydowanie okroiło nasz potencjał ofensywny w rywalizacji z nie tylko Man Utd, ale przede wszystkim poprzednimi przeciwnikami.

Należy wprost przyznać, że zdobywając zaledwie dwa punkty w spotkaniach z West Bromem, Newcastle i Southampton, praktycznie wepchnęliśmy zespół z Old Trafford na tymczasowe prowadzenie w Premier League, choć nie da się ukryć, że na nie zasłużyli, wykorzystując swoje pięć minut, wyrywając komplet punktów przeciwko Aston Villi czy w ostatnim dramatycznym i zaległym starciu z Burnley.

Tym samym przejdę do następnego i dość znaczącego zagadnienia, jakim jest rozegranie przez United dwóch spotkań więcej, podczas gdy Liverpool z wyjątkiem ogrania drużyny “The Villans” w FA Cup, składającej się z juniorów, od ośmiu dni poważnie nie grał w piłkę i przeprowadzał jedynie gry wewnętrzne podczas treningów, co może mieć olbrzymie znaczenie w rytmie meczowym obu kadr, jakie staną naprzeciwko siebie w nadchodzącym hicie.

Powiem szczerze, że nie miałem okazji oglądać waszych dwóch ostatnich meczów, więc nie pokuszę się o wyciągnięcie wniosków od strony stricte taktycznej, ale przyglądałem się bardzo szczegółowo rywalizacji z Obywatelami w półfinale Carabao Cup i jeśli Pep Guardiola znalazł receptę na ogranie norweskiego szkoleniowca, pozostanę zdania, że utytułowany Niemiec, który w ostatnich latach przywrócił drużynę z miasta Beatlesów na sam szczyt, również jest w stanie to zrobić, dlatego jestem dobrej myśli przed bezpośrednim zderzeniem obu potęg.

Ostatni punkt poświęcę na podsumowanie i najważniejszy indywidualny pojedynek. Mowa Oczywiście o parze Bruno Fernandes i Thiago. Po jednej stronie stanie rozjuszony i głodny drużynowego sukcesu Portugalczyk a prosto w oczy spróbuje zajrzeć mu wybitny i doświadczony strateg, który w klubowym futbolu zdołał sięgnąć po niemal wszystko, a na Wyspy przyszedł tylko po to, żeby w ostatnich latach udowodnić własną wartość nie tylko sobie, ale przede wszystkim piłkarskiemu otoczeniu, które w Monachium skrupulatnie go pomijało i poświęcało uwagę innym postaciom zespołu.

W mojej ocenie to właśnie wygranie środka pola okaże się kluczem do sukcesu i znalezienia drogi do pokonania jednego z dwóch strażników niebios po przeciwnych stronach boiska. Posiadam nadzieję, że wiara Alissona tym razem również przełoży się na poczynania boiskowe, choć proszę traktować tę uwagę z ogromnym dystansem, bo to nic innego jak żart z mojej strony.

W zasadzie powiedziałem już wszystko, co chciałem zaznaczyć w swojej wypowiedzi. Pozostawię sobie furtkę i nie pokuszę się o końcowy rezultat, mogę życzyć jedynie sprawiedliwego sędziowania i braku jakichkolwiek kontrowersji, które są w stanie zniweczyć nam magię wielkiego piłkarskiego święta.

Niech obie generacje wybitnych piłkarzy, dadzą z siebie wszystko i nie przebierają w środkach, ale zgodnie z obowiązującymi zasadami i towarzyszącemu widowisku fair play w trakcie najszlachetniejszych krajowych derbów.

Bez zakończenia

Nie jest możliwe wyczerpanie tematu rywalizacji takich jak Manchesteru z Liverpoolem. Każdy kolejny mecz przynosi nowe statystyki i nowe historie. Wydaje się, że w ostatnim czasie współzawodnictwo tych dwóch klubów staje się kwestią mniej ideologiczną, natomiast wśród kibiców wciąż jest to jeden z najważniejszych meczów w sezonie. Pozostaje nam śledzić, jak ta rywalizacja się potoczy w przyszłości.

Statystyki na 24.01.2021 (przed meczem). Źródło: http://www.mufcinfo.com

Wypowiedzi kibiców dotyczą starcia ligowego z 17.01.2021 – mecz zakończył się wynikiem 0:0.

BARTŁOMIEJ MATULEWICZ

Autor: Bartłomiej Matulewicz

Od lat związany z publicystyką - kiedyś o Manchesterze United, dziś o historii futbolu. Anonimowy Korespondent. Strzelałem w Manchesterze, Mediolanie, Monako, Monachium, Marsylii, Liverpoolu, Londynie i wielu innych... fotki. Czasami złapiesz mnie na trybunach prasowych. Zawodowo zajmuję się doradztwem w marketingu wyszukiwarkowym.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Bartłomiej Matulewicz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *