Mundialowa środa: Anglia 1966

W ramach cyklu #mundialowasroda, zapraszamy do przeniesienia się w czasie do roku 1966. Właśnie tedy odbyły się jedyne jak do tej pory mistrzostwa świata w Albionie. Gospodarze chcieli w końcu udowodnić, że są futbolową potęgą i zdobyć upragniony Puchar Świata. A wszystko zaczęło się od zuchwałej kradzieży…

1966

„Deszcze niespokojne potargały sad!”. Nie ma w naszym kraju osoby, która choćby raz nie nuciła piosenki z „Czterech pancernych i psa”. To właśnie w roku 1966 na czarno – białe ekrany telewizorów z wielkim hukiem wszedł film Konrada Nałęckiego. Swojej ekranizacji doczekał się także „Faraon”, a w I lidze piłkarskiej w barwach ŁKS-u zadebiutował Kazimierz Deyna. Mieszkańcy Dolnego Śląska skojarzą pewnie wieś Kletno, gdzie właśnie w tym czasie odkryto Jaskinię Niedźwiedzia. W Stanach Zjednoczonych rozpoczęto budowę World Trade Center, a na świat przyszła Cindy Crawford.

Eliminacje

Kwalifikacje do turnieju w Anglii były niezwykle burzliwe i kontrowersyjne. Na znak protestu, ze względu na nierówne traktowanie (jedno miejsce kwalifikacyjne dla Afryki, Oceanii i Azji), wycofały się wszystkie kraje z Afryki.

Przeczytaj także:”Mundialowa środa: Chile 1962″

Tradycyjnie już reprezentacji Polski nie przebrnęła sita eliminacyjnego. Tym razem lepsze okazały się drużyny z Włoch i Szkocji, choć awans uzyskała tylko ta pierwsza. Tym razem obyło się bez niespodzianek – wszyscy najlepsi pojawili się w Anglii. Spośród 74 ekip, które wzięły udział w eliminacjach, w Albionie stawiło się dwoje debiutantów. Była to Korea Południowa i Portugalia.

Turniej

Od wielkiej kompromitacji było o włos. Puchar Julesa Rimeta został skradziony z hali wystawowej Westminster Central Hall w Londynie. Wielkim bohaterem okazał się kundelek Pickles, który odnalazł zgubę w krzakach. Honor „Synów Albionu” został uratowany, chociaż w całej tej sytuacji próbowali do końca zachować twarz. Jednym z pomysłów było wykonanie kopii trofeum i podstawienie jej w miejsce tej zgubionej. Po więcej zapraszamy jednak TUTAJ.

Angielskie mistrzostwa były pierwszymi, podczas których przeprowadzano kontrole dopingowe, a nad rozbawianiem kibiców czuwała maskotka – sympatyczne lwiątko Willie.

Tego Pana przedstawiać chyba nie trzeba.

Podczas losowania dopuszczono się „małego” udogodnienia dla gospodarzy, w postaci rozmieszczenia ich w koszyku A, a obrońców tytułu w koszyku C. To wszystko miało sprawić, że ich starcie może odbyć się jedynie w finale. Delikatny szczegół, prawda? Zabiegi te, jak się później okazało, były bezcelowe. Wielka Brazylia, mistrz dwóch poprzednich czempionatów – odpadła już w fazie grupowej! Jej pogromcami okazała się prowadzona przez Eusebio Portugalia, a także Węgry. Po pierwszym meczu grupowym nic nie zapowiadało katastrofy. W pojedynku z Bułgarią do siatki trafili Pele i Garrincha. Był to jedyny taki przypadek w turnieju, gdzie „Canarinhos” zdobyli dwie bramki w meczu i po dwóch kolejnych porażkach wylecieli z mistrzostw. Identyczny los spotkał Włochy i Chile, które uległy ZSRR i Korei Północnej(!). Pomijając wszelkie propagandy, w których Koreańczycy biją Brazylię 10:0, był to największy sukces w historii futbolu w tym komunistycznym państwie.

Z bardzo silnej grupy z siedmioma strzelonymi bramkami zakwalifikowali się piłkarze RFN, a tym drugim (choć z taką samą liczbą punktów) okazała się Argentyna. W pokonanym polu po raz kolejny została Hiszpania. Na osłodę pozostał jej zdobyty dwa lata wcześniej tytuł mistrzów Europy.

Oczywiście bez najmniejszych problemów i starty bramki awans uzyskała także Anglia, a jej pojedynek z Urugwajem (2 miejsce) okazał się pierwszym w historii bezbramkowym meczem otwarcia. Co ciekawe Meksyk, który nie zdołał przejść dalej, uczynił to już po raz piąty z rzędu! Ostatnie miejsce w grupie przypadło Francji.

Faza pucharowa

Trzy bramki strzelone w pierwszych 25 minutach gry ćwierćfinałowej, nie pozwoliły Korei Północnej awansować do strefy medalowej. Po niemrawym początku w wykonaniu Portugalczyków, przebudził się geniusz Eusebio. Objawił się on w postaci czterech strzelonych goli, choć dwa z nich były z rzutów karnych. Załamanego rywala dobił Jose Augusto i pozwolił swojej drużynie powalczyć o medale. Tak wielkich emocji nie było już w kolejnym meczu II rundy, gdzie RFN gładko pokonało Urugwaj. Spotkanie to sędziował sędzia z Anglii, i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wygrany 1:0 pojedynek Anglii z Argentyną, prowadził arbiter z RFN. Sędzia ten zresztą bardzo pomógł gospodarzom w awansie, usuwając w 35 minucie kapitana Argentyny Rattina. Powód? Niewłaściwe słownictwo. Szkoda tylko, że sędzia z Niemiec nie władał językiem hiszpańskim…. W potyczce RFN – Urugwaj również wykluczono dwóch piłkarzy z Ameryki Południowej. Przypadek? Ostatnim półfinalistą zostali gracze ZSRR, którzy wyeliminowali wyżej notowanych Węgrów.

Obydwa europejskie półfinały zakończyły się wynikami 2:1 i były świetnymi widowiskami. W pierwszym z nich, debiutujący na mistrzostwach świata Franz Beckenbauer dał zwycięską bramkę w meczu przeciwko ZSRR. Gol zdobyty przez Porkujana w 88 minucie nie mógł już zmienić obrazu meczu. Bohaterem Anglików okazał się gracz Manchesteru United – Bobby Charlton, który dwukrotnie trafił do portugalskiej siatki. Odpowiedział mu Eusebio, lecz na próżno. Trafienie to przerwało passę 441 minut bez straty gola słynnego Gordona Banksa. Powszechnie uważa się, że ten pojedynek był jednym z najlepszych meczów w historii mistrzostw świata. Zwycięzca mógł być jednak tylko jeden.

Dwa dni przed finałem rozegrano walkę o III miejsce. Decydujący gol padł w 89 minucie. Tym trafieniem Torres pozwolił Portugalii uniknąć dogrywki i dał brązowe medale ekipie prowadzonej przez Eusebio, który w owym spotkaniu także trafił (znów z rzutu karnego). Wynik meczu to 2:1. Niestety Lew Jaszyn w swoim pożegnaniu z mistrzostwami świata nie był w stanie zdobyć medalu.

Elżbieta i Bobby Moore
Królowa Elżbieta i Bobby Moore.

To, co wydarzyło się w meczu finałowym, było omawiane już tysiące razy. Dramatyczne wyrównanie Webera w 89 minucie gry i „gol widmo”, były bohaterami już wielu artykułów. Czy trafienie Hursta z dogrywki przekroczyło linię bramkową? Trudno ocenić, choć większość znawców twierdzi, że jednak nie. Historii już niestety nie zmienimy. Faktem jest, że trzy trafienia wspomnianego przed chwilką Geoffa Hursta dały mistrzostwo gospodarzom, a sędzia Tofik Bachramow udanie zemścił się za II wojnę światową. Anglicy jedyny raz w swojej historii mogli zaśpiewać „We are the champions”. Mogli, lecz tego nie zrobili, ponieważ Fredy Mercury ową pieśń napisał kilkadziesiąt lat później.

Królem strzelców z 9 golami został Eusebio.

Najmłodszy gracz

Najstarszy gracz

Tostao (Brazylia) – 19 lat i 171 dni

Djalma Santos (Brazylia) – 37 lat i 166 dni

Najmłodszy strzelec

Najstarszy strzelec

Tostao (Brazylia) – 19 lat i 171 dni

Garrincha (Brazylia) – 32 lata i 257 dni

Warto wiedzieć

* najwięcej strzelonych karnych w turnieju: Eusébio (Portugalia)- 4,

* jedyny hat-trick w finale: Geoff Hurst (Anglia)w meczu z Niemcami (4:2),

* cztery kolejne gole w jednym meczu -Eusébio (Portugalia),

* dwa samobójcze gole jednego zespołu na jednym turnieju- Bułgaria,

*Antonio Cabrajal (Meksyk) piąty raz zagrał w finałach MŚ,

* Portugalia to druga i ostatnia drużyna która odrobiła trzybramkową stratę w meczu i wygrała (od 0:3 do 5:3 z Koreą Północną),

* Meksykanie piąty raz z rzędu zostali wyeliminowani w pierwszej rundzie,

* pierwsza kontrola dopingowa,

* pierwsza maskotka turniejowa,

* pierwszy mecz otwarcia bez bramek (Anglia-Urugwaj)

DAMIAN BEDNARZ

 
Autorzy statystyk: Mariusz Chodała i Rafał Pawleta

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE! POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Damian Bednarz
O Damian Bednarz 76 artykułów
Redaktor naczelny Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.