Sezon 2025/2026 w siatkówce klubowej dobiegł końca. Niedawno pisaliśmy o rozstrzygnięciach w kobiecej rywalizacji, teraz przyszedł więc czas na podsumowanie męskich zmagań. Głównym wątkiem naszej opowieści będą występy Asseco Resovii, której mecze relacjonowaliśmy regularnie. Sporo miejsca poświęcimy też finałom PlusLigi i walce o medale w Lidze Mistrzów.
Przed rozpoczęciem sezonu kibice Asseco Resovii byli pełni nadziei. Drużyna znad Wisłoka przystępowała do rozgrywek w mocnym składzie, wielu ekspertów upatrywało w Pasiakach głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski. Zespół ruszał do boju pod wodzą nowego trenera Massimo Bottiego. Włoch przejął ekipę z Podkarpacia tuż po wielkich sukcesach odnoszonych z Bogdanką LUK Lublin.
Zawiercie nie dało szans
Kilka tygodni temu pisaliśmy o udziale rzeszowskich siatkarzy w finale Pucharu Polski. Później relacjonowaliśmy przegraną batalię o awans do turnieju finałowego Ligi Mistrzów. Przypomnijmy, że w krajowym pucharze Asseco Resovia poniosła porażkę w decydującym meczu z Bogdanką, a w Champions League zatrzymała się na ćwierćfinale.
O wszystkim można poczytać w podlinkowanych wyżej tekstach. W tym miejscu skupimy się natomiast na rywalizacji w fazie play-off rozgrywek ligowych. Zespół Bottiego w ćwierćfinale nie miał problemów z Indykpolem AZS Olsztyn i dwukrotnie ograł ekipę Daniela Plińskiego, nie straciwszy ani jednego seta.
Zdecydowanie gorzej było w meczach półfinałowych, w których Rzeszowianie z kolei nie wygrali ani jednej partii. W starciach z Aluronem CMC Wartą Zawiercie najpierw przegrali na wyjeździe, a później ponieśli bolesną porażkę na Podpromiu, tracąc nadzieję na mistrzowski tytuł.

Brąz jedzie do Warszawy
Drużynie Bottiego pozostała walka o brązowy medal. Przeciwnikiem w starciu o miejsce na najniższym stopniu podium był PGE Projekt Warszawa. W ostatnim czasie Asseco Resovia bardzo dobrze radziła sobie z rywalem ze stolicy. W tym sezonie dwukrotnie pokonała go w PlusLidze, ponadto okazała się lepsza w półfinale Pucharu Polski.
Można było więc zakładać, że to rzeszowski zespół był faworytem rozpoczętej pod koniec kwietnia batalii o brąz. Na tym etapie grano do trzech wygranych meczów i już w pierwszym spotkaniu Warszawianie przełamali niemoc. Po emocjonującym widowisku wygrali na Torwarze 3:2. Stracili jednak Bartosza Bednorza, który doznał w tym spotkaniu kontuzji eliminującej go z gry w końcówce sezonu.
Stołeczny klub zdecydował się na przeprowadzenie transferu medycznego. Do Warszawy przyjechał Aleksander Śliwka. Reprezentant Polski miał dołączyć do PGE Projektu w przyszłym sezonie, ale życie napisało inny scenariusz. Przyjmujący zjawił się w Polsce tuż po wywalczeniu brązowego medalu ligi tureckiej w barwach Halkbanku Ankara i nieoczekiwanie stanął przed szansą walki o kolejny ligowy krążek.
Zagrał w drugim meczu, gdy rywalizacja przeniosła się na Podpromie. W przeddzień majowego weekendu Resoviacy zaprezentowali się bardzo słabo. Gładko przegrali w pierwszych dwóch setach, wlali w serca swoich kibiców nieco nadziei, wygrywając trzecią partię, ale w czwartej znów nie mieli wiele do powiedzenia. Wydawało się, że walka o brąz zakończy się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał.

W święto konstytucji siatkarze z Warszawy i Rzeszowa znów spotkali się na Torwarze. Zwycięstwo dawało gospodarzom podium mistrzostw Polski. Po dwóch setach wiele wskazywało na to, że zawodnicy PGE Projektu lada chwila odbiorą medale, ale goście nie zamierzali odpuszczać. Rozegrali najlepszy mecz w tej serii, w niezwykły sposób odwrócili losy spotkania i wygrali po tie-breaku.
Nadzieja wśród rzeszowskich fanów wówczas odżyła, ale zgasła już po trzech dniach. Warszawianie przypieczętowali zdobycie brązowych medali bardzo gładkim zwycięstwem na Podpromiu. Gospodarze tylko w trzecim secie zdołali dobić do dwudziestu punktów.
Przez cały sezon brakowało nam stabilności. Potrafiliśmy wygrać kilka ważnych meczów, ale Warszawa pokazała nam nasze słabości. Boli styl tej porażki – powiedział na łamach „Przeglądu Sportowego” Marcin Janusz, rozgrywający Asseco Resovii.

Zawodnicy trenera Kamila Nalepki, zajmując trzecie miejsce w rozgrywkach PlusLigi, wywalczyli również prawo startu w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Dla Warszawian był to trzeci z rzędu brązowy medal mistrzostw Polski.

Koniec misji Bottiego
Massimo Botti, po tym jak zdobył mistrzostwo Polski z Bogdanką LUK Lublin, przeniósł się do Rzeszowa, ale jego praca w stolicy Podkarpacia potrwała tylko sezon. Włoski szkoleniowiec nie zdołał z Pasiakami osiągnąć tego, co dokonał na Lubelszczyźnie.
W decydujących momentach jego zespół przegrywał. Tak było w finale Pucharu Polski, później w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów, a na koniec w rywalizacji o ligowe podium. Nad Wisłokiem ambicje siatkarzy zawsze są ogromne, podobnie jak oczekiwania kibiców rozkochanych w siatkówce.
Sezon 2025/2026 na pewno więc nie przyniósł im radości. Tuż po zakończeniu rozgrywek w mediach podano wiadomość o zmianie na stanowisku trenera w rzeszowskim klubie. Na Podkarpacie wróci Gheorghe Cretu. Informację o podpisaniu kontraktu w Rzeszowie przez Rumuna podał Marek Bluj, dziennikarz podkarpackiej gazety „Nowiny”.
Cretu był już szkoleniowcem Asseco Resovii w latach 2018-2019. Ostatnio pracował w Skrze Bełchatów, łącząc tę funkcję z rolą selekcjonera reprezentacji Serbii. Największe sukcesy odnosił z Zaksą Kędzierzyn-Koźle, z którą cztery lata temu zdobył mistrzostwo i Puchar Polski, a przede wszystkim triumfował w Lidze Mistrzów. Czy do zbliżonych osiągnięć poprowadzi drużynę z Rzeszowa? Odpowiedź na to pytanie poznamy w przyszłym sezonie.
Emocje w walce o mistrzostwo
Dużych emocji dostarczyła rywalizacja o złoty medal PlusLigi. Podobnie jak przed rokiem o tytuł mistrza Polski zagrały Aluron CMC Warta Zawiercie i Bogdanka LUK Lublin. Wówczas lepsza była drużyna z Lubelszczyzny, lecz tym razem po najważniejsze krajowe trofeum sięgnęli Jurajscy Rycerze.
Losy mistrzostwa rozstrzygnęły się w pięciu meczach, choć po pierwszej potyczce nic nie wskazywało na to, że walka potrwa tak długo. W Sosnowcu, gdzie Zawiercianie rozgrywali mecze fazy play-off, obrońcy tytułu nie mieli wielkich szans. Kilka dni później w Lublinie Wilfredo Leon i spółka oddali jednak tylko jedną partię, doprowadzając do remisu.
Na początku maja zespół Stephane’a Antigi wygrał bez straty seta na wyjeździe i w rywalizacji do trzech zwycięstw objął prowadzenie. Mógł postawić pieczęć na wielkim triumfie u siebie, ale nie wykorzystał wielkiej szansy, przegrywając 1:3.
Wiadomo było więc, że mistrza Polski poznamy 10 maja. Wszystko rozstrzygnęło się w niedzielne popołudnie w Sosnowcu. Drużyna z Zawiercia wygrała 3:1 i sięgnęła po pierwszy złoty medal ligowych rozgrywek w klubowej historii.
Tytułem MVP ostatniego spotkania finałowego został nagrodzony Aaron Russel. Amerykański przyjmujący nowych mistrzów Polski tak opowiadał o swoich pomeczowych wrażeniach w wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu”:
To wspaniałe uczucie. Minęło już trochę czasu od tego, kiedy po raz ostatni cieszyłem się z ligowego złota, a było to za czasów mojej gry we Włoszech. Ten tytuł to efekt ciężkiej pracy każdego z nas. W tym sezonie przeżywaliśmy wzloty i upadki, ale kiedy było trzeba, pokazaliśmy najlepszą wersję naszej drużyny.
Drużynę z województwa śląskiego do sukcesu poprowadził Michał Winiarski, który został pierwszym od jedenastu lat polskim trenerem triumfującym w PlusLidze. Poprzednim Polakiem, który zdobył mistrzostwo naszego kraju w roli szkoleniowca był Andrzej Kowal świętujący tytuł z Asseco Resovią.
Perugia najlepsza w Europie
Zwieńczeniem klubowego sezonu był turniej Final Four Ligi Mistrzów w Turynie. W stolicy Piemontu wystąpiły dwa polskie kluby – świeżo upieczony mistrz Polski z Zawiercia oraz trzecia siła PlusLigi z Warszawy. Już przed rozpoczęciem zmagań było wiadomo, że najważniejsze klubowe rozgrywki w Europie wygra Polak, gdyż stawkę półfinalistów uzupełniały włoska Sir Sicoma Monini Perugia Kamila Semeniuka i turecki Ziraat Bankkart Ankara Tomasza Fornala.
Rywalizacja we Włoszech toczyła się w dniach 16-17 maja. W pierwszym półfinale PGE Projekt przegrał z Perugią 0:3, choć w trzecim secie walczył na przewagi i wydawało się, że będzie w stanie przedłużyć nadzieję na zwycięstwo. Drugi półfinał zakończył się zdecydowanie lepiej dla kibiców polskiej siatkówki. Aluron CMC Warta pokonał drużynę z Ankary 3:1.
Takie rozstrzygnięcia oznaczały, że skład finału był taki sam, jak przed rokiem. Wówczas Perugia okazała się lepsza od zespołu z Zawiercia. Zanim doszło do rewanżu za mecz o złoto z zeszłego sezonu, rozegrano spotkanie o trzecie miejsce. Zawodnicy PGE Projektu byli bliscy sprawienia niespodzianki, ale ostatecznie przegrali po tie-breaku i na najniższym stopniu podium stanęli siatkarze tureckiego klubu, w tym Fornal, który od przyszłego sezonu będzie występował w Zawierciu.
W finale nie zabrakło emocji, ale tylko w pierwszym secie. Premierowa partia była bardzo wyrównana i rozstrzygnęła się na przewagi. Ostatecznie to włoski zespół wygrał 29:27. W kolejnych dwóch odsłonach Perugia wygrywała już wysoko i zdecydowanie, dzięki czemu obroniła miano najlepszego klubu w Europie.
Duży wkład w ten sukces miał także Semeniuk. Polski przyjmujący wygrał Ligę Mistrzów czwarty raz w karierze. Dwukrotnie dokonał tego w barwach Zaksy Kędzierzyn-Koźle, tyle samo tytułów zgarnął jako zawodnik zespołu z Italii. W zeszłym roku w turnieju finałowym w Łodzi zaliczył tylko epizody, gdyż zmagał się z urazem. Po finale w Turynie powiedział (cytat za Polską Agencją Prasową):
Dobrze się czuję. Bardzo jestem szczęśliwy, bo naprawdę dużo dla mnie znaczy ta Liga Mistrzów, to zwycięstwo. W zeszłym roku wygraliśmy na polskiej ziemi, było fantastycznie, ale ja jednak byłem z boku i patrzyłem na to widowisko z ławki rezerwowych. Bardzo czekałem na to, aby wygrać Ligę Mistrzów dla Perugii, będąc czynnym zawodnikiem na boisku. W końcu się to udało.
Sezon klubowy jak zawsze dostarczył wielu wrażeń. Teraz pora na mecze reprezentacji. Polacy już wkrótce rozpoczną rywalizację w Lidze Narodów, a we wrześniu przystąpią do obrony tytułu mistrza Europy. Turniej o prymat na Starym Kontynencie zorganizują cztery kraje – Bułgaria, Finlandia, Rumunia i Włochy.

