„Adrenalina. Moje nieznane historie” – recenzja

Czas czytania: 5 m.

Zlatan Ibrahimović to nie tylko świetny piłkarz, ale też bardzo ciekawy człowiek. Nie dziwi więc specjalnie, że na polskim rynku ukazała się już trzecia książka jemu poświęcona. „Adrenalina” ukazała się nakładem SQN w marcu 2022 r.

Autobiografia Zlatana Ibrahimovica pt. „Ja, Ibra” (napisana z dziennikarzem Davidem Lagercrantzem) stała się bestsellerem. Doczekała się w Polsce dwóch wydań (SQN, 2012 i 2014) oraz audiobooka (2015). Nie ma się co dziwić – ta książka jest naprawdę jedną z lepszych piłkarskich biografii i z czystym sumieniem polecam.

Poza tym zrodziła ona popyt na kolejne wydawnictwa o Szwedzie bośniackiego pochodzenia. W 2019 r. ukazał się album „Ja, Futbol” (również nakładem SQN). Była to raczej publikacja stawiająca na obraz i estetykę, coś w stylu „Juventus. Ilustrowana historia Starej Damy”. Opisywana tutaj książka jest jeszcze czymś innym.

Adrenalinę” Zlatan napisał razem z dziennikarzem „La Gazzetta dello Sport” Luigim Garlando. Autora tego polscy czytelnicy mogli już poznać rok temu przy okazji książki „AC Milan. Nieśmiertelni. Historia legendarnej drużyny”, choć pisał także choćby o włoskiej mafii i walczącym z nią prokuratorze Giovannim Falcone.

Głównym bodźcem, który skłonił Zlatana do napisania „Adrenaliny”, były jego 40. urodziny. Czterdzieści lat to dla sportowca granica znacząca i smutna. Biologia jest nieubłagana i w tym wieku możliwości fizyczne znacząco słabną, a uprawianie sportu wyczynowego (poza kilkoma dyscyplinami) staje się niezwykle trudne. Zlatan wciąż jest w świetnej formie, ale nadciąganie nieubłaganego zdecydowanie go przeraża:

Boję się przestać grać, bo nie wiem, co czeka mnie później. Z każdym dniem jestem coraz bliżej tego momentu i zdaję sobie sprawę, że odczuwam rosnący strach. To nie kwestia pieniędzy. Tych mi nie zabraknie. Pytanie jest inne: co będę robił? Niedługo moi chłopcy skończą 18 lat i będą mieli swoje życie. Co będę robił? Martwi mnie to. Sądziłem, że jestem gotowy, by rzucić futbol i zająć się innymi rzeczami, tymczasem w miarę upływu czasu niepokoję się coraz bardziej.

Po zakończeniu kariery będę musiał znaleźć źródło adrenaliny, której obecnie dostarcza mi walka z Chiellinim. Ale gdzie? Nie mogę przecież wyjść na ulicę i bić się z ludźmi. Nie jestem stuknięty. Zająć się biznesem? To mogłoby być jakieś wyzwanie: gdyby wypaliło, byłby to strzał w dziesiątkę, jasne, ale zajęcie to nie da mi żadnego rodzaju adrenaliny, dzięki której czuję, że żyję. (s. 63)

Właśnie te 40. urodziny dały do myślenia Zlatanowi – doszedł do wniosku, że najważniejszą rzeczą w jego dotychczasowym życiu była tytułowa adrenalina. To ona zawsze napędzała go do walki o najwyższe cele, dzięki niej zmuszał się do najcięższych treningów.

Ale w czasie jego (wciąż trwającej) kariery towarzyszyło mu także wiele innych uczuć, doznań, przygód itp. Właśnie te swoje przemyślenia Zlatan postanowił przelać na papier. Swoją drogą, powyżej przytoczyłem obawy piłkarza na temat końca kariery, a w innym miejscu przyznaje on, że już w 2019 r. (po wypełnieniu kontraktu z LA Galaxy) był zdecydowany na koniec. Wówczas namówił go na dalszą grę agent Mino Raiola. W kontekście niedawnej śmierci ekscentrycznego menedżera, szczególnego znaczenia nabierają te słowa Zlatana:  

Mino jest kimś znacznie więcej niż moim reprezentantem; to mój przyjaciel, brat, ojciec – wszystko w jednym. Wyznaczył mi kurs kariery i sukcesów, pomagał w najtrudniejszych chwilach i rozwiązał tysiące problemów. Im bardziej cierpiałem, tym był bliżej mnie. Z Holandii Mino zabrał mnie do Włoch, następnie do Hiszpanii, Francji, Anglii, Ameryki i znowu do Włoch. (s. 11)

Wracając jednak do samej konstrukcji książki – składa się ona z 10 rozdziałów, których tytuły odnoszą się do futbolu. Jednocześnie każdy tytuł odnosi się też do ogólnych wartości (np. „Gol (albo o Szczęściu)”) i jest okazją do wspomnień czy przemyśleń głównego bohatera.

Kiedy słyszę, że ktoś znany będzie pisał „o życiu” i o „swoim spojrzeniu na ważne sprawy”, to od razu jestem sceptyczny. To, że ktoś jest świetnym piłkarzem (aktorem, piosenkarzem itd.) wcale nie oznacza, że zna się na czymkolwiek innym (a bardzo często się właśnie nie zna, bo żyje w pewnej bańce). Ale w tym przypadku nie są to tylko luźne przemyślenia, ale też ciekawe wspomnienia i dużo kulisów różnych wydarzeń, o których wcześniej nie pisano.

Rewanż na Marco Materazzim? Słynny konflikt z Romelu Lukaku? Kontrowersyjna wypowiedź, że „Francja to gówniany kraj”? Zlatan w „Adrenalinie” wraca do takich wydarzeń, dzięki czemu nie mamy tylko płytkich przemyśleń w stylu Paulo Coelho. W wielu miejscach zgrywa twardziela (znana w jego wykonaniu poza), ale też szczerze mówi o swoich słabszych momentach. Wyżej było o końcu kariery, niżej o poważnej kontuzji, która tę karierę mogła skończyć już pięć lat temu:

Liga Europy, mecz Manchester United – Anderlecht, 20 kwietnia 2017 roku. Do końca meczu pozostało zaledwie 30 sekund. Jestem zmęczony, bardzo zmęczony. To już końcówka sezonu. Mourinho wystawiał mnie do gry w każdym spotkaniu, a nie jestem z tych, którzy proszą trenera o odpoczynek. Zawsze chcę być na polu bitwy.

Wyskakuję do pojedynku główkowego z obrońcą rywala, ale kiedy spadam na ziemię, źle obliczam czas uderzenia w podłoże. Myślałem, że jestem wyżej, nie spodziewałem się, że dotknę murawy tak szybko. Kolano, zupełnie niekontrolowane, wykręca mi się w nienaturalny sposób do tyłu i w bok. Zgina się tak, jak nie powinno.

Bardziej niż ból poczułem coś dziwnego – jakbym połknął język. W żyłach buzuje mi adrenalina. Od razu mówię sam do siebie: „To nic takiego. Jestem supermanem”. Próbuję się podnieść, ale coś jest nie tak. Brakuje mi siły, nie potrafię utrzymać równowagi. Próbuję jeszcze raz. Nic. Na murawę wbiegają lekarze Manchesteru, sprawdzają kolano i natychmiast sygnalizują konieczność przeprowadzenia zmiany. (s. 220)

Zlatan lubi wyzwania, więc kiedy wielu mu mówiło, że zerwanie więzadeł krzyżowych w wieku 35 lat oznacza koniec kariery, on zaczął z całych sił walczyć o powrót na boisko. To jeden z tych piłkarzy, których napędza w równym stopniu miłość otoczenia, co nienawiść.

W książce, w której Szwed siłą rzeczy pisze bardzo dużo o sobie, pojawia się też wiele narcystycznych wypowiedzi znanych z jego występów medialnych. Zlatan nie waha się powtarzać stwierdzenia, że jest najlepszym piłkarzem na świecie i że wszyscy mogą się od niego uczyć. We fragmencie o możliwości objęcia funkcji dyrektora sportowego PSG zapewnia, że zaprowadziłby w tym klubie porządek.

Zlatan to oczywiście wielki piłkarz (choć oczywiście nigdy nie był najlepszy na świecie – myślę, że nasz Robert Lewandowski jest poziom wyżej), ale razi mnie jego arogancja i narcyzm. Co innego pewność siebie, a co innego skrajny egocentryzm.

Można też Zlatanowi zarzucić niekonsekwencję. Z jednej strony uważa, że zawsze trzeba mówić prosto z mostu o swoich uczuciach i przekonaniach, a z drugiej przez trzy lata wspólnej gry z Marco Materazzim w Interze nie był w stanie wyjaśnić z nim dawnego sporu. Ostro i z premedytacją sfaulował włoskiego stopera dopiero w 2010 roku, kiedy był już zawodnikiem Milanu.

Ok, z drugiej strony uznał, że gra w jednym klubie wymaga profesjonalizmu i odłożenia prywatnych sporów na później, ale razi mnie żywienie urazy przez tyle lat. Zwyczajnie nie budzi to mojej sympatii. Mówiąc wprost, doceniam klasę sportową Zlatana, ale nigdy nie był on nawet w pierwszej piątce najlepszych piłkarzy świata, a jego buta i arogancja są odstręczające i już trochę nudne.

Jak widać, lektura „Adrenaliny” wywołała dość silne uczucia z mojej strony, a to już na pewno na plus. Atutem książki jest też opowiedzenie przez Zlatana zakulisowych historii o jego kolejnych decyzjach transferowych i przygodach pozasportowych. Na pewno jest to wartościowe uzupełnienie „Ja, Ibra”, ale jednak książka jako całość jest mniej ciekawa od tej znanej już autobiografii. Choć bardzo spodobał mi się umieszczony tam niejako przypadkiem cytat:

Jest takie słynne zdanie Boskova: „Jeśli facet bardziej kocha kobietę niż zimne piwo przed telewizorem, w którym leci finał Ligi Mistrzów, to może jest to prawdziwa miłość, ale on nie jest prawdziwym facetem”. (s. 103)

NASZA OCENA: 6/10

Adrenalina. Moje nieznane historie” to zbiór luźnych opowieści Zlatana Ibrahimovica. Kariera piłkarska miesza się tutaj z życiem prywatnym, ciekawe historyjki z dość banalnymi przemyśleniami, a całość okraszona charakterystyczną dla Szweda arogancją. Książka ciekawa i warta przeczytania, choć pewnie znajdzie się sporo lepszych.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka Adrenalina. Moje nieznane historie oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.
Bartosz Bolesławski
Bartosz Bolesławski
Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Tabela klubów z najsilniejszych lig w Europie

W tym miejscu znajdziesz tabele zbiorcze porównujące wyniki drużyn z ligi angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej, francuskiej i niemieckiej. W ramach porównania sprawdzamy wyniki osiągnięte we...

Real Madryt vs Liverpool – historia rywalizacji

Real Madryt vs Liverpool to rywalizacja nie tylko na boisku - sprawdzamy historię walki tych dwóch klubów o prym w Europie

„Klub Sportowy Włókniarz Rakszawa. 70 lat historii” — recenzja

Włókniarz Rakszawa nie jest z pewnością klubem, o którym słyszałby każdy kibic w Polsce. Drużyna  ma jednak wiernych sympatyków, którzy interesują się nie tylko jego bieżącymi wynikami, ale także historią klubu. Jedną z takich osób jest nasz redakcyjny kolega, Bartosz Bolesławski, który w krótkiej, ale treściwej monografii opisał dzieje Klubu Sportowego „Włókniarz” Rakszawa.