Cafu – kanarek długowieczny

vp63galsbmzo3zqhgcx6

Od skrzydłowego do prawego obrońcy

Jego szybkość, zwrotność i motoryka były początkowo wykorzystywane do gry na skrzydle. Został przesunięty na prawą obronę przez kontuzję kolegi z zespołu. Tele Santana postanowił umiejscowić na tej pozycji Marcosa. Był to strzał w dziesiątkę. Zawodnikowi nie spodobała się początkowo ta zmiana. Nauka nowej pozycji przychodziła mu z trudem.

Od podstaw musiał się uczyć nowych defensywnych zadań taktycznych, pozostawiających mu mniej swobody niż gra na boku pomocy. Bardzo szybko robił jednak postępy. Stał się mocnym punktem zespołu. Jeżeli Cafu miał jeszcze w tym momencie jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że jest stworzony do gry na prawej obronie, to skutecznie je rozwiał trener Roberto Falcao, wysyłając mu powołanie do seniorskiej kadry Brazylii. Przywdzianie koszulki w „kanarkowym” kolorze było od zawsze największym marzeniem naszego bohatera.

Tele Santana, czyli twórca legendy Cafu na prawej obronie.

Tele Santana w Brazylii jest postacią kultową. Dwukrotnie prowadził kadrę narodową. To on siedział za jej sterami, gdy Canarihnos rozbijali Polaków 4:0 na mundialu w 1986 roku. “Przerobił” też Cafu na piłkarza, którego znamy z gry na prawej stronie defensywy.

Pragnął, żeby na murawie jego piłkarze fundowali kibicom pokaz samby, niczym na karnawałowych paradach w Rio de Janeiro. Dlatego zdecydował się przesunąć na bok obrony zawodnika, który wcześniej słynął z akcji oskrzydlających. Zresztą pseudonim bohatera tekstu też nie wziął się znikąd. „Cafu” to zdrobnienie od Cafuringa.

Cafuringa natomiast to były zawodnik m.in. Fluminense i Botafogo, który biegał na „prawej pompie” w latach 70. Marcos przypominał stylem gry starszego kolegę. Santana zaś pragnął mieć w swoich szeregach obrońcę, dla którego podłączanie się do akcji ofensywnych nie będzie stanowiło abstrakcji. Jak na tamte czasy, taki styl gry bocznego defensora stanowił kompletną nowość. Wiele lat później Cafu wyraził w jednym z wywiadów wdzięczność dla swojego trenera z czasów gry w Sao Paulo FC.

Na początku nie byłem zadowolony z bycia obrońcą – musiałem nauczyć się grać w inny sposób i zajęło mi to trochę czasu – ale kiedy Paolo Roberto Falcao powołał mnie do składu Brazylii w 1990 roku, wiedziałem że Santana miał rację. Nic nie znaczyło dla mnie więcej niż gra dla ‘Selecao’.

Cafu walnie przyczynił się do zdobycia przez Tricolore Paulista mistrzostwa Brazylii w 1991 roku. Rozegrał wówczas kapitalny mecz przeciwko ekipie Palmeiras. Miał udział przy każdej z bramek strzelonych derbowemu rywalowi. Dwukrotnie asystował kolegom, wywalczył rzut karny i sam posłał bombę do siatki, strzelając do tego ze słabszej, lewej nogi.

Tydzień później dołożył do gabloty z trofeami Puchar Interkontynentalny. W rozegranym w Tokio meczu, zawodnicy Sao Paulo FC pokonali wielką Barcelonę, prowadzoną przez Johana Cruyffa. W kolejnych latach dołożył do listy sukcesów dwa triumfy w rozgrywkach Copa Libertadores. Liga brazylijska pomału robiła się za ciasna dla Cafu.

Miał już w tamtym momencie blisko 30 występów w narodowych barwach. Był to czas najwyższy, żeby spróbować w Europie. Wcześniej jednak pojechał z drużyną narodową na mundial w Stanach Zjednoczonych.

Autor: Rafał Gałązka

Futbolowy konserwatysta. Przeciwnik komercjalizacji piłki, fan świateł rac na trybunach. Sympatyk Arsenalu i lokalnego LKS "Dąb" Barcin. Beznadziejnie zakochany w Reprezentacji Polski. Głównie piłka polska oraz angielska.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Rafał Gałązka.