Cafu – kanarek długowieczny

Il Pendolino mistrzem Włoch i mistrzem świata

Po mistrzostwach w Rzymie czekał już na niego Fabio Capello, który zastąpił Zdenka Zemana. Włoch i Latynos szybko przypadli sobie do gustu. Co prawda w pierwszym roku wspólnej pracy w rozgrywkach Serie A zatriumfowali ich lokalni rywale z Lazio, ale kolejny należał już do piłkarzy Capello.

Włoski trener przesuwał Cafu często wyżej i pozwalał mu przypomnieć sobie czasy, gdy jako junior hulał na prawym skrzydle. Po drugiej stronie biegał Vincent Candela, w ataku szaleli Gabriel Batistuta i Vincenzo Montella, a ofensywę wspierał Francesco Totti. Taka układanka stanowiła istną maszynkę do dziurawienia siatek rywala.

Trybuny Stadio Olimpico nadały Cafu pseudonim Il pendolino, doceniając niesamowitą szybkość i dynamikę Brazylijczyka. Kibice śmiali się, że ich prawy defensor byłby w stanie dogonić każdy pociąg. Wykorzystanie tych atutów Marcosa było jedną z wielu składowych, które pozwoliły Romie zdobyć tytuł najlepszej drużyny w Italii po 18 latach posuchy.

W pamięci fanów AS Romy zostanie obrazek, gdy defensor trzykrotnie założył „sombrero” Pavelovi Nedvedowi w czasie derbów wiecznego miasta w 2000 roku.

Mało brakowało, a Cafu nie pojechałby na MŚ do Korei i Japonii w 2002 roku. Popadł w konflikt z selekcjonerem Vanderleiem Luxemburgo, który odsunął go od kadry. Słabe wyniki uzyskiwane pod wodzą tego trenera spowodowały jednak, że został on zwolniony, a jego miejsce zajął Luiz Felipe Scolari.

Ten przywrócił doświadczonego obrońcę z powrotem do drużyny. Na ramię Cafu nie wróciła jednak utracona wcześniej opaska kapitana Selecao. Tę dostał Emerson. Kontuzja barku sprawiła jednak, że klubowy kolega Cafu z AS Romy musiał pożegnać się z marzeniem o wyjeździe na azjatycki Mundial. Obowiązki kapitana drużyny ponownie spadły na barki Il pendolino.

Trzykrotny finalista i dwukrotny zwycięzca Pucharu Świata.

Canarinhos z łatwością wygrali grupę z Turcją, Kostaryką i Chinami. Nasz bohater przez całe mistrzostwa nie opuścił ani minuty. Z przodu szalał znów duet Ronaldo i Rivaldo. Bebeto zastąpił magiczny młodzian Ronaldinho. Kanarki znów czarowały. Ronaldo mknął po tytuł króla strzelców. Dał między innymi wygraną w bardzo trudnym boju półfinałowym przeciwko Turcji.

W finale na Cafu i jego kolegów czekali Niemcy. Zawodnicy prowadzeni przez Rudiego Vollera przystąpili do decydującego starcia osłabieni brakiem swojego lidera Michaela Ballacka. W dodatku ich najmocniejszy punkt w postaci bramkarza Olivera Kahna w starciu z Latynosami zaliczył gorszy dzień. Dwukrotnie dał się pokonać Ronaldo, który zdobył swojego siódmego i ósmego gola na tym turnieju. Pierwszy z nich padł po błędzie golkipera Bayernu Monachium. Zawodnicy Scolariego zrobili to, czego nie potrafili dokonać cztery lata wcześniej. Zdobyli tytuł mistrzów świata.

Cafu dostąpił zaszczytu uniesienia najważniejszego piłkarskiego trofeum jako pierwszy, ponieważ był kapitanem kadry. Przed ceremonią dekoracji Brazylijczycy, trzymając się w kręgu za ręce i klęcząc przy kole środkowym, odmówili wspólną modlitwę. Il pendolino napisał na swojej meczowej koszulce za pomocą wypalonych zapałek napis: „100% Jardim Irene”, oddając w ten sposób hołd biednej faweli Sao Paulo, w której się wychował.

Wskoczył następnie na podest, na którym stał Puchar Świata, by było go lepiej widać i wystrzelił swoje ramiona w górę, unosząc ku niebu obiekt pożądania wszystkich piłkarzy.

Podest został zrobiony ze szkła i miałem na sobie buty. Mógł pęknąć w każdej chwili! Nie obchodziło mnie to – powiedziałem Seppowi Blatterowi i Pelemu, żeby mnie tam trzymali, ponieważ byłem mistrzem świata! Gdy poczułem, że jest wystarczająco stabilny, jedyne o czym marzyłem, to podniesienie tego trofeum najwyżej jak tylko mogłem. To był najlepszy moment w moim życiu. Niebo mogło spaść na moją głowę i nie zauważyłbym tego!

Został pierwszym zawodnikiem, który zagrał w trzech finałach mistrzostw świata z rzędu.