Jose Luis Chilavert – golkiper, który znalazł drogę do siatki

Chilavert skandalista

Jose Luis Chilavert wielkim bramkarzem był. Jednak sylwetka Paragwajczyka nie może zostać w pełni zaprezentowana bez opisu jego kontrowersyjnych i ekscentrycznych zachowań czy wypowiedzi. A tych na koncie El Bulldog miał sporo.

Wystarczy tylko przypomnieć słynne kontrowersje, jakie wywołała jego scysja z Roberto Carlosem. Po meczu eliminacyjnym do mundialu w Korei i Japonii Chilavert w świetle kamer napluł prosto w twarz Brazylijczyka. Za swój „wyczyn” został oczywiście ukarany. Skutkowało to m.in. tym, że nie zagrał w pierwszym meczu turnieju przeciwko reprezentacji RPA. El Bulldog nie pozostawił jednak sprawy bez komentarza. Jak twierdził, Roberto Carlos wykonywał do niego rasistowskie gesty oraz miał nazwać go w pogardliwy i obraźliwy sposób „indianinem”. Sprawa posunęła się tak daleko, że w wywiadach Chilavert zaczął  wprost mówić o zakorzenionych uprzedzeniach całego narodu brazylijskiego wobec Paragwajczyków. Komentując publicznie sprawę, wychodził daleko poza futbol. Przypomniał m.in. skutki tzw. wojny trójprzymierza z XIX wieku, czyli konfliktu między Paragwajem a połączonymi siłami Brazylii, Argentyny oraz Urugwaju. Wojna pozbawiła Paragwaj ponad 25 % ówczesnego obszaru, a śmierć poniosło 90 % męskiej populacji kraju.

Innym piłkarzem, który także miał konflikt z Chilavertem, był kolumbijski napastnik Faustino Asprilla. Panowie starli się podczas bardzo zaciętego oraz pełnego złych emocji spotkania w eliminacjach do francuskiego mundialu. Obaj zostali ukarani czerwonymi kartkami. Schodzący z boiska El Bulldog postanowił jednak dodatkowo jeszcze samemu wymierzyć karę i sprawiedliwość Kolumbijczykowi. Chilavert uderzył Asprillę w twarz, co momentalnie wywołało bójkę wśród graczy obu drużyn. Sytuację uspokoiło dopiero wtargnięcie na murawę służb mundurowych. Sam Asprilla w późniejszych latach przyznał, że po meczu dostał bardzo nietypowy telefon. Otóż w czasie rozmowy jeden kolumbijskich kibiców zwierzył się piłkarzowi, że zamierza zastrzelić Chilaverta. Jak przyznał Asprilla, udało mu się na szczęście odwieźć krewkiego fana od tego straszliwego pomysłu.

Do grona nacji, którym podpadł Chilavert, trzeba jeszcze dodać Argentyńczyków. W 1996 r., w czasie meczu z River Plate, strzelił on niesamowitą bramkę z rzutu wolnego… ze swojej własnej połowy. Nieszczęsnym golkiperem, który wpuścił strzał Paragwajczyka, był ówczesny pierwszy bramkarz Argentyny, German Burgos. Niedługo później obaj panowie stanęli naprzeciwko siebie w meczu eliminacji do mundialu. Chilavert w wywiadach dość pogardliwe nazywał swojego rywala średniakiem. Kiedy w czasie spotkania podyktowany został rzut wolny z dogodnej pozycji, do piłki podszedł oczywiście nie kto inny, tylko El Bulldog. Jak donosili stojący obok fotoreporterzy, Burgos miał przed strzałem cały się trząść. Chilavert nie uderzył może najlepiej, jednak Argentyńczyk popełnił błąd, a piłka wyślizgnęła mu się z rąk wprost do siatki. Niedługo po meczu Chilavert został ukarany przez sąd w La Placie na trzy miesiące w zawieszeniu za udział w bójce sprzed dwóch lat. Co wiecej, dostał również trzynastomiesięczny zakaz gry (odwieszony później przez FIFA).  

El Bulldog w swoim stylu nie pozostał obojętny wobec wyroku. Wprost wiązał go z wydarzeniami wokół reprezentacyjnego spotkania. Stwierdził, że Argentyńczycy nie mogą znieść faktu, iż sukces w ich kraju odniósł Paragwajczyk.

Mordercy, gwałciciele czy ludzie grożący dziennikarzom bronią do dziś są bezkarni. A mnie skazano tak szybko.

Tą wypowiedzią Chilavert naruszył argentyńską świętość. Było to bowiem bezpośrednie odniesienie do głośnej sprawy Diego Maradony, który miał celować z broni do reportera. Trzeba jednak oddać, że na boisku obaj panowie darzyli się szacunkiem. Maradona potrafił m.in. gratulować na murawie Chilavertowi skutecznej interwencji:

Dzisiaj Jose Luis Chilavert nadal jest barwną postacią często cytowaną w południowoamerykańskich mediach. Pojawia się jako ekspert telewizyjny, udziela wywiadów i to nie tylko na tematy piłkarskie. Do dzisiaj wielu kibiców z sentymentem wspomina Paragwajczyka, dzięki któremu boiska lat dziewięćdziesiątych były na pewno dużo barwniejsze.

BŁAŻEJ DAWIDOWICZ

Źródła