Jose Luis Chilavert – golkiper, który znalazł drogę do siatki

Czas czytania: 6 m.

Stare i wyświechtane piłkarskie przysłowie mówi, że w drużynie najbardziej szalonymi zawodnikami są lewoskrzydłowy oraz bramkarz. To tylko stereotyp,  jednak bohater tego tekstu idealnie wpisuje się w to powiedzenie. Golkiper, który strzelił dziesiątki bramek z rzutów karnych i wolnych. Bójki na boisku, ogromna charyzma, kontrowersyjne wypowiedzi, a nawet wyroki sądowe. Przede wszystkim jednak wspaniałe umiejętności gry między słupkami. Jose Luis Chilavert to bez wątpienia jedna z najbarwniejszych postaci piłkarskich boisk lat dziewięćdziesiątych.

Bramkostrzelny El Bulldog

803 spotkania w karierze, 67 zdobytych bramek. To wcale nie są statystki gracza z pola. Właśnie tak przedstawia się rekord strzelecki Jose Luisa Chilaverta. Ta niesamowita statystyka wiele mówi o Paragwajczyku. Atomowe uderzenie z lewej nogi stało się jego prawdziwym znakiem firmowym. Obraz Chilaverta jako skutecznego egzekutora rzutów karnych oraz wolnych jest mocno wpisany w pamięć kibiców. Choć nigdy nie zrobił zawrotnej kariery w Europie, to wymieniany jest jednym tchem wśród najlepszych golkiperów końca XX wieku.

Charyzmatyczny bramkarz swoją ogromną popularność zawdzięcza również, a może i przede wszystkim, swojemu niepokornemu charakterowi. Przydomek El Bulldog zdaje się idealnie pasować do Paragwajczyka – nie tylko ze względu na jego bezkompromisowe zachowania w trakcie kariery. Agresja, krzyki oraz nieprzyjazny wyraz twarzy w połączeniu z sylwetką, którą ciężko byłoby określić jako fit, dawał całkiem jasne skojarzenie z tą rasą psów.

Pewien wyczyn Chilaverta przeszedł do historii i zapisał się w księdze rekordów Guinnessa. Jest on bowiem do tej pory jedynym bramkarzem, który ma na swoim koncie hat-trick. W 1999 r., w spotkaniu przeciwko Ferro Carril Oeste wykorzystał wszystkie trzy jedenastki:

Fenomen Paragwajczyka znakomicie opisał Grzegorz Szamotulski w swoich wspomnieniach w książce „Szamo”:

Raz jeden, pamiętam, dostałem cztery sztuki w Paragwaju. Końcówka meczu, rzut wolny, nagle cały stadion zaczyna krzyczeć: „Chilavert, Chilavert!”. Co jest grane? Jaki, do diabła, Chilavert? Patrzę z przerażeniem, bo ten wielki niedźwiedź biegnie przez całe boisko, żeby upokorzyć mnie doszczętnie. Rzadko się modlę na boisku, ale wtedy się pomodliłem: „Dobry Boże, niech się dzieje co chce, ale niech ten grubas mi nie strzeli. Mogę jutro skończyć karierę, ale nie w taki sposób”. Gorąco jak w piekle. Pogoda w sam raz, by spalić się ze wstydu. Chilavert – szalony bramkarz drużyny przeciwnej – podszedł do piłki, sapiąc jak wielki zwierz. Spojrzał na mnie bez cienia współczucia. I kopnął. Centymetr obok słupka, na szczęście z niewłaściwej stro​ny. Mo​dli​twy zo​sta​ły wy​słu​cha​ne.

Najlepszy na kontynencie, najlepszy na świecie

Urodzony w 1965 r. Chilavert pierwsze kroki w seniorskiej karierze zaczął stawiać w latach osiemdziesiątych. W połowie dekady trafił do argentyńskiego San Lorenzo, aby następnie wylądować na Starym Kontynencie, w Realu Saragossie. Jednak dopiero jego kolejny klub okazał się miejscem, gdzie święcił tryumfy na miarę swojego wielkiego talentu.

Tym klubem był argentyński Vélezu Sarsfield i to właśnie jako gracz tego zespołu stał się czołowym piłkarzem Ameryki Południowej. Klub z przedmieść Buenos Aires przez długie lata pozostawał w cieniu swoich dwóch wielkich rywali Boca Juniors i Rivel Plate. Sytuacja zaczęła jednak odwracać się w latach dziewięćdziesiątych. Chilavert w 1991 r. dołączył do drużyny, którą dowodził wówczas Carlos Bianchi (późniejszy trener m.in. Romy oraz Atletico Madryt). W tym czasie  Vélez stał się czołową siłą ligi argentyńskiej. Zdobycie w 1993 r. tytułu Clausura (sezon w Argentynie dzieli się na dwie części – Clausurę oraz Aperturę) było dla drużyny pierwszym krajowym triumfem od 25 lat.

Mistrzostwo otworzyło drogę do gry w Copa Libertadores. Vélez awansował do finału, gdzie zmierzył się z Sao Paulo. Bohaterem najważniejszego spotkania został nie kto inny jak właśnie Chilavert. W serii rzutów karnych Paragwajczyk nie tylko obronił jedenastkę, ale również sam pewnie pokonał bramkarza rywali. Vélez poszedł za ciosem – trzy miesiące później pokonał w Pucharze Interkontynentalnym wielki AC Milan, stając się formalnie najlepszą drużyną świata. Chilavert był gwiazdą zespołu, a jego nazwisko stało się znane nie tylko w świecie latynoskiego futbolu.

El Bulldog wraz z kolegami jeszcze przez kolejne kilka lat byli czołową siłą ligi. Wielkie umiejętności Paragwajczyka zostały docenione przez ekspertów. W 1996 r. urugwajski dziennik El Pais wybrał Chilaverta najlepszym piłkarzem grającym w Ameryce Południowej. Był to pierwszy przypadek, kiedy golkiper otrzymał ten tytuł. Mało? Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) aż trzy razy przyznała mu miano najlepszego bramkarza świata. Więcej wyróżnień mają tylko Gianluigi Buffon oraz Iker Casillas.

Niestety, nieco cieniem na klubowej karierze Chilaverta kładzie się jego kariera w Europie. Golkiper nigdy nie zawojował Starego Kontynentu na miarę swoich nieprzeciętnych umiejętności. Co więcej, jego przygoda we francuskim Strasbourgu zakończyła się po latach procesem sądowym. Paragwajczyk żądał od klubu wypłaty zaległych pieniędzy. Okazało się jednak, że Chilavert posługiwał się sfałszowanymi dokumentami. Za ten proceder został skazany na sześć miesięcy w zawieszeniu.

O krok od przejścia do historii

12 czerwca 1998 r., Montpellier. 73. minuta pierwszego grupowego starcia mistrzostw świata w grupie D. Paragwaj podejmuje rewelację poprzedniego mundialu, Bułgarię. Rzut wolny z dogodnej pozycji. Publika na stadionie oraz widzowie przed telewizorami już wiedzą, co za chwile się wydarzy. Z własnego pola karnego do piłki rusza Chilavert. Bramkarz poprawia jeszcze getry oraz leżącą futbolówkę. Kilka kroków w tył, spojrzenie w stronę bramki. Krótki rozbieg, potężne uderzenie. Piłka leci z ogromną prędkością w stronę lewego słupka i… nie tym razem! Zdrawko Zdrawkow jakimś cudem paruje potężny strzał nad poprzeczkę.

Jose Chilavert miał czego żałować, bo zabrakło naprawdę niewiele, żeby zapisać się w historii. Stałby się bowiem pierwszym bramkarzem, który strzelił bramkę na mistrzostwach świata. Sztuka ta niestety nie udała się mu również cztery lata później, choć i wtedy Paragwajczyk był bliski zdobycia bramki tym razem w meczu ze Słowenią:

Mistrzostwa we Francji El Bulldog mógł zaliczyć do udanych. Paragwaj wyszedł z grupy (odpadł w 1/8 po dogrywce z Francją, późniejszymi mistrzami), a Chilavert wpuścił zaledwie dwie bramki. Co więcej, został wybrany do najlepszej drużyny turnieju (wraz z Fabienem Barthezem). Golkiper miał jeszcze przyjemność pojechać z kolegami na mundial do Korei i Japonii. Warto nadmienić, że w eliminacjach do tych mistrzostw Chilavert strzelił aż cztery bramki. Podobnie jak we Francji, na azjatyckim mundialu Paragwaj również awansował do najlepszej szesnastki.

Chilavert w kadrze rozegrał łącznie 74 spotkania, a jego strzelecki dorobek to osiem bramek. W kontekście reprezentacyjnych występów warto wspomnieć sytuację, jaka miała miejsce przed Copa America 1999. Gospodarzem turnieju był Paragwaj. Bohater tekstu jednak nie znalazł się w kadrze. Nie była to kwestia słabszej formy zawodnika, tylko świadomej decyzji podjętej przez Chilaverta. Stwierdził on bowiem, że jego kraj nie powinien angażować się w organizację drogich mistrzostw. Jego zdaniem, pieniądze powinny zostać przeznaczone na edukację i inne społecznie potrzebne cele. W ramach protestu postanowił zrezygnować z gry.

Chilavert skandalista

Jose Luis Chilavert wielkim bramkarzem był. Jednak sylwetka Paragwajczyka nie może zostać w pełni zaprezentowana bez opisu jego kontrowersyjnych i ekscentrycznych zachowań czy wypowiedzi. A tych na koncie El Bulldog miał sporo.

Wystarczy tylko przypomnieć słynne kontrowersje, jakie wywołała jego scysja z Roberto Carlosem. Po meczu eliminacyjnym do mundialu w Korei i Japonii Chilavert w świetle kamer napluł prosto w twarz Brazylijczyka. Za swój „wyczyn” został oczywiście ukarany. Skutkowało to m.in. tym, że nie zagrał w pierwszym meczu turnieju przeciwko reprezentacji RPA. El Bulldog nie pozostawił jednak sprawy bez komentarza. Jak twierdził, Roberto Carlos wykonywał do niego rasistowskie gesty oraz miał nazwać go w pogardliwy i obraźliwy sposób „indianinem”. Sprawa posunęła się tak daleko, że w wywiadach Chilavert zaczął  wprost mówić o zakorzenionych uprzedzeniach całego narodu brazylijskiego wobec Paragwajczyków. Komentując publicznie sprawę, wychodził daleko poza futbol. Przypomniał m.in. skutki tzw. wojny trójprzymierza z XIX wieku, czyli konfliktu między Paragwajem a połączonymi siłami Brazylii, Argentyny oraz Urugwaju. Wojna pozbawiła Paragwaj ponad 25 % ówczesnego obszaru, a śmierć poniosło 90 % męskiej populacji kraju.

Innym piłkarzem, który także miał konflikt z Chilavertem, był kolumbijski napastnik Faustino Asprilla. Panowie starli się podczas bardzo zaciętego oraz pełnego złych emocji spotkania w eliminacjach do francuskiego mundialu. Obaj zostali ukarani czerwonymi kartkami. Schodzący z boiska El Bulldog postanowił jednak dodatkowo jeszcze samemu wymierzyć karę i sprawiedliwość Kolumbijczykowi. Chilavert uderzył Asprillę w twarz, co momentalnie wywołało bójkę wśród graczy obu drużyn. Sytuację uspokoiło dopiero wtargnięcie na murawę służb mundurowych. Sam Asprilla w późniejszych latach przyznał, że po meczu dostał bardzo nietypowy telefon. Otóż w czasie rozmowy jeden kolumbijskich kibiców zwierzył się piłkarzowi, że zamierza zastrzelić Chilaverta. Jak przyznał Asprilla, udało mu się na szczęście odwieźć krewkiego fana od tego straszliwego pomysłu.

Do grona nacji, którym podpadł Chilavert, trzeba jeszcze dodać Argentyńczyków. W 1996 r., w czasie meczu z River Plate, strzelił on niesamowitą bramkę z rzutu wolnego… ze swojej własnej połowy. Nieszczęsnym golkiperem, który wpuścił strzał Paragwajczyka, był ówczesny pierwszy bramkarz Argentyny, German Burgos. Niedługo później obaj panowie stanęli naprzeciwko siebie w meczu eliminacji do mundialu. Chilavert w wywiadach dość pogardliwe nazywał swojego rywala średniakiem. Kiedy w czasie spotkania podyktowany został rzut wolny z dogodnej pozycji, do piłki podszedł oczywiście nie kto inny, tylko El Bulldog. Jak donosili stojący obok fotoreporterzy, Burgos miał przed strzałem cały się trząść. Chilavert nie uderzył może najlepiej, jednak Argentyńczyk popełnił błąd, a piłka wyślizgnęła mu się z rąk wprost do siatki. Niedługo po meczu Chilavert został ukarany przez sąd w La Placie na trzy miesiące w zawieszeniu za udział w bójce sprzed dwóch lat. Co wiecej, dostał również trzynastomiesięczny zakaz gry (odwieszony później przez FIFA).  

El Bulldog w swoim stylu nie pozostał obojętny wobec wyroku. Wprost wiązał go z wydarzeniami wokół reprezentacyjnego spotkania. Stwierdził, że Argentyńczycy nie mogą znieść faktu, iż sukces w ich kraju odniósł Paragwajczyk.

Mordercy, gwałciciele czy ludzie grożący dziennikarzom bronią do dziś są bezkarni. A mnie skazano tak szybko.

Tą wypowiedzią Chilavert naruszył argentyńską świętość. Było to bowiem bezpośrednie odniesienie do głośnej sprawy Diego Maradony, który miał celować z broni do reportera. Trzeba jednak oddać, że na boisku obaj panowie darzyli się szacunkiem. Maradona potrafił m.in. gratulować na murawie Chilavertowi skutecznej interwencji:

Dzisiaj Jose Luis Chilavert nadal jest barwną postacią często cytowaną w południowoamerykańskich mediach. Pojawia się jako ekspert telewizyjny, udziela wywiadów i to nie tylko na tematy piłkarskie. Do dzisiaj wielu kibiców z sentymentem wspomina Paragwajczyka, dzięki któremu boiska lat dziewięćdziesiątych były na pewno dużo barwniejsze.

BŁAŻEJ DAWIDOWICZ

Źródła
Błażej Dawidowicz
Błażej Dawidowicz
Wyznawca futbolowego kościoła Johanna Cruyffa. Przedstawiciel pokolenia, dla którego pierwszym turniejem była Francja '98. Lokalny bydgoski patriota, miłośnik Mazur, Bałkanów oraz Carlesa Puyola. Słuchacz The Beatles i Pink Floyd.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Puchar Mistrzów 1964-65 – statystycznie

Zapraszamy do kolejnej części serii statystycznego podsumowania kolejnych edycji Pucharu Mistrzów. Tym razem sprawdzamy statystyki i ciekawostki związane z szóstą edycją tych rozgrywek, czyli sezonem 1964/64. Puchar Mistrzów...

Kultowe zdjęcia w historii piłki nożnej

Zdjęcie może zaciekawić równie mocno, co film. Zapraszamy do zestawienia kultowych piłkarskich fotografii.

Statystyki polskich piłkarzy w 2 i 3 lidze niemieckiej.

W tym artykule przedstawiamy zestawienie polskich piłkarzy, którzy kiedykolwiek występowali w 2 bądź 3 lidze niemieckiej.