Cud w Getafe. Walka hiszpańskiego kopciuszka z niemieckim gigantem

Kiedy w 2008 r. Robert Lewandowski grał jeszcze w Zniczu Pruszków, Bayern Monachium trafił w ćwierćfinale Pucharu UEFA na Getafe CF. Lider Bundesligi przeciwko średniakowi PrimeraDivision. Tak, zgadliście, już na starcie widać, że była to klasyczna walka Dawida z Goliatem. Takich historii było bardzo wiele, ale mogę Was zapewnić, że podobnych dramaturgii niewiele.

Sytuacja w ligowych tabelach i pierwszy mecz

Zarówno Niemcy, jak i Hiszpanie wygrali rywalizację grupową w tamtej edycji poprzednika dzisiejszej Ligi Europy. Bayern zostawił w pokonanym polu Bragę, Bolton, Aris i Crvenę Zvezdę. Z kolei Getafe okazało się najlepsze w grupie z Tottenhamem, Anderlechtem, Aalborgiem i Hapoelem. W 1/16 finału Bawarczycy wyeliminowali Aberdeen, a Niebiescy (od hiszpańskiego „Azulones”, przydomek Getafe) poradzili sobie z AEK Ateny. W kolejnej fazie Niemcy wyrzucili za burtę Anderlecht, a Hiszpanie Benfikę. W końcu przechodzimy do ćwierćfinału, w którym spotkały się tytułowe ekipy.

Teoretycznie dwumecz wydawał się niezbyt skomplikowanym zadaniem dla drużyny ze stolicy Bawarii. Zespól Ottmara Hitzfelda poniósł tylko dwie porażki w lidze i przewodził w tabeli z dziewięcioma punktami przewagi nad drugim Schalke 04. Z kolei Getafe znajdowało się w drugiej połowie tabeli Primera Division i celowało w spokojne utrzymanie.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Pierwszy mecz miał miejsce w Monachium 3 kwietnia 2008 r. Monachijczycy wyszli na prowadzenie w 26 minucie po bramce Luki Toniego. Wydawało się, że DieRoten udadzą się do Hiszpanii z jednobramkową zaliczką, ale Getafe pokazało, jak gra się do końca. Kiedy sędziujący Howard Webb zerkał już na zegarek, do wyrównania doprowadził rezerwowy Cosmin Contra.

„To okropny wynik. Powinniśmy strzelić jeszcze dwie lub trzy bramki i za to zapłaciliśmy” – powiedział po spotkaniu Hitzfeld.

Niemiec nie wiedział jednak jeszcze, że okropne rzeczy miały nastąpić dopiero w rewanżu.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…