Diego Maradona – futbolowy geniusz

España 82

Jak to często bywa, człowiek najpiękniej wspomina pierwsze wielkie mecze czy też turnieje, które oglądał w swoim życiu. Dla mnie takim czasem były lata 80. Argentyna przyjechała do Hiszpanii bronić mistrzostwa zdobytego u siebie cztery lata wcześniej.

To była bardzo silna reprezentacja, której trzon stawili gracze z mistrzowskiego zespołu sprzed 4 lat. W tamtych czasach zdecydowana większość piłkarzy wszystkich reprezentacji grała w klubach krajowych, a mimo to chyba każdy z moich kolegów potrafił wyrecytować z pamięci podstawową jedenastkę Albicelestes. Fillol, Olguin, Galvan, Passarella, Tarantini, Bertoni Gallego, Ardiles, Maradona, Diaz, Kempes to były wielkie nazwiska światowej piłki w tamtych czasach, a mimo to 21-letni wówczas Diego przerastał już wtedy ich o klasę.

W meczu z Belgią nie błyszczał, ale trzeba przyznać, że rywal zagrał świetne spotkanie. Belgia wtedy również miała bardzo silną reprezentację, i mało kto pamięta, że mimo naszego zwycięstwa z nimi 3:0, to Czerwone Diabły były faworytem tego spotkania.

Mimo słabszej postawy Maradona mógł strzelić wyrównującego stan meczu gola, ale piłka po jego strzale z rzutu wolnego odbiła się od poprzeczki, linii bramkowej, i wyszła w pole. Muszę jednak dodać, że słabszy mecz Maradony, dla każdego innego gracza tego turnieju, może oprócz Zico, oznaczałby znakomity występ.

Mnóstwo udanych dryblingów na pełnej szybkości, niekonwencjonalne podania, znakomite strzały, cudowne przyjęcia, tak wyglądała gra Diego Maradony, zresztą sami zobaczcie.

Można się zakochać, prawda? Jednak już kilka dni później Diego był na ustach wszystkich i pisano o nim w każdej gazecie. Argentyna pokonała Węgry 4:1, a Maradona zdobył dwa gole. Potem przyszło zwycięstwo nad Salwadorem, ale wystarczyło ono Albicelestes tylko do drugiego miejsca w grupie. Ćwierćfinały w 1982 roku były również rozgrywane w grupach, i Argentyna niestety trafiła do najsilniejszej, gdzie czekały na nią drużyny Brazylii i Włoch.

Mecz Argentyny z Włochami przeszedł w pewnym sensie do historii futbolu, ale nie ze względu na wspaniałe widowisko. To spotkanie, jak mało które, pokazywało brutalność futbolu lat 80. i bezkarność polujących na gwiazdy obrońców.

Pilnujący Diego włoski obrońca Claudio Gentile faulował Argentyńczyka 23 razy i otrzymał za to tylko żółtą kartkę. Według obecnie istniejących przepisów powinien wylecieć z boiska jeszcze w pierwszej połowie.

Tak się wtedy grało i Diego musiał się do tego dostosować. Niestety udało mu się to dopiero na kolejnych mistrzostwach. W meczu z Brazylią nie wytrzymał presji, i wielokrotnie faulowany przy prowadzeniu Brazylii 3:0, w 85. minucie kopnął w brzuch Batistę i otrzymał czerwoną kartkę. Tak się zakończyły pierwsze mistrzostwa świata dla Diego Maradony.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…