Diego Maradona – futbolowy geniusz

Barcelona

Barcelona obiecywała sobie bardzo wiele po transferze Diego Maradony, ale podczas dwuletniego pobytu w stolicy Katalonii Boski Diego zdobył z klubem tylko Puchar Króla. Jednak jego umiejętności były podziwiane zarówno przez kibiców, jak i innych piłkarzy. Tak opowiadał o tych czasach inny piłkarz Barcelony Francisco José Carrasco znany lepiej jako Lobo Carrasco:

“Był całkowicie pewny siebie, piłka ulegle go słuchała. Gdy biegnąc, wymijał przeciwników, wydawało się, iż jest przywiązana do jego butów. Pamiętam nasze pierwsze treningi. Cała drużyna stawała, aby mu się przypatrywać. Nikt inny nie wzbudzał takiego zainteresowania; przyjemnie było po prostu patrzyć na to, co robi”

Oprócz tego, że to tam rozpoczął się “romans” Diego z kokainą, zapamiętałem trzy ważne momenty z czasów jego gry w Barcelonie.

Moment chwały. 26 czerwca 1983 roku i El Clasico w Madrycie. Diego popisuje się cudowną akcją, która doprowadza Culés do ekstazy, a u kibiców Królewskich wymusza podziw.

Moment trwogi. 24 września 1983 roku i mecz z Athletic Club. Rywale od samego początku kariery Maradony próbowali wszystkimi środkami wyłączyć go z gry. Tak było gdy grał w Argentinos Juniors i Boca Juniors, tak było gdy grał w reprezentacji i to samo go spotkało na hiszpańskich boiskach.

Diego był szybki, silny, świetnie trzymał się na nogach, i kontynuował każdą akcję, do momentu gdy podał piłkę lub został powalony przez rywala. Niestety wtedy, piłkarze z piłką nie mieli takiej ochrony u sędziów, jaką mają obecnie i brutalna gra zazwyczaj się obrońcom opłacała. Bardzo rzadko byli wyrzucani z boiska.

Jednym z takich obrońców był Andoni Goikoetxea, który już dał się poznać jako bardzo ostro grający zawodnik. Po tym faulu na Diego przylgnął do niego przydomek “Rzeźnik z Bilbao”, a dziennik Marca napisał: “Zabrania się być artystą”.

Moment wstydu. 5 maja 1984 roku. Finał Copa del Rey na Santiago Bernabeu w Madrycie. Kolejne spotkanie FC Barcelony z ich arcywrogiem, jak pisał Diego w swojej biografii, z Bilbao. Tym razem nic nie układało się po myśli Barcelony i sfrustrowany Maradona zaczął bójkę z graczami Athletiku. Skończyło się wielką bijatyką pomiędzy całymi zespołami na oczach króla Juana Carlosa.

Tak się skończył barceloński etap w karierze Diego Maradony. Skonfliktowany z zarządem, odszedł za rekordowe 6,9 mln funtów do włoskiego SSC Napoli. Mało kto się spodziewał, że właśnie rozpoczyna się okres największej chwały Argentyńczyka i klubu spod Wezuwiusza.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…