Pucharowa środa: Groclin Grodzisk Wlkp. i jego pamiętny sezon

Pierwsza przeszkoda

W rundzie eliminacyjnej Pucharu UEFA zespół prowadzony przez czeskiego trenera Dusana Radolskiego nie miał najmniejszych problemów z pokananiem rywala. Był nim litewski Atlantas Kłajpeda. Przed swoją publicznością ekipa z Grodziska Wielkopolskiego wygrała 2:0. Obie bramki zdobył Grzegorz Rasiak.

W rewanżu również cieszył się z gola, podobnie jak Ivica Krizanac, który kilka lat później zdobędzie Puchar UEFA z Zenitem Petersburg, oraz Andrzej Niedzielan, który do siatki trafił w Kłajpedzie dwukrotnie. Litwini odpowiedzieli tylko jednym trafieniem. Zwycięstwo 6:1 w dwumeczu zadowalało, ale nawet po tak okazałej wygranej mało kto spodziewał się, że przyjdą tak piękne mecze w wykonaniu grodziszczan.

Pierwsza niespodzianka

W pierwszej rundzie Groclin Grodzisk Wlkp. trafił na przedstawiciela Bundesligi – Herthę Berlin. W klubie tym było wówczas aż trzech Polaków: Artur Wichniarek, Bartosz Karwan i Tomasz Kuszczak. Ten ostatni był jednak bramkarzem drugiego zespołu i w spotkaniach z Dyskobolią nie znalazł się na ławce rezerwowych. Karwan również nie wystąpił w dwumeczu. W obu starciach od pierwszych minut wybiegł natomiast na boisko Wichniarek.

Nie pomógł on jednak swojej drużynie, podobnie jak słynny węgierski bramkarz Gabor Kiraly, reprezentant Chorwacji Josip Simunić czy Arne Friedrich, późniejszy dwukrotny brązowy medalista mistrzostw świata i wicemistrz Europy.

Pierwsze spotkanie, rozgrywane w stolicy Niemiec, zakończyło się bezbramkowym remisem. Mimo że przed pierwszym gwizdkiem mało kto dawał szanse piłkarzom Groclinu, po zakończeniu meczu, kibice polskiej drużyny mieli prawo czuć niedosyt. Gospodarze zagrozili poważnie bramce Mariusza Liberdy, kiedy strzelał Wichniarek, ale to goście mogli cieszyć się z wyniku oraz postawy jaką zaprezentowali.

Bez względu na dobry rezultat osiągnięty na wyjeździe, wciąż szanse, jakie dawano piłkarzom Groclinu były niewielkie. Nadal faworytem rywalizacji była Hertha. Przez długi czas przyjezdni nie potrafili stworzyć groźnej sytuacji. Udało się to dopiero Wichniarkowi, ale po jego strzale w 69. minucie piłka trafiła w słupek.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Wydawało się, że być może do wyłonienia zwycięzcy potrzebna będzie dogrywka, kiedy na sześć minut przed końcem Groclin Grodzisk Wlkp. objął prowadzenie. Do dziś trudno powiedzieć czy była to bramka Rasiaka, czy może samobójczy gol Simunica. Faktem jednak jest, że to trafienie zapewniło graczom Dyskobolii awans do kolejnej rundy. Zespół ze stolicy Niemiec został wyeliminiwany przez drużynę z małego polskiego miasta.