Pucharowa środa: Groclin Grodzisk Wlkp. i jego pamiętny sezon

Sensacja w Manchesterze

W kolejnej rundzie doszło do jeszcze większej niespodzianki. Groclin zmierzył się z wielkim Manchesterem City. W składzie angielskiego zespołu grały wówczas takie gwiazdy jak Nicolas Anelka, Claudio Reyna, Shaun Wright-Phillips czy Robbie Fowler.

Sebastian Mila w książce „Słodko-gorzki świat piłki nożnej”, którą napisał wspólnie z Leszkiem Milewskim, przedstawiał ostatnie chwile przed meczem. Opisywał, że było to dla niego, młodego wówczas zawodnika, ogromne przeżycie:

Przyznam wam się do czegoś wstydliwego. Zajeżdżając pod stadion, czując na ramieniu ciężar torby ze sprzętem – w tym korki z językami przymocowanymi taśmą, bo akurat zerwały mi się z gumki od ich podtrzymywania – myślałem, że jestem królem świata.

Takie słowa nie mogą dziwić. W tych czasach w Polsce nie było jeszcze tak pięknych stadionów jak City of Manchester Stadium. Mila wcześniej nie grał przeciwko piłkarzom tego formatu. Zresztą dla wielu zawodników Dyskobolii starcie z City było najważniejszym meczem w karierze. Ponownie oddajmy głos Mili:

Przebierając się w wielkiej jak stodoła szatni, wychodząc na równą jak stół murawę City of Manchester Stadium, myślałem, że osiągnąłem już wszystko. Nie mogłem uwierzyć, że tu dotarłem. Patrzę na zawodników po drugiej stronie – magia. Myślałem, że wyżej nie podskoczę. Sama możliwość zagrania z City była dla mnie sufitem.

Na szczęście okazało się, że w piłce nożnej wszystko jest możliwe i drużyna z miasteczka jest w stanie wyeliminować angielskiego giganta. Mila i spółka mocno na to zapracowali, przechodząc do historii polskiej piłki klubowej.

Początek pierwszego meczu, rozgrywanego w Manchesterze był trudny dla przyjezdnych. Najpierw świetną okazję zmarnował Reyna. Chwilę później do siatki trafił Anelka. Zanosiło się więc na pewne i łatwe zwycięstwo „The Citzens”. Zwłaszcza że przed przerwą przeprowadzili jeszcze kilka groźnych ataków.

W drugiej połowie Polacy odważnie zaatakowali. W 65. minucie przyniosło to efekt w postaci wyrównującego gola. Po faulu na Rasiaku sędzia podyktował rzut wolny dla grodziszczan. Do piłki podeszli wspomiany Mila oraz Tomasz Wieszczycki. Wydawało się, że strzał odda ten drugi. Mila opisywał w wyżej cytowanej książce, że była to idealna pozycja dla jego starszego kolegi. Jednak tuż przed wykonaniem rzutu wolnego Wieszczycki nakazał strzelać młodszemu. Jeszcze raz zajrzyjmy do wspomnianej ksiażki, by przywołać dialog obu zawodników:

– Ty uderzasz.

Mam wrażenie, że się przesłyszałem. Ale Wieszczu trzyma się pod boki, patrzy na mnie spod byka i powtarza:

– Ty uderzasz.

– To twoja pozycja.

– Ty uderzasz. Jak ja strzelę, w moim życiu nic się nie zmieni. Jeśli ty strzelisz, to będzie wielki krok w twojej karierze.

Ostatecznie piłkę kopnął więc Mila. W bramce drużyny z Manchesteru stał słynny David Seaman. Przy strzale Polaka nie miał żadnych szans. Piłka znalazła się w bramce, a Mila wpadł w nieprawdopodobną, ale całkowicie zrozumiałą euforię.

Biegnę. Nie wiem co mam robić. Nie wiem, co mam myśleć. Nawet nie wiem, jak się mam cieszyć. Dostałem potężny zastrzyk adrenaliny, krótką, niesamowitą, intensywną chwilę szczęścia. To trwało może sześć – siedem sekund, ale niewiele zaznałem wspanialszych chwil. To taki moment, który spłaca tysiące godzin na treningu – wspominał zdobywca bramki.

Remis utrzymał się do końca, co było też w dużej mierze zasługą stojącego między słupkami Mariusza Liberdy. Wynik wywieziony z Anglii był znakomity. Już wówczas, po pierwszym meczu, można było mówić o dużym sukcesie klubu z Wielkopolski. Piłkarze Groclinu nie zamierzali jednak na tym poprzestać.

Zwycięski remis

Futbol jest piękny m.in. dlatego, że zdarzają się w nim takie chwile jak ta, kiedy do małego wielkopolskiego miasta przyjeżdża bogata drużyna z Premier League. A kiedy dodamy, że ci bogacze zostają wyeliminowani przez maluczkich, już wiemy, że takiej nieprzewidywalności i takich sensacji raczej nie znajdziemy w innych, oczywiście również pięknych, dyscyplinach sportu.

Do awansu polskiej ekipie wystarczył bezbramkowy remis. I właśnie tego dnia zgromadzeni na stadionie w Grodzisku Wielkopolskim kibice nie zobaczyli goli. Sytuacji nie brakowało. Groclin Grodzisk Wlkp., mimo że bronił wyniku, nie dał się zepchnąć do defensywy. Stworzył kilka groźnych okazji, Anglicy dwukrotnie musieli wybijać piłkę z linii bramkowej. Przyjezdni też byli bliscy trafienia do siatki. Zwłaszcza Anelka, który jednak przegrał pojedynek z Liberdą. Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, faktem stała się jedna z największych niespodznianek w historii polskiego futbolu klubowego. Dyskobolia wyeliminowała Manchester City.

Oni nas zdecydowanie zlekceważyli, a my z kolei pokazaliśmy, że mecz z Herthą nie był przypadkiem. Ciężkie treningi z trenerem Radolskym dały efekt i dzięki cechom wolincjonalnym i podejściu rywala udało nam się wyeliminować Manchester City – mówił po spotkaniu Andrzej Niedzielan.