Hans Krankl – Austriacki strzelec wyborowy

Czas czytania: 10 m.
5
(2)

FC Barcelona od lat kojarzy się z klubem, w którym liderem zespołu nie stale się byle kto. A jeżeli ktoś ma stałe miejsce w składzie „Blaugrany”, musi być po prostu świetnym piłkarzem. Przez lata byli to jednak głównie Hiszpanie i gracze z Ameryki Południowej. Ale kilkadziesiąt lat temu królował tam przez chwilę Austriak, Hans Krankl.

Hans Krankl – biogram

  • Pełne imię i nazwisko: Johann Krankl
  • Data i miejsce urodzenia: 14.04.1953 Wiedeń
  • Wzrost: 182 cm
  • Pozycja: Napastnik

Historia i statystyki kariery

Kariera klubowa

  • Austria Salzburg (1970-1971) 4 występy
  • Wiener AC (1971-1972, 1986-1988) 86 występów, 77 bramek
  • Rapid Wiedeń (1972-1978, 1981-1986) 346 występów, 267 bramek
  • FC Barcelona (1978-1980) 46 występów, 34 bramki
  • First Vienna (1980) 17 występów, 13 bramek
  • Kremser S.C. (1988) 5 występów, 1 bramka
  • Casino Salzburg (1988-1989)

Kariera reprezentacyjna

  • Austria U-21 (1972) 4 występy
  • Austria (1973-1985) 69 występów, 34 bramki

Kariera trenerska

  • Wiener AC (1987-1988)
  • Rapid Wiedeń (1989-1992)
  • VfB Modling (1992-1994)
  • FC Tirol Innsbruck (1994-1995)
  • VfB Modling (1996)
  • SV Gerasdorf (1997)
  • SV Salzburg (1998-1999)
  • Fortuna Koln (2000)
  • Admira Wacker Modling (2000-2001)
  • Austria (2002-2005)
  • LASK Linz (2009)

Austriak w stolicy Katalonii

Dwa lata temu FC Barcelona w momencie poważnego kryzysu finansowego wypożyczyła z Rapidu Wiedeń ściągnęła do siebie na wypożyczenie Yusufa Demira, młodziutkiego pomocnika urodzonego w Austrii. Mimo że po europejskich boiskach biega wielu zawodników z tego kraju, narodowość ta nadal może być wymieniana w kontekście takich drużyn jak Barcelona w kontekście „egzotyki”, podobnie jak Polska. Demir ostatecznie Camp Nou nie powalił na kolana, a w połączeniu z finansowym kryzysem i niechęcią w związku z tym do płacenia 10 milionów euro Rapidowi Wiedeń, pomocnik opuścił stolicę Katalonii.

Lata temu Austriacy mieli w ekipie „Blaugrany” swojego przedstawiciela, który absolutnie pojechał  tam nie na zwiedzanie i zbieranie ręczników. Mowa o Hansie Kranklu, który, choć w Hiszpanii spędził tylko trzy lata, zapisał się złotymi zgłoskami nie tylko w historii Barcy, ale światowej piłki. Zacznijmy jednak początku.

Zabójcza lewa noga

Krankl urodził się w Wiedniu i niemal całe jego życie było związane ze stolicą Austrii. Jako młody chłopiec trenował pod okiem ojca w KSV Tramvay. Szybko dołączył jednak do juniorów Rapidu Wiedeń, gdzie pokonywał kolejne szczeble, a w klubie doskonale wiedzieli, że mowa o nie byle jakim piłkarzu, ale o prawdziwym talencie, dlatego jeszcze w 1971 roku rozgrywał swoje pierwsze mecze w lidze austriackiej. Zadebiutował w meczu z WSG Wattens

Dobrze zbudowany snajper, z kapitalną lewą nogą, umiejący niemal wszystko. Był prawdziwym kilerem pola karnego, potrafił strzelać bramki obiema nogami, głową, czy nawet przewrotkami, na dodatek dysponował zabójczym uderzeniem z dystansu, które stało się jego popisówką, płaski strzał z ostrego kąta w bliższy słupek. Coś, co wydawało się, dla wielu bramkarzy najłatwiejszym uderzeniem, gdyż zawsze każdy upominał golkiperów o pilnowanie bliższego słupka. Krankl dysponował jednak takim strzałem, że bardzo często zaskakiwał rywali.

Wypożyczenie

Jego umiejętnościami zachwycali się wszyscy i już podczas pierwszego sezonu w Rapidzie, zaczął zaznaczać swoją obecność. Szybko dołączył do pierwszego zespołu, jednak sztab szkoleniowy postanowił zesłać go do niższej ligi, by nabrał wprawy w seniorskiej piłce. Na rok trafił do Wiener AC, występującym wtedy na trzecim poziomie ligowym. Zespół zakończył rozgrywki na trzecim miejscu, strzelił jednak zdecydowanie najwięcej bramek w lidze, a większość padła łupem właśnie Krankla, który w pierwszym pełnym sezonie na seniorskim poziomie, strzelał średnio ponad jedną bramkę na mecz. Zaliczył też spotkanie, w którym trafił aż osiem razy.

Szybko zaliczył więc powrót na stadion im. Gerharda Hanappiego, trafił też w międzyczasie do kadry U-21, jednak już wszyscy liczyli na to, że jak najszybciej trafi do pierwszej reprezentacji. W Rapidzie Krankl niemal od razu trafił do pierwszego składu i szybko zaczął spłacać zaufanie Arnosta Hlozka. Strzelił bramkę PAOK-owi Saloniki w Pucharze Zdobywców Pucharów, a już w czwartej kolejce ligowej popisał się dubletem ustrzelonym Wiener Sport Club. W całym sezonie uzbierał 20 trafień, a tuż po zakończeniu kampanii Leopold Stastny powołał go do pierwszej reprezentacji Austrii, gdzie zadebiutował w towarzyskim spotkaniu z Brazylią.

Z grubej rury

Wtedy jego kariera nabrała jeszcze większego rozpędu. Już w pierwszym meczu sezonu 1973/1974 strzelił dwie bramki, ale i to była cisza przed burzą. W derbowym meczu z Austrią Wiedeń jego zespół wygrał 4:0, a on sam strzelił wszystkie cztery bramki. Sezon zakończył z 34 golami w 32 spotkaniach ligowych i rzecz jasna z koroną króla strzelców. Szybko stał się też liderem kadry narodowej, strzelając  w reprezentacyjnej koszulce bramkę za bramką.

Choć w kolejnym sezonie odrobinę zwolnił, ale wiązało się to też ze słabszą formą całego Rapidu, który zajął podobnie jak w poprzedniej kampanii trzecie miejsce w lidze, jednak tym razem z ogromną stratą do Wackeru Innsbruck. W sezonie 1976/1977 znów bił strzeleckie rekordy. Zakończył ligę z 32 bramkami w 34 spotkaniach. Jego ekipa wywalczyła vicemistrzostwo, a on sam błyszczał też na międzynarodowych arenach w reprezentacji. Głośno zrobiło się o nim ponownie, gdy w meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata strzelił Malcie… 6 goli.

Z koroną na mistrzostwa

To były dla niego szczególne eliminacje. Podopieczni Helmuta Senekowitscha odprawili z kwitkiem nie tylko Maltę, ale także Turcję i NRD, kończąc eliminacje bez żadnej porażki i po 20 latach posuchy awansując znów na światowy czempionat. Wcześniej jednak Krankl wyczyniał kolejne cuda na austriackich boiskach. Tuż przed mundialem świętował kolejną koronę króla strzelców, tym razem z 41 trafieniami. Im bliżej turnieju w Argentynie, tym jego forma wzrastała. W 13 ostatnich kolejkach ligowych tylko trzy razy kończył mecz bez zdobyczy, a w pozostałych dziesięciu spotkaniach strzelił… 21 goli, w tym m.in. pięć w jednym meczu przeciwko Admirze.

Najważniejszy był jednak wyjazd do Argentyny. Austriacy już w pierwszym meczu spisali się bardzo dobrze i przez większość meczu remisowali 1:1 z Hiszpanią, a wtedy kwadrans przed końcem zwycięstwo dał Krankl, gdy piłka znalazła go w polu karnym po zblokowanym wcześniej strzale i z dziesięciu metrów nie miał żadnego problemu, by pokonać Miguela Angela. W drugim meczu gracze Helmuta Senekowitscha niemal od pierwszej minuty szturmowali bramkę Szwedów, ale cuda w niej wyczyniał Ronnie Hellstrom. Skapitulował tylko raz pod koniec pierwszej połowy, gdy z rzutu karnego pokonał go oczywiście Krankl, który był też prowodyrem całego zajścia, bo to po faulu na nim sędzia wskazał na 11 metr.

Rozpędzonych Austriaków zatrzymali dopiero Brazylijczycy w trzecim meczu, jednak dzięki wcześniejszym dwóm zwycięstwom i tak byli pewni awansu do kolejnej fazy. Tam jednak brutalnie na ziemię sprowadzili ich najpierw Holendrzy, a następnie Włosi, którzy pozbawili ich szans dalszej gry. Austriacy mieli na pożegnanie jednak mecz ważniejszy od wszystkich, w ostatnim meczu drugiej fazy zmierzyli się z Niemcami, których pokonali po pasjonującym spotkaniu i dwóch bramkach Krankla 3:2, wyrzucając ich tym samym z turnieju.

Przez Barcelonę do Złotej Piłki

Po względnie udanym turnieju i kapitalnym sezonie w Austrii było pewne, że rozglądać się będą za nim większe kluby i kwestią czasu jest wielki transfer. Zainteresowanych było sporo, a ostatecznie za prawie pół miliona dolarów trafił do wielkiej FC Barcelony w składzie z Johanem Neeskensem, czy Carlesem Rexachem. Krankl od razu jednak wskoczył do składu Luciena Mullera. I choć debiut zaliczył dyskretny, szybko pokazał, że na Camp Nou ma zamiar robić to samo, co w stolicy Austrii. Już w swoim drugim meczu, choć przegranym z Valencią, strzelił bramkę. W pierwszym meczu Pucharu Zdobywców Pucharów z Szachtarem Donieck na listę strzelców wpisał się już w pierwszej minucie, a w drugiej połowie dołożył drugie trafienie. Kolejnego gola dorzucił w rewanżu, następnie kolejne gole w lidze. 1978 rok zakończył dwoma zdobyczami w spotkaniu z Realem Zaragoza. I wydawało się, że nie ma zamiaru się zatrzymywać.

Na potwierdzenie kapitalnej formy utrzymywanej przez cały rok, został sklasyfikowany na drugim miejscu w plebiscycie Złotej Piłki, przegrywając o sześć oczek z Kevinem Keeganem. Zwyciężył też w klasyfikacji Europejskiego Złotego Buta. W swoim debiucie wywalczył też tytuł króla strzelców hiszpańskiej ligi.

Międzynarodowy tytuł

Wielkie sukcesy wcale nie przeszkodziły mu jednak w dążeniu do kolejnych. W swoim pierwszym meczu rozegranym w kolejnym roku strzelił więc pięć bramek Rayo Vallecano. Do końca sezonu dorzucił jeszcze dwa hattricki oraz m.in. gola w wygranym Gran Derbi. Miał też ogromny udział w sukcesie w Pucharze Zdobywców Pucharów, gdzie wydawało się, że „Duma Katalonii” może pożegnać się z turniejem już w 1/8 finału, gdy w pierwszym meczu Anderlecht Bruksela zwyciężył aż 3:0. W rewanżu na Camp Nou to właśnie Krankl zadał pierwszy cios i przywrócił nadzieję, gdy już w ósmej minucie pokonał Nico de Bree, następne gole dołożyli Juan Carlos Heredia i Rafael Zuviria i o awansie do kolejnej fazy decydowała seria rzutów karnych, którą skutecznie rozpoczął Austriak, a po trafieniu Neeskensa, to Barca znalazła się w ćwierćfinale, gdzie dzięki bramce strzelonej na wyjeździe, rozprawiła się z Ipswich Town.

W półfinale dwukrotnie zwyciężyła z kolei z belgijskim Beveren po 1:0, a właśnie jedynego gola w rewanżu strzelił bohater naszego tekstu. 16 maja na St. Jakob Park w Bazylei rozegrany został wielki finał pomiędzy „Dumą Katalonii”, a Fortuną Dusseldorf. Mecz od samego początku był bardzo zacięty. Na bramkę Barcelony dwukrotnie odpowiadali Niemcy, w międzyczasie przy wyniku 1:1 Jorg Daniel wybronił rzut karny Neeskensa. Triumfatora wyłoniła w końcu dogrywka, gdzie najpierw strzelił Rexach, a następnie Krankl i nawet odpowiedź Wolfganga Seela nic nie dała Fortunie, dzięki czemu to Barcelona, pierwszy raz wygrywając to trofeum i po raz pierwszy od 13 lat w ogóle międzynarodowy turniej.

Wtedy jednak Austriak miał tak naprawdę ważniejsze sprawy na głowie. 5 maja 1979 uczestniczył w wypadku samochodowym i choć wydawało się, że nie stało się nic poważnego, Joan Gaspert, viceprezydent Barcy osobiście zawiózł go razem z żoną do szpitala, gdzie okazało się, że małżonka piłkarza doznała bardzo poważnego uszkodzenia wątroby i potrzebna jest transfuzja. Szybko do szpitala rzucili się „Cules” i ostatecznie Austriaczkę udało się uratować, a Krankl wrócił do gry akurat na wielki finał, po prośbach żony, Ingrid.

Powolny powrót

W kolejnym sezonie zaczął jednak wypadać z formy. W lidze zdążył przez pół roku strzelić tylko dwie bramki, dodatkowo wpadł w konflikt z trenerem Rife i zimą został wypożyczony do First Vienna, gdzie na starcie zadebiutował w meczu z Rapidem Wiedeń, z którym od razu się przywitał strzeloną bramką, która dała trzy punkty jego nowej drużynie. Co ciekawe Rapid chciał go wypożyczyć, jednak nie udało mu się zebrać funduszy. W drugim starciu ze swoim ukochanym klubem ustrzelił za to dublet. W 17 meczach, strzelił 13 bramek i po sezonie powrócił do stolicy Katalonii.

Tam był już jednak cieniem samego siebie, podobnie jak i cała FC Barcelona, która w pierwszych ośmiu meczach Primera Division doznała pięciu porażek. Krankl zagrał siedem razy, strzelając trzy bramki, następnie wypadając z gry. Zainteresowany jego usługami nie był Helenio Herrera, który zdecydował się sprowadzić Bernda Schustera i poświęcić Austriaka, by móc zarejestrować kolejnego obcokrajowca. Zimą wrócił do Wiednia, ponownie wzmacniając Rapid, jednak tym razem został na stałe. Tak zakończyła się jego hiszpańska przygoda, gdzie zdążył zostać bohaterem i gwiazdą, a następnie zapragnąć powrotu. A wrócił w spektakularnym stylu. Już w drugim meczu strzelił dwie bramki Eisenstadt, a do końca sezonu uzbierał 16 trafień w 18 występach.

W kolejnym sezonie razem ze swoim zespołem wystąpił w Pucharze UEFA, gdzie jego bramka, dała awans, dzięki lepszemu bilansowi wyjazdowemu, w starciu z PSV Eindhoven w II rundzie. W 1/8 finału lepszy o jednego gola okazał się Real Madryt. Klub ze stolicy Austrii szedł jednak jak burza w rozgrywkach ligowych, gdzie mimo porażki w pierwszym meczu ze Sturmem Graz, zgarnął tytuł mistrzowski po 14 latach posuchy. Sam Krankl z kolei był absolutnym liderem zespołu, nie tylko z racji opaski kapitańskiej. Strzelił 20 ligowych bramek, zajmując drugie miejsce w klasyfikacji strzelców. Opuścił za to w całym sezonie cztery spotkania, wszystkie z powodu zawieszeń, w tym trzy za czerwoną kartkę otrzymaną za uderzenie przeciwnika w meczu z Admirą Wacker.

Ostatni mundial

W międzyczasie doprowadził austriacką kadrę pod wodzą Georga Schmidta do awansu na kolejne mistrzostwa świata, gdzie po sezonie wystąpił. W hiszpańskim turnieju Austriacy znów przebrnęli pierwszą fazę, rozprawiając się z Chile i Algerią (Gol Krankla). W ostatnim meczu w grupie przegrali z Niemcami. W drugiej fazie po porażce z Francją, marzenia o strefie medalowej się posypały i w ostatnim spotkaniu Georg Schmidt wystawił rezerwowych zawodników, którzy zremisowali 2:2 z Irlandią Północną. Po tym czempionacie rola naszego bohatera w kadrze zaczęła się ograniczać i zagrał tylko w czterech spotkaniach. Ostatni w 1985 roku w spotkaniu z Węgrami, gdy został powołany po dwóch latach przerwy na spotkanie pożegnalne. Łącznie w narodowych barwach zagrał 69 razy i strzelił 34 bramki.

Powrót do klubu miał jednak znów spektakularny (23 bramki w 26 meczach i tytuł króla strzelców), a jego Rapid przegrał tylko dwa mecze w lidze i obronił tytuł, choć miał tyle samo punktów co derbowy rywal, Austria Wiedeń (przy dzisiejszym liczeniu punktów i trzech oczkach za zwycięstwo, tytuł zgarnęłaby Austria). Wcześniej w Pucharze Europy lepszy od nich okazał się Widzew Łódź, wygrywając w 1/8 finału. W następnym sezonie Rapid również miał tyle samo punktów co ich rywale, jednak tym razem to „Fiołki” zdobyły tytuł. W Pucharze Europy z kolei udało się dotrzeć do ćwierćfinału. Odbić udało się w zwycięskim Pucharze Austrii. Wydawało się, że forma Krankla zaczyna opadać (dziwnie brzmi, gdy o kryzysie mówimy przy 26 strzelonych golach we wszystkich rozgrywkach).

Pechowe De Kuip

W kolejnym sezonie snajper znowu poprowadził Rapid do Pucharu Austrii (osiem bramek w tych rozgrywkach), zdobył też vicemistrzostwo (14 goli), jednak co najważniejsze Rapidowi w końcu udało się zaistnieć w europejskich pucharach, gdzie dotarli aż do wielkiego finału Pucharu Zdobywców Pucharów, wcześniej odprawiając Besiktas, Celtic Glasgow, Dynamo Drezno i Dynamo Moskwa. W wielkim finale na rotterdamskim „De Kuip” naprzeciw im stanął angielski Everton. Podopieczni Otto Barica dzielnie stawiali czoło przez prawie godzinę gry, wtedy jednak wyspiarze wyprowadzili dwa ciosy. Sygnał do ataku dał jednak Krankl, wykorzystując podanie Zlatko Kranjcara. Marzenia rozwiał gol Kevina Sheedy’ego. Sam awans trzeba było uznać i tak za ogromny sukces. Był to bowiem pierwszy w historii klubu finał europejskiego pucharu.

Początek trenerskiej przygody

Na początku następnego sezonu austriacki napastnik odzyskał blask i już po pierwszych pięciu kolejkach miał na koncie dziesięć trafień. W całej rundzie jesiennej zanotował aż 18 trafień w 17 meczach. W przerwie zimowej sensacyjnie zmienił klub i przeszedł do Wiener SC, gdzie już po pierwszych dwóch meczach, miał na koncie cztery trafienia. Później jego forma strzelecka znacząco jednak spadła.

W kolejnym sezonie w najwyższej klasie w barwach nowego zespołu znów miewał momenty, w których błyszczał i nadal to na nim opierała się gra beniaminka. Potrafił wbić hattricka Grazer AK, strzelić cztery gole Austrii Klagenfurt, czy pięć Sturmowi Graz. W całym sezonie uzbierał 20 ligowych trafień, tyle samo co również w następnym. Co ciekawe wtedy ponownie jego ofiarą stało się Grazer AK, którym strzelił cztery bramki. Wtedy był już jednak grającym trenerem. Po tym sezonie na chwilę dołączył do Kremser SC, w którym rozegrał tylko siedem spotkań i jeszcze w sierpniu rozwiązał kontrakt. Pod koniec listopada dołączył z kolei do Casino Salzburg, czyli dzisiejszego Red Bulla, by pomóc mu w walce o elitę. W nowych barwach strzelił dziesięć bramek i doprowadził nowy klub do najwyższej ligi. Po tym epizodzie zdecydował się zakończyć karierę piłkarską, dostał bowiem inną propozycję.

Trener pełną parą

1 lipca 1989 roku został mianowany trenerem Rapidu Wiedeń, który rok po mistrzostwie zajął w lidze dopiero czwarte miejsce, co zdecydowanie nie odpowiadało władzom. Krankl w pierwszym sezonie doprowadził ekipę do trzeciego miejsca, mając tyle samo punktów, co drugi stołeczny klub, Austria. Wtedy jednak w lidze przewodziła ekipa z Innsbrucka, napędzana przez pieniądze Swarovskiego. W kolejnej kampanii Rapid zajął dopiero czwarte miejsce, po słabej końcówce sezonu. Jeszcze słabiej było rok później. Po piątym miejscu w lidze i braku awansu do pucharów Krankl pożegnał się ze stanowiskiem.

We wrześniu przejął z kolei VfB Modling, które udało mu się uchronić przed spadkiem, nawet przy zmniejszeniu ligi o dwa zespoły. Z klubem pożegnało się jednak sporo zawodników, w tym jedyny Polak, Jarosław Jedynak. Osłabiony zespół z hukiem spadł z najwyższej ligi, a nasz bohater pożegnał się z pracą, by przejść do Tirolu Innsbruck. Z tym utytułowanym klubem zadebiutował w roli trenera w europejskich pucharach, jednak odpadł już w drugiej rundzie Pucharu UEFA i fazie grupowej Pucharu Intertoto. W lidze zajął dopiero piąte miejsce i po jednym sezonie odszedł, by zimą pomóc VfB Modling i zastąpić Waltera Stoffelbauera. Gra zespołu jednak nie uległa poprawie, a w praktyce Krankl wykręcił słabszą średnią punktową niż jego poprzednik. Podobnie było rok później, gdy zmienił Christiana Keglevitsa na stanowisku szkoleniowca SV Gerasdorf.

Pod koniec sezonu 1997/1998 został z kolei trenerem Austrii Salzburg, z którą skończył sezon na czwartej lokacie. Tak samo było w kolejnej kampanii, jednak doszedł ze swoim zespołem do finału Pucharu Intertoto, gdzie ekipa z Romanem Szewczykiem w składzie uległa hiszpańskiej Valencii 1:4. Po słabym początku kolejnego sezonu Krankl pożegnał się ze stanowiskiem na początku 2000 roku, by przejąć Fortunę Koln. Ostatecznie nie udało mu się utrzymać do końca sezonu, a zespół i tak spadł z drugiej Bundesligi.

A jeszcze w tym samym roku nasz bohater został trenerem Admiry Wacker, gdzie wytrzymał niespełna półtora roku. W tym czasie cudem uniknął spadku z najwyższej ligi. Następny sezon był jednak tragiczny. W 24 meczach pod wodzą Krankla Admira zanotowała ledwie cztery zwycięstwa i trzy remisy, a aż 17 razy schodziła z boiska pokonana. W grudniu zastąpił go Walter Knaller, pod którego opieką zespół nie odniósł już żadnego zwycięstwa.

Sam były snajper Barcelony dostał jednak wymarzoną ofertę i na początku 2002 roku został selekcjonerem reprezentacji Austrii, po odpadnięciu w play-offach w eliminacjach do mistrzostw świata. Cel był prosty, a jednocześnie niebywale trudny. Awans na mistrzostwa Europy. Zaczęło się od dwóch gładkich zwycięstw z Białorusią i Mołdawią i porażką z Holandią. Później zaczęły się wyższe schody. Austriacy dwukrotnie polegli z Czechami, a nawet z Mołdawią i przepadli kompletnie w eliminacjach, a Krankl został zwolniony.

Po latach podjął jeszcze w 2009 roku tymczasową pracę w LASK Linz, a po trzech miesiącach odszedł i to był koniec jego trenerskiej kariery.

Statystyki i osiągnięcia:

Osiągnięcia zespołowe:

Rapid Wiedeń

  • 3x mistrzostwo Austrii (1982, 1983, 1986)
  • 4x Puchar Austrii (1976, 1983, 1984, 1985)

FC Barcelona

  • 1x Puchar Zdobywców Pucharów (1979)
  • 1x Puchar Hiszpanii (1981)

Osiągnięcia indywidualne:

  • 5x Piłkarz Roku w Austrii (1973, 1974, 1977, 1982, 1988)
  • Król Strzelców La Liga (1979)
  • 4x Król strzelców ligi austriackiej (1974, 1977, 1978, 1983)
  • Europejski Złoty But (1978)
  • 2 miejsce w plebiscycie Złotej Piłki (1978)

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 2

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img

Więcej tego autora

Najnowsze

Resovia vs. Stal – reminiscencje po derbach Rzeszowa

12 kwietnia 2024 roku Retro Futbol gościło na wyjątkowym wydarzeniu. Były nim 92. derby Rzeszowa rozegrane w ramach 27. kolejki Fortuna 1. Ligi. Całe...

„Przewodnik Kibica MLS 2024” – recenzja

Przewodnik Kibica MLS już po raz czwarty ukazał się wersji drukowanej. Postanowiliśmy go dokładnie przeczytać i sprawdzić, czy warto po niego sięgnąć.

Mário Coluna – Święta Bestia

Mozambik dał światu nie tylko świetnego Eusébio. Z tego afrykańskiego kraju pochodzi też Mário Coluna, który przez lata był motorem napędowym Benfiki i razem ze swoim sławniejszym rodakiem decydował o obliczy drużyny w jej najlepszych czasach. Obaj zapisali też piękną kartę występami w reprezentacji.