Kluby resortowe, czyli jak władze komunistyczne wpływały na polskie kluby piłkarskie

Zupełnie przypadkiem trafiłem na książkę, która podsumowuje statystycznie polski futbol. Jan Gaksiński – Klubowa polska piłka nożna. Lata 70. Odnalazłem tam ciekawe wykresy: które kluby w jakich latach dominowały na naszym podwórku i ile punktów zdobyły w danym okresie. Skłoniło mnie to do myślenia – z czego to wynikało? Co miało na to wpływ?

I… no cóż. Wszystko znów sprowadza się do polityki. To znaczy nie wszystko, bo na końcu zawsze mówić można o czynniku sportowym. Ale bardzo dużo wówczas zależało od tego, jaki był okres Polski Ludowej.

Nie jest moim celem dzisiaj dokładnie opisać origin story powstawania poszczególnych klubów w Polsce, ale zwrócić uwagę na pewien proces polityczny. Retro Futbol zaprasza na krótką analizę polityczno-historyczną wpływu Polski Ludowej na polską piłkę nożną.

Uchwała w sprawie kultury fizycznej i sportu i czynnik narodowościowy

Wspomniałem, że wszystko sprowadza się do polityki. Wyrazem tego jest Uchwała Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR „w sprawie kultury fizycznej i sportu” z września 1949 roku (która jest częścią większego dokumentu O Budownictwie Partyjnym. Uchwały Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej 1949-1953).

W krajach niedemokratycznych sport postrzegano przede wszystkim jako narzędzie propagandowe i wychowawcze. Nie inaczej było w Polsce, co egzemplifikuje rzeczona Uchwała.

„(…) Polska zmierzająca do socjalizmu winna być krajem zdrowych i mocnych ludzi, radujących się życiem, w których wychowanie i sport wyrobią siłę woli, opanowanie i odwagę, wytrzymałość na trudy i umiejętność zespołowego życia i wysiłku, ludzi przygotowanych do pracy dla ludowej ojczyzny i do obrony w razie potrzeby jej granic. Powszechne wychowanie fizyczne i masowy sport w Polsce Ludowej to pomnożenie sił budowniczych Polski socjalistycznej, to jeden ze środków wychowania społeczeństwa w duchu międzynarodowej solidarności sił postępu, to jeden ze środków walki o trwały i demokratyczny pokój”.

Fragment ten jasno sugeruje, po co władzy sport. Holistyczne hasła kierują wprost do kolejnej kwestii: „Wychowanie fizyczne i sport nie są jeszcze dostatecznie masowe i nie spełniają w należnej mierze właściwych zadań politycznych i wychowawczych. Wobec ogromu zadań pierwszego powojennego okresu partia i władze państwowe niedostatecznie kierowały sprawami kultury fizycznej, która odradzała się w starych formach organizacyjnych, opartych na tradycjach przedwrześniowych. W wyniku dokonanych w ostatnich dwu latach przemian kultura fizyczna związana została z rozwojem społeczno-politycznym kraju i szerzej objęła swym zasięgiem młodzież i masy pracujące miasta i wsi. Zorganizowane przez związki zawodowe zrzeszenia sportowe tworzą bazę ideową, wychowawczą i materialną ruchu sportowego klasy robotniczej(…)”. To ostatnie zdanie wyraźnie sugeruje, w jakim kierunku idzie sport w Polsce Ludowej.

W kierunku unifikacji klubów sportowych. Z racji tego, że czymś powszechnym wówczas były kluby wielosekcyjne, toteż futbol w różnych miejscach w Polsce rykoszetem zyskał ideologiczną podstawę i społeczno-polityczną legitymizację działania. Efektem namacalnym stało się utworzenie w 1950 roku Głównego Komitetu Kultury Fizycznej, który miał sprawować pieczę nad odpowiednim funkcjonowaniem sportu w kraju.

Najważniejsza instytucja w Polsce Ludowej – Polska Zjednoczona Partia Robotnicza miała bezpośredni wpływ na kształt i politykę Rady Ministrów. PZPR ściśle określało kierunek rozwoju, skład rządu czy liczbę ministerstw. Nie dziwi więc fakt, że PZPR również postanowił przydzielić kluby konkretnym „patronatom”. Dokonał tego Komitet Centralny PZPR w ramach reformy sportu, która z kolei odnosiła się bezpośrednio do planu 6-letniego (Ustawa z dnia 21 lipca 1950 roku o 6-letnim planie rozwoju gospodarczego i budowy podstaw socjalizmu na lata 1950-1955 ujęła kwestię sportu w części „Podniesienie dobrobytu materialnego i kulturalnego ludności”, gdzie wprost wskazano, jaki rozwój czeka infrastrukturę sportową w Polsce). Konkretniej, kluby sportowe zostały przydzielone m.in.: Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, Ministerstwu Obrony Narodowej, Ministerstwie Oświaty, Centralnej Radzie Związków Zawodowych lub Centralnemu Związkowi Spółdzielczości.

Kluby, które wcześniej nie posiadały „patrona”, były zmuszone wybrać takowego – jeśli tego nie robiły były natychmiastowo likwidowane. Wyróżnić należy dwa ministerstwa, które w największym stopniu były nieoficjalnymi protektoratami poszczególnych klubów. Chodzi o Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Trzecim typem ministerstw są te związane z szeroko pojętą gospodarką. W czasach Polski Ludowej wielokrotnie zmieniały się konfiguracje, obszar nadzoru czy formy nazewnictwa. Do tej grupy należą Ministerstwo Górnictwa i Energetyki, Ministerstwo Łączności lub Ministerstwo Przemysłu Lekkiego.

Kolejnym elementem wpływu władz na sport była zmiana nazewnictwa klubów. Wiele z nich unifikowano i na polskiej mapie sportowej pojawiały się m.in. kluby:

– WKS – Wojskowy Klub Sportowy (Ministerstwo Obrony Narodowej)
– Gwardia (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych)
– AZS – Akademicki Zespół Sportowy (szkolnictwo wyższe)
– Kolejarz (transport)
– Budowlani (budownictwo)
– Górnik (przemysł wydobywczy)
– Stal (przemysł ciężki)
– Włókniarz (przemysł włókienniczy)
– Unia (przemysł chemiczny).

I tak dla przykładu, kluby szczególnie w okresie 1946-1956 miały odgórnie narzucony schemat nazewnictwa:

  • Cracovia – Ogniwo Kraków
  • Wisła Kraków – Gwardia Kraków
  • Ruch Chorzów – Unia Chorzów
  • Polonia Bytom – Ogniwo Bytom
  • Lechia Gdańsk – Budowlani Gdańsk
  • Polonia Warszawa – Kolejarz Warszawa
  • Lech Poznań – Kolejarz Poznań
  • Łódzki Klub Sportowy – ŁKS-Włókniarz Łódź
  • Zagłębie Sosnowiec – Stal Sosnowiec

Pisząc o rozwoju polskiej piłki klubowej, nie możemy zapominać jeszcze o jednym istotnym czynniku. Kwestia przesiedleń i terytorialności Polski po II Wojnie Światowej. Spojrzeć trzeba na mapę:

Terytorium Polski przed i po II Wojnie Światowej

Ziemie Odzyskane, które zostały przyłączone do Polski w 1945 roku, nadal charakteryzowały się obecnością ludności niemieckiej. Władze dostrzegły problem identyfikacji narodowościowej w miejscu, w którym z racji przemian geopolitycznych obywatele niemieccy mieszali się z obywatelami polskimi (przesiedlonymi głównie z terenów Wileńszczyzny oraz okolic Lwowa). Kwestia wyrażenia przynależności narodowej stała się dla władzy priorytetem i w tym przypadku sport stał się jednym z głównych czynników identyfikujących polskich obywateli. Nie jest bowiem przypadkiem, że na tych ziemiach bardzo szybko powstały kluby sportowe, które w swoim założeniu miały być ogniwem spajającym polską ludność na poniemieckich ziemiach.

Dzisiejszy Śląsk Wrocław, Pogoń Szczecin czy Lechia Gdańsk były jedną z pierwszych form wyrażenia identyfikacji „polskości” dla miejscowej ludności, która organizowała się wokół aktywności sportowych. Pisząc wprost – lud mógł kibicować polskim klubom. Mógł w ten sposób manifestować przynależność narodową, a znając potencjał propagandowy sportu – władzy było to zupełnie na rękę. Powstanie klubów w tych regionach było inspirowane bezpośrednio (np. wojskowy klub Śląsk Wrocław) bądź pośrednio (np. kolejowy klub Pogoń Szczecin).

Wróćmy jednak do problemu postawionego na samym początku. Dlaczego pewne kluby więcej znaczyły w polskiej piłce w danym okresie?

Kluby wojskowe i milicyjne

W latach 1948-1956 (do momentu swojej śmierci) I sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR był Bolesław Bierut (który swoją drogą był w tym czasie również Prezydentem RP oraz Prezesem Rady Ministrów).

Powiedzieć, że był to ciężki czas dla kraju to jak nic nie powiedzieć. Czystki opozycji, więźniowie polityczni, obozy pracy przymusowej, wszechobecna inwigilacja i często bezpodstawne aresztowania były na porządku dziennym. Okres ten zwykło się nazywać stalinizmem, a taki model państwa był wprost inspirowany rozwiązaniami radzieckimi. Wojsko oraz milicja były dominującymi siłami w polityce wewnętrznej i politycy z nimi związani znaczyli najwięcej. Co więcej – w odradzającym się państwie polskim pod auspicjami Związku Radzieckiego, elity polityczne dostrzegły potrzebę ukształtowania zdyscyplinowanego społeczeństwa.

A znając propagandową chęć wykorzystania sportu, nie dziwi więc, że kluby wojskowe i milicyjne stały się najsilniejszymi w owym czasie. Były to kluby wielosekcyjne, które poza dostarczaniem doznań czysto sportowych w postaci drużyn piłki nożnej, dawały także możliwość własnego rozwoju w duchu socjalizmu, który odbudowuje jednocześnie ducha narodu. To bardzo ważne, by zrozumieć, że ta sportowa forma indoktrynacji stała się jednym z głównych atrybutów „miękkiego” oddziaływania na społeczeństwo. Wojsko, milicja oraz służby specjalne były bardzo źle kojarzone, więc nadanie im bardziej pozytywnego i społecznego kontekstu poprzez sport stało się dla władzy priorytetem. Dlatego też kluby wojskowe i milicyjne były tymi najlepiej zorganizowanymi i z najlepszym zapleczem logistycznym. Efekt w postaci sukcesów w polskiej piłce musiał w końcu przyjść. Podówczas silne i już solidnie ugruntowane kluby jak dzisiejszy Górnik Zabrze, Polonia Bytom, Ruch Chorzów czy Cracovia musiały pogodzić się z rywalizacją z nowymi-starymi tworami: CWKS Warszawa, Gwardią Kraków czy Gwardią Warszawa. Oczywiście trzeba pamiętać, że stosunek liczby klubów wojskowych i milicyjnych do liczby klubów ogólnie przemysłowych jest zdecydowanie na korzyść tej drugiej grupy. Mimo wszystko widać, że w czasach głębokiego stalinizmu w Polsce kluby wojskowe i milicyjne znaczyły sportowo więcej – co zresztą obrazują tabele:

W latach 1946-1956 kluby z protektoratem Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zdobyły 4 mistrzostwa kraju, 4 wicemistrzostwa oraz raz stawały na 3 stopniu podium. Dodatkowo kluby te zdobywały 3 razy Puchar Polski oraz 3 razy były finalistą. Nigdy później w historii rozgrywek ligowych kluby ze wsparciem wojska i milicji nie miały podobnego okresu. Na osobną uwagę zasługuje rok 1954, gdzie MON zdecydował się na wycofanie klubów sportowych z rozgrywek. Prawdopodobnie wpływ na tę decyzję miały dwie sprawy:

– sytuacja międzynarodowa na przełomie 1953 oraz 1954 roku i potrzeba reorganizacji wojska przez władze (koniec wojny koreańskiej, redefinicja polityki zagranicznej względem państw bloku wschodniego przez Zachód, przygotowania do zacieśnienia współpracy wojskowej między ZSRR a państwami satelickimi),
– brak ewidentnego sukcesu ze strony Centralnego Wojskowego Klubu Sportowego (dzisiaj Legia Warszawa), który dodatkowo został przyćmiony przez największy dotychczas sukces klubu wojskowego – wicemistrzostwo Okręgowego Wojskowego Klubu Sportowego Wawel Kraków w roku 1953. Nie może być tak, że okręgowy klub osiąga lepszy wynik niż centralny klub.

Przewaga organizacyjna i sportowa, jaką w tym czasie wypracował CWKS, okazała się znacząca i pozwoliła na stałe wpisać się dzisiejszej Legii Warszawa w wąskie grono najważniejszych polskich klubów piłkarskich.

Kluby górnicze i fabryczne

Ogólnie ujęte kluby przemysłowe zawsze stanowiły odnośnik sportowy. Jeszcze przed II Wojną Światową do zbioru najlepszych zespołów dołączył dzisiejszy Ruch Chorzów. Co jednak zmieniło się w czasach Polski Ludowej? Wcześniej wspomniana potrzeba stworzenia zdyscyplinowanego społeczeństwa znalazła swoje ujęcie także w ramach szeroko pojętego przemysłu. I tak po nacjonalizacji wielu przedsiębiorstw z różnych sektorów polskiej gospodarki możliwym staje się unormowanie funkcjonowania zrzeszeń sportowych przy fabrykach, stoczniach czy kopalniach. Stąd właśnie powstawały kluby typu Stoczniowiec, Górnik, Kolejarz czy Budowlani lub kluby już istniejące zostały zobligowane do przyjęcia tego rodzaju zwierzchnictwa. Nastąpiła profesjonalizacja organizacji sportowych zrzeszonych wokół konkretnych gałęzi przemysłu.

Władze Polski Ludowej starały się nadać odpowiedni pęd rozwojowi gospodarczemu kraju poprzez tzw. „pięciolatki”. Były to plany ekonomiczne władz PRL, które nakreślały proces rozwoju Polski w okresie 5 lat. Wyjątkiem był tzw. „plan sześcioletni” (wspomniany wcześniej), którego początek realizacji przypadł na rok 1950.

W nim założono, że priorytet rozwojowy ma przede wszystkim przemysł. Tutaj szczególnie traktowany był przemysł węglowy. Największy rozwój odnotowano właśnie w tym sektorze, toteż nie może dziwić nagłe pojawienie się bardzo silnego klubu sportowego związanego właśnie z tym przemysłem. Mowa o Górniku Zabrze, który od roku 1957 zaczął regularnie zdobywać Mistrzostwo Polski. Do panteonu klubów z sektora przemysłowego, które regularnie odnosiły sukcesy w Polsce, należy dodać Ruch Chorzów (związany z przemysłem chemicznym), Polonia Bytom (sektor przedsiębiorstw komunalnych) czy Zagłębie Sosnowiec (wpierw związany z przemysłem górniczym, później z przemysłem ciężkim). Ciekawostką jest, że okres tego swoistego „boomu” klubów śląskich przypadł w okresie, gdy I Sekretarzem KC PZPR był Władysław Gomułka.

Dopiero pod koniec lat 60. i na początku lat 70. zaczynają pojawiać się nowe kluby, nie tylko te wspierane głównie przez przemysł wydobywczy. Swoje mistrzostwo zdobył także przemysł ciężki – Stal Mielec. Swoje sukcesy ponownie odnoszą kluby wojskowe i milicyjne (Wisła Kraków i Śląsk Wrocław). Na piłkarskiej mapie pojawiają się także kluby, które przypisać można do szeroko pojętej kategorii klubów fabrycznych.

Z sektora transportu Lech Poznań oraz przemysłu włókienniczego Widzew Łódź. Te dwa kluby, szczególnie w pierwszej połowie lat 80 zdominowały polską piłkę, a zbiegło to się w czasie z reorganizacją polskiej polityki gospodarczej, w której ekipa Edwarda Gierka po zaciągnięciu kredytów na Zachodzie rozpoczęła inwestycje m.in. właśnie w przemysł lekki oraz rozwój transportowy kraju (kolejowy, drogowy oraz samochodowy).

Jeśli spojrzymy na tabelę wszechczasów polskiego futbolu to pierwszą dziesiątkę mamy zdominowaną przez kluby, które swój rozwój osiągnęły dzięki wsparciu politycznemu. Nie zapominamy oczywiście o czynniku sportowym, ale trzeba stwierdzić wprost – gdyby nie polityka, pewne kluby albo by nie istniały, albo nie miałyby możliwości rozwoju. Smutne, lecz prawdziwe.

MIESZKO RAJKIEWICZ

#wspieramretro
O Mieszko Rajkiewicz 6 artykułów
Doktorant na Uniwersytecie Warszawskim. Zafascynowany globalizacją i polityzacją sportu. Zwolennik nowoczesnej formy dyplomacji, tej sportowej. Kibic Realu Madryt od 2001 roku. Kiedyś Zidanista, obecnie Benzeminsta.