Miodrag Belodedici – po drugiej stronie rzeki

Marzenia o Crvenie

Belodedici był w Rumunii gwiazdą. Odnosił sukcesy. Mógł liczyć na przywileje, o jakich nawet nie śnili zwykli obywatele. Mimo to w reżimie Ceausescu czuł się źle. Marzył o ucieczce z Rumunii do Jugosławii i o grze w swojej ukochanej Crvenej Zveździe.

Plan ucieczki obmyślał przez kilka miesięcy. Problemów do rozwiązania miał sporo. Po pierwsze: nie mógł swobodnie posługiwać się paszportem (władze odbierały zawodnikom paszporty tuż po powrocie z meczów zagranicznych). Po drugie: Socol jako przygraniczna miejscowość znajdował się w strefie zmilitaryzowanej. Po trzecie: jak każdy gracz Steauy był formalnie żołnierzem. Gdyby złapano go przy próbie przekroczenia granicy, zapewne oskarżono by go o próbę dezercji i trafiłby do ponurego reżimowego więzienia na długie lata. Po czwarte: chciał zebrać ze sobą siostrę, która paszportu nie miała.

Zawodnik stwierdził w końcu, że poprosi o paszport prezesa Steauy Iona Alecsandrescu oraz Valentina Ceausescu. Oczywiście spodziewał się, że działacze będą dociekać, po co mu ten dokument. Wymyślił więc, jak się wkrótce okazało, dość przekonującą historię. Powiedział, że jego matka udała się do Jugosławii na wesele kuzyna. On sam nie mógł pojechać razem z nią, ponieważ grał wtedy mecz. Miał do niej dołączyć później i przywieźć ją z powrotem do Rumunii. Rzeczywiście pytano go o szczegóły, o adres w Jugosławii, ale w końcu dostał paszport. Władze najwyraźniej nie spodziewały się, że piękny ptaszek będzie chciał uciec ze złotej klatki.

Polityczny azyl i zaoczne skazanie

Mając w ręku dokument, Belodedici udał się na przejście graniczne niedaleko miejscowości Naidas. Strażnicy bez problemu przepuścili go i oto 21 grudnia 1988 r. znalazł się w Jugosławii. W tym czasie jego siostra, która nie mogła liczyć na legalne przekroczenie granicy, przeprawiła się przez rzekę.

Poranek był mglisty, a stan wody dość niski, żołnierze patrolowali teren. Wiedzieliśmy jednak, że siostra z pomocą przyjaciela zdołała przejść na drugą stronę – opowiadał Belodedici.

Szczęśliwie spotkali się po drugiej stronie Nery i pojechali do Belgradu. Piłkarz poprosił o polityczny azyl. Jugosłowianie odpowiedzieli pozytywnie.

Bałem się, bo miałem stopień wojskowy. Każdy z graczy Steauy był w armii – mówił.

W Rumunii wybuchł skandal. Jeden z najlepszych europejskich obrońców, absolutna gwiazda, człowiek uwielbiany przez krajanów śmiał opuścić komunistyczny raj Nicolae Ceausescu. Dyktator był wściekły. Wuj i starsza siostra piłkarza trafili do aresztu (na szczęście po przesłuchaniach zwolniono ich do domów). Belodedici za dezercję został zaocznie skazany na 10 lat więzienia.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…