Miodrag Belodedici – po drugiej stronie rzeki

Spełnione marzenie

Niezależnie od tego, co działo się w Rumunii, obrońca próbował ułożyć sobie życie w Jugosławii. Miał jeden cel: dołączyć do swojej ukochanej Crvenej Zvezdy.

W mojej wiosce mogliśmy oglądać telewizję jugosłowiańską. Gdy ktoś mnie pytał o to, komu kibicuję, zawsze odpowiadałem, że Crvena Zvezda jest moją pierwszą miłością – wyjaśniał swoją sympatię do klubu z Belgradu.

Belodedici udał się do siedziby Zvezdy i poprosił o spotkanie z Draganem Džajiciem, piłkarską legendą i jedną z najważniejszych osób w klubie. Początkowo, jak wspominał zawodnik, działacz nie chciał uwierzyć, że młody mężczyzna, który do niego przyszedł, to Miodrag Belodedici, jeden z najlepszych obrońców świata. Podobno dopiero po szóstym zapewnieniu zrozumiał, z kim na do czynienia.

W ten sposób Belodedici spełnił swoje marzenie z dzieciństwa. Nie mógł jednak od razu zadebiutować w barwach Zvezdy. Został bowiem zawieszony za zerwanie kontraktu ze Steauą.

Rewolucja i rehabilitacja

Niemal równo rok po ucieczce obrońcy w Rumunii wybuchła rewolucja. Nicolae Ceausescu oraz jego żona Elena zostali aresztowani, naprędce osądzeni i rozstrzelani. Komunistyczna dyktatura Słońca Karpat (tak nazywano Ceausescu) dobiegła końca.

Jednak zanim doszło do tych dramatycznych wydarzeń, Belodedici jeździł z Belgradu nad brzeg Nery i z jugosłowiańskiej strony patrzył na swój rodzinny Socol. Czasem nawet wołał do osób, które rozpoznał.

Po rewolucji Belodediciego zrehabilitowano. Wyrok uchylono. Obrońca mógł więc wrócić do kraju, w którym się urodził i wychował. Do Rumunii pojechał tą samą drogą, której z niej uciekł. Na granicy strażnik powiedział mu: Witaj w domu.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…