Niebywały pokaz ambicji. Ci piłkarze grali dwa mecze w zaledwie kilka godzin

Søren Lerby

Boniek rozegrał swoje mecze w dwa kolejne dni, ale kilka miesięcy później duński pomocnik Bayernu Monachium Søren Lerby, miał dużo trudniejsze zadanie. W ciągu sześciu godzin miał zagrać w dwóch spotkaniach, zaplanowanych na stadionach oddalonych od siebie o blisko 1000 km. Lerby był kluczowym graczem zarówno reprezentacji, jak i Bayernu, a tak się złożyło że jedni i drudzy grali na 13 listopada 1985 roku.

„Duński Dynamit” prowadzony przez Seppa Piontka grał po południu w Dublinie mecz eliminacji MŚ z Irlandią, a Bayern, który trenował wówczas Udo Lattek, o 20:00 rozgrywał w Bochum mecz drugiej rundy Pucharu Niemiec. Spotkanie w Dublinie było wówczas dla Duńczyków formalnością, ponieważ praktycznie mieli zagwarantowany awans, ale dla pewności potrzebowali jeszcze jednego punktu.

Trener Piontek obiecał Sørenowi, że jak tylko wynik będzie korzystny, to zdejmie go z boiska i pozwoli by udał się do Niemiec. Do przerwy było 1:1 i stojący przy linii menadżer Bayernu Uli Hoeness, który organizował całą akcję, nerwowo patrzył na zegarek. Gdy w 58. minucie John Sivebaek strzelił gola na 3:1 dla Danii, Lerby mógł wreszcie opuścić boisko.

Pobiegłem do szatni i wziąłem prysznic tak szybko, jak chyba nigdy w życiu. Z mokrymi włosami wybiegłem ze stadionu i wskoczyłem do samochodu w którym z uruchomionym silnikiem czekał Uli. To był wyścig z czasem – tak wspominał tamte chwile Lerby.

W towarzystwie eskorty policji mknęli przez wąskie drogi wylotowe z miasta na międzynarodowe lotnisko w północnej części Dublina do czekającego na nich prywatnego odrzutowca.

Motocyklista irlandzkiej policji na sygnale doprowadził nas na płycie lotniska w Dublinie do czekającego samolotu. Wsiedliśmy do niego biegiem i po około godzinie lotu, tuż po siódmej wieczorem wylądowaliśmy na lotnisku w Dusseldorfie – opowiada dalej Lerby.

Do meczu pozostała niecała godzina i 51 kilometrów do pokonania. Podróż autostradą do Bochum duński pomocnik opisuje w taki oto sposób:

Po wylądowaniu, pędziliśmy w Porsche autostradą w kierunku Bochum. Podróż wydawała się trwać wiecznie, zegar tykał. Przed Ruhrstadion wylądowaliśmy w korku. Nie mogliśmy ruszyć się zarówno w do przodu jak i wstecz. Byliśmy jak w klatce. Wyskoczyłem na zewnątrz, powiedziałem „Bye” do Uliego i ruszyłem biegiem ostatnie dwa kilometry do stadionu. Chciałem grać od początku.

Niestety kiedy Lerby dobiegł na stadion, drużyna już była w tunelu i… wychodziła na boisko. Udo Lattek podszedł do Sørena i powiedział mu, że wejdzie na plac gry po przerwie. Duńczyk był bardzo rozczarowany bo czuł, że cała ta walka z czasem poszła na marne.

Søren Lerby rozegrał w barwach duńskiej drużyny narodowej w sumie 67 spotkań
Źródło: smedia.com

Jak się okazało, nie do końca. Mecz w regulaminowym czasie zakończył się remisem 1:1 i trzeba było zagrać dogrywkę, która również nie przyniosła rozstrzygnięcia. Nie strzelano wtedy karnych, tylko powtarzano mecz na stadionie gości. Bayern wygrał powtórzone spotkanie 2:0 a jedną z bramek zdobył Lerby.

Duńczyk w ciągu sześciu godzin zagrał w dwóch meczach w sumie 133 minuty i pokonał odległość blisko 1000 kilometrów.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*