Nieufarbowane lisy. Oni mogli grać w reprezentacji Polski

Czas czytania: 18 m.

Danny Szetela

Na koniec naszej podróży udajmy się za Wielką Wodę. To w Stanach Zjednoczonych urodził się piłkarz uchodzący swego czasu za bardzo duży talent, który w wieku 17 lat miał już na koncie kilka występów w MLS. Nazywał się Daniel Szetela, ale wszyscy zwali go Danny.

Piłkarz urodził się w 1987r. w Passaic w stanie New Jersey. Jego rodzice pochodzą z Polski, sam zawodnik od dziecka płynnie posługuje się językiem polskim.

W wieku 15 lat rozpoczął naukę w prestiżowej akademii w Bradenton na Florydzie, gdzie szkolą się największe piłkarskie talenty w Stanach Zjednoczonych. Ukończył ją w 2004 r. i trafił do Columbus Crew. Tam spotkał Roberta Warzychę, który należał do sztabu szkoleniowego. W swoim debiutanckim sezonie w MLS Szetela wystąpił w ośmiu meczach sezonu zasadniczego oraz dwukrotnie w fazie play-off. W stanie Ohio spędził łącznie trzy lata.

Właśnie w 2004 r. polskie media zaczęły się rozpisywać o niezwykle utalentowanym nastolatku zza oceanu, w którym upatrywano wieloletniego lidera środka pola reprezentacji Polski. Skoro 16-letni chłopak otrzymywał już oferty od klubów z Europy, to musiał prezentować nieprzeciętne umiejętności. Od szesnastego roku życia Szetela grał w młodzieżowych reprezentacjach Stanów Zjednoczonych, począwszy od kadru U-17.

W 2007 roku w Kanadzie odbywały się mistrzostwa świata do lat 20. Rywalami Polaków w grupie D byli Brazylijczycy, Koreańczycy z Południa oraz Amerykanie. W składzie tych ostatnich nie zabrakło Szeteli. W pierwszej kolejce Polska sensacyjnie wygrała z Brazylią 1:0, a Amerykanie zremisowali z Koreą Płd. 1:1. Gola dla Stanów Zjednoczonych strzelił Danny Szetela.

W drugiej serii gier grupowych doszło do spotkania reprezentacji Stanów Zjednoczonych i Polski. Choć mecz rozpoczął się kapitalnie dla Polski, bo prowadziliśmy od 5. minuty dzięki trafieniu Dawida Janczyka, to po 90 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 6:1 dla USA. Szetela wpisał się na listę strzelców dwukrotnie.

To był dla mnie szczególny mecz, nie tylko ze względu na moje pochodzenie. Chciałem także coś udowodnić Pawłowi Janasowi, który – jako selekcjoner reprezentacji Polski – wcześniej mnie skreślił – wspominał 10 lat później. Nawiązanie do decyzji Janasa nie było przypadkowe. Popularny Janosik powiedział, że takich Szetelów ma w Polsce dwustu i nie zamierza zaprzątać sobie głowy pomocnikiem urodzonym w Stanach.

Danny Szetela pokazał światu na co go stać. Działacze Polskiego Związku Piłki Nożnej nie kwapili się z podjęciem rozmów z zawodnikiem oraz skierowaniem do FIFA zapytania o możliwość gry Danny’ego w koszulce z orzełkiem na piersi. O ile Janas definitywnie go skreślił, o tyle jego następca Leo Beenhakker mówił, że jeśli piłkarz będzie zainteresowany reprezentowaniem Polski, Holender rozważy jego powołanie.

Latem 2007r. Szetela opuścił Columbus Crew i przeniósł się do hiszpańskiego Racingu Santander. W tym samym czasie do stolicy Kantabrii trafił także Euzebiusz Smolarek. – Z Ebim dobrze się rozumiałem. Chodziliśmy na kolacje i spędzaliśmy ze sobą święta, na które przyjeżdżała zarówno moja mama, jak i jego ojciec Włodzimierz. Dobrze było mieć bratnią duszę i kogoś, z kim można było porozmawiać po polsku – mówił Szetela.

Smolarek również podjął się trudu przekonania Szeteli do gry dla Polski, kusząc go perspektywą występu na Euro 2008. Do tego potrzebne było jakiekolwiek zaangażowanie ze strony sterników piłkarskiej centrali w Polsce. – Mam polską krew, czuję się tak samo Polakiem, jak Amerykaninem i przez długi czas czekałem, aż odezwie się do mnie Leo Beenhakker albo wcześniej Paweł Janas – wyjaśniał piłkarz.

Telefon otrzymał w październiku 2007 roku. Problem w tym, że akurat przebywał na zgrupowaniu pierwszej reprezentacji USA. Trener Bob Bradley wpuścił Szetelę na boisko w spotkaniu towarzyskim ze Szwajcarią. Pomocnik Racingu zaliczył asystę przy zwycięskim golu Michaela Bradleya. Serial pt. „Szetela w reprezentacji Polski” definitywnie się zakończył. Bez happy endu.

Był to również czas, kiedy kariera uzdolnionego piłkarza zaczęła mocno hamować. Nie zdołał przebić się do składu Racingu, po roku trafił na wypożyczenie do włoskiej Brescii. Po upływie kolejnych 12 miesięcy wrócił do MLS dzięki podpisaniu kontraktu z D.C. United.

W Waszyngtonie Szetelę dopadły problemy zdrowotne, które wyeliminowały go z gry w piłkę na blisko cztery lata. Przeszedł trzy operacje kolana. Piłkarz skończył poważną karierę w wieku zaledwie 22 lat. W 2013r. trafił na chwilę do Icon Football Club, a jeszcze w tym samym roku przeniósł się do reaktywowanego trzy lata wcześniej Cosmosu Nowy Jork, w którym gra do dziś.

Przemysław Płatkowski
Przemysław Płatkowski
Absolwent europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim, na co dzień pracuję w finansach. Wielki fan niższych lig i piłki amatorskiej. Wychowany na meczach Zidane'a, Ronaldinho i brazylijskiego Ronaldo. Interesuję się piłką polską i europejską z przełomu wieków. Kibic Wisły Kraków.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Mistrzowie. Od Zidane’a do Mbappego

Mistrzowie. Od Zidane’a do Mbappégo. Upadki i wzloty francuskiego futbolu, to książka, która przypasuje nie tylko fanom francuskiej piłki. Oto nasza recenzja

Yoann Gourcuff – dlaczego „nowy Zidane” zaprzepaścił swoją karierę?

Yoann Gourcuff miał w opinii wielu osób potencjał na poziomie Zinedine'a Zidane'a. Dlaczego jednak pomocnik nie osiągnął nawet małej cząstki sukcesów swojego rodaka? Odpowiedź znajdziecie w tym artykule.

Strzał na bramkę — magazyn młodych piłkarzy i piłkarek #4

Strzał na bramkę to wydawnictwo, które ma trafiać do najmłodszych fanów piłki - oto nasza opinia na temat kwartalnika.