Strona główna Biografia Paul Gascoigne. Życiorys piłkarskiego dekadenta

Paul Gascoigne. Życiorys piłkarskiego dekadenta

1

Z kontuzjami nie wygrasz. Z prezesem tym bardziej

Okres gry dla Tottenhamu był dla ,,Gazzy” bardzo udany. W swoim pierwszym sezonie strzelił we wszystkich rozgrywkach siedem bramek w trzydziestu siedmiu występach, co wydatnie pomogło drużynie między innymi w zajęciu siódmego miejsca w lidze.

Jeszcze lepiej wyglądała następna kampania, w której ekipa z White Hart Lane uplasowała się na najniższym stopniu podium, tracąc jednak aż szesnaście punktów do mistrza z Liverpoolu. ,,Gazza” wykręcił podobne liczby do tych, które miał rok wcześniej (jeden mecz rozegrany więcej, przy takiej samej liczbie bramek) oraz otrzymał tytuł piłkarza roku w klubie.

Nie oznacza to jednak, że przestał rozrabiać. Pewnego dnia, gdy szkoleniowiec Kogutów Terry Venables zarządził niezapowiedziany trening, jeden z kolegów ,,Gazzy” przypadkowo kopnął piłkę za płot, który okalał boisko. Gascoigne zaproponował, że pójdzie po nią, po czym zniknął na resztę dnia. Dwadzieścia cztery godziny później, gdy miał już miejsce kolejny trening, Gascoigne z wrodzoną sobie gracją przeskoczył przez płot z piłką w rękach i wypalił: ,,Mam ją!”

Najlepszym w drużynie Tottenhamu był dla niego sezon 1990/91, gdy jego sześć bramek pomogło w zdobyciu przez klub Pucharu Anglii. Do historii tych rozgrywek przeszła zwłaszcza ta, którą zdobył bezpośrednio z rzutu wolnego w derbowej potyczce z Arsenalem. Dla fanów Kogutów miała ona szczególne znaczenie, gdyż zamykała Kanonierom drogę do zdobycia podwójnej korony. Została również uznana za bramkę sezonu na Wyspach.

Finał, rozegrany 18 maja na Wembley, okazał się dla ,,Gazzy” prawdziwym koszmarem. Już w siedemnastej minucie musiał on opuścić murawę świątyni angielskiego futbolu z powodu zerwania wiązadeł w prawym kolanie.

Tottenhamowi udało się co prawda zdobyć puchar, zwyciężając 2:1 po dogrywce z Nottingham Forest, lecz Gascoigne nie miał powodów do radości. Kontuzja, której nabawił się podczas wślizgu na Garym Charlesie, wyłączyła go z gry na kilkanaście miesięcy! Na pocieszenie ,,Gazza” został wybrany drugi raz w karierze, pierwszy za kampanię 1987/88, do jedenastki sezonu.

Kontuzja, której ,,Gazza” nabawił się w finale FA Cup, miała swoje daleko idące konsekwencje. Pomocnik stracił przez nią między innymi szansę gry na EURO 1992 w Szwecji. Źródło: Getty Images

Jak się okazało, był to jego ostatni występ w białej koszulce Kogutów. Sezon 1991/92 spędził przede wszystkim w gabinetach lekarzy, którzy mieli pomóc mu wykurować się przed jego pierwszym transferem zagranicznym. Padło na drużynę włoskiego Lazio, która zapłaciła astronomiczną jak na tamte czasy kwotę ośmiu i pół miliona funtów. Był to rekord jeśli chodzi o transfery angielskich piłkarzy.

Temat przenosin ,,najdzielniejszego syna narodu” na Półwysep Apeniński zdominował prasę, przesłaniając często dużo ważniejsze kwestie, jak na przykład recesja czy wzrost bezrobocia. Całą otoczkę wokół transferu ,,Gazzy” najlepiej oddają słowa wypowiedziane przez Terry’ego Venablesa: ,,Cieszę się razem z Paulem, ale jednocześnie czuję się jakbym patrzył na teściową zjeżdżającą do klifu moim nowym autem”.

Włoskie media na początku mocno skupiły się na temacie tygodniówki Gascoigne’a, która wynosiła dwadzieścia dwa tysiące funtów. Dla szefostwa Biancocelestich nie był to jednak problem, zwłaszcza, że zaczęli montować skład, który miał doprowadzić klub z Wiecznego Miasta do upragnionego mistrzostwa. Nazwiska Diego Fusera, Aarona Wintera, Karla-Heinza Riedle’a, Thomasa Dolla oraz Giuseppe Signoriego zdawały się tylko to potwierdzać.

Debiut Gascoigne’a miał miejsce 27 września 1992 roku w meczu z Genoą. Spotkanie to, rozgrywane przy pięćdziesięciu tysiącach kibiców zgromadzonych na Stadio Olimpico, było transmitowane zarówno w telewizji brytyjskiej, jak i włoskiej.

W aklimatyzacji ,,Gazzy” nie pomagało jednak wścibstwo paparazzi, choć sam zainteresowany również nie był bez winy, gdy zdarzało mu się ich pobić. Fanatyczni kibice Lazio przyjęli go jednak z otwartymi ramionami, czego nie można powiedzieć o właścicielu klubu Sergio Cragnottim. Anglik podczas powitania w siedzibie klubu powiedział bowiem do niego łamanym włoskim „Tua figlia, grande tette”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza ,,Twoja córka, duże cycki”.

Na koniec sezonu Lazio zajęło piąte miejsce w Serie A, co oznaczało powrót do europejskich pucharów po szesnastu latach przerwy. Najlepszymi momentami ,,Gazzy” w trakcie jego gry we Włoszech okazały się bramka dająca remis 1:1 w Derby della Capitale przeciwko Romie, strzelona głową pięć minut przed końcem gry oraz magiczne trafienie zdobyte z Pescarą,
gdy w pojedynkę przedryblował całą defensywę przeciwnika.

Nie omijały go jednak kontuzje, do których można zaliczyć między innymi złamanie kości policzkowej w jednym z meczów reprezentacyjnych w kwietniu 1993 roku, po którym musiał nosić na twarzy maskę już do końca sezonu.

Część z nich spowodowana była niesportowym trybem życia, z którego po wyjeździe z Anglii ,,Gazza” nie zrezygnował. Dino Zoff, mistrz świata z 1982 roku oraz ówczesny trener Lazio, powiedział o nim:

,,Był kochanym chłopakiem, naprawdę kochanym. Ale takim, który przyciąga kłopoty. Jadł lody na śniadanie, piwo na obiad. A jako zawodnik? Grał pięknie, po prostu pięknie”.

Przed sezonem 1993/94 Gascoigne wrócił do klubu w dużą nadwagą, na co legendarny bramkarz Squadra Azzurra zareagował z wściekłością. Kazał mu zrzucić trzynaście kilogramów, bo inaczej miał stracić miejsce w składzie. Ekstremalna dieta zastosowana przez Anglika pomogła mu jednak w utrzymaniu pozycji w drużynie. Udało mu się nawet założyć opaskę kapitańską w spotkaniu z Cremonese, gdy kontuzjowany był podstawowy kapitan Roberto Cravero.

W spotkaniu z Genoą ,,Gazza” znów pokazał jednak swoje drugie oblicze. Gdy został brutalnie sfaulowany, wokół zebrała się większość piłkarzy przeciwnika, chcących zobaczyć jak poważny jest jego uraz. Jakież musiało być ich zdziwienie, gdy ,,Gazza” po chwili udawania bólu wstał, uściskał dłoń każdego z nich i z szelmowskim uśmiechem wrócił do swoich ofensywnych obowiązków.

W tym okresie nie wiodło mu się jednak w reprezentacji. Jego Anglia nie potrafiła poradzić sobie z awansem do mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych, choć sam zawodnik mógł pochwalić się czterema bramkami zdobytymi w eliminacjach (trzy w meczach z Turcją oraz jedna w spotkaniu z Biało-Czerwonymi). W dwóch ostatnich potyczkach, przegranej 0:2 z Holandią oraz wygranym zaledwie 7:1 starciu z San Marino, ,,Gazza” nie wystąpił, co we wspomnieniach członków ekipy Synów Albionu wybrzmiewało jako jedna z głównych przyczyn klęski.

Gwoździem do trumny w jego przygodzie z Lazio okazała się fatalnie wyglądająca kontuzja, której nabawił się na jednym z treningów w starciu z Alessandro Nestą w kwietniu 1994 roku. Po rekonwalescencji złamanej nogi udało mu się co prawda wrócić do zdrowia, ale był niezadowolony z surowych metod szkoleniowych nowego trenera Zdenka Zemana.

Czech przywiązywał olbrzymią wagę do sportowego trybu życia swoich zawodników, choć sam odpalał papierosa za papierosem. Długi czas trwania treningów oraz pomysł z bieganiem po górach przeważyły szalę goryczy. Przez trzy lata gry w Italii ,,Gazza” rozegrał zaledwie czterdzieści trzy spotkania. Wraz z zakończeniem sezonu 1994/95 powrócił na Wyspy, zasilając szeregi Glasgow Rangers.

Pomimo upływu lat Paul Gascoigne wciąż jest ciepło wspominany wśród sympatyków Biancocelestich. Źródło: Getty Images

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Exit mobile version