Szalona końcówka sezonu 1988/1989 na Wyspach, czyli jubileuszowy tryumf Arsenalu

Czas czytania: 9 m.

Przed meczem sezonu

Przez większą część kampanii 1988/1989 stołeczny Arsenal prowadził w ligowej tabeli. Ich menedżer, George Graham, potrafił zgromadzić wokół siebie zbalansowaną ekipę, prawdziwą mieszankę rutyny z młodością.

Rolę kapitana, jedną z najbardziej odpowiedzialnych w zespole, Szkot powierzył absolwentowi akademii klubu Tony’emu Adamsowi, nazywanemu po latach ,,Mr. Arsenal”. Atmosfera w szatni wydawał się dobra, na pewnym etapie sezonu Kanonierzy mieli aż jedenaście punktów przewagi nad broniącym tytułu mistrzowskiego Liverpoolem, lecz ich przewaga stopniała po serii fatalnych wyników.

Ekipa The Reds natomiast, trenowana przez grającego menedżera Kenny’ego Dalglisha, po słabym początku ligowej rywalizacji zaczęła odrabiać straty i z miesiąca na miesiąc stawała się głównym pretendentem do tytułu obok londyńczyków.

15 kwietnia 1989 roku o godzinie 14:00 dla każdego sympatyka Liverpoolu czas się jednak zatrzymał, co było związane ze wspomnianą już wcześniej tragedią na Hillsborough. Katastrofa ta, najgorsza tego rodzaju w historii angielskiego sportu, doprowadziła ostatecznie rządzących do zadania sobie pytania na temat standardów bezpieczeństwa na piłkarskich arenach.

Z powodu tragedii spotkanie Liverpoolu z Arsenalem z 23 kwietnia, które miało zostać rozegrane na Anfield, przełożono. Odpowiedniej daty na jego przeprowadzenie nie znaleziono jednak aż do finału Pucharu Anglii, w którym to gracze The Reds ograli rywala zza miedzy, Everton, oddając w ten sposób hołd swoim zmarłym fanom.

Ostatecznie nowy termin jego rozegrania został ustalony na 26 maja, sześć dni po finale na Wembley, w piątek wieczorem. Pozostałe kluby First Division zakończyły zmagania tydzień wcześniej.

Finisz wyścigu o tytuł mistrza Anglii zapowiadał się więc niezwykle pasjonująco. Arsenal, który jeszcze kilka tygodni wcześniej parł jak burza, w ostatnich dwóch meczach przegrał z Derby County oraz zremisował z Wimbledonem.

Liverpool wygrał natomiast w sposób przekonujący odpowiednio 2:0 z Queens Park Rangers oraz 5:1 z West Hamem, co pozwoliło na wyprzedzenie Kanonierów o trzy oczka na kolejkę przed końcem rozgrywek. Ponadto The Reds mogli się poszczycić lepszym bilansem bramkowym.

DRUŻYNAMZRPBR +/-PKT
1.Liverpool 3722105+3976
2.Arsenal3721106+3573
Sytuacja w tabeli przed ostatnim meczem sezonu nie sprzyjała Arsenalowi. Kanonierzy potrzebowali zwycięstwa przynajmniej dwoma bramkami, aby zapewnić sobie tytuł przy remisowym bilansie bramkowym. Każdy inny wynik, to jest zwycięstwo Liverpoolu, remis lub zwycięstwo Arsenalu zaledwie jednym golem, dawał tytuł The Reds. Źródło: własne

Wszystkie znaki na niebie i na ziemi zdawały się więc przemawiać na korzyść ekipy gospodarzy. Nieubłagane były zwłaszcza statystyki, według których Liverpool nie stracił dwóch lub więcej bramek na Anfield w ciągu trzech ostatnich lat, a Arsenal nie wygrał tam aż od piętnastu. Co więcej, The Reds nie ponieśli porażki w żadnym spotkaniu, w którym w ataku wystąpili wspólnie Ian Rush oraz John Aldridge.

Ponadto kilku zawodników Czerwonych mogło pochwalić się doświadczeniem z występów w spotkaniach o podobnym ciężarze gatunkowym, czego w tamtym momencie nie można było powiedzieć o graczach Kanonierów.

Koronnym przykładem może być tutaj ostatni mecz sezonu 1985/1986, gdy The Reds po golu króla Kennego pokonali 1:0 Chelsea na Stamford Bridge, co jak się okazało pomogło przypieczętować im mistrzostwo. ,,Daily Mirror” pozwolił sobie w tej sytuacji nawet na opublikowanie artykułu o dość wymownie brzmiącym nagłówku: ,,Żadna modlitwa nie pomoże, Arsenalu.”

Trener gości, aby rozładować napięcie, które narastało w jego zespole po ostatnich niepowodzeniach, dał swoim graczom dwa dni wolnego. Na przedmeczowych treningach dało się już jednak wyczuć pewnego rodzaju rozluźnienie, czego najbardziej widoczną oznaką było udanie się drużyny do Liverpoolu dopiero w dniu meczu, co ewidentnie zaskoczyło większość piłkarzy.

W czasie autokarowej podróży Graham postanowił pokazać swoim zawodnikom dokumentalny film o sukcesie Arsenalu z sezonu 1970/1971, aby zainspirować i zmotywować ich do walki przez pełnych dziewięćdziesiąt minut.

Poprzedni artykułWywiad: Radosław Chmiel
Następny artykuł#KiedyśToByło – Euro 2000
Dawid Kowalczyk
Dawid Kowalczyk
Entuzjasta angielskiej Premier League oraz piłki przedwojennej. Jego serce bije po czerwonej stronie Merseyside. Zażarty fan teorii, że życie bramkarza to najlepsze, co może spotkać młodego chłopaka. Z wykształcenia dziennikarz i historyk, który od lat w futbolu szuka wytchnienia od codziennych trosk.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Brudne mistrzostwa. Argentyna 1978

Mistrzostw świata w 1978 roku przeszły do historii nie tylko z powodu zwycięstwa gospodarzy. Przeczytajcie!

Wizyta na turnieju gminy Wiśniowa – historia lokalnej piłki

W tym artykule przedstawiamy historię lokalnej piłki w gminie Wiśniowa.

Artjoms Rudnevs – goleador, który uciszył Turyn

Wielu obcokrajowców przewija się przez polską ekstraklasę, lecz tylko nieliczni potrafią podnieść poziom sportowy rozgrywek. Chlubnym wyjątkiem na tle kolejnego zaciągu z Bałkanów czy...