Mundialowa środa: Szwajcaria 1954

retro-strona-fotki-naglowek

Jak co środę zapraszamy was na wspomnienia piłkarskich mistrzostw świata. Dziś wspomnimy rozgrywki z roku 1954, Po wielkiej katastrofie, która do historii przeszła jako „Maracanazo” Brazylia bardzo chciała sięgnąć po swój pierwszy tytuł. W Szwajcarii konkurencja była jednak niesamowicie silna. Kto wygrał?

Zdarzyło się w 1954

W 1954 roku wkroczyła do Polski kolorowa telewizja. Stało się to za sprawą premiery filmu „Przygoda na Mariensztacie” w reżyserii Leonarda Buczkowskiego. Warto też pamiętać, że to właśnie w tym roku odbył się pierwszy Memoriał Janusza Kusocińskiego, a Program I Polskiego Radia nadał premierowe wydanie audycji „Kronika sportowa”.

Na świecie natomiast, a konkretniej w Nowy Jorku zaprezentowano kalkulator elektroniczny. W Bostonie dokonano pierwszego w dziejach przeszczepu nerki, w Bazylei założono UEFA, a w Budapeszcie Anglia została zdemolowana przez Węgry 7:1.

Eliminacje

Kwalifikacje do turnieju odbywały się w grupach, w których grano systemem mecz i rewanż. Co ciekawe jedyną z nich, gdzie obowiązywał tylko jeden mecz była grupa z drużynami z Wysp Brytyjskich. Dziwnym faktem jest wycofanie się z eliminacji naszej drużyny narodowej, która miała rywalizować z Węgrami. Jak pisze Andrzej Gowarzewski w swojej „encyklopedii piłkarskiej” w Polsce nawet przemilczano fakt, że reprezentacja została wycofana. A dlaczego nasi rodacy nie rozegrali spotkań z bratankami? Wszystko dlatego, że prawdopodobnie bano się kompromitacji. Po raz kolejny wycofała się także Argentyna, która odpuściła sobie już trzeci turniej z rzędu.

Niecodzienna sytuacja miała miejsce w rywalizacji Hiszpanii z Turcją. Po dwóch meczach każda z drużyn miała jedno zwycięstwo na koncie, więc postanowiono, że o końcowej klasyfikacji zdecyduje dodatkowy mecz w Rzymie. Po remisie w regulaminowym czasie 2:2 i braku goli w dogrywce, zarządzono losowanie. O pomoc w nim poproszono młodego rzymianina, który wyciągnął karteczkę z napisem… Turcja. W taki oto sposób Hiszpania doznała szoku i pomimo tego, że uważana była za znacznie silniejszy zespół, nie pojechała do Szwajcarii. W nagrodę za „zasługę” młody chłopak pojechał na mistrzostwa świata sfinansowany przez szczęśliwych Turków.

Przed turniejem

Szesnaście zespołów podzielono na cztery grupy. W każdej z nich miały znaleźć się po dwie „silne” i dwie „słabe” drużyny. Co ciekawe siłę drużyn określiło głosowanie, które było tajne! Kolejnym absurdem był przepis, w myśl którego każda z drużyn miała rozegrać tylko dwa mecze w fazie grupowej. Miały się mierzyć tylko ze sobą drużyny „słabe” z „silnymi’ bez konieczności grania między sobą ekip o takim samym rozstawieniu. W przypadku równiej liczby punktów FIFA nakazywała rozgrywanie dodatkowego barażowego meczu. Z grupy awansowały po dwie ekipy, a w dalszej fazie rozgrywek o wszystkim miało decydować losowanie.

W Szwajcarii zadebiutowały zespoły Szkocji, Turcji i Korei Południowej. Co prawda te dwie pierwsze uzyskały już awans na czempionat cztery lata wcześniej, jednak jak pamiętamy, nie zdecydowały się zagrać w Brazylii.

Turniej poprzedził kongres FIFA, która w tym roku obchodziła 50. lat. Wtedy też Julesa Rimeta na stanowisku przewodniczącego zastąpił Rodolphe Seeldrayers z Belgii. Ujednolicono także wymiary boiska piłkarskiego i zakazano wysypywać linie boiska trocinami. Tak, taką praktykę stosowano w 1954.

Faza grupowa

W zmaganiach grupy A miała miejsce spora sensacja, ponieważ rozstawiona Francja nie dostała się do kolejnego etapu. Wszystko przez ich porażkę w meczu z drużyną Jugosławii. Wymęczone zwycięstwo z Meksykiem nic nie dało „Trójkolorowym”, ponieważ Jugosłowianie zremisowali (łącznie z dogrywką, która w przypadku remisu odbywała się nawet w fazie grupowej) z Brazylią, która wcześniej rozgromiła Meksyk. Brak trzeciego meczu ewidentnie nie pomógł „Les Bleus”, którzy musieli przełknąć gorycz porażki. Dobrze, że chociaż droga ze Szwajcarii do domu nie była daleka.

Pamiątki z mistrzostw świata

Z grupy B łatwo awansował wielki faworyt turnieju – Węgry, który swoje mecze wygrał odpowiednio 9:0 (Korea Południowa) i 8:3 (RFN). Ciekawostką jest fakt, że jako rozstawiona była Turcja, która przejęła je od wyeliminowanej Hiszpanii. Dzięki temu po porażce z drużyną Niemieckiej Republiki Federalnej mogła odkuć się w starciu z Koreą i doprowadzić do barażu o awans. Tam jednak Sepp Herberger i jego reprezentacja nie dała szans rywalom i wygrała aż 7:2. Pierwszy mecz w tej grupie również zakończył się wygraną RFN nad Turcją 4:1.

Grupa C nie może pochwalić się szczególną historią. W łatwy sposób awansowały Urugwaj i Austria, które wygrały swoje spotkania ze Szkocją i Czechosłowacją.

Dużo ciekawiej było w ostatniej, w pełni europejskiej grupie. Co prawda z trzema punktami na koncie (remis z Belgią i zwycięstwo ze Szwajcarią) z pierwszego miejsca awansowała Anglia, jednak o to drugie rywalizowały w dodatkowym meczu Szwajcaria i Włochy. W ramach rozgrywek grupowych gospodarze zwyciężyli rywali 2:1 i ten wynik dał im prawo do startu w barażu, ponieważ Włosi rozprawili się z Belgią. Tutaj nie było już mowy o zaciętym starciu, gdyż gospodarze gładko wygrali w stosunku 4 do 1. Ekipa dwukrotnych mistrzów świata po raz drugi z rzędu nie przebrnęła pierwszej rundy rozgrywek.

Faza pucharowa

W wyniku losowania wyłoniono drugą rundę rozgrywek. Najciekawiej zapowiadał się pojedynek Węgier z Brazylią, choć nie dostarczył on tak wielu goli, jak mecz Austria – Szwajcaria. Awans uzyskały drużyny wymienione przeze mnie na pierwszym miejscu (po wynikach 4:2 dla Węgier i 7:5 dla Austrii). Kolejnymi półfinalistami została RFN (2:0 z Jugosławią) i Urugwaj (4:2) z Anglią.

W półfinale emocje były tylko w starciu Węgier z Urugwajem. Do wyłonienia finałowego przeciwnika RFN (łatwa wygrana z Austrią 6:1) potrzeba było dogrywki. A wszystko za sprawą Juana Hohberga, który zdobył wtedy dwie bramki dla „Urusów”, a druga z nich padła na cztery minuty przed końcem gry. Tam jednak „Złota Jedenastka” nie dała już szans swoim rywalom z Ameryki Południowej, a dwa gole Kocsisa pozbawiły ich marzeń o tytule.

Fritz Walter i Ferenc Puskas na sekund przed rozpoczęciem finału.

Finałowy mecz nie bez kozery nazywany jest „Cudem w Bernie”. Niepokonani od 29 spotkań Węgrzy, którzy też wygrali pierwszy mecz z RFN-em na tym turnieju aż 8:3, byli zdecydowanymi faworytami. Ich pewności siebie nie obniżał nawet fakt, ze w tamtym starciu Sepp Herberger wystawił swoją drugą jedenastkę.

Dwa szybkie trafienia autorstwa Puskasa i Czibora dawały niemal pewność, że to właśnie Aranycsapat sięgnie po Puchar Julesa Rimeta. Po 18. minutach był już remis po golach Morlocka i Rahna. Ten drugi dał triumf swojej reprezentacji, zdobywając trzeciego gola na sześć minut przed końcem. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o tym spotkaniu, zapraszam tutaj.

Brązowy medal przypadł Austrii, która ograła 3:1 Urugwaj. Królem strzelców imprezy z 11 golami został Sandor Kocsis z Węgier.

Warto wiedzieć

– mecz o III miejsce był setnym w historii mistrzostw świata,
– był to pierwszy turniej, z którego przeprowadzono transmisje telewizyjne,
Sandor Kocsis został pierwszym zawodnikiem, który uzyskał dwa hat-tricki w na jednych mistrzostwach,
– Koreańczyk Hong-Duk-Yung został bramkarzem, który przepuścił najwięcej goli (16) w jednym turnieju,
– były to jedyne mistrzostwa, gdzie wszystkie drużyny przegrały przynajmniej jeden mecz,
– podczas tych mistrzostw rozpoczęła się tradycja wymienia koszulek po meczu

Najstarszy gracz

Najmłodszy gracz

Stanley Matthews (Anglia) – 39 lat i 145 dni

Coskun Tas (Turcja) – 19 lat i 61 dni

Najstarszy strzelec bramki

Najmłodszy strzelec bramki

Obdulia Varela (Urugwaj) – 36 lat i 279 dni

Milos Milutinović (Jugosławia) – 21 lat
i 131 dni

Najszybszy gol: Suat Mamat (Turcja) w 2 minucie w meczu z RFN (1:4)

Najlepsi strzelcy:

11- Sándor Kocsis (Węgry)

6- Sepp Hügi (Szwajcaria)

6- Max Morlock (RFN)

DAMIAN BEDNARZ
Autorzy statystyk: Mariusz Chodała i Rafał Pawleta

 

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE!
POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Autor: Damian Bednarz

Założyciel Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Damian Bednarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *