Tomasz Tułacz – trener z Podkarpacia

Czas czytania: 6 m.
5
(7)

31 października 2023 roku Retro Futbol gościło na meczu 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski. Stal Rzeszów podejmowała Puszczę Niepołomice. W zeszłym sezonie oba zespoły rywalizowały ze sobą na zapleczu Ekstraklasy. Puszcza awansowała do elity, więc w obecnej kampanii zespoły te mogły na siebie wpaść jedynie w rozgrywkach pucharowych. Tak się właśnie stało.

Przed meczem

Stal w poprzedniej rundzie wygrała na wyjeździe 3:0 z rezerwami Miedzi Legnica, Puszcza zaś ograła 1:0, również na wyjeździe, Motor Lublin. Mecz w Rzeszowie miał dodatkowy smaczek. Był nim powrót na stadion przy ulicy Hetmańskiej Bartłomieja Poczobuta, który jeszcze w tym sezonie był zawodnikiem Stali, ale w trakcie rozgrywek przeniósł się do klubu z Małopolski.

Poczobut nie był jedynym człowiekiem w Puszczy związanym w przeszłości z podkarpacką piłką. Właśnie na Podkarpaciu urodził się trener zespołu z Niepołomic, Tomasz Tułacz, który pracuje w tym klubie już od ośmiu lat. Trenował też wiele podkarpackich zespołów, a wcześniej był piłkarzem klubów z tego regionu. Zanim więc przejdziemy do opowieści o meczu, przedstawimy bliżej postać urodzonego w Mielcu szkoleniowca. 

Człowiek z Podkarpacia

To właśnie w lotniczym mieście, w grudniu 1969 roku, przyszedł na świat późniejszy trener. Zanim zaczęła się szkoleniowa kariera Tomasza Tułacza, nasz bohater był obiecującym piłkarzem.

Pierwsze boiskowe kroki stawiał w Stali Mielec, najpierw jako junior tego klubu, rozpoczynając treningi w 1980 roku. Po siedmiu latach stał się zawodnikiem pierwszej drużyny. Grał z nią w najwyższej klasie rozgrywkowej, a także w Pucharze Intertoto.

W 1992 roku przeniósł się do Stali Stalowa Wola, ale spędził w niej tylko jeden sezon, po czym wrócił do drużyny z rodzinnego miasta, w którym zresztą od najmłodszych lat miał od kogo się uczyć, gdyż w czasach jego dzieciństwa grali tam znakomici piłkarze, reprezentanci Polski.

Mieliśmy tam świetne wzorce. Mieszkałem tuż przy stadionie, więc miałem regularną możliwość, by podglądać  ich również na treningach. Lato, Ciołek, Kukla, Gąsior, Karaś, Domarski, Kasperczak i wielu innych, wybitnych piłkarzy. Zawsze marzyłem, by dorównać im jako zawodnik – mówił Tomasz Tułacz w wywiadzie przeprowadzonym przez Mateusza Migę na łamach portalu TVP Sport.pl.

Jako piłkarz był Tułacz związany wyłącznie z rodzinnym regionem. W 1995 roku trafił na krótko do Stali Rzeszów, a kolejnym jego klubem był Kamax Kańczuga. Później obecny trener Puszczy wrócił do Mielca, a zawodniczą karierę zakończył w 2004 roku w Tłokach Gorzyce. Warto dodać, że w pierwszych latach XXI wieku Tłoki były najsilniejszą drużyną w województwie podkarpackim.

Blisko igrzysk

Piłkarska przygoda Tułacza nie ograniczała się wyłącznie do rywalizacji klubowej. Mielczanin grał także w prowadzonej przez Janusza Wójcika olimpijskiej reprezentacji Polski.

Był nawet przez pewien czas podstawowym zawodnikiem tej drużyny, ale na igrzyska do Barcelony nie pojechał. A wszyscy dobrze wiemy, jak te igrzyska się zakończyły. Polacy dotarli do rozgrywanego na Camp Nou finału, w którym minimalnie lepsza okazała się reprezentacja Hiszpanii. Srebrny medal olimpijski jest jednak wspominany do dziś. Nie ma się zatem co dziwić, że bohater tego tekstu żałuje, iż niedane mu było tam pojechać:

To jedyna rzecz, która tkwi mi z tyłu głowy jako niespełnione marzenie. Byłem przy tym zespole przez trzy lata. To była pierwsza reprezentacja budowana w tak długofalowy sposób – mówił w wywiadzie dla TVP Sport.pl.

Kariera trenerska

Po zakończeniu gry we wspomnianych Tłokach Gorzyce, Tułacz pozostał w tym klubie, pracując jako trener. Bardzo szybko musiał zmierzyć się z pierwszymi problemami, o czym opowiadał w cytowanym już wywiadzie:

To była moja debiutancka praca w roli pierwszego trenera. Były okolice kwietnia, zajmowaliśmy trzecie miejsce z niewielką stratą do wicelidera. Ciągle byliśmy w walce o awans, gdy usłyszałem, że drużynę przejmie bardziej doświadczony trener, a ja mam wrócić na stanowisko asystenta. Popełniłem wtedy błąd, którego bym już nie powtórzył – odszedłem z klubu. Władze klubu zachowały się z dużą klasą i znalazły przyjazny sposób rozwiązania współpracy. Dziś już wiem, że problemy są po to, by je pokonywać. To nie one mają decydować o naszych kolejnych ruchach. 

Nie wiemy, jak potoczyłyby się losy drużyny z Gorzyc, gdyby trener Tułacz pozostał wówczas w klubie. Szkoleniowiec uważa, że jego odejście było jednym z powodów nieudanego zakończenia tamtego sezonu dla Tłoków.

Przez kolejne lata trenerskiej kariery Tomasz Tułacz prowadził inne zespoły z Podkarpacia – Stal Mielec, Resovię i Siarkę Tarnobrzeg. W sezonie 2008/2009 wywalczył z Resovią awans do trzeciej klasy rozgrywkowej.

W 2015 roku rozpoczął się, jak na razie, najpiękniejszy etap szkoleniowej przygody mielczanina. Tułacz pierwszy raz objął klub spoza województwa podkarpackiego. Nie musiał jednak przenosić się daleko od rodzinnego regionu, znalazł bowiem pracę w Małopolsce, stając się trenerem Puszczy Niepołomice. Prowadzi ten zespół do dziś, co w polskich warunkach jest swego rodzaju ewenementem.

Awans do Ekstraklasy

Tomasz Tułacz jest trenerem Puszczy już od ośmiu lat. Obecnie żaden inny szkoleniowiec w naszym kraju nie pracuje tak długo w jednym klubie na poziomie centralnym. Nie można jednak dziwić się niepołomickim działaczom, gdyż Puszcza pod wodzą urodzonego w Mielcu byłego piłkarza odnosiła świetne wyniki.

W zeszłym sezonie osiągnęła największy sukces w klubowej historii, awansując niespodziewanie do najwyższej klasy rozgrywkowej. W dodatku stało się to w roku, na który przypada stulecie klubu. Był to zatem idealny czas na pierwszy awans do Ekstraklasy.

W rozgrywkach Fortuna 1. Ligi drużyna z Niepołomic zajęła piąte miejsce, które dało prawo gry w barażach. Tam Puszcza najpierw sensacyjnie ograła Wisłę Kraków, a w decydującym meczu pokonała Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. Mało kto spodziewał się takiego rozstrzygnięcia.

Sezon 2023/2024, będący dla Puszczy pierwszym w najwyższej klasie rozgrywkowej, nie układa się zbyt pomyślnie, niepołomicka ekipa jest wszak w strefie spadkowej. Jednak do zakończenia kampanii jeszcze sporo kolejek, a już sam udział w rywalizacji na najwyższym szczeblu jest dla klubu dużym osiągnięciem. Tomasz Tułacz będzie zaś już zawsze zapamiętany jako trener, który wprowadził Puszczę do krajowej elity.

Mecz w Rzeszowie

Jak drużyna prowadzona przez Tomasza Tułacza poradziła sobie w walce o awans do 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski? Mecz rozpoczął się w deszczowej, ale klimatycznej aurze, w ostatni dzień października. Nazajutrz wiele osób planowało odwiedzić groby, na których spoczywają ich bliscy smakujący już uroków lepszego świata.

Spotkanie mogło dobrze zacząć się dla gospodarzy. Po upływie nieco ponad kwadransa uderzenie głową po rzucie rożnym oddał Karol Łysiak, ale strzał został obroniony przez Krzysztofa Wróblewskiego.

Bramkarz puszczy z dobrej strony pokazał się także kilka minut później, gdy po rzucie wolnym wykonywanym przez Krzysztofa Danielewicza odbił piłkę na słupek. Potem Wróblewski wybronił jeszcze m.in. strzał Andreji Prokicia.

Zawodnicy z Małopolski odpowiedzieli groźnym uderzeniem głową Jordana Majchrzaka, ale piłka nie wpadła do bramki Gerarda Bieszczada. Puszcza stworzyła jeszcze kilka okazji, ale zarówno Piotr Mroziński, jak i Artur Siemaszko nie zdołali zmienić wyniku.

Tuż przed końcem pierwszej połowy miejscowi kibice oszaleli z radości. Po dośrodkowaniu Patryka Warczaka piłkę głową do bramki zespołu gości skierował Sebastien Thill. Dla mającego za sobą występy w Lidze Mistrzów reprezentanta Luksemburga był to pierwszy gol w barwach Stali.

Na początku drugiej części działo się niewiele. Jednak w 62. minucie miała miejsce niezwykła sytuacja. Łukasz Góra został ukarany żółtą kartką za faul, a dosłownie chwilę później odkopnął piłkę, więc sędzia pokazał mu drugi kartonik tego koloru, co skutkowało kartką czerwoną. Stal musiała radzić sobie w dziesiątkę.

Mimo gry w osłabieniu zawodnicy Marka Zuba mogli na kwadrans przed końcem podwyższyć prowadzenie, ale po kontrze przeprowadzonej przez Adlera da Silvę, Jesus Diaz trafił z kilku metrów w bramkarza.

Puszcza w końcówce mocno atakowała, nie mając nic do stracenia. W doliczonym czasie emocje były niesamowite. Przy ostatnim rzucie rożnym w polu karnym gospodarzy znalazł się nawet bramkarz drużyny z Niepołomic. Gol wyrównujący jednak nie padł i rzeszowscy kibice, którzy końcowe minuty oglądali na stojąco, mogli cieszyć się z awansu Stali do kolejnej rundy krajowego pucharu.

Na pomeczowej konferencji prasowej bohater naszego tekstu powiedział:

Zacznę od gratulacji dla Stali Rzeszów przejścia do kolejnej fazy. My jesteśmy rozczarowani i nie ma co ukrywać – jesteśmy w pewnym dołku, w trudnym dla nas momencie. Składają się na to różne okoliczności i fakty, ale nie chcę tu się tym dzielić z państwem. Jeśli chodzi o ocenę gry, to myślę, że Stal Rzeszów zasłużyła dzisiaj na wygraną. My, nawet grając w przewadze, nie byliśmy specjalnie w stanie stworzyć zagrożenia, graliśmy bez pomysłu, bez głowy, bez planu, który mieliśmy na ten mecz.

Wspomnieliśmy w tym tekście, że związki Tomasza Tułacza z Podkarpaciem są bardzo mocne. Trener Puszczy podkreślił ten fakt także na konferencji, mówiąc, że dobrze życzy klubom z tego regionu:

Życzę Stali Rzeszów, żeby awansowała do Ekstraklasy. Życzę tego każdej podkarpackiej drużynie – i Resovii i Stali Rzeszów, niech równają do Stali Mielec.

Marek Zub nie krył zadowolenia ze zwycięstwa:

To był ciekawy wieczór w Rzeszowie, z happy endem dla nas. Myślę, że oprócz całego naszego zespołu, sztabu i całej grupy związanej z klubem, również i kibice mają prawo być zadowoleni. Po pierwsze dlatego, że wygraliśmy, że pokonaliśmy zespół z wyższej ligi, ale też jeśli chodzi o jakość piłkarską, było parę momentów, z których można być zadowolonym.

Trener Stali Rzeszów, zapytany o wymarzonego rywala w kolejnej rundzie, wskazał Legię Warszawa. Z pewnością przyjazd do stolicy Podkarpacia klubu, który 15 razy sięgał po mistrzostwo Polski i reprezentuje obecnie nasz kraj w europejskich pucharach, byłby dla miasta wielkim wydarzeniem. 

Źródła, z których korzystałem:

  • Wywiad Mateusza Migi z Tomaszem Tułaczem opublikowany na portalu TVP Sport.pl – https://sport.tvp.pl/71171812/pko-ekstraklasa-wywiad-z-trenerem-puszczy-niepolomice-tomaszem-tulaczem
  • „Przegląd Sportowy”
  • „Piłka Nożna”
  • „Nowiny”
  • „SuperNowości”
  • 90 minut.pl

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 7

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

„Czarny orzeł, biały orzeł. Piłkarze w trybach polityki” – recenzja

Co dzieli Polaków? Polityka, opinia o Robercie Lewandowskim, sprawy społeczne i tak dalej. Można wymieniać długo. Na pewno temat relacji polsko-niemieckich to poletko zainteresować...

Al-Saadi Kaddafi – zapomniane dziecko Dżamahriji

Al-Saadi Kaddafi miał marzenie, żeby zostać piłkarzem. Wykorzystując swoją pozycję zrobił wszystko, żeby zaistnieć w świecie futbolu.

Thierry Henry – kula w armacie

Przypominamy karierę jednego z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych napastników początku XXI w.