Jaguaré Bezerra de Vasconcelos – szalony bramkarz

Jaguaré Bezerra de Vasconcelos

O bramkarzach często mówi się, że są inni. Często bywają szaleni. Odstają, różnią się od innych. Są odmieńcami, outsiderami, kolorowymi ptakami. Ich rola na boisku jest całkiem inna. Ich obrony, w przeciwieństwie do goli, nie są zapisywane w oficjalnych statystykach. Popełniane przez nich błędy zazwyczaj mają największą wagę. Nawet radość po golu dla swojej drużyny przeżywają w samotności. Sztandarowy przykład bramkarza wpisującego się w powyższy opis mógł stanowić Jaguare Bezerra de Vasconselos.

Szalony zakład

Bohater naszego tekstu pochodzi z Brazylii, ale największą karierę zrobił we Francji. Odnosił duże sukcesy przed wojną jako zawodnik Olympique Marsylia. Występował w bramce tego klubu w latach 1936-39. Zasłynął nie tylko z bramkarskich umiejętności, ale również z szalonego charakteru.

Podczas ligowego meczu przeciwko Rouen, swoim zachowaniem postanowił złamać wszelkie boiskowe schematy. Przesunął granice szaleństwa na niespotykany poziom. Kiedy rywale marsylczyków mieli wykonywać rzut wolny z 16 metrów, Jaguare zakazał partnerom z zespołu ustawić się w murze.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Powodem tego niecodziennego pomysłu był… podjęty z rywalem zakład. Gdy gracze przeciwnej drużyny przygotowywali się do wykonania stałego fragmentu, golkiper spokojnie zakomunikował swoim kolegom:

Założę się o 200 franków, że i tak mi nie strzelą.

Jeden z piłkarzy Rouen zdecydował się przyjąć zakład. Wydawało się, że umieszczenie piłki w bramce strzałem tuż sprzed pola karnego nie jest niczym trudnym. Wykonawca rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Szaleństwo popłaciło. Jaguare triumfował.

Początki w ojczyźnie

Vasconselos od zawsze wyróżniał się silną osobowością. Był niczym artysta. Specyficzny, ale kreatywny w tym co robi. Na świat przyszedł w 1905 roku w Rio de Janeiro. Nie dane było mu cieszyć się z ukończenia szkoły.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Pracę w dokach dzielił z graniem w piłkę nieopodal swego domu w Saude. Wpadł w oko ludziom z klubu Espanhol. Jego gra wywarła na nich wrażenie, jednak by podpisywać się na karcie zawodniczej, Jaguare musiał nauczyć się pisać swoje imię i nazwisko.

Vasco da Gama w 1929 roku. Nasz bohater w białej koszulce, zdjęcie: domena publiczna

Szybko zwrócił uwagę większego klubu. Jego umiejętności dostrzeżono w legendarnym Vasco da Gama, po czym ściągnięto go do drużyny. Pierwszy duży sukces miał miejsce w 1929 roku. Było nim mistrzostwo stanowe.

Bohater naszego tekstu od początku był charakterystyczny. Podczas boiskowych występów nosił na głowie białą marynarską czapkę. Lubił żarty. Jednym z nich, jak podaje Jonathan Wilson w książce „Bramkarz, czyli outsider”, było…odbijanie piłki od głów napastników przeciwnej drużyny. Kiedy w kierunku strzeżonej przez niego bramki sunał atak rywali, El Jaguar często poganiał ich, krzycząc „Chuta! Chuta!”. Specyficzne zachowania również miały wpływ na jego popularność.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…