Wywiad: Maciej Tarnogrodzki

Mało jest Polaków, którzy trenują za granicą kluby w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jednym z nich jest Maciej Tarnogrodzki, który w 2015 r. na chwilę przejął Bray Wanderers, a ostatnio przez pół sezonu 2019 prowadził University College Dublin AFC. Udało nam się z nim porozmawiać na temat jego pracy w Irlandii, dowiedzieliśmy się także sporo na temat realiów irlandzkiego futbolu.

Co u pana teraz słychać? Niewiele informacji można znaleźć w sieci o Macieju Tarnogrodzkim po odejściu z University College Dublin AFC pod koniec 2019 r.

Odszedłem z UCD AFC w grudniu 2019 roku, chwilę potem rozszalał się koronawirus i jak wiemy, futbol na całym świecie stanął. W tej chwili pomagam futsalowej drużynie Blue Magic Dublin; Piotr Piwowarczyk prosił mnie o pomoc dużo wcześniej, ale do tej pory ciągle gdzieś trenowałem i nie miałem czasu. Po odejściu z UCD AFC mogłem wreszcie się za to zabrać, jest to dla mnie świetna odskocznia i nowe doświadczenie szkoleniowe. W Blue Magic Dublin mamy kilku Polaków, ale trenują także Brazylijczycy i zawodnicy ze wschodniej Europy.  Ogólnie poziom jest całkiem dobry jak na piłkę halową, a drużyna jest aktualnym mistrzem Irlandii. Został nam jeden mecz do rozegrania i jak uda się go wygrać, obronimy tytuł mistrzowski i zagramy w futsalowej Lidze Mistrzów.

Nie było możliwości, aby został pan na dłużej w UCD AFC jako trener pierwszej drużyny?

To jest dłuższy temat, ale postaram się to dokładnie opisać. W UCD AFC pracowałem w sumie trzy lata, władze klubu ściągnęły mnie tutaj z Bray Wanderers, gdzie też przez chwilę prowadziłem pierwszą drużynę; nie mogłem jednak dłużej, bo nie posiadałem wtedy certyfikatu UEFA Pro License. Jeśli chodzi o drużynę U19 i w ogóle futbol młodzieżowy, to University College Dublin jest jednym z lepszych miejsc w Irlandii, ponieważ cala baza jest na terenie campusu Uniwersytetu i można korzystać z wszystkich obiektów. UCD AFC to ewenement na skalę europejską, bo klub składający się z samych studentów gra w najwyższej lidze. Są to topowi młodzi piłkarze z kraju, którzy również chcą się wykształcić i klub im w tym pomaga, udzielając stypendia sportowe.

Czyli jest to odpowiednik naszego AZS-u?

Zgadza się, to tak jakby AZS Uniwersytet Warszawski grał w ekstraklasie i to faktycznie samymi studentami w składzie. Miałem od nich propozycje przejęcia U19 jeszcze jak pracowałem w Bray, ale za pierwszym razem nie był to dobry moment, ponieważ chciałem kontynuować w poprzednim klubie. Za drugim razem, już po odejściu z Bray, zgodziłem się i przejąłem zespół U19.  Pierwsze dwa lata były bardzo dobre, natomiast ostatni rok już dużo trudniejszy. Pierwszy zespół awansował do Premier Division, ale mieli dość duże problemy z wynikami. Początek jeszcze był niezły, ale potem przyszła seria 11 przegranych z rzędu. Zawodnicy pierwszej drużyny wyglądali na sfrustrowanych i w przerwie letniej [liga irlandzka gra systemem wiosna-jesień – przyp. BB] odeszło sześciu z podstawowego składu. Praktycznie cały szkielet drużyny się rozpadł. Neil Farrugia i kapitan Gary O’Neil odeszli do Shamrock Rovers, a pozostali do innych klubów. Zanim jeszcze podstawowi zawodnicy poodchodzili z klubu, drużyna poniosła tę serię porażek  w lidze i wylądowali na dole tabeli. Po krótkiej przerwie letniej i po tych wszystkich osłabieniach pierwsza drużyna dobierała zawodników z prowadzonej przeze mnie drużyny U19, więc przy okazji nasz skład też został w pewnym sensie rozbity. Duża ilość młodych zawodników zaczęła trenować i grać  w pierwszej drużynie. Jest to normalne, że młodzi zawodnicy trenują i dostają szansę gry w pierwszej drużynie, ale w tym przypadku odchodziło ich zbyt wielu i niektórzy nie byli jeszcze gotowi na ten poziom. Kilku dopiero co przeszło z poziomu U17 do U19.  Dodam jeszcze, że władze klubu trzymały się bardzo ściśle swojej filozofii odnośnie gry studentów i nikogo spoza uczelni nie ściągnęli. W lipcu przyjechało do Dublina Portsmouth i wygrało z pierwszą drużyną w sparingu 11:0. Chwilę później przyszła porażka 0:7 z Shamrock Rovers, a w sierpniu 1:10 z Bohemians. I ja po tym meczu drużynę przejąłem.

Klub jest praktycznie prowadzony przez kilka osób, a główny dyrektor odpowiadający za piłkę nożną w UCD AFC nie był zbytnio za moją kandydatura na objęcie pierwszej drużyny. Na początku tego nie wiedziałem, ale z czasem zacząłem zauwazać pewne zachowania. Zresztą zostało mi to powiedziane w naszej ostatniej indywidualnej rozmowie, gdy już odchodziłem z klubu.

Po tych wszystkich bardzo wysokich porażkach była presja wewnątrz klubu na odejście wcześniejszego trenera i zdaje się, że bylem kandydatem innego członka zarządu, a dyrektor sportowy został do tego trochę na siłę przekonany w tym trudnym dla klubu czasie. Po tak sromotnych porażkach widać było, że drużyna jest rozbita i potrzebna była szybka zmiana. Wstępnie umówiliśmy się na moją pracę do końca sezonu, ale jeśli drużyna „podniosłaby się z kolan” i byłaby competitive. to miałem kontynuować pracę w przyszłym sezonie.

No i chyba udało się spełnić ten warunek.

Tak, ale kończąc już ten wątek, to muszę przyznać, że zwyczajnie brakowało „chemii” z dyrektorem sportowym; dało się to odczuć, że nie było dla mnie przyszłości w pierwszej drużynie. Działy się różne dziwne rzeczy po zakończeniu sezonu. Zostałem poinformowany, że mój asystent chce też prowadzić drużynę, więc zrobili interview tylko dla nas dwóch. Czyli pracowałem z asystentem Ianem Ryanem (który był również w sztabie poprzedniego trenera) przez kilka miesięcy, walcząc o utrzymanie drużyny w lidze, a na koniec sezonu dowiedziałem się, że on tez chce objąć drużynę – nigdy się z czymś takim nie spotkałem przez 11 pracy trenerskiej. Ogólnie to muszę przyznać, że już wtedy podjąłem decyzję, żeby odejść z klubu przed tym całym dziwnym procesem rekrutacyjnym, ponieważ zachowanie klubu było bardzo nieprofesjonalne (brak informacji o interview, jego formacie – totalnie zero komunikacji ze strony klubu), ale w dzień poprzedzający rozmowę dyrektor finansowy przekonał mnie przez telefon, że chcą posluchać wizji nas obydwu i dlatego ten proces. W końcu poszedłem, zrobiłem prezentację i tego akurat najbardziej żałuję, bo była to kompletna strata czasu, niesamowita farsa. Na końcu okazało się, że trenerem został Andy Myler, który podczas rozmowy zadawał pytania. On dostał posadę menedżera, a Ian Ryan pozostał na stanowisku asystenta. Po tym interview nie dostałem żadnej informacji o decyzji przez okres 5-6 tygodni. W końcu sam się z klubem skontaktowałem, bo miałem kilka formalnych rzeczy do zamknięcia w UCD AFC. Nie wyszedł żaden oficjalny komunikat o moim odejściu. Niestety tak to czasem bywa… Na pewno to końcowe doświadczenie dużo mnie nauczyło. Praktycznie nikt spoza UCD nie wiedział, że odszedłem z klubu.

Neil Farrugia, młodzieżowy reprezentant Irlandii, jeden z wychowanków trenera Macieja Tarnogrodzkiego. Źródło: Indenpendent.ie

Patrząc na to z perspektywy czasu, moim zdaniem poprzedni trener Collie O’Neill powinien zostać na swoim stanowisku, ewentualnie jego asystent mógł przejąć drużynę, nawet gdyby dalej przegrywała wysoko i spadła z ligi. Oni wprowadzili tę drużynę do Premier Division, i z moich obserwacji, dobrze dogadywali się z głównym dyrektorem; miałem wrażenie, że nadawali na tych samych falach. Trzeba mieć w UCD poparcie dyrektora sportowego, bo inaczej nie ma to w ogóle sensu.

Musze przyznać, że przed przejęciem pierwszej drużyny starałem się o posadę w innym klubie z Premier Division i nawet przeszedłem tam już pierwszy etap rozmów, ale w tym samym czasie dostałem tę propozycję z UCD i z tamtej potencjalnej opcji zrezygnowałem. Głównym powodem do pozostania w klubie było to, że wielu zawodników w pierwszej drużynie UCD było moimi wychowankami z U19. Pracowałem z nimi z sukcesami i graliśmy dobrą piłkę, wiec chodziło mi o kontynuację tej pracy. Dyrektor finansów zapewniał mnie pod koniec sezonu, że będę miał czas popracować z drużyną w okresie przygotowawczym i przygotować ją do nowego sezonu. Ogólnie to płynęły z klubu sprzeczne informacje.

Na pewno drużyna miała zawodników, aby grac piłkę kreatywną i dobrze zorganizowaną z ofensywnego punktu widzenia. Zresztą my tak graliśmy w rozgrywkach U19. Ale na to potrzeba trochę czasu, żeby wypracować pewne schematy wlaśnie w okresie miedzy sezonami.

Jeśli chodzi o ligę irlandzką, to z taktycznego punktu widzenia, uwagę przykłada się głównie do defensywy, ofensywa przeważnie działa na zasadzie improwizacji i zdawaniu się na umiejętności zawodników. Tak to w uproszczeniu, z mojego doświadczenia i obserwacji na przestrzeni lat, wygląda w większości klubów.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…