Wywiad: Maciej Tarnogrodzki

Coś w stylu starego angielskiego „kick and rush”?

Nie, tak też nie mogę upraszczać. W UCD zawodnicy z przodu grali dużo piłką za czasów poprzedniego trenera, ale jednak czegoś zabrakło w następnym sezonie. Jak byłem na stażach w Hiszpanii czy Holandii – w Ajaxie, Valencii czy Levante – to tam przekonałem się, jak istotne jest wypracowanie odpowiednich schematów ofensywnych. Trzeba je ćwiczyć bardzo długo, ale w lidze Irlandzkiej koncentracja jest przede wszystkim na defensywie i przygotowaniu fizycznym. Jest to futbol bardzo pragmatyczny

Od razu mi się przypomina historia Bartłomieja Pawłowskiego. Poszedł do hiszpańskiej Malagi jako wyróżniający się polski ligowiec. Był najlepszy w swojej nowej drużynie jeśli chodzi o parametry fizyczne: najszybciej biegał, miał najlepszą wytrzymałość, nie odstawał również technicznie na treningach. Problem był taki, że jak przyszło do meczu, kompletnie nie rozumiał, co się dzieje na boisku.

Dokładnie, to jest właśnie to. Z mojego punktu widzenia staram się studiować nie tylko piłkę nożną i najlepszych trenerów pod kątem taktycznym, ale czerpać także inspiracje i nowe pomysły z innych sportów. Np. w koszykówce dobrze widać, jak powinno się wykorzystywać wolne pole i grać trójkąty w ciasnej przestrzeni, a także z hokeja na trawie czy lodzie.

Patrząc na to z perspektywy czasu – mógł pan zrobić coś lepiej przez te pół roku jako pierwszy trener UCD AFC?

Na pewno nauczyłem się na przyszłość, że obejmując zespół, muszę mieć większy wpływ na pewne decyzje, czego tutaj zabrakło.

Z punkt widzenia stricte sportowego na pewno można było niektóre rzeczy zrobić trochę lepiej, ale kiedy obejmowałem drużynę, zostało osiem kolejek do końca sezonu i zajmowaliśmy ostatnie miejsce w tabeli z 7 punktami straty do miejsca dającego baraże. Drużyna była po kilku sromotnych porażkach, do tego kilku doświadczonych zawodników było kontuzjowanych – np. Paul Doyle miał pękniętą stopę, pauzowali też najbardziej doświadczony Josh Collins, który nie zagrał już w zadnym meczu, gdy ja ich prowadziłem, i Sean McDonald, który wrócił dopiero na ostatni mecz. Chodziło o to, żeby skończyć sezon z twarzą i być competitive, ponieważ drużyna zatraciła to w ostatnich meczach; wydaje mi się, że ten cel udało się zrealizować. Zaczęliśmy od zwycięstwa w Pucharze Irlandii 3:1 z St. Patrick’s Athletic, potem graliśmy dwa spotkania w trzy dni (jeden zaległy) z Dundalk, najlepszą drużyną w lidze od kilku lat. Ciężko było coś “urwać” w tych meczach, ale na pewno podjęliśmy walkę. Udało się wywalczyć dwa bezbrakowe remisy na wyjedzie z St.Patrick i rywalem do spadku Finn Harps. W meczu o „utrzymanie” w Donegal z Finn Harps w 11. minucie sędzia nie dal ewidentnej czerwonej kartki zawodnikowi Harps za atak wyprostowaną noga. Nie udało się wygrać, a tylko bezbramkowo zremisować. W Corku na wyjeździe przegraliśmy 2:3; oni również byli w dolnym rejonie tabeli, ale my ten mecz powinniśmy wygrać bez problemu, bo nie wykorzystaliśmy kilku 100-procentowych sytuacji. To były ważne momenty, które mogły zadecydować nawet o utrzymaniu, ale tak się jednak nie stało.

Według mnie nie były to złe wyniki, biorąc pod uwagę, że drużyna chwilę wcześniej przegrywała w lidze 1:10 i 0:7. O utrzymanie było ciężko, mając sporo straty do drugiego miejsca od końca i trochę niewygodny grafik spotkań, szczególnie z tym dwumeczem przeciwko Dundalk na początku mojej pracy. Liczyłem, że dane mi będzie odbudowywać tę drużynę po spadku, ale wyszło inaczej. Dobrze w sumie się stało, bo w tym klubie i tak nie byłoby dla mnie przyszłości na poziomie pierwszej drużyny w dłuższej perspektywie i mogę teraz skoncentrować się na innych planach. Na pewno jestem bardzo zmotywowany do dalszych wyzwań w piłce.

Musze też przyznać, że zawodnicy dali z siebie wszystko. Z punktu widzenia zaangażowania było super – błędy się zdarzały, ale na pewno nikt nie mógł powiedzieć, że drużyna odpuściła sezon. To na pewno nie miało miejsca.

Miał pan jeszcze jakieś inne propozycje z ligi irlandzkiej?

O tej sprawie z jednym z klubów Premier Divison już mówiłem, odmówiłem na etapie rekrutacyjnym, bo zostałem w UCD. Jeśli chodzi o propozycje z innych klubów, to po moim odejściu z UCD zabrakło oświadczenia ze strony klubu i nawet mało kto wiedział, że jestem do wzięcia. To też mogło mieć jakiś wpływ na potencjalne propozycje. Jakieś dwa i pół roku temu, pracując z U19, miałem wstępną propozycję i zapytanie odnośnie prowadzenia seniorów Longford Town z First Division, ale dopiero co objąłem wtedy UCD, więc nie bylem zainteresowany. Graliśmy wówczas w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Trafiliśmy na Molde FK z Norwegii i odpadliśmy dość pechowo w karnych – u nas było 2:1, w Norwegii 1:2. Tak na marginesie, w rewanżu całą druga połowę zagrał jeden z najlepszych obecnie napastników na świecie, Erling Haaland. Chyba około 6 miesięcy później przeszedł do Red Bull Salzburg i grał w dorosłej Lidze Mistrzów. Pod koniec meczu mieliśmy jeszcze strzał w słupek na 2:2, co dawałoby nam awans, ale niestety nie wpadło i odpadliśmy w karnych.

Młodzieżowa drużyna UCD AFC, która pod wodzą trenera Macieja Tarnogrodzkiego rywalizowała z FK Molde w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Źródło: Ucd.ie

Natomiast jeśli chodzi o stan na dzisiaj – wracamy z rodziną do Polski. Osobiście mieszkam w Irlandii już 20 lat, moja żona też jest Polką i wspólnie podjęliśmy decyzję, że chcemy teraz spróbować w naszym kraju; także szykuje się totalna zmiana. Planowaliśmy to od pewnego czasu, a sytuacja w piłce na pewno to trochę przyśpieszyła. Mamy trzyletniego syna i uznaliśmy, że warto sprawdzić, jak nam się będzie żyło w Polsce.

Nie wiem jeszcze, kiedy dokładnie wyjedziemy, ale już powoli zamykamy swoje sprawy w Irlandii a ja będę szukał pracy jako trener w Polsce. Miałem ostatnio propozycję ze Stanów Zjednoczonych z akademii, ale odmówiłem. Zamknąłem pewien etap życia; myślę, że miałem wpływ na rozwój wielu młodych piłkarzy, którzy grają teraz na boiskach Premier i First Division. W jakimś sensie daje to satysfakcję z bycia trenerem.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…