Zwycięstwo nad SVG Luneburg i porażka w finale Pucharu Polski – szalony tydzień siatkarzy Asseco Resovii

Czas czytania: 4 m.
3
(2)

Przy okazji naszej poprzedniej wizyty na meczu siatkarzy Asseco Resovii przybliżyliśmy sylwetkę jej byłego trenera, Ljubomira Travicy, od niedawna szkoleniowca Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa. Tym razem więcej miejsca poświęcimy bieżącym wydarzeniom, choć do historii również nawiążemy.

Siatkarze z Rzeszowa zakończyli 2025 rok awansem do turnieju finałowego Pucharu Polski. W ćwierćfinale pokonali na wyjeździe Aluron CMC Wartę Zawiercie. Było to trzecie spotkanie tych drużyn w obecnym sezonie.

W pierwszych dwóch lepsi byli zawiercianie, którzy najpierw wygrali 3:0 na Podpromiu w ramach rozgrywek PlusLigi, a następnie odnieśli zwycięstwo 3:1 w Sosnowcu, gdy stawką były punkty fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Przed rozegranym 30 grudnia meczem krajowego pucharu faworytem również był zespół Michała Winiarskiego, ale to ekipa z Podkarpacia triumfowała i to bez straty seta, choć każda z partii była bardzo wyrównana. Ta wygrana zapewniła zawodnikom Massimo Bottiego przepustkę do krakowskiego final four. O zmaganiach pod Wawelem napiszemy jednak w dalszej części naszego tekstu.

Porażka w Trójmieście

Areną pierwszego meczu Asseco Resovii w roku 2026 była natomiast trójmiejska Ergo Arena. Rzeszowianie zmierzyli się tam z Treflem Gdańsk. Pierwszą partię wygrali przyjezdni, ale w kolejnych triumfowali gospodarze prowadzeni przez trenera Mariusza Sordyla.

Gracze zespołu z województwa podkarpackiego musieli jak najszybciej zapomnieć o tej porażce, gdyż już cztery dni później czekał ich pierwszy w tym sezonie domowy mecz Ligi Mistrzów. Na Podromie przyjechał niemiecki SVG Luneburg, z którym kibice Asseco Resovii mają dobre wspomnienia.

Pokonali ich w finale

Data 19 marca 2024 roku jest jedną z najważniejszych w dziejach siatkarskiej Resovii. Tego dnia rzeszowianie, jako pierwsza męska drużyna z naszego kraju, zdobyli Puchar CEV, drugie po Lidze Mistrzów najważniejsze trofeum w europejskiej siatkówce klubowej. W finale pokonali właśnie SVG Luneburg, a więcej o tamtym wydarzeniu pisaliśmy w naszej relacji.

Niecałe dwa lata później znów doszło do rywalizacji tych klubów, tym razem w ramach rozgrywek Champions League. Zespół gości przyjechał na Podpromie jako lider Bundesligi. Zmagania w europejskiej elicie rozpoczął natomiast od zwycięstwa 3:1 nad lizbońskim Sportingiem.

Pewne zwycięstwo

Zapowiadane spotkanie odbyło się 6 stycznia. W południe spod hali na Podpromiu wyruszył orszak Trzech Króli, a kilka godzin później w murach największego obiektu sportowego w Rzeszowie rozpoczęła się walka o punkty w Lidze Mistrzów.

Rywalizacja Asseco Resovii z SVG Luneburg niemal od początku toczyła się zdecydowanie pod dyktando gospodarzy. Rzeszowianie szybko uzyskali przewagę i w pierwszej partii wygrali 25:14. W drugim secie goście ugrali tylko o punkt więcej.

98c63088 1c35 4b8e b648 22e05a253c6b
Fot. Grzegorz Zimny

W pewnym momencie groźnie wyglądającej kontuzji palca doznał Sho Takahashi, japoński libero niemieckiej drużyny. Trzecią odsłonę oglądał już zza reklamowych band. Jego koledzy robili, co mogli, ale znów nie znaleźli sposobu na zespół ze stolicy Podkarpacia. Miejscowi oddali tylko dziewiętnaście oczek i szybko zakończyli zmagania.

Tytuł MVP został przyznany Karolowi Butrynowi. Zwycięstwo 3:0 nad niemiecką ekipą miało szczególne znaczenie dla trenera Resoviaków Massimo Bottiego. Na początku stycznia podano bowiem informację, że Włoch został nowym selekcjonerem reprezentacji Niemiec, zastępując na tym stanowisku Michała Winiarskiego.

Bez kompletu zwycięstw w Europie

Krótko po meczu w Rzeszowie rozegrane zostało drugie spotkanie tej grupy. Aluron CMC Warta Zawiercie pokonał w Lizbonie Sporting CP 3:0. Nazajutrz, późnym wieczorem, wiedzieliśmy, że polskie kluby nie wywalczą w tej kolejce Ligi Mistrzów kompletu zwycięstw, gdyż PGE Projekt Warszawa poniósł wyjazdową porażkę 2:3 z francuskim Montpellier.

Dzień później do akcji przystąpili siatkarze Bogdanki LUK Lublin. Mistrzowie Polski również musieli rozegrać pięć setów, tyle że tie break okazał się dla nich zwycięski. Drużyna Stephane’a Antigi wywiozła zatem dwa punkty z belgijskiego Roeselare.

Walka o Puchar Polski

Niezwykły siatkarski tydzień został zwieńczony w weekend w krakowskiej Tauron Arenie, gdzie rozegrano turniej finałowy Pucharu Polski. Oprócz Asseco Resovii wzięły w nim udział wspomniane drużyny z Warszawy i Lublina, a także rewelacja sezonu ligowego – Indykpol AZS Olsztyn.

Marzenia o triumfie w Pucharze Polski były w Rzeszowie bardzo duże. Resovia w przeszłości trzykrotnie sięgała po to trofeum – w roku 1975, 1983 i 1987. Od ostatniego triumfu zespołu ze stolicy Podkarpacia w tych rozgrywkach minęło więc 39 lat. Prawie cztery dekady temu rzeszowianie, prowadzeni przez trenera Jana Sucha, wygrali turniej finałowy w Lesznie, gdzie rywalizowały także Stal Nysa, Legia Warszawa i Czarni Radom.

Kibice Pasiaków wierzyli, że ich zawodnicy w końcu przywiozą puchar do miasta położonego nad Wisłokiem. Po sobotnim półfinale ich nadzieja wciąż nie gasła. Zespół Massimo Bottiego pokonał bowiem PGE Projekt 3:0. Nieco wcześniej z awansu do finału cieszyli się siatkarze z Lublina, którzy pokonali w pięciu partiach rywali z Olsztyna.

Niedzielny mecz finałowy nie ułożył się jednak po myśli siatkarzy i kibiców z Rzeszowa. Asseco Resovia zagrała bardzo słabo. W pierwszym secie Bogdanka LUK rozbiła rywali 25:15. Kolejne dwie partie również padły łupem drużyny z Lubelszczyzny. Zarówno drugą, jak i trzecią odsłonę Wilfredo Leon i jego koledzy wygrali 25:20. Tytuł MVP turnieju finałowego powędrował w ręce Kewina Sasaka.

Efektowne zwycięstwo Bogdanki LUK oglądało z trybun Tauron Areny blisko 13 tysięcy widzów. Był to pierwszy triumf w Pucharze Polski w dziejach tego klubu. Stephane Antiga w zeszłym sezonie wywalczył mistrzostwo kraju z siatkarkami Developresu Rzeszów, a teraz do historycznego sukcesu poprowadził lubelskich siatkarzy.

Fani Resovii wciąż muszą czekać – co najmniej kolejny rok. Rzeszowianom w tym sezonie  pozostała walka na dwóch frontach – w PlusLidze i Lidze Mistrzów. Najbliższe miesiące powinny więc przynieść kolejną dawkę siatkarskich emocji.      

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 3 / 5. Licznik głosów 2

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

Biało-czerwona Turcja. Kulisy transferów Polaków do Super Lig w 2011 r.

Turcja od zawsze była ulubioną zimową destynacją Polaków. W 2011 r. nie tylko turyści wybrali się jednak na riwierę. Do Super Lig udało się...

Fenomen przed erą Messiego i Cristiano Ronaldo. Poznaj historię Ronaldo Luísa Nazário de Limy

Nie strzelił najwięcej goli w historii futbolu. Nie ma na swoim koncie zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Nie zdobył mistrzostwa Włoch z Interem ani nie...

„Lewandowski. Prawdziwy” – recenzja

Biografia „Lewandowski. Prawdziwy” to pozycja, która ma szansę stać się kultową. Nikt tak jak Sebastian Staszewski nie zbliżył się do prawdy o najlepszym współczesnym...