Przy okazji naszej poprzedniej wizyty na meczu siatkarzy Asseco Resovii przybliżyliśmy sylwetkę jej byłego trenera, Ljubomira Travicy, od niedawna szkoleniowca Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa. Tym razem więcej miejsca poświęcimy bieżącym wydarzeniom, choć do historii również nawiążemy.
Siatkarze z Rzeszowa zakończyli 2025 rok awansem do turnieju finałowego Pucharu Polski. W ćwierćfinale pokonali na wyjeździe Aluron CMC Wartę Zawiercie. Było to trzecie spotkanie tych drużyn w obecnym sezonie.
W pierwszych dwóch lepsi byli zawiercianie, którzy najpierw wygrali 3:0 na Podpromiu w ramach rozgrywek PlusLigi, a następnie odnieśli zwycięstwo 3:1 w Sosnowcu, gdy stawką były punkty fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Przed rozegranym 30 grudnia meczem krajowego pucharu faworytem również był zespół Michała Winiarskiego, ale to ekipa z Podkarpacia triumfowała i to bez straty seta, choć każda z partii była bardzo wyrównana. Ta wygrana zapewniła zawodnikom Massimo Bottiego przepustkę do krakowskiego final four. O zmaganiach pod Wawelem napiszemy jednak w dalszej części naszego tekstu.
Porażka w Trójmieście
Areną pierwszego meczu Asseco Resovii w roku 2026 była natomiast trójmiejska Ergo Arena. Rzeszowianie zmierzyli się tam z Treflem Gdańsk. Pierwszą partię wygrali przyjezdni, ale w kolejnych triumfowali gospodarze prowadzeni przez trenera Mariusza Sordyla.
Gracze zespołu z województwa podkarpackiego musieli jak najszybciej zapomnieć o tej porażce, gdyż już cztery dni później czekał ich pierwszy w tym sezonie domowy mecz Ligi Mistrzów. Na Podromie przyjechał niemiecki SVG Luneburg, z którym kibice Asseco Resovii mają dobre wspomnienia.
Pokonali ich w finale
Data 19 marca 2024 roku jest jedną z najważniejszych w dziejach siatkarskiej Resovii. Tego dnia rzeszowianie, jako pierwsza męska drużyna z naszego kraju, zdobyli Puchar CEV, drugie po Lidze Mistrzów najważniejsze trofeum w europejskiej siatkówce klubowej. W finale pokonali właśnie SVG Luneburg, a więcej o tamtym wydarzeniu pisaliśmy w naszej relacji.
Niecałe dwa lata później znów doszło do rywalizacji tych klubów, tym razem w ramach rozgrywek Champions League. Zespół gości przyjechał na Podpromie jako lider Bundesligi. Zmagania w europejskiej elicie rozpoczął natomiast od zwycięstwa 3:1 nad lizbońskim Sportingiem.
Pewne zwycięstwo
Zapowiadane spotkanie odbyło się 6 stycznia. W południe spod hali na Podpromiu wyruszył orszak Trzech Króli, a kilka godzin później w murach największego obiektu sportowego w Rzeszowie rozpoczęła się walka o punkty w Lidze Mistrzów.
Rywalizacja Asseco Resovii z SVG Luneburg niemal od początku toczyła się zdecydowanie pod dyktando gospodarzy. Rzeszowianie szybko uzyskali przewagę i w pierwszej partii wygrali 25:14. W drugim secie goście ugrali tylko o punkt więcej.

W pewnym momencie groźnie wyglądającej kontuzji palca doznał Sho Takahashi, japoński libero niemieckiej drużyny. Trzecią odsłonę oglądał już zza reklamowych band. Jego koledzy robili, co mogli, ale znów nie znaleźli sposobu na zespół ze stolicy Podkarpacia. Miejscowi oddali tylko dziewiętnaście oczek i szybko zakończyli zmagania.
Tytuł MVP został przyznany Karolowi Butrynowi. Zwycięstwo 3:0 nad niemiecką ekipą miało szczególne znaczenie dla trenera Resoviaków Massimo Bottiego. Na początku stycznia podano bowiem informację, że Włoch został nowym selekcjonerem reprezentacji Niemiec, zastępując na tym stanowisku Michała Winiarskiego.
Bez kompletu zwycięstw w Europie
Krótko po meczu w Rzeszowie rozegrane zostało drugie spotkanie tej grupy. Aluron CMC Warta Zawiercie pokonał w Lizbonie Sporting CP 3:0. Nazajutrz, późnym wieczorem, wiedzieliśmy, że polskie kluby nie wywalczą w tej kolejce Ligi Mistrzów kompletu zwycięstw, gdyż PGE Projekt Warszawa poniósł wyjazdową porażkę 2:3 z francuskim Montpellier.
Dzień później do akcji przystąpili siatkarze Bogdanki LUK Lublin. Mistrzowie Polski również musieli rozegrać pięć setów, tyle że tie break okazał się dla nich zwycięski. Drużyna Stephane’a Antigi wywiozła zatem dwa punkty z belgijskiego Roeselare.
Walka o Puchar Polski
Niezwykły siatkarski tydzień został zwieńczony w weekend w krakowskiej Tauron Arenie, gdzie rozegrano turniej finałowy Pucharu Polski. Oprócz Asseco Resovii wzięły w nim udział wspomniane drużyny z Warszawy i Lublina, a także rewelacja sezonu ligowego – Indykpol AZS Olsztyn.
Marzenia o triumfie w Pucharze Polski były w Rzeszowie bardzo duże. Resovia w przeszłości trzykrotnie sięgała po to trofeum – w roku 1975, 1983 i 1987. Od ostatniego triumfu zespołu ze stolicy Podkarpacia w tych rozgrywkach minęło więc 39 lat. Prawie cztery dekady temu rzeszowianie, prowadzeni przez trenera Jana Sucha, wygrali turniej finałowy w Lesznie, gdzie rywalizowały także Stal Nysa, Legia Warszawa i Czarni Radom.
Kibice Pasiaków wierzyli, że ich zawodnicy w końcu przywiozą puchar do miasta położonego nad Wisłokiem. Po sobotnim półfinale ich nadzieja wciąż nie gasła. Zespół Massimo Bottiego pokonał bowiem PGE Projekt 3:0. Nieco wcześniej z awansu do finału cieszyli się siatkarze z Lublina, którzy pokonali w pięciu partiach rywali z Olsztyna.
Niedzielny mecz finałowy nie ułożył się jednak po myśli siatkarzy i kibiców z Rzeszowa. Asseco Resovia zagrała bardzo słabo. W pierwszym secie Bogdanka LUK rozbiła rywali 25:15. Kolejne dwie partie również padły łupem drużyny z Lubelszczyzny. Zarówno drugą, jak i trzecią odsłonę Wilfredo Leon i jego koledzy wygrali 25:20. Tytuł MVP turnieju finałowego powędrował w ręce Kewina Sasaka.
Efektowne zwycięstwo Bogdanki LUK oglądało z trybun Tauron Areny blisko 13 tysięcy widzów. Był to pierwszy triumf w Pucharze Polski w dziejach tego klubu. Stephane Antiga w zeszłym sezonie wywalczył mistrzostwo kraju z siatkarkami Developresu Rzeszów, a teraz do historycznego sukcesu poprowadził lubelskich siatkarzy.
Fani Resovii wciąż muszą czekać – co najmniej kolejny rok. Rzeszowianom w tym sezonie pozostała walka na dwóch frontach – w PlusLidze i Lidze Mistrzów. Najbliższe miesiące powinny więc przynieść kolejną dawkę siatkarskich emocji.
