Gennaro Gattuso – wojownik

Wyobraźcie sobie, że macie córkę u progu dorosłości. Na pewno nie chcielibyście, żeby któregoś dnia przyprowadziła do mieszkania kogoś o temperamencie Gennaro Gattuso. Z jakimi epitetami wam się kojarzy ten piłkarz? Wszystkie odpowiedzi powinny być podobne:  zadziorny, krnąbrny, czupurny, awanturniczy, zaczepny czy niesubordynowany. Jednak ktoś musiał gryźć rywali w kostki, żeby Rui Costa, Pirlo, Ronaldinho czy Kaka – mogli bez obciążeń defensywnych – pokazywać światu swoją wirtuozerię.

Skazany na Milan

Wzruszają nas historie, kiedy piłkarz w końcu ląduje w klubie, któremu kibicował od dziecka. Coś, co wydawało się nieosiągalne, nagle staje się prawdą. Tak też było z Gennaro „Rino” Gattuso. Na uwikłania dotyczące jego rzekomego udziału w korupcji, odpowiedział:

Jeśli ktoś udowodni mi, że ustawiłem mecz, to wyjdę na ulicę i… wiem, że trudno to powiedzieć, ale tak – zabiję się.

Gdyby było trzeba, to pobiłby byka, wilka, nosorożca i Marcina Najmana, i to w walce czterech na jednego. Najbardziej temperamentny włoski piłkarz  XXI wieku, długowieczny kibic Milanu, serce tego zespołu. Powiązania na temat korupcji brzmiały więc w tym przypadku absurdalnie.

Niech zgadnę to też brutal, którego kojarzycie z czerwonymi kartkami, prawda? Błąd. Otóż w samym Milanie – bezpośrednich czerwonych kartek otrzymał… jedną. Tak, jedną. Za to jak spektakularną. W ostatniej minucie meczu z Ajaksem, w Champions League – za uderzenie w twarz Zlatana Ibrahimovicia. Jeśli „błyszczał”, to właśnie w Lidze Mistrzów, jak choćby wtedy, gdy walnął „z byka” asystenta Harry’ego Redknappa. To było drugie spięcie tego wieczoru. Do pierwszej scysji doszło po idiotycznym, obunożnym wejściu Flaminiego w Corlukę i czerwonej kartce. Wówczas Gattuso  powinien zostać wykluczony za złapanie tego samego człowieka – Joe Jordana, za szyję. UEFA odwdzięczyła się jednak z nawiązką – pięciomeczową karą. Najlepsze, że wcale nie wiemy jak skończyłby się ten pojedynek – „Rino” ujrzał przed sobą dziadka, natomiast nieliczni wiedzą, że Jordan to także kawał skurczybyka i byłby skłonny podjąć walkę. Jak podsumował Daily Mirror: „Wbrew pozorom, to Gattuso miał szczęście, że przeżył”. Bronił go z kolei Ancelotti: „

To niesprawiedliwe, że ocenia się Gattuso przez jeden wybryk. Nie można w taki sposób oceniać człowieka.

Uczciwie dodajmy jednak, że w sumie czerwonych kartek uzbierał osiem. Biorąc pod uwagę styl gry i to, że rozegrał blisko 700 profesjonalnych spotkań, to chyba nie jest najgorszy wynik?

Uprzejma pogawędka z asystentem Tottenhamu - Joe Jordanem. Źródło: dailymail.co.uk
Uprzejma pogawędka z asystentem Redknappa – Joe Jordanem. Źródło: dailymail.co.uk

Trudne początki

Ustawmy jednak pionek na start. Gennaro szukał swojego miejsca. Perugia, która wychowywała go od dwunastego roku życia, nie dała mu tego, czego oczekiwał. Zaledwie osiem występów w Serie A, w sezonie 1996/1997 i tylko jeden w pełnym wymiarze czasowym. To z pewnością nie zadowoliło dziewiętnastolatka. W przegranym meczu na San Siro pobiegał 16 minut, nie wiedząc, że właśnie gra z zespołem swojego życia.

Perugia nie zdołała się utrzymać w Serie A. Spadła bardzo pechowo. Wraz z Piacenzą i Cagliari miała taką samą liczbę punktów, natomiast bezpośredni pojedynek w trójkącie między tymi drużynami zdecydował, że trzecie miejsce od końca zajął właśnie zespół Gattuso. Nie uśmiechało mu się zostawać w drużynie, szczególnie, że przecież dopiero co awansowali z Serie B i od razu z niej zlecieli.

Szkocki epizod

Pomocną rękę wyciągnął do niego Walter Smith i sprowadził krnąbrnego młokosa do Glasgow Rangers. Późniejszy asystent sir Aleksa Fergusona bardzo ufał włoskiemu pomocnikowi. Tu miał szanse na swoje pierwsze trofeum. Rangersi przegrali jednak z Hearts i Gennaro nie mógł biegać z pucharem po murawie. Tam spotkał na swojej drodze takich piłkarzy jak: Brian Laudrup czy przede wszystkim Paul Gascoigne, który w ramach małego chrztu, na pierwszym treningu celowo ubrudził Włochowi spodenki. Co mógł zrobić Anglik? Łatwo się domyślić. Gattuso poszedł wziąć prysznic, a Gascoigne zostawił brązowy prezent jego w bokserkach. Włoch musiał więc wracać do domu w samych spodniach.

W barwach Glasgow Rangers. Źródło: dailymail.co.uk
Katolik, w protestanckich barwach. Źródło: dailymail.co.uk

Smith przeniósł się do Evertonu, a jego miejsce przejął Dick Advocaat, który miał własny pomysł na Gattuso. Prawa obrona. To odbierało mu radość z gry. Człowiek, który kochał walkę w środkowej części boiska, miał się teraz trzymać tylko jednej strony? To zbyt go ograniczało. Postanowił uciec z Glasgow i dość niespodziewanie zasilił szeregi włoskiej Salernitany. „Rino” może mieć jednak dobre wspomnienia ze Szkocji. Tam poznał swoją przyszłą żonę – Monicę Romano, z którą ma 12-letnią córkę Gabriellę i 9-letniego syna Francesco.

Salernitana

Historia Salernitany w Serie A nie była długa. Spadli przez fatalną grę na wyjazdach, gdzie zdołali tylko pokonać Empoli. U siebie natomiast posiadali prawdziwą twierdzę. Bilans: 9-4-4 mówi sam za siebie. Zespołem na boisku wówczas dowodził niechciany już w Interze defensor – Salvatore Fresi. Ponadto oprócz bohatera tekstu, grali tam też: Marco Di Vaio czy David Di Michele. Dla tego pierwszego to właśnie beniaminek był pierwszym schodkiem dużej kariery. Salernitana pokonała wówczas takich tuzów jak: Lazio (1-0), Romę (2-1), Inter (2-0) i Juventus (1-0). W meczu z Milanem Gennaro niestety nie mógł wystąpić, ponieważ nie opanował emocji w starciu z Piacenzą. Wyleciał z boiska, a potem musiał pauzować dwa mecze – z Romą i właśnie z Milanem. Pierwsze starcie z ekipą Rossonerich miało miejsce na początku sezonu, kiedy Gattuso występował jeszcze w Glasgow Rangers. Nie było mu dane więc zagrać przeciwko swoim przyszłym kolegom. Salernitana nie zdołała się utrzymać, a skauci Milanu zauważyli „to coś” w nadpobudliwym zawodniku i tuż po spadku beniaminka, zapłacili za niego 8 milionów funtów. Reszta jest historią, którą wszyscy znamy.

Upragniony Milan

Wiemy doskonale ile Gattuso znaczył dla Rossonerich. Ba, on przecież był Milanem, jego sercem. Nic dziwnego, że teraz, kiedy zespół nie jest już królem szachownicy, mówi:

Kiedy tam grałem, to Milan był perfekcyjną maszyną. Gdy wychodzisz na boisko, musisz wiedzieć, że nosisz na sobie koszulkę, która wiele znaczy w historii włoskiej piłki. Dziś, w wielu meczach Milanu – w ogóle nie widać przywiązania.

Zadebiutował u trenera Alberto Zaccheroniego na Stamford Bridge. Ten początkowo nie ufał piłkarzowi. Momentem przełomowym było pierwsze 90 minut w Serie A, w derbach Mediolanu, gdzie powstrzymał Brazylijczyka Ronaldo. Milan wygrał wówczas 2-1. Zaccheroni jednak dalej nie chciał wystawiać „Rino” w całych spotkaniach. Sytuacja ustabilizowała się na wiosnę i od tego momentu (marzec 2000) Gattuso stał się kimś, od kogo należało rozpoczynać budowanie składu.

12 lutego 2000 roku, w starciu z Bologną, zdobył swoją premierową bramkę w Serie A. Na kolejną czekał aż trzy i pół roku. Ponownie trafił do bramki Perugii, we wrześniu 2003. Strzelanie goli nie należało do jego obowiązków. W całej karierze seniorskiej zdobył ich piętnaście, z czego jednego przepięknego, w towarzyskim meczu przeciwko reprezentacji Anglii. Piłka odbiła się wówczas od poprzeczki. Wtedy także spoliczkował Davida Beckhama.

Dokładnie po roku, kiedy Włoch zaczął grać regularnie – zwolniono Zaccheroniego. Później przyszły kiepskie czasy Cesare Maldiniego czy też Fatiha Terima, jednak oni nie popracowali zbyt długo i jesienią 2001 roku rozpoczęła się nowa era Milanu. Stery objął Carlo Ancelotti, który już później, pracując w Realu Madryt, wypowiadał się o wojowniku w przemiłym tonie:

Największy poziom zaufania miałem do Gattuso. Był dla mnie jak brat, mimo że byłem jego trenerem. Powierzyłem mu rzeczy, których nie powiedziałbym nikomu innemu.

Wystarczy sobie przypomnieć jak wielokrotnie Gattuso „tarmosił” za twarz swojego menadżera.

Gattuso i jego przyjaciel (trener)
Mordo Ty moja!

„Rino” spędził w Milanie 13 lat, rozgrywając dla tego zespołu aż 468 spotkań. Zajmuje siódme miejsce w tabeli klubowych rekordów z występami w czerwono-czarnych barwach. Był wojownikiem, który zadziwiał, choć zwykle mówiło się o Kace, Shevchence czy Inzaghim. W sezonie 05/06 włoski Pitbull wystąpił w 48 spotkaniach dla Milanu, włączywszy w to różnego rodzaju puchary. Harował na boisku jak wół, natomiast miał szczęście, unikając kontuzji. Przez siedem sezonów z rzędu (od 01/02 do 07/08) zagrał w ponad 40 spotkaniach. W kolejnym zapewne pobiłby następną czterdziestkę, gdyby nie zerwane więzadło. Wyobraźcie sobie, że z zerwanym więzadłem dokończył mecz. Później musiał już poddać się operacji. Nie było to takie proste, ponieważ lekarz nie mógł w normalny sposób przepiłować jego kości.

W biografii Pirlo czytamy, że Gattuso wykorzystywał widelce, żeby robić kolegom głupie żarty:

Niektórzy z nas musieli pauzować tak naprawdę z powodu jego ataków widelcem, choć oficjalny komunikat lekarza klubu brzmiał wówczas: zmęczenie mięśni.

Jeśli już o żartach mowa, to pomocnik też dał się spektakularnie wkręcić. Polecam włoską wersję czegoś w rodzaju „Mamy Cię”, w której wystąpił Gattuso. Włoch zostawił auto na parkingu, a człowiek, który go wpuścił, popędził do domu po aparat, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie. W samochodzie zostawił natomiast swojego psa. Ten zrobił w tam totalną masakrę. Drugi z parkingowych sugeruje, że być może pies już był w samochodzie, co tylko rozwściecza Gattuso. Chce numer telefonu do kolegi, który go wpuścił. W międzyczasie na balkon wychodzi facet w piżamie, który ma pretensje o głośne zachowanie Włocha. Leci wymiana zdań, w której piłkarz straszy, że wsadzi „balkoniarzowi” patyczek od lizaka w dupę i każe mu iść spać. Kiedy przyjeżdża pierwszy z parkingowych z aparatem, żeby zrobić zdjęcie – Gattuso zaczyna go gonić i kopać, chcąc wymierzyć sprawiedliwość. Szybko trzeba mu wyjaśniać, że to tylko niewinny żart. Wysilcie się i znajdźcie wideo. Jest stare, ale mistrzowskie.

Włoch może czuć się spełniony. Razem z Milanem sięgnął dwukrotnie po Ligę Mistrzów, dwa razy zdobył też mistrzostwo Włoch, raz Puchar Włoch, dwukrotnie Superpuchar Włoch. Dołożył do tego jeszcze dwa Superpuchary UEFA, Klubowe Mistrzostwo Świata, a wszystko to pieczętuje wisienka na torcie, związana z reprezentacją Włoch. Puchar Świata z 2006 roku. Najcenniejsze trofeum w życiu piłkarza. Milan jednak spełnił jego dziecięce marzenia, za co Gattuso jest niezwykle wdzięczny.

Wznosząc upragniony Puchar Świata. Źródło: gettyimages.co.uk
Wznosząc  Puchar Świata. Źródło: gettyimages.co.uk

To klub mojego dzieciństwa, który pozwolił mi wygrać wiele pucharów i grać z prawdziwymi mistrzami, z którymi nigdy sobie nawet nie wyobrażałem, że będę grał.

W stolicy Albanii – Tiranie, przydarzyła się dziwna historia. W 2009 roku, po trzech latach, odnalazł się range rover Gennaro Gattuso. Historia zatoczyła koło, bo przed laty w tym samym mieście odnaleziono zaginione auto Franco Baresiego, a minister Macedonii jeździła zakupionym BMW, dopóki policja nie stwierdziła, że dokładnie to auto zostało wcześniej skradzione Davidowi Beckhamowi. Po prostu Bałkany.

Na koniec piłkarskiej kariery występował w szwajcarskim zespole FC Sion. Najlepszym podsumowaniem będzie pewna cyfra. 1999 – tyle dokładnie minut rozegrał w ostatnim sezonie. Liczba ta jest jeszcze ważną datą. To przecież w 1999 roku Gattuso podpisał kontrakt ze swoim ukochanym Milanem. W tym miejscu i taką puentą, chciałbym zakończyć tę historię, ale nie mogę.

Na ławce trenerskiej

Włochowi zamarzyło się bycie świetnym szkoleniowcem. Pod koniec lutego (2013) został grającym trenerem Sionu. Był to piąty(!) coach szwajcarskiej drużyny w tamtym sezonie. Długo nie wytrzymał. Dwa i pół miesiąca. Kiedy naderwał ścięgno Achillesa i nie mógł pomóc na boisku – przegrał aż 0-5 z FC. St Gallen. Po tej klęsce został zwolniony, lecz po dwóch tygodniach znalazł ukojenie w Palermo, kiedy ci spadli do Serie B. Tu wytrzymał dokładnie sześć ligowych spotkań i również poleciał ze stołka.

W greckim OFI Kreta borykał się z olbrzymimi problemami finansowymi klubu. Początkowo szło mu całkiem nieźle, jednak co z tego? Zalegano z płatnościami. Gattuso jest niepodrabialny. Po jednej z porażek zrezygnował z prowadzenia Krety, w kolejny dzień jednak zmienił zdanie i postanowił pozostać trenerem. Musiał radzić sobie z problemami poza boiskowymi. Kiedy na jednej z konferencji padło pytanie o to czy odejdzie, ponieważ w klubie nie płacą – Włoch się wściekł:

To nie Barcelona czy Real, tylko mały klub z wieloma problemami. Chcę, żeby moi zawodnicy grali z jajami. Mam odejść? To zbyt łatwe. Tu jest moja rodzina i ja też zostaję. Nie przyjechałem na wakacje. Nie chcę słuchać tego, że piłkarze nie dają z siebie 100%, ponieważ klub zalega im z wypłatą. Pierdolcie się wszyscy.

Po „jednodniowej rezygnacji” wytrzymał jeszcze miesiąc. Miał dosyć tego, że klub zalega z wypłatami. Do tego FIFA cały czas groziła odjęciem punktów. Wreszcie się to stało, jednak Gattuso nie pracował już w Grecji. W styczniu odebrano sześć punktów zespołowi, który spadł wtenczas na ostatnią lokatę. Nie był w stanie regulować płatności. OFI Kreta skończyła na dnie tabeli, razem z dwoma pozostałymi zespołami, które miały podobne problemy. Wszystkie punkty zdobyte w początkowej fazie przez Gattuso, sukcesywnie odejmowano. Finalny dorobek Krety to… -6 punktów. Marnie skończyli, a „Rino” wcześniej dał sobie spokój i przestał się denerwować. Po odejściu Włocha klub wygrał jeden mecz (z PAOKiem – jak?!), a przegrał piętnaście. Nie miał kto złapać piłkarzy za jaja, choć to pewnie i tak nic by nie dało. Do bezpiecznego miejsca brakło bowiem blisko 50 punktów.

Pan trener

W marcu tego roku „The Sun”, abstrakcyjnie oczywiście, zapytał go o możliwość pracy w Manchesterze United:

Poszedłbym tam na pieszo. Nawet jutro. Sir Alex Ferguson zawsze mnie szanował. Zawsze podziwiałem Premier League. We Włoszech są taktyczni geniusze, jednak w Anglii widzisz graczy silnych na nogach.

Gattuso doświadczył jednak wielkiego sukcesu w poprzednim sezonie, w roli szkoleniowca Pisy. Wprowadził zespół do Serie B.

Mam tatuaż z datą pierwszej wygranej w Champions League. Kolejnym będzie data awansu Pisy. Poprzedni sezon był masakryczny, choć zdobycie 18 punktów z totalnym bankrutem jest dla mnie jak mistrzostwo ligi. Pewna w życiu jest tylko śmierć. Nie wiem jaka będzie moja dalsza decyzja dotycząca przyszłości w Pizie.

Odszedł. Stwierdził, że klub nie chce się rozwijać.

I wrócił. Na początku września.

Cały Gattuso.

PATRYK IDASIAK

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE.

Patryk Idasiak
O Patryk Idasiak 21 artykułów
Licencjat dziennikarstwa. Szczecinianin z wyboru. Zakochany w pieniądzach Szejka Mansoura. Największy polski celebryta, wśród fanów Manchesteru City. Woli Tyne-Wear Derby od El Classico. Uwielbia grzebać w starych gazetach sportowych.