Finałowa rywalizacja Tauron Ligi siatkarek w sezonie 2025/2026 dostarczyła ogromnych emocji. Losy mistrzostwa Polski decydowały się w piątym meczu. Developres Rzeszów nie zdołał obronić tytułu. Tym razem na krajowym tronie, pierwszy raz w historii, zasiadła drużyna PGE Budowlanych Łódź.
Aby opowiedzieć o tegorocznej walce o mistrzostwo Polski, warto wcześniej nakreślić kontekst tego wydarzenia. Developres w zeszłym sezonie wygrał ligowe rozgrywki, pokonując w decydującej fazie ŁKS Commercecon Łódź. Tamta kampania zakończyła się dla Rysic dubletem, gdyż sięgnęły one także po Puchar Polski.
Tym razem w półfinale krajowego pucharu musiały uznać wyższość PGE Budowlanych. W fazie zasadniczej ligowych zmagań zespół ze stolicy Podkarpacia szedł natomiast jak burza i zajął pierwsze miejsce. W ćwierćfinale Tauron Ligi bez problemów rozprawił się z Pałacem Bydgoszcz, lecz później poprzeczka została zawieszona wyżej.
Droga do finału
W półfinale Developres mierzył się z BKS Bielsko-Biała. Rywalizacja toczyła się do dwóch zwycięstw i po pierwszym spotkaniu wydawało się, że Rzeszowianki awansują bez problemów. Zawodniczki Jeleny Blagojević pewnie wygrały na Podpromiu 3:0.
Drugi mecz w Bielsku-Białej był jednak bardzo wyrównany i zakończył się tie-breakiem wygranym przez miejscowe. O wszystkim decydowała więc trzecia potyczka w Rzeszowie. Rysice tym razem oddały przeciwniczkom tylko jedną partię i znalazły się w finale.
Siatkarki Budowlanych fazę play-off rozpoczęły od dwóch zwycięstw nad Chemikiem Police. Oba zostały jednak odniesione po walce w pięciu setach. Do tie-breaka doszło również w drugim półfinałowym starciu przeciwko UNI Opole. Tym razem decydujący set również został rozstrzygnięty na korzyść Łodzianek, a ponieważ w pierwszym starciu wygrały one 3:0, awans należał do nich.
Pięć odsłon wielkiego finału
Jak już wspomniano we wstępie, finałowa rywalizacja rozstrzygnęła się najpóźniej, jak było to możliwe – po pięciu spotkaniach. Pierwsze odbyło się 15 kwietnia na Podpromiu. Siatkarki Developresu pokazały w nim siłę, wygrywając 3:0. Przyjezdne jedynie w drugiej partii zdołały ugrać dwadzieścia punktów.
Rzeszowianki nie poszły jednak za ciosem i cztery dni później poniosły wyjazdową porażkę. Co prawda rozpoczęły dobrze, wygrywając w pierwszym secie, ale później mecz ułożył się na korzyść zespołu trenera Macieja Biernata.
Na kolejną odsłonę boju o złoty medal czekano zaledwie trzy dni. Walka o tytuł wróciła do stolicy Podkarpacia, a Rysice znów objęły prowadzenie. Początkowo wydawało się, że wygrają gładko. W premierowej partii oddały bowiem tylko trzynaście oczek. Kolejną odsłonę na swoje konto zapisały jednak Łodzianki, które zwyciężyły 25:17.
Dobre humory wróciły na twarze rzeszowskich kibiców po trzecim secie wygranym przez miejscowe 25:14. Czwarta część spotkania dostarczyła największych emocji. Długo nic tego nie zwiastowało, gdyż Rysice prowadziły już dziesięcioma punktami. Gdy było 20:10, chyba nikt nie sądził, że drużyna gości wróci do gry.

Łodzianki walczyły jednak do końca. Zdobyły sześć punktów z rzędu, ale siatkarki Developresu uspokoiły sytuację i uzyskały piłkę meczową przy stanie 24:20. Zawodniczki Budowlanych znów pokazały charakter i doprowadziły do remisu, co oznaczało grę na przewagi. Ostatecznie zespół z Rzeszowa wygrał po szalonej końcówce 26:24 i w finałowej batalii objął prowadzenie 2:1. Już tylko jedno zwycięstwo dzieliło ekipę znad Wisłoka od obrony tytułu.
W konfrontacji o złoto dużym atutem okazywała się własna hala, co znalazło potwierdzenie 26 kwietnia w Łodzi. Czwarty mecz zakończył się bowiem triumfem Budowlanych 3:1. Taki wynik sprawił, że o losach mistrzostwa Polski musiało decydować piąte spotkanie. Teoretycznie w lepszej sytuacji były Rzeszowianki, gdyż decydująca potyczka miała miejsce na Podpromiu.
Siatkarskie święto
Mecz, który wyłaniał mistrza Polski sezonu 2025/2026, odbył się 29 kwietnia. Hala na Podpromiu szybko się wypełniała, nie brakowało oczywiście dużej grupy kibiców z Łodzi. Strefa prasowa była powiększona, liczyła kilka rzędów i przypominała biuro. Dookoła widać było stoliki, kamery, mikrofony i laptopy, a oprócz miejscowych dziennikarzy pojawiła się także duża grupa łódzkich żurnalistów.

O 20:30 rozpoczął się wielki spektakl, który został poprzedzony odegraniem Mazurka Dąbrowskiego. Pierwszy set był wyrównany, lecz w końcówce zawodniczki Budowlanych odskoczyły na trzy punkty. Gospodynie zdołały doprowadzić do remisu, ale decydujące momenty należały do przyjezdnych, które wygrały 25:23.

Druga partia takich emocji nie dostarczyła. Podopieczne Macieja Biernata od początku uzyskały przewagę i zwyciężyły 25:18. Już tylko jeden set dzielił je od zdobycia tytułu mistrzyń Polski.
Trzeci set również zaczął się lepiej dla drużyny łódzkiej, ale Rysice się nie poddały. Dużo dały zmiany przeprowadzone przez Jelenę Blagojević. Rzeszowianki dzięki dobrej końcówce wygrały 25:22 i przedłużyły nadzieję na sukces.

Przez większość czwartej odsłony zespół Budowlanych miał kilkupunktowy zapas. Developres nie zamierzał rezygnować i zdołał nawet wyjść na prowadzenie. Emocje buzowały jak w kotle. To był prawdziwy dreszczowiec. Łodzianki wywalczyły piłkę meczową, a gdy gospodynie zaatakowały w aut, na Podpromiu przez chwilę zapanowała cisza. Siatkarki ze stolicy województwa łódzkiego padły sobie w objęcia.

Ich wygrana 25:23 oznaczała wyłonienie nowego mistrza Polski. To pierwszy w historii tytuł dla PGE Budowlanych. Przyjezdne tańczyły z radości, w oczach rzeszowskich siatkarek pojawiły się łzy. Zespół znad Wisłoka po zdobyciu złota w ubiegłym sezonie, tym razem sięgnął po srebro.

Celebracja medalistek
Tuż po meczu na parkiecie odbyło się uroczyste wręczenie medali. Najpierw przyznano srebrne, które zawisły na szyjach siatkarek Developresu. Później na podium weszły zawodniczki PGE Budowlanych, które odebrały złote krążki. Większość kibiców została w hali i oglądała świętujące mistrzynie, którym trofea wręczał między innymi Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, a w przeszłości wybitny siatkarz.

Po zakończeniu meczu została ogłoszona informacja o tym, że karierę kończą zawodniczka Developresu Laura Heyrman oraz siatkarki PGE Budowlanych Aleksandra Wenerska i Bruna Honorio. Ostatnia z wymienionych występowała w przeszłości w barwach klubu z Rzeszowa.
Kilka dni po zakończeniu finałowej rywalizacji w okolicach rzeszowskiego rynku odbyło się Święto Paniagi, podczas którego drużyna Developresu została nagrodzona brawami przez kibiców. Siatkarki przejechały w korowodzie pod fontannę multimedialną stanowiącą kultowe miejsce dla stolicy Podkarpacia. Fani mieli okazję podziękować im za zdobycie srebrnego medalu.
Przed sezonem oczekiwania wobec Rysic były duże. Wielu mieszkańców miasta położonego nad Wisłokiem liczyło na obronę tytułu, co nie mogło dziwić. Developres dysponował mocnym składem i był faworytem rozgrywek. Nie udało się powtórzyć ani zdobycia mistrzostwa, ani wywalczenia krajowego pucharu. Po tym, jak emocje powoli opadły, należy jednak docenić drugie miejsce w Tauron Lidze.
Niedosyt w Rzeszowie na pewno jest, ale trzeba pamiętać, że Developres to klub istniejący dopiero od czternastu lat, a na koncie ma już dziewięć medali mistrzostw Polski. Dodatkowo z powodzeniem reprezentuje nasz kraj na arenie europejskiej – w tym sezonie znów dotarł do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń.
Rewelacja z Opola
Gratulacje należą się też siatkarkom UNI Opole. Drużyna prowadzona przez Bartłomieja Dąbrowskiego od początku sezonu stała się rewelacją rozgrywek. Klub z Opolszczyzny, który powstał dopiero dekadę temu, zajął trzecie miejsce w fazie zasadniczej. Później sporo namieszał w play-off i ostatecznie stanął do walki o brązowy medal.
W toczonej do trzech zwycięstw walce o najniższy stopień podium Opolanki pokonały 3:1 BKS Bielsko-Biała. Największym uznaniem trzeba nagrodzić Katarzynę Zaroślińską-Król. Dla doświadczonej zawodniczki mającej na koncie występy w reprezentacji Polski był to już dziesiąty medal wywalczony podczas ligowych zmagań. Czas pokaże, czy opolski zespół na dłużej zagości w ścisłej krajowej czołówce.

