Śląsk to region o ogromnym znaczeniu dla polskiej piłki nożnej. Tamtejsze drużyny odnosiły wielkie sukcesy, zarówno na arenie krajowej, jak i w rozgrywkach międzynarodowych. Pod koniec czerwca odwiedziliśmy ten region przy okazji wyjątkowego meczu charytatywnego. W naszej opowieści przedstawimy kulisy tego wydarzenia, ale nawiążemy też do historii, by przedstawić choćby mały wycinek dziejów śląskiego futbolu.
Na Śląsku znajdują się dwa z najbardziej rozpoznawalnych obiektów sportowych w naszym kraju. W Chorzowie dumnie stoi Stadion Śląski, nazywany kotłem czarownic. To tam piłkarska reprezentacja Polski pokonywała Związek Radziecki, Anglię, Holandię czy Portugalię.
Tam zdobywała pierwszy od szesnastu lat awans na mistrzostwa świata po zwycięstwie nad Norwegią oraz historyczną przepustkę na mistrzostwa Europy po triumfie w starciu z Belgią. Każde z tych spotkań jest dobrze znane kibicom i zajmuje istotne miejsce w kanonie polskiego piłkarstwa.
Katowice mogą natomiast poszczycić się Spodkiem, czyli halą, która była areną wielkich momentów polskiego sportu. Przed laty hokeiści ograli tam Związek Radziecki, co do dziś wspominane jest jako najwspanialszy moment w dziejach naszego hokeja. Nieco ponad dekadę temu w tych samych ścianach biało-czerwoni siatkarze sięgali po tytuł mistrzów świata.

Właśnie w Katowicach podczas naszej podróży zatrzymaliśmy się na dłużej. I właśnie piłkarskie kluby ze stolicy województwa śląskiego przedstawimy w naszym wątku historycznym. Przybliżymy najciekawsze według nas historie, przy czym pojawią się także kluby już nieistniejące.
GKS Katowice
Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście GKS Katowice. Nie może to dziwić, gdyż GieKSa jest zdecydowanie najpopularniejszym i najbardziej utytułowanym klubem we wspomnianym mieście. Czterokrotnie – pod koniec lat 80. i na początku lat 90. – zdobywała wicemistrzostwo Polski. W dorobku ma także cztery miejsca na najniższym podium ligowych rozgrywek oraz trzy krajowe puchary.
Klub z Bukowej zapisał też piękną kartę w europejskich pucharach, grając między innymi z FC Barcelona. W nadchodzącym sezonie, po latach przerwy, znów będzie reprezentował nasz kraj w międzynarodowych rozgrywkach. Przepustkę do nich drużyna prowadzona obecnie przez Rafała Góraka wywalczyła w dramatycznych okolicznościach, strzelając decydującego gola w końcowych sekundach ostatniej kolejki.
Teraz GKS gra na nowym stadionie, prezentuje dobry futbol, a wspomniany Górak jest jednym z najbardziej cenionych trenerów w Ekstraklasie. Dłużej nie będziemy się rozpisywać, gdyż klubowi założonemu w 1946 roku poświęciliśmy oddzielny tekst na 60-lecie jego narodzin.
Sparta Katowice
Drugą siłą miasta jest obecnie Sparta Katowice. Jak podaje portal 90 minut.pl, klub został założony w 1924 roku jako Ligocianka Katowice, a 40 lat później połączył się KS Sparta, przyjmując jego nazwę.
Obecnie Sparta gra w grupie 3 Betlic 3. Ligi. W zeszłym sezonie zajęła w niej trzecie miejsce, tracąc pięć punktów do lokaty dającej prawo gry w barażach o awans na trzeci poziom rozgrywkowy. Być może więc już wkrótce stolica województwa śląskiego doczeka się dwóch drużyn na poziomie centralnym.
Dodajmy, że w przeszłości zawodnicy Sparty aż pięciokrotnie sięgali po mistrzostwo Polski w siedmioosobowej odmianie piłki ręcznej. Sukcesy odnosiła również sekcja skoków do wody.
Podlesianka Katowice
Klub założony w 1938 roku występuje obecnie w IV lidze śląskiej, a więc na piątym szczeblu rozgrywkowym. W ubiegłym sezonie zajął w tych rozgrywkach trzecie miejsce. Jego siedziba mieści się w Podlesiu, dzielnicy Katowic. Na stronie Miejskiego Domu Kultury Południe w Katowicach czytamy:
Już w czasie plebiscytowym w Podlesiu, zaczął organizować się ruch sportowy. Grupa zapaleńców: Albin Świerkot, Piotr Walter i inni próbowali stworzyć klub piłkarski. Rozgrywali mecze z podobnymi drużynami w okolicznych miejscowościach, a pierwsze boisko znajdowało się w pobliżu dworca kolejowego. Dopiero w 1931 roku ksiądz proboszcz Wientzek utworzył klub piłkarski w oparciu o Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży (KSM). Istniało już stałe boisko znajdujące się między cmentarzem a strzelnicą, powiększane karczowaniem pobliskiego lasku. Drużyna rozgrywała mecze z zespołami klas C i B. Znalazła oparcie w Stowarzyszeniu Młodzieży „Sokół”. W 1932 roku drużyna przyjęła nazwę „Strzelca”, a w 1938 przekształciła się w Klub Sportowy „Podlesianka”. Na legendarnym zebraniu w 1938 roku, inicjatorzy – współzałożyciele „Podlesianki”: Izydor Żemła, Maksymilian Jaworski i inni, obeznani już ze strukturą najsilniejszych klubów sportowych, powołali na prezesa Wilhelma Brożka, zapisując pozostałych mieszkańców Podlesia na członków wspierających. Z pierwszych składek zakupiono trzy kosze sprzętu piłkarskiego. Klub Sportowy 38 Podlesianka – ruszył naprzód!
Piłkarską przygodę w Podlesiance pod koniec lat 80. zaczynał Adam Olczak, który później trafił do GKS i w jego barwach występował na ekstraklasowych boiskach. Karierę w opisywanym klubie kończył natomiast Seweryn Gancarczyk, urodzony w Dębicy siedmiokrotny reprezentant Polski.
W 2006 roku pojechał nawet na odbywające się w Niemczech mistrzostwa świata, ale na mundialu nie rozegrał ani jednego meczu. Z powodzeniem występował w lidze ukraińskiej, a w ojczyźnie przywdziewał barwy między innymi Lecha Poznań, Łódzkiego Klubu Sportowego i Górnika Zabrze.
Rozwój Katowice
W tej samej lidze co Podlesianka występuje także Rozwój. Klub założony w 1925 roku może pochwalić się przede wszystkim dwoma wychowankami, którzy trafili do reprezentacji Polski. Są nimi Tomasz Zdebel i Arkadiusz Milik. Pierwszy z wymienionych zagrał w narodowych barwach czternaście razy. Ma za sobą występy w Bundeslidze, może pochwalić się również zdobyciem krajowych pucharów w Belgii i Turcji.
Milik wystąpił w reprezentacji 73 razy, brał udział w wielkich turniejach, między innymi we wspominanym przez nas z rozrzewnieniem EURO 2016. Jego CV wygląda imponująco, gdyż widnieją w nim wielkie kluby – Bayer Leverkusen, Ajax, Napoli, Olympique Marsylia i Juventus. Można jedynie żałować, że napastnika tak często trapiły kontuzje, bo gdyby nie one, urodzony w Tychach zawodnik z pewnością osiągnąłby jeszcze więcej.
W sezonie 2015/2016 Rozwój grał na zapleczu Ekstraklasy. Trzy lata później dotarł do 1/8 finału Pucharu Polski. Warto dodać, że na przestrzeni lat na ławce trenerskiej tego klubu zasiadało wielu ludzi zasłużonych dla polskiej piłki. Byli to między innymi Spirydion Albański, Joachim Krajczy, Alojzy Łysko, Antoni Nieroba, Marek Koniarek, Marek Motyka czy Dariusz Fornalak.
MK Górnik Katowice
Kolejny klub, który może poszczycić się znanym wychowankiem. To tam zaczynała się piłkarska droga Jana Furtoka. Chyba żadnemu fanowi piłki nożnej nie trzeba przedstawiać tego znakomitego napastnika.
Stał się on ikoną GKS Katowice, rozgrywał piękne mecze w Bundeslidze, 36 razy wystąpił w reprezentacji Polski. W młodości z MK Górnikiem związany był też Jakub Świerczok, sześciokrotny reprezentant naszego kraju, czterokrotny mistrz Bułgarii z Łudogorcem Razgrad.
Klub założony w drugiej połowie lat 70., z połączenia Górnika Murcki i Górnika Kostuchna, występował w przeszłości na trzecim poziomie rozgrywkowym. Obecnie rywalizuje w rozgrywkach klasy A.
Dąb Katowice
Dąb był klubem specyficznym i tak naprawdę trudno określić rok jego założenia. Postarajmy się więc odtworzyć przebieg zdarzeń. W roku 1911 górnośląska miejscowość Domb znajdowała się w Cesarstwie Niemieckim. Wówczas narodził się w niej klub SC Eiche.
Jedenaście lat później, gdy Polska była już niepodległa, wspomniana wieś została przyłączona do II RP. Zarówno miejscowość, jak i klub zmieniły nazwę na „Dąb”. Pełna nazwa klubu brzmiała „GKS Dąb 1922 Katowice”. Autorzy Księgi Pamiątkowej wydanej w 2000 roku przez GiA z okazji 80-lecia OZPN Katowice odnaleźli w dawnej prasie informację o tym, że już w 1927 roku obchodzono 15-lecie klubu.
Wtedy jeszcze działacze uznawali za stosowne odwoływać się do tradycji niemieckiego klubu SC Eiche, założonego w 1912 . Oczywiście – wówczas dla wszystkich było jasne, że SC Eiche było przede wszystkim klubem śląskim, dzielnicowym, bez narodowościowych deklaracji. Zresztą zachował się dokument informujący, że na klubowych zebraniach mówiono po polsku. A niemiecka nazwa? A jaka miała być, skoro musiała ją zaaprobować niemiecka administracja. Sprawę wyjaśnia jedna z publikacji, w której stwierdzono wręcz, że „KS Dąb spolszczył tylko nazwę, gdyż jego wewnętrzna struktura była polska. Działo się to w czerwcu 1922 roku” – napisano we wspomnianej książce.
Dąb Katowice może pochwalić się tym, że jego barwy reprezentował późniejszy mistrz świata! Piłkarską karierę zaczynał tam Richard Herrmann, który rozegrał osiem meczów dla reprezentacji RFN, a w 1954 roku wywalczył z nią Puchar Rimeta po jednym z najsłynniejszych finałów, w którym Niemcy sensacyjnie ograli Złotą Jedenastkę z Węgier.
W finale Herrmann co prawda nie wystąpił, ale na szwajcarskim turnieju strzelił gola Węgrom – w meczu grupowym przegranym przez jego drużynę 3:8. Było to jego jedyne spotkanie podczas tamtych mistrzostw i ostatnie w reprezentacyjnej przygodzie.
Inną znaną postacią związaną z opisywanym klubem był Ewald Dytko. To przedwojenny reprezentant Polski, który w 1938 roku wystąpił w słynnym meczu przeciwko Brazylii w Strasburgu. Spotkanie to stanowiło dla naszej narodowej drużyny debiut na mistrzostwach świata i zakończyło się porażką 5:6 po dogrywce. Dytko wziął udział również w igrzyskach olimpijskich 1936 w Berlinie, gdzie Polacy zajęli czwarte miejsce.
Dąb posiadał inne sekcje, spośród których największe sukcesy odnosiła pływacka. Uprawiano w nim także między innymi hokej na lodzie, lekkoatletykę, boks czy zapasy. Klub zakończył działalność w 1968 roku, po tym jak został wchłonięty przez GKS Katowice.
Baildon Katowice
Kontynuatorem przedwojennych tradycji Dębu był Baildon, który powstał w lutym 1945 roku. Jego nazwa związana jest z hutą Baildon, ta zaś została tak nazwana na cześć Johna Baildona, syna szkockiego właściciela huty żelaznej pod Edynburgiem. Raz jeszcze zajrzyjmy do przywołanej wcześniej Księgi Pamiątkowej:
Na Górny Śląsk, do „nieznanej krainy porośniętej gęstymi lasami”, John Baildon przybył w końcu XVIII wieku. Między wioskami Dąb i Załęże wybudował hutę. W 1804 poślubił córkę bogatego kupca z Gliwic. Zaczął inwestować na Śląsku w hutnictwo żelaza, górnictwo węgla, rud cynkowych i w dobra ziemskie. Nigdy nie powrócił do Szkocji.
W latach 50. i 60. Baildon skupiał aż szesnaście sekcji. Z klubem związana była między innymi wybitna tenisistka Jadwiga Jędrzejowska, która przed II wojną światową osiągała wielkie sukcesy na najsłynniejszych kortach, docierając do finałów Wimbledonu, French Open i US Open.
Opowieść o futbolowej drużynie Baildonu zakończmy wypowiedzią znalezioną w publikacji wydanej przez GiA. Ostatni trener piłkarzy tego klubu, Edward Krymer, tak mówił o nietypowej przyczynie rozwiązania pierwszego zespołu w 1988 roku:
W szatni mieliśmy piece gazowe, które podgrzewały wodę do kąpieli. Liczniki znajdowały się w pobliskim domu kultury. Kiedy dom kultury przejął prywatny właściciel, nie chciał już płacić za gaz używany przez piłkarzy i nikt nie potrafił tego problemu załatwić.
1.FC Katowice
Przegląd katowickich klubów kończymy na 1.FC Katowice. Tak jak w przypadku GieKSy, odsyłamy do naszego oddzielnego tekstu, który kilka lat temu napisał Bartosz Bolesławski. Z tamtego artykułu można dowiedzieć się dużo więcej.
W tym miejscu przypomnimy jednak najważniejsze fakty. Klub powstał w 1905 roku i do 1922 występował pod nazwą Preussen 05. W wyniku nacisków władz odrodzonej Polski zmienił nazwę na 1.FC Katowice.
Był bliski zdobycia mistrzostwa Polski i to wówczas, gdy rywalizacja o to trofeum po raz pierwszy odbywała się w odsłonie rozgrywek ligowych. Do historii przeszedł mecz z Wisłą Kraków, o którym więcej pisał Bartosz Bolesławski w wyżej podlinkowanym tekście.
Nadmieńmy w tym miejscu, że Katowiczanie tamten sezon zakończyli na drugim miejscu w ligowej tabeli, a w lidze polskiej rywalizowali w sumie przez trzy sezony. Opowieść o losach tego klubu jest niezwykła i wykracza daleko poza sport.
Nie będziemy jednak powielać tego, co napisał nasz redakcyjny kolega, dodamy tylko, że jego opis klubowych dziejów był pełny i wyczerpujący, dlatego jeszcze raz odsyłamy do lektury.
Warto jeszcze wspomnieć, że piłkarzem 1.FC Katowice był Ernest Wilimowski, jedna z najciekawszych postaci w historii polskiej piłki. Pod koniec 2006 roku klub został reaktywowany i obecnie występuje w katowickiej klasie B.
Mecz w Tychach
Z przeszłości przenosimy się w teraźniejszość, tak jak z Katowic przejeżdżamy do Tychów. Tak się składa, że tamtejszemu GKS również jakiś czas temu poświęciliśmy oddzielny tekst. Miniony sezon był dla tego klubu bardzo nieudany.
Tyszanie spadli z Betclic 1. Ligi i w nadchodzących rozgrywkach będą rywalizować na trzecim szczeblu. Powody do radości mieli za to tyscy fani hokeja na lodzie. GKS obronił bowiem tytuł mistrza Polski w tej dyscyplinie.
Celem naszego przyjazdu do wspomnianego miasta była wizyta na meczu charytatywnym. Na boisko, przy grubo ponad trzydziestostopniowym upale, wybiegli youtuberzy. Naprzeciw siebie stanęły Ekipa Fantasy i Youtube FC.

Na murawie zaprezentowali się między innymi Footroll – twórca filmów o treści piłkarskiej, czy Izak – komentator e-sportu, mający na koncie również przygodę z relacjonowaniem piłki nożnej. Jednym z zawodników był również Łatwogang. W kwietniu tego roku youtuber zorganizował transmisję charytatywną, dzięki której zebrano kwotę ponad 280 milionów złotych. Została ona przeznaczona na pomoc dzieciom chorującym na nowotwór.
Cel meczu rozgrywanego na Stadionie Miejskim w Tychach również był szczytny. Była nim zbiórka pieniędzy na rzecz dzieci zmagających się z wadami serca. Rozegrano już drugą edycję tej sportowej zabawy. Pierwsza odbyła się przed rokiem. Teraz piłkarskie starcie miało wyjątkowy charakter, gdyż stanowiło memoriał Dawida „Deva” Błacha, nieżyjącego członka Ekipy Fantasy.
Sportowa zabawa niosąca pomoc
Stadion Miejski w Tychach, domowy obiekt wspomnianego GKS, robi duże wrażenie. Mieści kilkanaście tysięcy widzów i wygląda bardzo efektownie. W piękne sobotnie popołudnie, 27 czerwca, na trybunach zjawiło się mnóstwo kibiców.
W rolę trenera Ekipy Fantasy wcielił się Michał Pol, jeden z najpopularniejszych w Polsce dziennikarzy sportowych, w przeszłości redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego”. Mecz sędziował znany arbiter Piotr Lasyk. Co ciekawe, jego asystenci nie pracowali za linią boczną, lecz biegali po boisku.

Na trybunach przez całe spotkanie trwała dobra zabawa, pojawiała się meksykańska fala, ale największą frajdę sprawiało kibicom rozpowszechnione podczas trwającego właśnie mundialu norweskie wiosłowanie. Wodzirej uderzał w bęben, a widzowie robili to, co fani Erlinga Haalanda i spółki. Nie trzeba tego opisywać, gdyż celebracja Norwegów chyba już wpisała się w kanon światowego kibicowania.

Po murawie biegali co prawda amatorzy, lecz stworzyli przyjemne i emocjonujące widowisko. Drużyna YouTube FC wygrała 3:2, ale nie wynik był tego dnia najważniejszy. Najistotniejszy przekaz stanowiło pomaganie poprzez futbol. Takie inicjatywy najlepiej pokazują, jak wielką siłę może mieć sport.

