GKS Katowice – historia na 60-lecie klubu

Czas czytania: 10 m.
5
(3)

10 marca 2024 roku Retro Futbol gościło na Stadionie Miejskim w Rzeszowie, gdzie w meczu 23. kolejki Fortuna 1. Ligi Resovia podejmowała GKS Katowice. W pomeczowym tekście podejmiemy kilka wątków, a jednym z nich będzie opowieść o dziejach śląskiego klubu, który w tym roku obchodzi 60. rocznicę powstania.

Przed meczem

Resovia przystępowała do tego meczu świeżo po wyjazdowej porażce 0:4 z Lechią Gdańsk. Zajmowała piętnaste miejsce w tabeli Fortuna 1. Ligi, co plasowało ją tuż nad strefą spadkową. GKS był dziesiąty. W poprzedniej kolejce zawodnicy ze stolicy województwa śląskiego wygrali 3:1 ze Zniczem Pruszków.

Ten rok jest bardzo ważny dla klubu z Katowic. GKS obchodzi bowiem 60-lecie powstania. Na pomeczowej konferencji prasowej zapytaliśmy obecnego trenera GKS, Rafała Góraka, o to, czy w jego drużynie panuje wyjątkowa atmosfera powodowana jubileuszem. Szkoleniowiec udzielił wyczerpującej odpowiedzi:

Po spadku do drugiej ligi teraz jesteśmy trzeci sezon w pierwszej lidze. W każdym z tych sezonów mieliśmy ogromne marzenia, żeby być jak najwyżej. Wiadomo, że nasz klub w tym roku ma jubileusz i obchodziliśmy te urodziny wspólnie przy Bukowej podczas meczu z Miedzią, czy w czasie uroczystej gali. Moi piłkarze są świadomi, w jakim klubie grają. Z racji tego, że jestem najstarszy i najdłużej jestem w tym klubie, dużo piłkarzom opowiadam, dużo ich zajawiam tą piękną historią, którą GKS miał Piękna dekada GieKSy była pisana pięknymi zgłoskami. Któż by nie miał takich chęci, takich marzeń, takiej nadziei? Muszą natomiast iść za tym ciężka praca i wspólny wysiłek wszystkich dookoła, bo bez jakiegokolwiek małego, drobnego elementu nie da się tego zrobić. Jeżeli wszyscy razem pociągniemy, to może się wydarzyć wszystko. Nie ma co jednak rozbijać wielkich ambicji, bo nasz klub wiele razy też przez to cierpiał. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele wydarzyło się na Śląsku wokół zespołów, które awansowały do ekstraklasy. My ciągle nie możemy się do niej dopukać. Moim marzeniem jest, aby GKS kiedyś wszedł do ekstraklasy i był w stanie w niej być, ale się w niej zadomowić, żeby to nie był moment dla GKS Katowice, tylko żeby wszedł do ekstraklasy pełny, stabilny klub z pięknym stadionem, z ogromnym zapleczem i żeby siła GKS była na tyle mocna, by być w ekstraklasie, zostać i grać w niej przez wiele lat, a jeżeli się te marzenia ma, to można zrobić wiele.   

Do zapowiadanego we wstępie meczu wrócimy więc w dalszej części tekstu. Wcześniej przedstawimy dzieje GieKSy, która od sześciu dekad zajmuje ważne miejsce na mapie polskiego piłkarstwa.

Narodziny klubu 

GKS Katowice obchodził 60. urodziny niedawno, 27 lutego. Tego dnia piłkarze Rafała Góraka rozgrywali na stadionie przy ulicy Bukowej mecz Fortuna 1. Ligi z Miedzią Legnica. Na trybunach pojawiło się pięć tysięcy kibiców. Mieli oni powody do radości, katowiczanie wygrali bowiem 2:0 po golach Sebastiana Bergiera i Arkadiusza Jędrycha.

Tego samego dnia, mniej więcej w tym samym czasie, hokeiści klubu z Katowic mierzyli się w Sanoku z STS Ciarko Marmą, a więcej o tym meczu pisaliśmy tutaj. Drużyna hokejowa również uświetniła klubowy jubileusz, gdyż wygrała na Podkarpaciu 4:0.

Dokładnie 60 lat przed wyżej wspomnianymi triumfami, w czwartek 27 lutego 1964 roku oficjalnie zaczęła się historia GKS Katowice. Już jednak wcześniej zapadły decyzje, które przesądziły o narodzinach późniejszej legendy. 5 listopada 1963 roku doszło do spotkania przedstawicieli kilku klubów.

Działacze Górnika 20 Katowice, TKS-u Rapid-Orzeł Wełnowiec, KS-u Koszutka Katowice, Katowickiego Klubu Łyżwiarskiego, Katowickiego Klubu Sportowego Górnik i Górniczego Klubu Żeglarskiego Szkwał dogadali się w sprawie połączenia sił, co dało początek Górniczemu Klubowi Sportowemu Katowice.

Nieco ponad trzy miesiące później pomysł został oficjalnie zatwierdzony. Nowy klub przyjął  złoto-zielono-czarne barwy. Wkrótce awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej, a pierwszy mecz w elicie rozegrał w sierpniu 1965 roku, przegrywając 2:3 na Stadionie Śląskim w Chorzowie z Górnikiem Zabrze. GieKSa stała się solidną drużyną i co sezon znajdowała się w czołowej dziesiątce ligowych rozgrywek.

Europejskie boje

Mieszkańcy Katowic nie musieli też długo czekać na debiut klubu ze swojego miasta w europejskich pucharach. Doszło do niego już w 1967 roku, kiedy katowiczanie rywalizowali w nieistniejącym obecnie Pucharze Intertoto. Start w tych rozgrywkach nie był udany. Rok później było nieco lepiej, gdyż śląski zespół dwa razy pokonał szwedzkie Orebro SK i raz wygrał ze szwajcarskim FC La Chaux-de-Fonds. Nie udało się jednak wyeliminować Hansy Rostock z NRD.

W sezonie 1970/1971 GKS Katowice wreszcie miał okazję zagrać w rozgrywkach bardziej prestiżowych niż wspomniany Puchar Intertoto. Drużyna, którą prowadził wówczas trener Marceli Strzykalski, przystąpiła do rywalizacji w Pucharze Miast Targowych, poprzedniku Pucharu UEFA. Los przydzielił katowiczanom wielkiego rywala, którym była FC Barcelona.

Mało kto spodziewał się rozstrzygnięcia innego niż pewny triumf hiszpańskiej drużyny. Piłkarze z Polski postawili się jednak faworytom. Pierwsze spotkanie zostało rozegrane na Stadionie Śląskim. Co ciekawe na chorzowskim obiekcie odbyły się tego dnia, 16 września 1970 roku, aż dwa mecze. Oprócz konfrontacji GieKSy z Katalończykami doszło także do starcia Ruchu Chorzów z Fiorentiną. Widowiska te oglądało z trybun ponad 70 tysięcy kibiców.

Piłkarze Barcelony atakowali, ale w bramce katowickiej ekipy bardzo dobrze spisywał się Franciszek Sput. Mimo dużej przewagi gości, wydawało się, że spotkanie zakończy się niespodziewanym remisem. Na osiem minut przed ostatnim gwizdkiem Carles Rexach strzelił jednak jedynego gola, dzięki czemu Barca miała przed rewanżem skromną zaliczkę.

Była to piękna bramka koronująca świetną grę dyrygenta zespołu Barcelony. Wcześniej popisał się dwukrotnie znakomitymi strzałami, sparowanymi jednak przez Sputa. Rexach, obok lewoskrzydłowego Pujola, pomocnika Zabalaza i obrońcy Torresa należał do najlepszych zawodników Barcelony – pisała „Trybuna Robotnicza”.

Rewanż odbył się 23 września w stolicy Katalonii. Po pierwszej połowie zanosiło się na wielką sensację. Już w 8. minucie prowadzenie przyjezdnym dał Gerard Rother. Krótko przed końcem pierwszej części Jerzy Nowok wykorzystał rzut karny. GKS prowadził 2:0!

Druga połowa była jednak popisem gospodarzy. W ciągu kwadransa piłkarze Barcelony doprowadzili do remisu, a w końcówce decydujący cios, podobnie jak w pierwszym meczu, zadał Rexach . FC Barcelona wygrała 3:2 i awansowała, ale piłkarze trenera Strzykalskiego mogli być z siebie dumni.

Jedenastka GKS zaskoczyła gospodarzy, narzucając wysokie tempo gry. Polscy piłkarze zepchnęli falowymi atakami rywali do głębokiej defensywy – pisał nazajutrz „Przegląd Sportowy”.

Na kolejny start GKS Katowice w europejskich pucharach przyszło czekać aż kilkanaście lat. Gdy jednak GieKSa, w kampanii 1986/1987, ponownie dostała się do międzynarodowych rozgrywek, reprezentowała w nich Polskę przez dziesięć sezonów z rzędu! 

Największym sukcesem było sensacyjne wyeliminowanie Girondins Bordeaux w 1/16 finału Pucharu UEFA w sezonie 1994/1995. W barwach francuskiego klubu występowali wówczas  Bixente Lizarazu, Christophe Dugarry, a przede wszystkim Zinedine Zidane. Katowicką drużynę prowadził Piotr Piekarczyk. Pierwsze spotkanie rozgrywane było przy Bukowej. Gdy do końca pozostawały dwie minuty, bramkę zdobył Zdzisław Strojek, dzięki czemu gospodarze niespodziewanie wygrali 1:0.

Rewanż zaczął się lepiej dla Francuzów, którzy już w 18. minucie objęli prowadzenie po trafieniu Francka Histillolesa. Na dwadzieścia minut przed końcem sędzia podyktował rzut karny dla polskiego zespołu. Do piłki podszedł Krzysztof Walczak, który wykorzystał szansę. Remis 1:1 dał przepustkę do kolejnej fazy zawodnikom GKS. Trener Piekarczyk oceniał niedawno na łamach tygodnika „Piłka Nożna”:

Trudno mi powiedzieć czy to najlepszy mecz w całej historii GKS-u, ale na pewno wyeliminowanie Bordeaux było największym sukcesem.

Kolejnym przeciwnikiem był Bayer Leverkusen. Niemiecki zespół okazał się zdecydowanie lepszy, wygrywając 4:1 w Katowicach i 4:0 u siebie. „Przegląd Sportowy” ironicznie pisał dzień po starciu rewanżowym, które odbyło się 6 grudnia, w Mikołajki:

Niezły zamęt sprawili dzieciom z Leverkusen piłkarze GKS. Małoletni kibice Bayeru, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego byli święcie przekonani, że Mikołaj przybywa zawsze z Laponii. Potem wszystko musiało im się poplątać, bowiem 11 „Mikołajów” rodem z Katowic rozdawało prezenty aż miło.

Wspomniana pucharowa dekada zakończyła się dla klubu z Katowic w przykry sposób. GKS nieoczekiwanie odpadł z Pucharu Zdobywców Pucharów, przegrywając po rzutach karnych z Araratem Erewań z Armenii. Później drużyna z Bukowej zaprezentowała się na europejskiej scenie jeszcze tylko raz. I poniosła jedną z najbardziej pamiętnych i symbolicznych porażek w historii startów polskich klubów w międzynarodowych rozgrywkach.

Był to sezon 2003/2004. GieKSa dwukrotnie zremisowała z macedońską Cementarnicą Skopje, najpierw 0:0 na wyjeździe, a następnie 1:1 u siebie. Bramka stracona przed własną publicznością oznaczała wczesne pożegnanie z Pucharem UEFA. W kolejnych latach polskie kluby wiele razy kompromitowały się w europejskich pucharach, odpadając w starciach ze słabymi rywalami. Tamte remisy katowickiej drużyny, równorzędne z porażką, były jednak przez pewien czas symbolem polskich niepowodzeń.

Można powiedzieć, że większość polskich drużyn miała swoją Cementarnicę. Dla Wisły Kraków była to Levadia Tallin, dla Lecha Poznań – Stjarnan lub Żalgiris Wilno, dla Legii Warszawa – FC Dudelange, a dla naszej drużyny narodowej – reprezentacja Mołdawii. Od tamtej wpadki minęło ponad 20 lat. GKS od tej pory nie zagrał kolejny raz w europejskich pucharach.

Sukcesy krajowe

W ciągu sześćdziesięciu lat GKS odnosił także krajowe sukcesy, bez których zresztą nie byłoby występów na europejskiej arenie. GieKSa aż trzykrotnie sięgała po Puchar Polski. Jej triumfy w tych rozgrywkach opisywaliśmy dokładnie kilka miesięcy temu w oddzielnym tekście. W tym miejscu krótko je przypomnimy.

Pierwszy raz GKS Katowice okazał się najlepszy w Pucharze Tysiąca Drużyn w sezonie 1985/1986, pokonując w finale Górnika Zabrze aż 4:1. Kolejny triumf miał miejsce w kampanii 1990/1991, gdy katowicka drużyna wygrała 1:0 z Legią Warszawa. Trzecie, i jak do tej pory ostatnie, zwycięstwo w walce o krajowy puchar GieKSa odniosła w sezonie 1992/1993, a w decydującym meczu zwyciężyła po rzutach karnych rezerwy Ruchu Chorzów.

Pięć razy GKS przegrywał w finale Pucharu Polski. W 1985 roku lepszy w rzutach karnych okazał się Widzew Łódź. Dwa lata później, również po karnych, w rywalizacji z katowiczanami triumfował Śląsk Wrocław. W roku 1990, 1995 i 1997 w finale GieKSa spotykała się z Legią Warszawa i za każdym razem stołeczna drużyna wygrywała 2:0.

Katowicki klub nigdy nie był mistrzem Polski. Cztery razy sięgał jednak po wicemistrzostwo – w 1988, 1989, 1992 i 1994 roku. Ma w dorobku tyle samo brązowych medali w ligowych zmaganiach. Do listy krajowych sukcesów należy doliczyć również dwa triumfy w Superpucharze Polski – w roku 1991 i 1995.

Ostatni raz w najwyższej klasie rozgrywkowej GKS grał w sezonie 2004/2005. To był fatalny sezon dla katowickiej drużyny. Co gorsza, klub nie dostał licencji na grę na zapleczu elity i kampanię 2005/2006 rozpoczął w IV lidze. Szybko jednak się z niej wydostał, błyskawicznie przeszedł także przez kolejny szczebel.

Drugi poziom rozgrywkowy od lat jest dla katowiczan nie do przejścia. W tym czasie GieKSa spadła nawet, w 2019 roku, na trzeci szczebel, na którym spędziła dwa sezony. W ostatnich dwóch kampaniach opisywany w tym tekście klub miał duże ambicje, plasował się w pierwszej dziesiątce pierwszoligowej tabeli, ale nie zdołał załapać się nie tylko na awans, ale nawet na baraże. Czy uda się teraz? Ewentualny sukces byłby pięknym zwieńczeniem 60-lecia klubu z Bukowej.

Słynny prezes i wielki piłkarz

Opisując historię GKS Katowice, trzeba wspomnieć o człowieku, który współtworzył największe sukcesy tego klubu. Był nim Marian Dziurowicz, działacz przez wiele lat związany z GieKSą. W 1976 roku został jej wiceprezesem, w 1988 objął funkcję prezesa. Pełnił ją do roku 1995. Właśnie wówczas ogłoszono go prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej.

28 lutego 2024 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym odbyła się uroczysta gala z okazji klubowego jubileuszu. Medalem 60-lecia został na niej uhonorowany m.in. Kazimierz Węgrzyn, w przeszłości bardzo dobry piłkarz, młodszemu pokoleniu znany głównie jako ekspert telewizyjny. Obrońca urodzony w Biłgoraju wspominał na scenie zmarłego w 2002 roku działacza:

Nie grałem tu aż tak długo, ale bardzo mile wspominam i GKS i prezesa Dziurowicza. To był najlepszy prezes, jakiego miałem w historii, to on tworzył atmosferę.

Uhonorowany został także Jan Furtok, prawdopodobnie najlepszy zawodnik w historii GKS Katowice, jedyny piłkarz tego klubu grający w finałach mistrzostw świata (Meksyk 1986), później także prezes GieKSy. Nie mógł być obecny na gali, gdyż od kilku lat cierpi na chorobę Alzheimera. Podczas meczu Resovii z GKS, licznie zgromadzeni w Rzeszowie kibice katowickiej drużyny wywiesili w swoim sektorze transparent wspierający legendarnego napastnika.

Krzysztof Nowak, obecny prezes GKS, podczas wspomnianej gali przedstawił pomysł, by nowy stadion katowickiego klubu nosił imię Jana Furtoka. Na sali obecny był m.in. prezydent Katowic Marcin Krupa. Gdy zgromadzeni goście usłyszeli propozycję prezesa, wstali i nagrodzili ją brawami. 

Inne sekcje

GKS Katowice to nie tylko męska piłka nożna. Na początku w klubie działało aż piętnaście sekcji! Obecnie bardzo dobrze spisuje się futbolowa drużyna kobiet. Piłkarki GieKSy w zeszłym sezonie dokonały tego, co jeszcze nie udało się piłkarzom, zdobyły bowiem mistrzostwo Polski.

Aktualnymi mistrzami kraju są także hokeiści GKS Katowice. Klub ten sięgał po tytuł na lodowisku aż ośmiokrotnie. W obecnym sezonie hokeiści ze stolicy województwa śląskiego dotarli już do półfinału Turon Hokej Ligi, gdzie ich rywalem jest JKH GKS Jastrzębie.

W najwyższej klasie rozgrywkowej od kilku sezonów grają także siatkarze. W tej dyscyplinie GKS nie odnosił tak dużych sukcesów, jak w piłce nożnej i hokeju na lodzie, warto jednak wspomnieć, że przed dwoma laty siatkarska GieKSa dotarła do ćwierćfinału Pucharu Polski.

Mecz w Rzeszowie

Wracamy do meczu zapowiadanego we wstępie. Co ciekawe, w ten sam weekend doszło aż do trzech starć rzeszowsko-katowickich. Tuż po meczu piłkarskim koszykarze OPTeam Resovii w spotkaniu drugiej ligi grali na wyjeździe z KS 27 Katowice i odnieśli zwycięstwo 79:55. Dzień wcześniej natomiast siatkarze Asseco Resovii pokonali 3:2, również na wyjeździe, GKS Katowice w spotkaniu Plusligi.

W rywalizacji piłkarskiej na początku atakowała drużyna z Katowic. Piłka bardzo szybko wpadła do bramki gospodarzy, ale gol nie został uznany, gdyż Adrian Błąd był na spalonym. Później przewaga gości nie była już tak duża. Okazje na gola dla Resovii marnowali Edvin Muratović i Adrian Łyszczarz. Mecz stał się wyrównany, z lekkim wskazaniem na rzeszowian. Przed przerwą gole jednak nie padły.

Druga połowa rozpoczęła się świetnie dla zespołu ze Śląska. W 50. minucie Branislav Pindroch minął się z piłką, która odbiła się od słupka i trafiła do Sebastiana Bergiera, ten z kolei skutecznie zakończył akcję.

Drużyna Rafała Ulatowskiego atakowała, ale dobrze w bramce GKS spisywał się Dawid Kudła, który bronił m.in. groźne strzały z dystansu. Na niecały kwadrans przed końcem piłkarze Rafała Góraka wyprowadzili decydujący cios, gdy kontrę zakończył Antoni Kozubal, pochodzący z Podkarpacia wychowanek Beniaminka Krosno. GKS wygrał w Rzeszowie 2:0.

Rafał Ulatowski oczywiście nie był po końcowym gwizdku w dobrym nastroju, ale na pomeczowej konferencji prasowej starał się nie załamywać i patrzeć w przyszłość z nadzieją:

Nie będę odkrywczy, jeśli powiem, że pierwsza bramka dla GKS Katowice diametralnie zmienia optykę oceny mojego zespołu, bo do momentu straty bramki mieliśmy swój plan, mieliśmy swój pomysł, chcieliśmy się zrehabilitować za pierwszą połowę meczu w Gdańsku, zmieniliśmy trochę ustawienie w defensywie, jeśli chodzi o proporcje. W pierwszej połowie GKS nie stworzył sobie żadnych sytuacji, jeśli chodzi o grę w obronie, byliśmy takim zespołem, jak w pierwszych meczach rundy wiosennej. Od momentu 0:1 praktycznie wszystko postawiliśmy na jedną kartę i graliśmy bez defensywnych pomocników, bo ani Bartek Ciepiela, ani Marcin Urynowicz to nie są nominalni defensywni pomocnicy. Postawiliśmy wszystko na to, żeby wyrównać, pokazaliśmy kilka akcji, które przy dobrze broniącym zespole GKS Katowice nie znalazły drogi do bramki. W efekcie po szybkim ataku straciliśmy drugą bramkę i wynikowo obraz tego meczu jest na pewno bardzo zły, w związku z tym nie pozostaje nic innego, jak tylko pracować i trenować. 

Cytowany już na początku tego tekstu szkoleniowiec gości Rafał Górak tak podsumował to spotkanie:

To było trudne spotkanie, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy Resovia postawiła nam poprzeczkę bardzo wysoko i, moim zdaniem, grała bardzo dobrze. Mieliśmy problemy w momencie stałych fragmentów, kiedy Resovia rzeczywiście nam zagroziła, ale dzięki dobrej postawie naszego bramkarza nie straciliśmy bramki. Druga połowa zaczęła się dla nas bardzo dobrze, pozwoliło nam to kontrolować grę, a drugą bramkę zdobyliśmy w sposób koncertowy. Dało nam to zwycięstwo 2:0, później były momenty, kiedy moja drużyna doskonale broniła, a jednocześnie szukała trzeciej bramki, która zazwyczaj zabija spotkanie. Musieliśmy być bardzo czujni do ostatniej minuty, Zdaliśmy egzamin bardzo dobrze i jesteśmy zadowoleni z wywiezienia trzech punktów.

Warto wspomnieć, nawiązując kolejny raz do jubileuszu GieKSy, że przy okazji meczu, prezes Resovii Leszek Bartnicki, przekazał Dawidowi Dubasowi, dyrektorowi sportowemu GKS Katowice, tablicę z okazji 60-lecia założenia śląskiego klubu.

Wspomnienie Stefana Kawalca

Mecz Resovii z GKS Katowice został poprzedzony minutą ciszy ku czci Stefana Kawalca, piłkarza zasłużonego dla trzech podkarpackich klubów. Urodził się on 26 stycznia 1957 roku. Był wychowankiem Stali Rzeszów. Występy w tym klubie rozpoczął w sezonie 1975/1976. Stal grała wówczas jako beniaminek w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sezon wcześniej nie tylko wywalczyła awans do elity, ale także niespodziewanie zdobyła Puchar Polski, co dało jej prawo gry w Pucharze Zdobywców Pucharów.

W jednym z meczów na europejskiej scenie zagrał także Stefan Kawalec, który wyszedł w pierwszym składzie na wyjazdowe spotkanie z walijskim Wrexham FC. Rzeszowianie przegrali 0:2, później zremisowali u siebie i pożegnali się z międzynarodowymi rozgrywkami. Wcześniej wyeliminowali norweskie Skeid Fotball Oslo. Był to jedyny, jak dotąd, start piłkarskiej drużyny z Rzeszowa w europejskich pucharach.

Po zakończeniu rundy jesiennej sezonu 1981/1982, gdy Stal Rzeszów grała na zapleczu elity, Kawalec przeniósł się do Stali Mielec występującej wówczas w najwyższej lidze. W lotniczym mieście grał przez półtora sezonu, zaliczywszy w ekstraklasie ponad trzydzieści występów. Łącznie dla klubów z Rzeszowa i Mielca rozegrał 44 mecze na najwyższym szczeblu ligowym.

W 1983 roku Stefan Kawalec został graczem Resovii, której barwy reprezentował do 1990 roku, po czym zakończył karierę. Wyjechał do Kanady i tam zamieszkał. Zmarł 9 marca 2024 roku w mieście London, przeżywszy 67 lat.

Źródła, których korzystałem:

  • Praca zbiorowa – „Księga pamiątkowa. 80 lat OZPN Katowice”
  • Grzegorz Ignatowski, Andrzej Potocki, Mariusz Świerczyński (pod redakcją) – „Polskie kluby w europejskich pucharach”
  • Artykuł autorstwa Jarosława Tomczyka – „Diamentowe gody Gieksy” opublikowany w tygodniku „Piłka Nożna” Nr 10/2024
  • „Przegląd Sportowy”
  • „Nowiny”
  • 90 minut.pl
  • „Retro Futbol”

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 3

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

Paolo Di Canio – piłkarz z piętnem faszysty

Paolo Di Canio to jeden z najbardziej kontrowersyjnych piłkarzy w historii dyscypliny. Przypomnijmy zatem jego historię.

Trzecie z rzędu zwycięstwo, występy Lewandowskiego, Mariusz Misiura – reminiscencje po meczu Stali Rzeszów ze Zniczem Pruszków

7 kwietnia 2024 Retro Futbol gościło na Stadionie Miejskim w Rzeszowie, gdzie miejscowa Stal rywalizowała ze Zniczem Pruszków. Przy okazji tej wizyty zanurzymy się...

Demba Ba – snajper, który pogrążył Stevena Gerrarda

Historia kariery Demby Ba, który oprócz wykorzystania błędu Gerrarda, zapisał się w pamięci kibiców kilkoma innymi znakomitymi występami