Euro 2012. 10 pamiętnych momentów

8. Klęska gospodarzy

W 2012 roku po raz trzeci w historii mistrzostwa Europy zorganizowały dwa kraje. Po raz drugi w historii dwaj gospodarze pożegnali się z walką o Puchar Henriego Delaunaya już po fazie grupowej.

Polska i Ukraina miały blisko trzy lata na wyselekcjonowanie kadry i przygotowanie się do udziału mistrzostwach. W Polsce sytuacja była bardziej klarowna. Po nieudanych eliminacjach do mistrzostw świata w RPA, zwolnieniu Leo Beenhakkera w wywiadzie telewizyjnym i tymczasowej kadencji Stefana Majewskiego, misję utworzenia silnej reprezentacji na Euro 2012 powierzono Franciszkowi Smudzie.

Franz – co dziś może wydawać się nieco dziwne – był człowiekiem z dużym społecznym poparciem. Uchodził za jednego z najlepszych polskich trenerów, miał za sobą udane trzy lata w Lechu Poznań. W stolicy Wielkopolski zabrakło mu tylko truskawki na torcie w postaci mistrzostwa Polski.

Zadanie postawione przed Smudą było jasne: od listopada 2009 do początku czerwca 2012r. masz do rozegrania tylko mecze towarzyskie, w trakcie których możesz testować co chcesz i kogo chcesz, ale ważne, żebyś zdążył zbudować dobry zespół do tej jakże ważnej imprezy.

Ukraińcy wiązali nadzieję na sukces z powrotem na stanowisko selekcjonera Olega Błochina, który pełnił tę funkcję w latach 2003-2007. W tym czasie doprowadził Ukrainę do najlepszej ósemki na świecie podczas mundialu w Niemczech. Błochin miał dużo mniej czasu niż Smuda, bo objął ukraińską reprezentację dopiero na rok przed mistrzostwami Europy.

Po losowaniu fazy grupowej większy optymizm panował w Polsce. Grupa A z Grecją, Rosją i Czechami uchodziła za najłatwiejszą z możliwych. Ukraina znalazła się w grupie D, a dolosowanymi do niej zespołami były Szwecja, Francja i Anglia.

Nadzieje na dobry wynik Polski zostały rozwiane błyskawicznie. Franciszek Smuda nie przypominał trenera, którego znaliśmy choćby z Lecha lub z Widzewa. Zdawał się być przytłoczony presją, która udzielała się też jego piłkarzom. Mistrzostwa, które miały być najważniejszą imprezą dla polskiej reprezentacji, okazały się sportową katastrofą. 1:1 z Grecją, 1:1 z Rosją i 0:1 z Czechami. Wyglądało to zwykle tak samo: niezły początek, a im bliżej do końca spotkania, tym gorzej Polacy wyglądali na boisku. Jedynym wyjątkiem był gol Jakuba Błaszczykowskiego w meczu z Rosją, strzelony w drugiej połowie.

Warszawska strefa kibica pękała w szwach w trakcie meczów Biało-Czerwonych

Ukraina zaczęła udział w mistrzostwach od wygranej 2:1 nad Szwecją. Kolejne mecze co prawda przegrała, odpowiednio 0:2 z Francją i 0:1 z Anglią, lecz wstydu swoim kibicom nie przyniosła.

W takich przypadkach przychodzi na myśl pytanie: czy duża liczba meczów towarzyskich i brak spotkań o stawkę przez długi czas bardziej pomaga czy szkodzi gospodarzom turniejów?

7. Piękne gole

To, co tygryski lubią najbardziej i co wzbudza największe emocje. Trafienia wyjątkowej urody doprowadzają każdego fana futbolu do euforii.

Rozegrano pięć turniejów o mistrzostwo Europy w 16-zespołowym składzie. Na boiskach w Polsce i na Ukrainie piłkarze strzelili 77 goli. Słabiej wypadli tylko zawodnicy uczestnicy Euro ’96, którzy pokonali bramkarzy rywali jedynie 65 razy. W 2004 i 2008 roku strzelono po 78 goli, a najlepiej pod tym względem wypada belgijsko-holenderski turniej z 2000 roku – wówczas bramkarze wyciągali piłkę z siatki aż 85 razy.

77 goli w 2012 oznacza, że średnia trafień wyniosła 2,48 gola na mecz. Raczej dobrze o poziomie rywalizacji świadczy fakt, że pierwszy bezbramkowy remis pojawił się dopiero w ćwierćfinale (Włochy – Anglia), a drugi i ostatni w półfinale (Hiszpania – Portugalia)

Najpiękniejszy w mojej opinii gol padł podczas serii rzutów karnych we wspomnianym wyżej ćwierćfinałowym spotkaniu Włoch i Anglii. W trzeciej serii do piłki podszedł Andrea Pirlo. Zawodnik Juventusu nie mógł się pomylić, bo wcześniej swojej jedenastki nie wykorzystał Riccardo Montolivo i w konsekwencji Anglia prowadziła 2:1. Pirlo nie dość, że stanął na wysokości zadania, to jeszcze ośmieszył Joe Harta, ponieważ strzelił gola technicznym strzałem w środek bramki, powtarzając wyczyn Antonina Panenki z 1976 roku.

Jak przyznał w rozmowie z dla oficjalnego kanału Europejskiej Unii Piłkarskiej w serwisie YouTube – decyzję o takim wykonaniu karnego podjął w trakcie wykonywania rozbiegu. Po co, by ukarać pewność siebie Harta, który stojąc na linii bramkowej wykonywał ruchy mające zdeprymować włoskiego mistrza. Zobaczcie to sami.

Pirlo strzelił jeszcze jednego gola wyjątkowej urody. W spotkaniu fazy grupowej przeciwko Chorwacji skierował piłkę do siatki przepięknym strzałem z rzutu wolnego.

W rankingu bramek zdobytych z gry na czele największej liczby poturniejowych rankingów znalazło się trafienie największego na świecie specjalisty od goli jedynych w swoim rodzaju, czyli Zlatana Ibrahimovicia. Szwedzi stracili szansę na awans do ćwierćfinału po porażkach z Ukrainą i Anglią. W ostatnim meczu niespodziewanie pokonali Francję 2:0, a Ibra otworzył wynik strzałem nożycami z 14 metrów.

Na szczególne wyróżnienie zasłużyły też gole Danny’ego Welbecka i Jakuba Błaszczykowskiego. Anglik strzelił zwycięskiego gola w spotkaniu ze Szwecją, ale jak strzelił. Dostał dośrodkowanie od Theo Walcotta, obrócił się tyłem do bramki i w takiej pozycji skierował piłkę do siatki wewnętrzną częścią stopy.

Błaszczykowski jest najskuteczniejszym polskim piłkarzem w mistrzostwach Europy. Ma na koncie trzy gole. Pierwszego strzelił na Stadionie Narodowym w Warszawie 12 czerwca 2012 roku. Jego potężny strzał z linii pola karnego dał Polakom remis z Rosją i szansę na awans do ¼ finału w przypadku pokonania Czechów.

Autor: Przemysław Płatkowski

Absolwent europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim, na co dzień pracuję w finansach. Wielki fan niższych lig i piłki amatorskiej. Wychowany na meczach Zidane'a, Ronaldinho i brazylijskiego Ronaldo. Interesuję się piłką polską i europejską z przełomu wieków. Kibic Wisły Kraków.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Przemysław Płatkowski.