Euro 2012. 10 pamiętnych momentów

6. Niedowierzanie gwiazd

Sukces jednych oznacza porażkę drugich. Można by złożyć niejedną jedenastkę z wybitnych piłkarzy, którym nie dane było wygrać trofeów na miarę ich talentu i możliwości. Przykłady pierwsze z brzegu? Węgierska złota jedenastka w dramatycznych okolicznościach nie sięgnęła po mistrzostwo świata. Steven Gerrard, choć był kapitanem Liverpoolu, który wygrał Ligę Mistrzów, nigdy nie został mistrzem Anglii. Można by wymieniać jeszcze długo.

Dwa obrazki ukazujące smutek i niedowierzanie z powodu porażki oglądaliśmy na ukraińskich obiektach, za sprawą dwóch wielkich postaci futbolu – Cristiano Ronaldo i Andrei Pirlo.

Zacznijmy od Portugalczyka. Półfinał mistrzostw Europy pomiędzy Hiszpanią i Portugalią. 120 minut gry nie przynosi rozstrzygnięcia i do wyłonienia finalisty konieczne są rzuty karne.

Portugalski selekcjoner Paulo Bento dokonuje dość zaskakującego wyboru: Cristiano Ronaldo ma strzelać dopiero jako piąty. Ale tamtego wieczoru już nie było mu dane ustawić piłkę na jedenastym metrze i stanąć naprzeciwko Ikera Casillasa.

W pierwszej serii spudłował i Xabi Alonso, i Joao Moutinho. W drugiej i trzeciej serii nikt się nie pomylił, a w czwartej na trafienie Sergio Ramosa nie odpowiedział Bruno Alves. Piąty rzut karny wykorzystał Cesc Fabregas i to obrońcy tytuły zameldowali się w finale. Ewentualny gol Ronaldo już nic by nie zmienił.

Realizator uchwycił gwiazdę reprezentacji Portugalii powtarzającą tylko jedno słowo: Injustica – to niesprawiedliwe. Wielki piłkarz stracił kolejną szansę na wywalczenie trofeum ze swoją reprezentacją. Powetował to sobie cztery lata później na francuskich boiskach.

Kijów – można by dodać za Jerzym Kilerem: Piękna ukraińska jesień, czterech urodzonych morderców uzbrojonych po zęby…W naszej historii zgadza się jedynie miasto. Ukraińskie lato, naprzeciwko siebie stają dwa znakomite zespoły Hiszpanii i Włoch.

Wielki finał XIV mistrzostw Europy był spotkaniem nad wyraz jednostronnym. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego wygrali 4:0 i obronili tytuł sprzed czterech lat. Jak doskonale wiemy, w sporcie sukces jednych oznacza łzy innych – czasem w sensie dosłownym.

Po końcowym gwizdku Andrea Pirlo nie mógł powstrzymać łez. Nie walczył o mistrzostwo Europy w 2000 roku, dla niego był to pierwszy i jedyny finał europejskiego czempionatu.

Choć Portugalczyk i Włoch przed przyjazdem do Polski i na Ukrainę zdobyli wiele trofeów, to ich reakcje po porażkach pokazały, że w wielkim sportowcu dążenie do zwycięstwa jest żywe cały czas.

5. Ostatni taniec Szewczenki

Człowiek-instytucja ukraińskiego futbolu i wielki ambasador swojego kraju w świecie. Legenda Dynama Kijów i AC Milan. Zaistniał w wielkim piłkarskim świecie, kiedy w listopadzie 1997 roku strzelił Barcelonie trzy gole w Lidze Mistrzów, i to na jej stadionie. Andrij Szewczenko jest najlepszym ukraińskim piłkarzem w historii.

Pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Ukrainy. W 1999 roku za 26 milionów dolarów trafił AC Milan. W barwach Rossonerich zdobył mistrzostwo Włoch i wygrał najważniejsze trofeum w swojej karierze – Ligę Mistrzów. W finale przeciwko Juventusowi wykorzystał decydujący rzut karny w serii jedenastek.

Dwa lata później wziął udział w pamiętnym finale Champions League w Stambule. Jego Milan prowadził do przerwy 3:0, by przegrać mecz po rzutach karnych. Sam Szewczenko miał szansę przechylić szalę zwycięstwa na korzyść włoskiego zespołu. Pod koniec dogrywki jego strzał i dobitkę obronił Jerzy Dudek, a potem ten, który w 2003 roku strzelił ostatnią jedenastkę, nie zdołał skierować piłki do siatki w decydującym momencie. Ot, chichot losu.

W reprezentacji Ukrainy debiutował w 1995 roku w przegranym spotkaniu z Chorwacją. Na pierwszy występ w wielkiej imprezie musiał poczekać aż 11 lat. W 2006 roku reprezentacja Ukrainy dotarła do ćwierćfinału mistrzostw świata, odpadając po porażce 0:3 z Włochami. Sukces spory, a odpaść z późniejszymi mistrzami to przecież żaden wstyd. Szewa strzelił dwa gole.

Rok po światowym czempionacie w Niemczech Szewczenko ramię w ramię z Jerzym Dudkiem skutecznie promowali polską ofertę organizacji mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie w 2012 roku. Jak się okazało, ten turniej był ostatnim epizodem w piłkarskiej karierze Andrija Szewczenki.

W 2012 roku legendarny napastnik był od trzech lat graczem Dynama Kijów. Powrócił do stolicy Ukrainy po nieudanej przygodzie w londyńskiej Chelsea i niepowodzeniu po powrocie do Milanu. Miał już 36 lat na karku.

Szewczenko dał dużo radości ukraińskim kibicom w pierwszym meczu w grupie D. Współgospodarze turnieju pokonali Szwecję 2:1, a zdobywca Złotej Piłki z 2004 roku dwukrotnie wpisał się na listę strzelców po strzałach głową. Postawiło to Ukrainę w niezłej pozycji przed kolejnymi spotkaniami, choć mimo to trudno było o optymizm – rywalami Ukrainy były Francja i Anglia. Nasi wschodni sąsiedzi przegrali odpowiednio 0:1 i 0:2 i pożegnali się z mistrzostwami po fazie grupowej. 

Po odpadnięciu Ukrainy z turnieju Szewczenko ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej. Jego bilans występów w narodowych barwach zamknął się na 111 występach (z czego 58 z opaską kapitańską) i 48 golach, co czyni go najskuteczniejszym zawodnikiem w historii tej reprezentacji. Pod koniec lipca 2012r. Szewa oficjalnie zakończył karierę. Cztery lata później objął posadę selekcjonera reprezentacji Ukrainy, z którą ma nadzieję napisać kolejny piękny rozdział książki pt. Sukcesy reprezentacji Ukrainy.

Autor: Przemysław Płatkowski

Absolwent europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim, na co dzień pracuję w finansach. Wielki fan niższych lig i piłki amatorskiej. Wychowany na meczach Zidane'a, Ronaldinho i brazylijskiego Ronaldo. Interesuję się piłką polską i europejską z przełomu wieków. Kibic Wisły Kraków.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Przemysław Płatkowski.