Precedens gonił precedens. Kilka zdań o tym, jak prawo europejskie zmieniło futbol

Prawo Webstera

Dalekosiężnym skutkiem wyroku TSUE z grudnia 1995 roku jest tzw. „Prawo Webstera”. Andrew Webster od 2001 roku występował w szkockim Heart of Midlothian. W 2003 roku przedłużono mu kontrakt ze względu na istotną pozycję w zespole, tak samo stało się w 2005 roku. Za każdym razem poprawiano warunki umowy na korzyść piłkarza, jednak za drugim razem Webster oczekiwał więcej – strony po negocjacjach nie dochodziły do porozumienia.

Nie bez przyczyny była także postawa nowego właściciela klubu, który wyraźnie chciał odstawić Szkota na boczny tor. Wobec takiej postawy piłkarza, kierownictwo klubu postanowiło wywrzeć presję na zawodniku i nakazali sztabowi szkoleniowemu nie uwzględniać Webstera w niektórych spotkaniach – liczyli, że ugnie się on pod presją i przystanie na ofertę nowej umowy. Sytuacja miała podobny charakter jak słynny u nas „Klub Kokosa”. Webster jednak nie uległ i zarzucił klubowi niewywiązanie się z umowy oraz nieetyczne postępowanie. Postanowił więc jednostronnie rozwiązać kontrakt z powodu „uzasadnionej przyczyny” poza tzw. „okresem ochronnym”.

W międzyczasie dogadał się z Wigan Athletic i wstępnie zawarł 3-letnią umowę. W obliczu takiej sytuacji i w myśl przepisów Webster był zobowiązany zapłacić odszkodowanie na rzecz klubu ze Szkocji. Do transferu nie doszło, gdyż procedurę zablokował Szkocki Związek Piłki Nożnej. Wigan zgłosiła sprawę do FIFA i w tej sprawie orzec miała Izba ds. Rozstrzygania Sporów. Izba nakazała przeprowadzenie transferu, a kwotę odszkodowania wyliczono na 625 000 funtów, co oczywiście nie zadowalało żadnej ze stron (według Hearts za mało, według Wigan za dużo). Sprawa ostatecznie trafiła na wokandę Sportowego Trybunału Arbitrażowego w Lozannie, gdzie orzeczono zmniejszenie opłaty, którą Webster musiał zapłacić na rzecz poprzedniego klubu.

Andrew Webster w barwach Heart of Midlothian

Sprawa Webstera jest w prostej linii rozszerzeniem prawa Bosmana. Dzisiaj „Prawo Webstera” oznacza możliwość wykupowania przez zawodników własnych kontraktów nawet w okresie ich obowiązywania. Coś, co dzisiaj jest naturalne na rynku transferowym, wówczas takim nie było. Po 3 latach długoterminowego kontraktu (lub 2 latach gdy zawodnik ma ukończone 28 lat) piłkarz może jednostronnie wypowiedzieć umowę.

Konsekwencje „Prawa Webstera” okazały się kluczowe dla długości trwania kontraktów. Podobnie jak przy sprawie Bosmana, kluby starały się przeciwdziałać używania tego prawa. Dlatego dzisiaj często dowiadujemy się, że co 2-3 lata jakiś piłkarz przedłuża umowę z klubem, jednocześnie otrzymując podwyżkę. Kluby nie chcą doprowadzić do sytuacji, w której zawodnik ma możliwość jednostronnie wypowiedzieć umowę. Spirala podnoszonych klauzul wykupu oraz zarobków piłkarzy przyspieszyła jeszcze bardziej w 2006 roku.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…