Al-Saadi Kaddafi – zapomniane dziecko Dżamahriji

Motywacja dla kolegów i sędziów

Klubowi koledzy Al-Saadiego nie mogli za to narzekać. Ich podstawowym zadaniem boiskowym stało się dogrywanie jak największej liczby piłek do swojego kapitana. Za dobre wykonywanie obowiązków otrzymywali premie finansowe w wysokości 500 dinarów libijskich (dziś 1 LYD = 2,85 PLN, w 2000 r. dinar wart był ponad 8 złotych). Z czasem zawodnicy Al-Ahly otrzymywali także nagrody rzeczowe w postaci toyoty camry.

Aby ułatwić paniczowi Kaddafiemu zadanie spełniania się w jego nowej pasji, libijskie służby zaczęły mocno wpływać na sędziów, głównie poprzez przekupowanie arbitrów. Jeżeli któryś z rozjemców odmawiał, stosowano delikatnie rzecz ujmując perswazję słowną. W efekcie w meczach z udziałem Al-Ahly Trypolis dyktowano bardzo dużo rzutów karnych. Nietrudno się domyślić, kto był ich wykonawcą. Jak można przeczytać w artykule Radosława Kosaka Al-Saadi Gaddafi, the son of a dictator who wanted to be a football star niektórzy obserwatorzy twierdzili, że bramkarze specjalnie pozwalali piłce wpaść do bramki, żeby tylko nie narazić się na ewentualny gniew prezesa federacji piłkarskiej.

Bywały jednak miejsca, w których otwarcie występowano przeciwko Al-Saadiemu i nieuczciwym praktykom, które opanowały ligę. W 2000 r. Al-Ahly Trypolis pojechał na spotkanie ze swoim imiennikiem do Benghazi. Choć to w tym mieście rozpoczęła się rewolucja Kaddafiego, to paradoksalnie oddalone o ponad tysiąc kilometrów od stolicy Benghazi stało się głównym ośrodkiem opozycji wobec libijskiego przywódcy.

Al-Ahly Benghazi walczyło o utrzymanie w lidze, lecz drużyna z Trypolisu otrzymała rzut karny z kapelusza. Rozpoczęły się zamieszki, kibice wbiegli na boisko, ale po krótkim czasie zmuszono ich do powrotu na trybuny. Zespół Kaddafiego ostatecznie wygrał 3:1, ale władze państwowe nie zamierzały puścić sprawców zamieszania wolno. Aresztowano łącznie 31 osób, trzy skazano na karę śmierć, a klub na likwidację. Nieco ponad miesiąc po zajściach, w rocznicę rewolucji libijskiej, na stadion i obiekty treningowe klubu z Benghazi wjechały buldożery i zrównały wszystko z ziemią.

Trudno jednoznacznie podsumować statystyki Kaddafiego w Al-Ahly, ponieważ nie ma źródeł, z których można by czerpać pełne i potwierdzone dane. Wiemy jedynie, że w 2001 r. przeniósł się do innego zespołu z Trypolisu, Al-Ittihad, który stał się też jego własnością.

Jego nowy zespół zdominował rozgrywki, zgarniając dziesięć tytułów mistrzowskich z rzędu w latach 2002-2011. Właśnie jako zawodnik Al-Ittihad Kaddafi zadebiutował w narodowych barwach, chociaż tak jak w przypadku jego występów w Al-Ahly, nie mamy pełnego rozeznania dotyczącego jego osiągnięć w reprezentacji Libii. Nie ulegało za to wątpliwości, że liga libijska przestała mieć cokolwiek wspólnego z uczciwą rywalizacją sportową. Rozgrywki w całości podporządkowano jednemu klubowi i jednemu człowiekowi.

Aspiracje Al-Saadiego znacznie wykraczały poza krajowe podwórko. Marzyła mu się gra w europejskiej Lidze Mistrzów i latem 2001 r. był ponoć bliski przenosin do maltańskiej Birkirkary, lecz ostatecznie pozostał w Trypolisie. Zaczął inwestować we włoskie kluby – stał się właścicielem 7,5 procent akcji Juventusu, a także nabył 33 procent udziałów w drugoligowej Triestinie. Marzyło mu się przejęcie Lazio Rzym, ale do tej transakcji nie doszło.

1 kwietnia 2003 r. rodzina Kaddafich opłaciła wyjazd Al-Ittihad do Katalonii na sparing z FC Barceloną. Naprzeciwko syna dyktatora stanęli tacy zawodnicy jak Carles Puyol, Xavi, Patrick Kluivert czy Javier Saviola. Spotkanie transmitowano w libijskiej telewizji, a Duma Katalonii zgarnęła ponoć sumę około 300 tysięcy euro za to, że spełniła jeden z wielu kaprysów Al-Saadiego. Tak można się bawić, prawda?

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…