Al-Saadi Kaddafi – zapomniane dziecko Dżamahriji

kaddafi

Włoska przygoda

Wzrost wpływów rodziny Kaddafich we włoskim futbolu zbiegł się w czasie z zacieśnianiem więzi włosko-libijskich. Premier Italii Silvio Berlusconi dążył do naprawy relacji z dawną kolonią, a jak wszyscy doskonale pamiętamy, wiele działań byłego właściciela AC Milan wzbudzało tyle kontrowersji, ile żarty Karola Strasburgera suchości w ustach. Nieco później, bo w 2009 r. Berlusconi i Muammar Kaddafi obiecali sobie wieczną przyjaźń.

Marzenia libijskiego zawodnika o wypłynięciu na szersze piłkarskie wody spełniły się w 2003 r. Al-Saadi otrzymał szansę od Perugii – jej prezes Luciano Gaucci żył w dobrych stosunkach z ojcem piłkarza oraz Silvio Berlusconim, który osobiście popierał transfer. Sternik drużyny znany był z niekonwencjonalnych posunięć. W 2002 r. zerwał kontrakt z Ahn Jung-hwanem dlatego, że Koreańczyk strzelił gola reprezentacji Włoch eliminującego Italię z mistrzostw świata w Korei i Japonii. Gaucci powiedział, że nie ma zamiaru opłacać pensji kogoś, kto zrujnował włoską piłkę.

Kariera Al-Saadiego w drużynie Grifonich była bardzo krótka, bowiem zakończyła się po trzech miesiącach i zaledwie kwadransie spędzonym na boisku. Nie było to jednak zwykłe piętnaście minut. Kaddafi wszedł na plac gry podczas domowego spotkania z Juventusem, który kilka miesięcy wcześniej zgarnął scudetto i dotarł do finału Ligi Mistrzów, w którym uległ Milanowi po rzutach karnych.

Co więcej, Perugia tamten mecz wygrała. Jedynego gola strzelił słynny Fabrizio Ravanelli, będący wówczas klubowym kolegą Libijczyka. Al-Saadi chyba mógł poczuć się spełniony, ponieważ wreszcie zetknął się z futbolem na najwyższym poziomie. Naprzeciwko niego biegali jedni z najlepszych piłkarzy świata – Thuram, Zambrotta, Nedvěd, Camoranesi, Trezeguet czy Del Piero. Mówimy w końcu o mistrzach i wicemistrzach Europy z 2000 r. oraz strzelcu ostatniego gola w historii Pucharu Zdobywców Pucharów.

Al-Saadi Kaddafi w barwach Perugii

A czemu przygoda Kaddafiego z Perugią potrwała tylko trzy miesiące? Znajdujący się poza kontrolą ojca zawodnik, mający do dyspozycji jego fundusze w pełni korzystał z różnych przyjemności tego świata i wpadł podczas kontroli antydopingowej. W jego organizmie wykryto nandrolon, środek przyspieszający metabolizm, a także zwiększający mineralizację i rozrost kości.

Libijczyk został zdyskwalifikowany i wszystko wskazywałoby na to, że żaden rozsądny prezes w Serie A nie pomyśli nawet o zatrudnieniu Kaddafiego, zwłaszcza że mecz z Juventusem obnażył brak jakichkolwiek piłkarskich umiejętności tego zawodnika. W chwili jego wejścia na boisko Stara Dama grała w osłabieniu i po meczu włoska prasa określiła zmianę w Perugii jako gest fair play – od tego momentu obie ekipy grały de facto w dziesiątkę.

Zupełnie niespodziewanie znalazł się kolejny chętny na usługi Al-Saadiego i w 2005 r. piłkarz wylądował w Udinese. W barwach tego klubu rozegrał dziesięć minut w kończącym sezon meczu z Cagliari i oddał jedyny strzał podczas swojej kariery we Włoszech. Niecelny. Po rozstaniu z Udinese trafił jeszcze na chwilę do Sampdorii Genua, tam nie zagrał jednak ani minuty i w 2007 r. postanowił zakończyć przygodę z futbolem. Sam Kaddafi mówił, że najlepiej pasowałby do Juventusu, ale jego transfer wypalił jedynie w 50 procentach – zawodnik był zainteresowany, klub już niekoniecznie.

Trener Udniese Giovanni Galeone przekazujący instrukcje Kaddafiemu przed wejściem na boisko

Na sportowej emeryturze Al-Saadi robił to, co lubił najbardziej i co wychodziło mu dużo lepiej niż futbol – po prostu dobrze się bawił. Już w czasach pobytu we włoskich klubach nie zaprzątał sobie głowy znalezieniem własnego lokum, lecz wynajmował najwyższe piętra w pięciogwiazdkowych hotelach. Tak, całe piętra. Na lotnisku w Perugii stał jego prywatny samolot, którym latał na imprezy do Mediolanu, a po powrocie potrafił postawić na nogi całą hotelową obsługę w środku nocy, bo akurat miał ochotę na jedno z wykwintnych dań.

Po zawieszeniu butów na kołku zabawa trwała w najlepsze. Z pieniędzy ojca finansował tak pilne wydatki, jak na przykład prywatny koncert Beyoncé na Bahamach. Cena? Tylko dwa miliony dolarów. Al-Saadi uwielbiał imprezować, wydawać ogromne kwoty na alkohol, narkotyki, a także towarzystwo pięknych pań i przystojnych panów. Jego biseksualizm nie stanowił szczególnej tajemnicy. I znów można nawiązać do kultowego filmu Olafa Lubaszenki i z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością stwierdzić, że podczas tych zabaw z kranów leciał Johnny Walker.

Al-Saadi i jego brat Al-Mutasim razem z rosyjską gwiazdą tenisa Anną Kurnikową

Autor: Przemysław Płatkowski

Absolwent europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim, na co dzień pracuję w finansach. Wielki fan niższych lig i piłki amatorskiej. Wychowany na meczach Zidane'a, Ronaldinho i brazylijskiego Ronaldo. Interesuję się piłką polską i europejską z przełomu wieków. Kibic Wisły Kraków.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Przemysław Płatkowski.