Kanada i jej debiut na mundialu

Problem z przygotowaniami

Większość występujących w reprezentacji Kanady zawodników na co dzień grała w zespołach ligi NASL. Niestety rozgrywki te, które początkowo dynamicznie się rozwijały, z czasem zaczęły się borykać z poważnymi problemami. W sezonie 1984 wzięło w nich udział ledwie dziewięć zespołów, a kiedy pod koniec marca 1985 r. zawieszano  działalność ligi, to chęć dalszych występów deklarowały tylko dwa kluby – Minnesota Strikers i Toronto Blizzard. Dla wielu kanadyjskich reprezentantów oznaczało to brak możliwości dalszej gry i utratę źródła utrzymania.

Większość graczy była bez klubu, więc postanowiliśmy stworzyć tymczasowy zespół. Udawaliśmy się wszędzie tam, gdzie chcieli nam zapłacić i wszędzie tam, gdzie pokrywano nam koszty podróży. W ten sposób odbyliśmy tournée po północnej Afryce. Pojechaliśmy też do Azji. Staraliśmy się wykorzystać każdą okazję do gry, żeby zarobić pieniądze, z których część mogła trafić do kieszeni graczy – wspominał Tony Waiters.

Niektórym z piłkarzy udało się znaleźć zatrudnienie w klubach europejskich. Terry Moore trafił do Belfastu, gdzie grał dla miejscowego Glentoranu, a Ian Bridge zawędrował aż do Szwajcarii i został zawodnikiem FC La Chaux-de-Fonds. Z kolei Randy Samuel podpisał kontakt z holenderskim PSV, ale zaliczył ledwie kilka spotkań w pierwszym zespole. Igor Vrablic dostał szansę w Belgii, gdzie na jego zatrudnienie zdecydował się klub R.F.C. Seraing. Były to jednak tylko pojedyncze przypadki. Reszta zawodników musiała ratować się grą w rozgrywkach halowych, a tacy gracze jak choćby Bruce Wilson i Randy Ragan zostali bezrobotnymi i zdarzało się, że musieli stanąć w kolejce po zasiłek.

Również kanadyjska federacja borykała się z problemami finansowymi, a występ Kanadyjczyków w Meksyku stanął nawet w pewnym momencie pod znakiem zapytania. Zorganizowana została jednak zbiórka funduszy pod hasłem Marsz do Meksyku, a także wprowadzono do sprzedaży szeroką gamę pamiątek. Wśród nich znalazł się też muzyczny singiel nagrany przez duet Sons of Andrew z Edmonton. Ostatecznie udało się zabezpieczyć niezbędne środki i Kanada w Meksyku wystąpiła.

Wyjazd poprzedziło zgrupowanie w górach w Kolorado, gdzie na dużych wysokościach zadbano o odpowiednią aklimatyzację przed turniejem. Nie wszyscy jednak mogli wziąć w nim udział, bo część graczy miała zobowiązania wobec swoich nowych klubów, a inni ciągle szukali zatrudnienia w rozgrywkach halowych. W pierwszej połowie 1986 r. zaplanowano szereg spotkań towarzyskich z solidnymi rywalami, które miały pomóc w przygotowaniach. 29 stycznia w Vancouver Kanada bezbramkowo zremisowała z innym finalistą – Paragwajem. Na początku lutego w Miami przegrali z Urugwajem 1:3, a parę dni później w meczu z USA zanotowali remis 0:0. Pod koniec kwietnia udali się do Meksyku, gdzie jednak nie sprostali gospodarzom mundialu, przegrywając 0:3. Ostatnie sprawdziany przed mistrzostwami zaplanowano w maju, a formę Kanadyjczyków mieli sprawdzić reprezentanci Walii i Anglii. Najpierw 10 maja w Toronto Kanada pokonała Walijczyków 2:0. Dziewięć dni później w Vancouver zaplanowano rewanż, w którym wyraźnie lepsi byli już goście, którzy wygrali 3:0. W ostatnim meczu przed turniejem również w Vancouver Kanadyjczycy nieznacznie ulegli Anglikom 0:1, co przy odrobinie dobrej woli można było poczytywać za dobrą wróżbę. Tym bardziej, że goście z Wysp wystąpili w tym meczu w niemal najsilniejszym składzie.

Kanada jechała do Meksyku, żeby przeżyć wspaniałą przygodę. Kiedy okazało się, że ich grupowymi rywalami będą reprezentacje Francji, Węgier i ZSRR, to trudno było o optymizm i nikt poważny nie myślał o wyjściu z grupy. Celem była raczej ambitna gra w każdym z meczów i stracenie jak najmniejszej liczby bramek.

Bukmacherzy z Londynu płacą 1000:1 za zdobycie pucharu przez Kanadyjczyków i 10:1 jeśli zdobędą bramkę. Sukcesem było już samo przejście eliminacji. Skład Kanady pełen jest amatorów, piłkarzy halowych i uciekinierów z NASL. Bramkarz Tino Lettieri i ofensywnie usposobiona linia obrony dowodzona przez Bruce’a Wilsona powinny przysporzyć im nieco szacunku, ale logika podpowiada, że Kanadyjczycy nie awansują – pisał przed mistrzostwami John Power z Boston Globe.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…