Kibice na drodze do wolności. Arabska Wiosna w Egipcie i przemiana futbolowych ruchów ultras

29 stycznia demonstranci w końcu przebili się przez most Qasr al-Nil na Plac Tahrir – jeden z głównych punktów Kairu. Byli na nim aż do końca trwania rewolucji, aż do ustąpienia prezydenta Husniego Mubaraka. Ogromny wpływ na przebieg wydarzeń mieli… futbolowi ultrasi. Dzisiaj w Retro Futbol najnowsza historia polityczna i udział fanatycznych kibiców piłkarskich w Rewolucji Egipskiej z 2011 roku.

Od ruchu Terso do Ultras

Do lat 90. fanatyczny odłam kibiców piłkarskich – dzisiaj kojarzony z terminem Ultras – w egipskiej kulturze piłkarskiej był znany pod nazwą terso. Samo słowo pochodzi od włoskiego Terzo, co oznacza dosłownie „trzeci”. Kibicami określanymi tym mianem byli ludzie z biedniejszych warstw społecznych, których było stać tylko na zakup biletów trzeciej kategorii cenowej.

Od początku lat 20. XX wieku, kiedy futbol zaczął przechodzić transformację w sport masowy, to właśnie grupy terso kształtowały egipską kulturę stadionową. Przyśpiewki, hasła czy choreografie, które później ewoluowały w oprawy, stały się także częścią kultury popularnej w Egipcie, co miało swoje odzwierciedlenie w kinie i muzyce. Ale nie tylko – również zgromadzenia polityczne czy religijne były inspirowane stadionową kulturą terso.

Co istotne – egipskie fanatyczne grupy kibicowskie, pomimo żarliwej pasji w wyrażaniu wsparcia swojego klubu, zachowały raczej nieagresywny styl działania, w przeciwieństwie do europejskich czy latynoamerykańskich grup ultras. Nawet wbrew charakterowi grupy, czyli zamkniętego środowiska zdominowanego przez młodych mężczyzn, choć i kobiety były obecne w grupach terso. Możliwe, że ten niekonfliktowy charakter mógł być utrzymany właśnie przez tolerowaną obecność kobiet na stadionach.

Od końca lat 70. do początku lat 90. stadionowa kultura terso zaczęła stopniowo zanikać, a jej miejsce zajęły grupy ultras. Upadek terso był bezpośrednio wynikiem znacznego pogorszenia się warunków ekonomicznych biedniejszych sfer społecznych. Bilet na mecz stał się dla tej grupy zbyt drogi. Sektory trzeciej kategorii zaczęły wypełniać się ludźmi z bardziej zasobnym portfelem.

Jednocześnie proces ten zbiegł się w czasie z coraz większą islamizacją społeczeństwa i kultury. Synonimem tego stało się zniknięcie kobiet ze stadionów. Ta niewielka, acz zauważalna część grup terso stała się ofiarą przemian na początku lat 90. Łatwo można było stwierdzić, że metamorfoza stadionowych „kibiców trzeciej kategorii” dochodzi do skutku, gdy młodzi mężczyźni ze społecznej klasy średniej zaczęli tworzyć grupy ultras.

Swoista transformacja płci i klasy na stadionie radykalnie zmieniła kulturę kibicowania w Egipcie. Nieagresywne i tolerancyjne podejście terso zostało wyparte przez bardziej agresywne i gwałtowne grupy ultras.

Od lat 90. to egipskie media sportowe stosowały termin ultras, gdzie aż do 2007 roku nie istniała żadna formalna zawiązana grupa kibicowska. To stadionowe zjawisko w Egipcie dosyć późno zostało oficjalne potwierdzone poprzez powstanie zrzeszeń, jednak rosnące niezadowolenie społeczeństwa – głównie młodych osób – dało pretekst do formowania oficjalnych grup. Nie jest przypadkiem, że grupy kibicowskie zawiązywały się mniej więcej w tym samym momencie, co młoda polityczna opozycja „Szósty Kwietnia” czy „Wszyscy jesteśmy Khalid Said”. Powstawanie oficjalnych grup ultras było częścią ogólnego zjawiska w Egipcie – rosnącego ruchu polityczno-społecznego młodych ludzi, którzy coraz głośniej wyrażali dezaprobatę wobec rządów prezydenta Mubaraka.

Młodzi ludzie odnaleźli między innymi w futbolu sposób, by wyrazić swoje niezadowolenie polityczne i społeczne – stadion wydawał się „bezpiecznym” miejscem dla tego rodzaju ekspresji poglądów. Jak się później okazało – grupy kibicowskie powstałe w owym czasie stały się swego rodzaju bojówką dla demonstrantów w trakcie rewolucji z 2011 roku.

Główne grupy ultras to związane z kairskimi klubami: Al-Ahly oraz Zamalek SC. Odpowiednio Ahlawi Ultras, a także White Knights Ultras. Pozostałe istotne egipskie grupy ultras, które powstały w owym czasie to również Yellow Dragon Ultras (Ismaily SC), Green Eagles Ultras (Al-Masry Port Said) oraz Green Dragons Ultras (Al-Ittihad Aleksandria). Rywalizacja między nimi była oczywista, jednak ograniczała się głównie do gry. Antagonistyczne wobec siebie Ahlawi Ultras i White Knights Ultras wraz z pozostałymi grupami miały jednak wspólnego wroga.

Na stadionie i poza nim. Policja – bezpośrednio powiązana z prezydentem Mubarakiem – stała się głównym „przeciwnikiem”. Bracia po szalu coraz głośniej zaczęli reagować wobec agresji i czynów policji wobec członków grup ultras i pozostałych młodych społecznych zrzeszeń.

Rewolucja i Ultrasi

Wiele już zostało powiedziane i napisane. Nie ma najmniejszego sensu, żebym od nowa tłumaczył czynniki wpływające na wybuch rewolucji, referował dokładny przebieg wydarzeń oraz wskazywał dalsze przemiany polityczne w Egipcie.

Z łatwością można wszystko odnaleźć w Internecie. W dużym skrócie i tylko dla przypomnienia. Rewolucja w Egipcie była częścią większych przemian polityczno-społecznych, które objęły wiele państw Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu – tzw. Arabskiej Wiosny. Pierwsza kostka domina przewróciła się w Tunezji i rewolucja zaczęła obejmować kolejne kraje.

Od 17 grudnia 2010 roku mieliśmy do czynienia z olbrzymim ruchem spowodowanym wieloma czynnikami: nepotyzm i korupcja władz, wątpliwej jakości rządy autokratyczne, stopniowe ograniczanie swobód obywatelskich oraz ogólne niezadowolenie z sytuacji ekonomicznej społeczeństw arabskich. Za symboliczną datę początku rewolucji w Egipcie uważa się 25 stycznia 2011 roku, a więc ponad miesiąc po Tunezji. W tym czasie jednak masowe protesty objęły już stolice w Algierii, Libii, Jordanii czy Jemenu.

Jednak jaką rolę w tych dniach odegrały ruchy kibicowskie?

Jak się okazało – olbrzymią. Do stycznia 2011 roku głównym obiektem „nienawiści” stadionowej danych grup ultras były przeciwne kluby i policja zgromadzona na stadionie. W zasadzie uznać to można było za typowy objaw kultury stadionowej i całkowicie powszechne zjawisko. Chuliganizm w wydaniu egipskim na pierwszy rzut oka nie odróżniał się od tego europejskiego.

Tak to postrzegali publicyści, społeczeństwo i same władze. Jednak wiedząc, jakie było podłoże społeczno-polityczne zawiązywania się grup kibicowskich w 2007 roku, nie może dziwić ich czynny udział w rewolucjach społecznych ze stycznia 2011 roku. Choć początkowo nic na to nie wskazywało. Gdy młodzieżowe grupy polityczne zaczęły nawoływać do masowych protestów, Ahlawi Ultras i White Knights Ultras 25 stycznia początkowo odmówiły czynnego udziału i dołączenia do antyprezydenckiej koalicji.

Decyzja ta podyktowana była ogólnym rozczarowaniem polityką wewnętrzną kraju, poczuciem beznadziejności wobec obecnego stanu i brakiem wiary w faktyczną siłę zgromadzeń społecznych. Jednak skala ruchu i gwałtowny przyrost protestujących spowodował, że grupy ultras również przystąpiły do manifestacji. W ciągu 18 dni antyprezydenckich wystąpień stanowili oni bardzo aktywną część protestujących. Szczególnie przydatni byli w trakcie walk z policją.

Jak potem wielu ultrasów stwierdziło, chodziło nie tylko o wystąpienie przeciw prezydentowi, ale również – a może przede wszystkim – o walkę z policją. Niespotykana brutalność policji w trakcie meczów piłkarskich prowokowała ultrasów do poszukiwania zemsty. A że byli już całkiem doświadczeni w walce z policją, to ich umiejętności wydatnie wpłynęły na przebieg wydarzeń. Ultrasi stanowili główną formację walczącą z policją, pozwalając masom protestujących ludzi powoli zdobywać kolejne punkty w miastach, a kulminacyjnym momentem było dojście na Plac Tahrir w Kairze. Mimo wszystko opinia publiczna w Egipcie nie do końca wierzyła w powodzenie masowych protestów.

Punktem zwrotnym okazała się tzw. „Bitwa Wielbłądów” 3 lutego, gdzie grupa uzbrojonych najemników opłaconych przez reżim prezydencki podjęła próbę rozbicia protestujących na Placu Tahrir. Raz jeszcze grupy kibicowskie oraz ich umiejętności w walce ulicznej i stadionowej pozwoliły utrzymać pozycję, ostatecznie przekonując opinię publiczną do słuszności manifestacji. Władza w ohydny sposób podniosła rękę na społeczeństwo, które do końca się skonsolidowało i wytrzymało do końca. To o co walczyli, nastąpiło 11 lutego i Husni Mubarak ustąpił ze stanowiska.

To właśnie umiejętności przedzierania się na stadiony przez kordony policji, ulicznej walki przy wykorzystaniu znalezionych przedmiotów oraz niespotykana motywacja były tym, czego protestujący potrzebowali. Nie było lepszej formy wsparcia jak fanatyczne grupy kibiców piłkarskich. Most Qasr al-Nil przypominał wąskie stadionowe przejścia i tunele, więc skumulowane siły Ahlawi Ultras i White Knights Ultras miały pewną przewagę nad pozostałymi protestującymi.

Jak później liderzy opozycji politycznej i inni uczestnicy protestów wspominali, kibice obu grup odegrały olbrzymią rolę w walkach i wykazali się niemal heroiczną postawą, za co kilku z nich przypłaciło życiem na samym moście. Jednak rola ultrasów nie zakończyła się wraz z ustąpieniem prezydenta Mubaraka. Rewolucja faktycznie nie przyniosła ostatecznie tego, o co walczyli protestujący, czyli bardziej demokratycznego charakteru kraju. W istocie doszło raczej do przetasowania politycznego, co za tym idzie, w kraju nadal panowała napięta atmosfera, protesty nie ustąpiły. Do starć z ogromną rolą kibiców piłkarskich dochodziło w Kairze w Teatrze Balonów, na ulicy Muhammada Mahmuda, przy budynku Maspero oraz w okolicach Opery Kairskiej. Kulminacyjne starcie nadeszło w lutym 2012 roku. Jednak nie w Kairze, a ok. 200 km na północny wschód od stolicy.

W ramach ligowych rozgrywek Al-Masry Port Said podejmowało Al-Ahly. Do meczu doszło 1 lutego. Gospodarze wygrali 3:1. Jednak to, co najważniejsze wydarzyło się tuż po zakończeniu spotkania.

Kibice gospodarzy uzbrojeni w różnego rodzaju przedmioty oraz broń białą ruszyli z furią w kierunku sektorów zajmowanych przez kibiców gości. Ahlawi Ultras nie mieli jednak żadnej drogi ucieczki, gdyż bramy stadionu były zamknięte… Doszło do regularnej bijatyki, krwawej wymiany ciosów, wzajemnego tratowania oraz desperackich prób ucieczki ze stadionu skacząc z wysokości.

Symboliczne zdjęcie ze stadionu w Port Said

Zginęło ponad 70 osób, blisko 1000 zostało rannych. Wątpliwa do dziś pozostaje reakcja służb oraz policji. Ahlawi Ultras utrzymują, że policja nie reagowała w myśl wojennej zasady: niech się wybiją. Miała to być swego rodzaju zemsta służb specjalnych za udział Ahlawi Ultras w wydarzeniach ze stycznia i lutego 2011 roku. Co więcej – sugerowali oni obecność podżegaczy w grupie napastników, którzy wywołali nienaturalnie agresywny atak Green Eagles Ultras. Jak było – trudno ocenić. Wydaje się jednak, że w tym stwierdzeniu jest odrobina prawdy, gdyż kilka tygodni wcześniej policja udaremniła eskalację zamieszek pomiędzy Ahlawi Ultras a Blue Devils Ultras.

Z drugiej jednak strony Ahlawi Ultras też prowokowali Green Eagles Ultras…

Ahlawi Ultras prezentujący napis „Balad al-Balah Matjybsh Rigala” (Miasto second-hand ludzi, które nie produkuje mężczyzn). Gra słów odnosząca się do popularnych sieci ubrań z drugiej ręki oraz sugerująca niższość obywateli Port Said).

Nie ulega jednak wątpliwości, że był to kulminacyjny moment dla ruchu ultras w Egipcie. Ahlawi Ultras niemalże żądało ukarania prowodyrów zamieszek, jednocześnie zawieszając swoją działalność. Stadiony zamknięto dla kibiców, a następnie ogłoszono 3-dniową żałobę narodową. Kilkadziesiąt osób skazano na 15 lat więzienia, 21 skazano na karę śmierci… (Choć inne przekazy medialne mówią o 11 osobach).

Po ogłoszeniu wyroku nastąpił szturm kibiców na więzienie w Port Said. Kolejne 30 osób straciło życie. Władze były oskarżane o tendencyjne wyroki. Znów kibice piłkarscy w samym oku cyklonu. W Egipcie wrzało.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na niepotrzebną tragedię w myśl idiotycznych zasad, z drugiej jednak strony widać jak złożony jest to problem w Egipcie i wystarczy iskra… Oraz odpowiedni scenariusz działań przygotowany przez służby. Stałe antagonizmy i przyjaźnie zostały utrzymane, jednak dla ruchów ultrasowskich rewolucja się nie zakończyła.

Nie warto umierać za klub piłkarski”

Nadal mimo wszystko trudno określić jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość w Egipcie. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się spokojne i gdzie wydaje się być wszystko ułożone… Wystarczy jeden pretekst, jedno spięcie z policją i znów dochodzi do zamieszek.

Niestety krwawych. Niewątpliwie jednak rewolucja ze stycznia i lutego 2011 roku oraz masakra na stadionie w Port Said kształtuje dzisiejszy charakter działań grup ultras w Egipcie. Są to jeszcze świeże rany i historia bliska tysiącom ludzi. Wydarzenia te przede wszystkim uczyniły z ultrasów czynnych uczestników życia politycznego kraju. Fanatyczne grupy kibiców stały się istotną częścią opozycji wobec reżimu islamistycznego, który pojawił się po ustąpieniu prezydenta Mubaraka i przetasowaniach politycznych.

Mural upamiętniający ofiary wydarzeń w Port Said

Mimo wszystko grupy ultras pragną pozostać wierne tylko futbolowi, co nie zawsze się udawało… Na przykład Ahlawi Ultras oraz White Knight Ultras aktywnie uczestniczyli w protestach ruchów socjalistycznych i świeckich. Te zaś wspierały Ahlawi Ultras w demonstracjach dotyczących szybkiego ukarania winnych zamieszek na stadionie w Port Said. To wydarzenie zdaje się definiować działania ruchów ultras, które od tego momentu stały się mniej radykalne i uspokajały brutalnego ducha. Ta natura jest jednak dosyć mocno zakorzeniona wśród fanatycznych kibiców w Egipcie. Czy zatem coś się zmieni? Być może, wszak część liderów ultrasowych po wydarzeniach w Port Said przyznało, że „nie warto umierać za klub piłkarski”.

Mimo wszystko bilans pozostaje tragiczny. W starciach z policją zginęły już setki kibiców piłkarskich, tysiące zostało rannych.

„Iish, Huriya, ‘Adala ‘’jtima‘iya” – Chleb, Wolność i Społeczna Sprawiedliwość. Futbolowe grupy ultras w Egipcie po dziś dzień zdają się być wierne tym rewolucyjnym hasłom bardziej niż wydarzeniom na murawie.

„Football, bloody hell” – w Egipcie dosłownie.

MIESZKO RAJKIEWICZ

 
#wspieramretro
O Mieszko Rajkiewicz 9 artykułów
Doktorant na Uniwersytecie Warszawskim. Zafascynowany globalizacją i polityzacją sportu. Zwolennik nowoczesnej formy dyplomacji, tej sportowej. Kibic Realu Madryt od 2001 roku. Kiedyś Zidanista, obecnie Benzeminsta.