Najlepsze indywidualne występy w reprezentacji Polski

Miejsce 8.

Henryk Kasperczak przeciwko Włochom, Mistrzostwa Świata, Stuttgart, 23 czerwca 1974

Był to trzeci mecz reprezentacji Polski na wspaniałych dla nas mistrzostwach świata w RFN. Już po dwóch spotkaniach Polacy mieli zapewniony awans do kolejnej fazy turnieju. Zwycięstwa nad Argentyną i Haiti zagwarantowały pozostanie w walce o medale.

Włosi musieli walczyć. W przypadku porażki Italii, do dalszych gier awansować miała Argentyna. Nasza drużyna nie zamierzała odpuszczać. Kazimierz Górski wyszedł z założenia, że w takich meczach zawsze należy grać na sto procent.

Trzeba grać tak, żeby pokazać kibicom piękne widowisko. Nie będziemy kalkulować, które miejsce w grupie mamy zająć – powiedział selekcjoner.

Prawdziwy popis w tym meczu dał Henryk Kasperczak, który zaliczył dwie asysty. Był to jeden z najlepszych meczów nie tylko w karierze zawodnika Stali Mielec, ale w ogóle w historii reprezentacji naszego kraju.

W pierwszej połowie piękne bramki zdobywali Andrzej Szarmach i Kazimierz Deyna. Strzał Deyny był tak mocny, że pomocnikowi Legii Warszawa pękł but. W końcówce kontaktowego gola dla Włochów strzelił Fabio Capello, ale na więcej nie było ich stać.

Kasperczak był głównym architektem tego zwyciętwa. Szarmach wspominał swoją bramkę z tego meczu w książce „Diabeł nie anioł” napisanej wspólnie z Jackiem Kurowskim. Główną zasługę przypisał późniejszemu trenerowi Wisły Kraków:

Widziałem, jak do środka zbiega Henio Kasperczak. Robił to wolno, dostojnie, ale i tak nie doskoczył do niego żaden z rywali. W tamtym czasie stojący kilka metrów ode mnie Grzesiek Lato gwałtownie się zerwał i zaczął biec w kierunku prawego słupka Dino Zoffa. „Zabrał” przy okazji jednego z Włochów, a drugi, nie wiedząc, co ma robić, stał jak słup soli. Zrobiła się luka. Czułem, że w to miejsce Heniek za chwilę wrzuci piłkę. Wiedziałem, że tak zrobi. Miał niesamowite wyczucie, precyzję. I kiedy kopnął piłkę, ja już biegłem w miejsce, gdzie miała spaść.

Podanie Kasperczaka określił jako majstersztyk i podkreślił, że trafienie Deyny również było zasługą urodzonego w Zabrzu piłkarza. Wszyscy dobrze wiedzą, co było potem. Polska po zwycięstwie nad Italią przerodziła się z kopciuszka w jednego z najpoważniejszych kandydatów do medalu. Ostatecznie zajęła trzecie miejsce, zachwycając futbolowy świat. 

Miejsce 7.

Euzebiusz Smolarek przeciwko Portugalii, eliminacje mistrzostw Europy, Chorzów, 11 października 2006

Ważny mecz w eliminacjach Euro 2008. Były to dla nas eliminacje wyjątkowe, bo pierwsze zakończone awansem do mistrzostw Europy. Do sukcesu poprowadził nas Leo Beenhakker. Holenderski trener objął reprezentację Polski po nieudanych dla niej mistrzostwach świata w Niemczech. Walka o przepustkę do turnieju w Austrii i Szwajcarii zaczęła się fatalnie – od porażki u siebie z Finlandią.

Później było zdecydowanie lepiej, chociaż zdarzały się wpadki, jak wyjazdowa przegrana z Armenią. Meczem, który najmocniej zapamiętaliśmy z tamtych eliminacji była konfrontacja z Portugalią. Rywale kilka miesięcy wcześniej zajęli czwarte miejsce na mundialu. Byli także wicemistrzami Europy. Nikt nie dawał gospodarzom dużych szans.

Kibice zgromadzeni tego dnia na trybunach Stadionu Śląskiego zobaczyli jednak coś, o czym pewnie opowiadają do dziś. Nasz zespół zagrał koncertowo, a nieznani piłkarskiemu światu tacy zawodnicy jak Paweł Golański i Grzegorz Bronowicki przyćmili samego Cristiano Ronaldo. Był to jeden z najlepszych meczów polskiej kadry w dziejach.

Piłka latała od nogi do nogi, nasi zawodnicy co chwilę zagrażali portugalskiej bramce. Mecz życia rozegrał Euzebiusz Smolarek, który strzelił dwa gole. Był to jego wieczór, jego popis. Zapisał się w historii polskiego futbolu. Jego trafienia dały nam zwycięstwo 2:1.

Koncertowa gra biało-czerwonych. I wspaniały doping publiczności, którą dwoma cudownymi golami porwał Ebi Smolarek – pisał nazajutrz „Przegląd Sportowy”. Całe eliminacje były w wykonaniu Smolarka szalenie udane. Zdobył dwie bramki także w meczu z Belgią, również rozgrywanym na chorzowskim gigancie. Wygrana nad rywalem z Beneluksu przypieczętowała historyczny awans. Jednak to rywalizacja z Portugalią zapisała się w pamięci polskich kibiców najmocniej. Smolarek poprowadził polską drużynę do jednego z najpiękniejszych zwycięstw w ostatnich latach.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…