Polska na mistrzostwach świata w 1974 roku

Rozgromione Haiti

Świetne humory polskiej ekipy próbował zmącić tabloid Bild, który węszył w naszej kadrze aferę dopingową. Miało rzekomo chodzić o Jana Domarskiego i Antoniego Szymanowskiego, którzy po spotkaniu z Argentyną zostali poddani testom antydopingowym. Okazało się, że niemiecka bulwarówka tradycyjnie wszystko przekręciła. Temat dopingu był, ale podejrzenie padło na graczy z Haiti.

Reprezentanci strefy CONCACAF byli zresztą kolejnym przeciwnikiem biało-czerwonych. Mecz z nimi był doskonałą okazją do odreagowania stresów. Uczący się futbolu przybysze z Karaibów wyjechali z Monachium z bagażem siedmiu goli. Do dziś wynik ten stanowi najwyższy triumf Polaków na światowym czempionacie i taki stan rzeczy zapewne nieprędko się zmieni.

Przed ostatnim meczem rundy eliminacyjnej Polacy byli pewni awansu do kolejnej fazy turnieju i to oni rozdawali karty. To właśnie ze spotkaniem z Włochami wiąże się pewien wstydliwy epizod, który rzuca się cieniem na ten jakże szczęśliwy dla nas mundial.

Łapówkarskie kontrowersje

Antybohaterem tej historii jest Robert Gadocha i zapewne wielu z was drodzy czytelnicy zna tę kontrowersyjną sprawę.

Wspomniany Gadocha miał otrzymać 18 tysięcy dolarów premii motywacyjnej od Argentyńczyków w zamian za zwycięstwo biało-czerwonych z Włochami. Pierwotnie były to 24 tysiące, ale swój procent postanowił z tego wziąć, pośredniczący w transakcji Rubén Ayala. Problem w tym, że ówczesny gracz Legii nie poinformował o tym kolegów z drużyny i przywłaszczył sobie całą sumę.

O całej sprawie dowiedział się kilka lat później Grzegorz Lato, gdy grał w Meksyku razem z jednym z ówczesnych reprezentantów Albicelestes. Lato poinformował o tym opinię publiczną dopiero w 2004 roku w wywiadzie udzielonym Przeglądowi Sportowemu. Wielu byłych kolegów z kadry odwróciło się wówczas od Gadochy.

Powiedziałem, że nigdy już nie podam mu ręki. Mam do niego wielkie pretensje nie tylko o te pieniądze, ale i ze względu na to, że z tego powodu to na pewno nie mógł skupić się na grze. Przecież on cały czas musiał myśleć, co się stanie, jeśli go złapią. W takim przypadku czekałaby go dożywotnia dyskwalifikacja 

Jan Tomaszewski

Skorumpować próbowali nas również Włosi, ale nie było mowy o odpuszczaniu meczu ze Squadra Azzurra. Polacy wygrali po golach Szarmacha i Deyny. Honorowego gola dla Italii zdobył pięć minut przed końcem Fabio Capello. Włochy wracały do domu już po rundzie eliminacyjnej.

Autor: Rafał Gałązka

Futbolowy konserwatysta. Przeciwnik komercjalizacji piłki, fan świateł rac na trybunach. Sympatyk Arsenalu i lokalnego LKS "Dąb" Barcin. Beznadziejnie zakochany w Reprezentacji Polski. Głównie piłka polska oraz angielska.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Rafał Gałązka.